reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
15:00

W 5. kolejce 12. Ligi Fanów Elitarni Gocław potwierdzili swoją wysoką formę, gromiąc FC Babice 9:2. Gospodarze, zajmujący 3. miejsce w tabeli z dorobkiem 9 punktów, mierzyli się z ostatnią drużyną ligi. Mecz rozpoczął się błyskawicznie – już w 1. minucie Rupiński odebrał piłkę obrońcy i dał Elitarnym Gocław prowadzenie. Chwilę później Zagrajczuk wykorzystał błąd obrony rywali, zamieniając niecelne podanie na bramkę, co szybko zwiększyło przewagę na 2:0. Na 3:0 podwyższył Bielski, który dobił strzał, wykorzystując zamieszanie w polu karnym. FC Babice próbowały odpowiedzieć, co udało się Stankiewiczowi, który po odbiorze piłki zdobył gola na 3:1. Druga połowa zaczęła się równie mocno dla gospodarzy. Sekulak strzelił głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a asystował mu Bielski, dając Elitarnym przewagę 4:1. Chwilę później Elitarni dołożyli jeszcze bramkę na 5:1. Niedługo potem Kacper Brodowski zmniejszył straty dla FC Babice, strzelając na 5:2, jednak gospodarze nie pozwolili już na więcej. Bielski ponownie trafił, tym razem z rzutu wolnego, a Elitarni dodali jeszcze trzy kolejne bramki, dominując na boisku do samego końca. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 9:2 na korzyść faworytów, którzy dzięki temu zwycięstwu umocnili swoją pozycję w czołówce tabeli. FC Babice, mimo kilku przebłysków, nie zdołały nawiązać równorzędnej walki i nadal pozostają na ostatnim miejscu w tabeli.

2
15:30

Ekipa Partyzanta Włochy była pozytywnym zaskoczeniem ostatnich tygodni. Remisu z Warsaw Pistons może i nie należało zbytnio przeceniać, ale już wygrana nad niepokonanym wtedy Mocnym Narketem to było coś. W związku z tym liczyliśmy, że Olek Markowski i spółka równie dobrze zaprezentują się z Karabakhem. Szybko jednak okazało się, że gracze Partyzanta będą tylko tłem dla oponentów, a pierwsze symptomy takiego scenariusza dało się zauważyć jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, gdy okazało się, że gracze z Włoch będą grali bez zmian (dopiero potem dojechał do nich kolejny zawodnik). Po stronie Karabakhu widzieliśmy za to dużą determinację, szeroką ławkę rezerwowych, no i ten mecz skończył się tak naprawdę po kilkunastu minutach. Azerowie błyskawicznie zbudowali sobie olbrzymią przewagę, którą regularnie powiększali. Po pierwszej połowie prowadzili 8:0, a gdyby nie Piotrek Arendt, to mogło być dwa razy tyle. Druga odsłona wyglądała podobnie, chociaż Partyzant od czasu do czasu potrafił się odgryźć, aczkolwiek bez bramkowego efektu. Ostatecznie w meczu, który nie miał jakiejkolwiek historii, faworyci triumfowali aż 15:0. Ciężko się takie spotkania zarówno ogląda, jak i opisuje, więc domyślamy się, co musieli czuć zawodnicy zespołu przegranego, którzy szybko zyskali świadomość, jak to się wszystko skończy. Jedyne do czego możemy się przyczepić, to że z poszczególnych graczy zbyt szybko uleciała wiara. I chociaż w kontekście wyniku niewielu by to zmieniło, to walka do samego końca mogła zostawić choć odrobinę lepszego wrażenia. Pozostawiamy im tę konkluzję pod rozwagę.

3
16:00

To spotkanie zapowiadało się jako starcie dwóch wyrównanych drużyn na szczycie tabeli i dostarczyło widzom mnóstwo emocji. Od pierwszych minut tempo było wysokie, a po sześciu minutach to Mocny Narket otworzył wynik meczu za sprawą Bartosza Sitka, który odegrał bardzo ważną rolę dla swojego zespołu w tym spotkaniu. Santiago Remberteu nie pozostało dłużne, a Michał Syrnyk szybko wyrównał stan rywalizacji, pokazując, że gospodarze nie zamierzają oddać tego meczu bez walki. W pierwszej połowie obie drużyny grały ostrożnie, starając się unikać błędów, co skutkowało chaotycznymi akcjami i niewielką liczbą klarownych sytuacji bramkowych. Jednak na minutę przed przerwą Bartosz Sitek ponownie dał prowadzenie Mocnemu Narketowi, co potwierdziło ich lekką przewagę w tej części. Po przerwie Mocny Narket wyszedł na boisko z jeszcze większą determinacją, a Bartosz Sitek po raz trzeci wpisał się na listę strzelców już w pierwszej minucie drugiej połowy, podwyższając prowadzenie swojej drużyny. Santiago Remberteu jednak nie straciło ducha walki, a Łukasz Wiśniewski i Mariusz Młynarczyk w krótkim odstępie czasu zdołali doprowadzić do wyrównania, co wyraźnie ożywiło mecz. W drugiej połowie obie drużyny zmieniły podejście. Santiago Remberteu starało się grać spokojnie i czekało na swoją szansę, podczas gdy Mocny Narket stawiał na agresywne, indywidualne akcje i szybkie dryblingi. Ostatecznie, to drużyna z Rembertowa zdobyła decydującą bramkę po kwadransie drugiej połowy i, mimo licznych prób ze strony Mocnego Narketu, zdołała utrzymać prowadzenie do końca. Zwycięzcy wykazali się opanowaniem i dojrzałością, wyciągając wnioski z poprzednich spotkań, co pozwoliło im zdobyć cenne trzy punkty w tym wyrównanym starciu.

4
17:30

Było to spotkanie sąsiadów z dolnej połówki tabeli. Warsaw Pistons mieli przed tym meczem zaledwie punkt więcej od swoich rywali, czyli FC Nieśmiertelnych Wojowników, dlatego oba zespoły na poważnie podeszły do tej rywalizacji i z szerokimi kadrami stawiły się na obiekcie przy ulicy Grenady. Nieśmiertelni Wojownicy po szybkim rozegraniu piłki z rzutu rożnego wyszli na prowadzenie po bramce, której autorem był Dawid Rępalski. Nie minęły dwie minuty od tej bramki, a goście zdążyli podwyższyć stan posiadania, gdy po błędzie w defensywie gospodarzy piłkę z najbliższej odległości do bramki skierował Dominik Zajkowski. Warsaw Pistons ruszyli do odrabiania strat i zrobili to skutecznie, bo po zamieszaniu w polu karnym Olaf Opałczyk wykazał się największym sprytem i zdobył bramkę kontaktową. Trzeba przyznać, że początek meczu był piorunujący, padała bramka za bramką, ale po trafieniu na 1-2 tempo spadło i sytuacji strzeleckich było zdecydowanie mniej niż na samym starcie. Dopiero w końcówce pierwszej części gry goście wyprowadzili dwa kolejne ciosy i z wynikiem 1-4 obie ekipy schodziły na przerwę. W drugiej odsłonie jedni i drudzy dość regularnie wykorzystywali kiepskie zachowania obrony swoich rywali i worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Skuteczniejsi byli zawodnicy Nieśmiertelnych Wojowników, którzy wygrali mecz 9-4 i po tym zwycięstwie udało im się wydostać ze strefy spadkowej, spychając w to miejsce właśnie Warsaw Pistons.

Reklama