reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
13:00
( 2 : 6 )
3 : 9
Raport

W inauguracyjnej kolejce ostatniej ligi stanęły naprzeciwko siebie ekipy KS Partyzant Włochy oraz Santiago Remberteu. Obydwie ekipy mierzyły się już ze sobą dwukrotnie. W obydwu pojedynkach górą okazywali się niedzielni goście, którzy z łatwością odnosili zwycięstwa. Przed spotkaniem mogliśmy się spodziewać niezwykle zaciętej rywalizacji oraz chęci odegrania się na przeciwnikach w wykonaniu zawodników w białych strojach. Co prawda w składzie Partyzanta mecz ten pamiętało zaledwie trzech graczy, ale niewątpliwie ciężko będzie im zapomnieć o ekipie Santiago. Rywal okazał się bezlitosny, już w pierwszej połowie wychodząc na wysokie, aż czterobramowe prowadzenie, pewnie schodząc na zasłużony odpoczynek. W drugiej odsłonie tego meczu intensywność zdecydowanie spadła, a gra momentami wykazywała niezwykle rwane tempo. Mimo tego nie zmieniło się jedno, a mianowicie spora dysproporcja sił. Zespół z Rembertowa sukcesywnie powiększał swoją przewagę, wykazując boiskową dominację nad przeciwnikiem z warszawskich Włoch. Z tego powodu spotkanie zakończyło się pewną wygraną zawodników w czarnych strojach aż 3:9. W grze gospodarzy widać co prawda poprawę z czasów pamiętnych porażek z białoruskim Leo Dream, ale wciąż brakuje zgrania i pomysłu w kluczowych fragmentach spotkań. Goście natomiast pewnie weszli w sezon, ze słusznymi założeniami walki o ligowe podium, czego osiągnięcia szczerze im życzymy.

2
14:00

Scenariusza, w którym Elitarni Gocław grają na najniższym poziomie rozgrywkowym, pewnie mało kto się spodziewał. Ale cóż – z jednej strony PESEL, z drugiej problemy ze składem i w ten sposób doszło do sytuacji, w której udział tej - skądinąd bardzo sympatycznej - ekipy stanął pod znakiem zapytania. Udało się jednak dobrać kilka osób i Elitarni po raz kolejny stanęli do rywalizacji. A w swoim debiucie w 15.lidze przyszło im zagrać z Karabakh Azerbejzan. Ta nazwa jednoznacznie kojarzy się z drużyną piłkarską Karabach Agdam, która przez lata prześladowała polskie drużyny w europejskich pucharach i stąd powstało słynne powiedzonko „bach bach Karabach”. Czy w Lidze Fanów ten zespół też będzie budził postrach? Jeśli nawet, to musimy na to jeszcze poczekać, bo pierwszy mecz nie ułożył się po ich myśli. Fatalny był zwłaszcza początek, bo Elitarni wbili im dwa błyskawiczne gole i myśleliśmy, że tutaj może się skończyć nawet pogromem. Powoli jednak mecz zaczął się wyrównywać, przez co perspektywa jednostronnego widowiska zmniejszała się z każdą minutą. Co więcej – Karabakh przejął inicjatywę i ze stanu 0:2 zrobił 2:2. Ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało jednak do Elitarnych, natomiast w drugiej połowie, mecz cały czas oscylował wokół remisu. Bo nawet gdy drużyna z Gocławia wyrobiła sobie dwubramkowy bufor, to rywale odpowiedzieli i tutaj wszystko było jeszcze możliwe. Zmęczenie dawało się we znaki jednym i drugim, wynik 4:3 długo nie zmieniał swojej postaci, ale wszystko mogło się zmienić w ostatnich minutach, gdy Azerowie mieli rzut wolny. Wtedy formą błysnął Marcin Głębocki. Golkiper Elitarnych najpierw kapitalnie sparował na słupek strzał Eljana Huseynliego, potem jeszcze intuicyjnie obronił jedną ręką dobitkę, czym chyba wyraźnie dał do zrozumienia oponentom, że w tym meczu nie da się już pokonać. I faktycznie – więcej goli tutaj nie padło. I chociaż styl tej wygranej był powalający, to w przypadku Elitarnych ważne były punkty, które na pewno ich podbudują. Z perspektywy Karabakhu szkoda fatalnego początku, jak również tego, że tak późno dojechał ich nominalny bramkarz. Gdyby w tych kwestiach wszystko zagrało tak jak trzeba, to nie można wykluczyć, że rezultat mógł być tutaj odwrotny.

3
17:00

Absolutnie nie sprawdziły się nasze przewidywania dotyczące Mocnego Narketu, a występ tej ekipy w Eternis Cup kompletnie nie odzwierciedlił potencjału tej drużyny. Tym razem zespół Rubena Nieścieruka stawił się w dużo konkretniejszym składzie i praktycznie zdeklasował Warsaw Pistons. Motorem napędowym tego sukcesu był Dawid Brzeziński, z którym defensywa gości miała ogromne problemy. W zaledwie kwadrans pokonał golkipera Pistons aż czterokrotnie, a na początku drugiej połowy okiwał niemal całe boisko i nie dał szans Piotrowi Kanclerzowi. Mimo widocznej przewagi Pistons nie spuścili głów, a kiedy żółty kartonik obejrzał Adam Stolarski wykorzystali przewagę liczebną i gola zdobył Stanisław Wojda. Oczywiście nie miało to większego znaczenia, bo gospodarze byli lepsi w praktycznie każdym aspekcie gry i spokojnie kontrolowali przebieg spotkania, a wynik do przerwy 7:2 nie pozostawiał złudzeń. W drugiej połowie Dawid Brzeziński nieco spuścił z tonu, a i reszta kolegów nie forsowała tempa. Gospodarze zapakowali jeszcze cztery gole, tracąc jednego i gładko wygrali 11:3, a my mamy solidne podstawy, aby już po pierwszej kolejce Mocny Narket wskazywać jako faworyta do zwycięstwa na tym poziomie rozgrywek.

4
19:00

Gorzki smak miał debiut drużyny FC Babice, która debiutowała tego dnia w Lidze Fanów. Goście mierzyli się tego dnia z ekipą Nieśmiertelnych Wojowników. Ciężko było wskazać faworyta, ponieważ nasza wiedza o jednych i drugich nie była zbyt duża. Lepiej w mecz weszła ekipa gości, która wyszła na prowadzenie. Świetną bramkę z główki zdobył Maciek Mikołajczyk, który wykorzystał celne podanie Gabriela Lecha. Niestety był to jedyny pozytywny moment dla młodej drużyny z Babic. Ekipa gospodarzy, która przyjechała na mecz w bardzo szerokim, bo liczącym aż 15 osób składzie, zaczęła udowadniać, że stracona bramka to był tylko wypadek przy pracy. Niedługo po objęciu prowadzenia przez przeciwnika, fenomenalnym uderzeniem z wolnego popisał się Dominik Zajkowski, który tego dnia stanowił ogromny problem dla oponentów. Niestety, dla FC Babic, gospodarze zaczęli się coraz bardziej rozpędzać, regularnie trafiając do siatki, a wynik do przerwy brzmiał 6:1. Po krótkim odpoczynku wiele się nie zmieniło, a bramkostrzelna maszyna jaką jest ekipa Nieśmiertelnych Wojowników nie zatrzymywała się. Genialne spotkanie zagrali tego dnia Filip Leszczyński oraz Dominik Zajkowski, którzy mieli swój udział przy 10 bramkach. Mecz zakończył się wynikiem 14:1 oraz dosyć nieprzyjemnym incydentem, którego negatywnym bohaterem został Mikołaj Bujalski z drużyny gospodarzy, który po jednym z wulgarnych okrzyków został ukarany czerwoną kartką i w konsekwencji 2-meczowym zawieszeniem. Mamy nadzieję, że ta kara pozwoli mu przemyśleć swoje - kompletnie niepotrzebne - zachowanie, bo dostać asa kier w meczu wygranym 14:1, to naprawde duża sztuka.

Reklama