Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 3 Liga
W 1 kolejce 3 ligi zmierzyły się ze sobą FC Astana oraz ADP Wolska Ferajna. W dużo szerszym gronie pojawili się na meczu gospodarze i to oni przejęli od początkowych fragmentów kontrolę nad meczem. W kilka minut wyszli na prowadzenie 2:0. Mimo dwóch szybkich gongów drużyna gości była w stanie odrobić straty dobrym ustawieniem i doświadczeniem. Chwilę przed końcem pierwszej połowy gospodarze strzelają na 3:2. Druga połowa była już zdecydowanie pod dyktando drużyny z Kazachstanu. Dzieki ciągłym atakom i długiemu posiadaniu piłki wypracowali sobie nawet pięciobramkową przewagę. Wolska Ferajna mimo kilku fajnych prób nie mogła odnaleźć właściwej drogi do siatki przeciwnika. Na ostatnie minuty chłopaki wreszcie się obudzili i strzelili kilka bramek, ale też trzeba wziąć pod uwagę, że rywal wówczas odpuścił i do końcówki podszedł troszkę lekceważąco. Z perspektywy ekipy Kamila Jagiełło i tak było już za późno na odrobienie tak dużych strat, dlatego mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 10:6.
Zespół Zatrasie Warszawa był jednym z wielu podczas inauguracji Ligi Letniej, który stanowił dla nas sporą zagadkę. A skoro dla nas, to również dla przeciwników, którymi w ostatnią niedzielę byli Oldboys Derby. Na pewno nie jest łatwo grać z kimś, o kim nie masz żadnej wiedzy, ale trzeba przyznać, że zespół z osiedla Derby bardzo dobrze poradził sobie z tym zadaniem. Mimo nieobecności Marcina Wiktoruka czy Miłosza Suchty, chłopaki dość szybko pokazali, kto będzie w tej potyczce rozdawał karty. 1:0, 2:0, 3:0 i myśleliśmy, że może się tutaj skończyć pogromem. Przeciwnikom trudno było złapać odpowiedni rytm, ale w końcu się obudzili i dość niespodziewanie odpowiedzieli Oldboysom dwoma trafieniami. Jak się jednak okazało – na tym ich licznik w pierwszej połowie się zatrzymał – zupełnie odwrotnie niż u faworytów. Prowadzący po składnych akcjach zaczęli dokładać do swojego dorobku kolejne gole i do przerwy prowadzili aż 6:2. No i nie zapowiadało, że tutaj może nastąpić jakiś come back. Cud zresztą nie nastąpił. Faworyci umiejętnie trzymali dystans nad Zatrasiem, w żadnym momencie ich przewaga nie była mniejsza niż trzy bramki, a przegrywający, chociaż mieli krótkie przebłyski, to nie byli w stanie ugrać tutaj nic więcej niż honorowa porażka. Ale chyba nie mogło być inaczej, skoro już po ostatnim gwizdku dowiedzieliśmy się, że część zawodników poznała się dopiero przed meczem i zabrakło też kilku podstawowych graczy. Dlatego to pierwsze spotkanie trzeba potraktować w kategoriach rozpoznania i już powoli szykować plan na drugi mecz. Co do Oldboys, to być może spodziewali się większych trudności, natomiast okazało się, że pod względem kultury piłkarskiej są po prostu o przynajmniej półkę wyżej niż Zatrasie. Dlatego nawet bez swoich liderów, odnieśli zasłużone zwycięstwo, które na pewno ma być jednym z wielu w rozpoczynającej się wakacyjnej kampanii.
Choć w zapowiedziach ekipą faworyzowaną byli gospodarze, to ostatecznie mieliśmy do czynienia ze starciem drużyn, o dość podobnym potencjale futbolowym. Gospodarze mogli pochwalić się bardzo dobrym transferem, bo pojawienie się Macieja Kiełpsza okazało się dla tego teamu sporym wzmocnieniem. Jednak lepiej w mecz weszli goście – w 5 minucie kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Daniil Mikulic i kapitan Kresowii otworzył wynik. W 11 minucie dwójkową akcję wykończył Aleksander Smuraga i było 0:2, ale gospodarze dość szybko złapali swój rytm i już dwie minuty później bramkę kontaktową zdobył Paweł Krysztofik. W 20 minucie wrzutka z rzutu rożnego została spiąstkowana wprost pod nogi Pawła Magdziaka, a ten nie dał szans golkiperowi gości i mieliśmy remis. W 22 minucie wspomniany wcześniej Maciej Kiełpsz uderzył niemal z połowy boiska i Wataha wyszła na prowadzenie. Po przerwie goście szybko doprowadzili do remisu, a drugie trafienie zaliczył Aleksander Smuraga. Inicjatywa przechodziła raz na jedną, raz na drugą stronę i w efekcie Wataha najpierw wyszła na prowadzenie po golu Macieja Kiełpsza, by po chwili remisować po trafieniu Antona Liashuka, a następnie znów prowadzić, kiedy piłkę do siatki zapakował Paweł Magdziak. Na dziesięć minut przed końcem wynik meczu był wciąż kwestią otwartą, ale zawodnikom Kresowii zabrakło koncentracji i cierpliwości, a zamiast szukać okazji do strzelania gola skupili się na emocjach związanych z decyzjami sędziego. Okazało się to zabójcze, bo w 47 minucie kropkę nad i postawił Maciej Kiełpsz i po zaciętym spotkania KK Wataha Warszawa wygrała 6:4.
FC Inferno Team ma za sobą sezon do zapomnienia w Lidze Fanów, z kolei After Wola otarła się o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, lecz zabrakło dwóch punktów. Obie drużyny pojawiły się w silnych zestawieniach, co zwiastowało ciekawy pojedynek. Nie minęły dwie minuty i wynik strzałem po krótkim słupku otworzył Daniel Guba. Bardzo szybko na listę strzelców wpisali się również Adrian Giska i Kacper Cieśnikowski. Przy wyniku 3:0 do głosu zaczęła dochodzić drużyna Inferno. Pierwszy impuls dał Daniel Dworecki, genialnie odnaleziony podaniem Tymka Sabadasza. Następnie drogę do bramki znaleźli również Mateusz Łucka i Andrzej Czekalski i tym samym było już 3:3. Przed przerwą doszło jeszcze do szybkiej wymiany ciosów i drużyny schodziły na odpoczynek przy stanie 5:5. W drugiej połowie to również drużyna z Woli pierwsza przejęła inicjatywę, czego efektem była bramka Abbassiego po indywidualnym rajdzie lewą stroną boiska. Wtedy jednak do głosu doszedł fenomenalny tego dnia duet Dworecki&Gutowski i za ich sprawą padły dwa gole dla Inferno. Potem chłopaki dołożyli jeszcze po jednym trafieniu, a gwóźdź do trumny After Woli wbił Czekalski. Gości stać było jeszcze na trafienie nr 7, którego autorem był Adrian Giska, tym samym kompletując hat-tricka. Obie drużyny pokazały się z bardzo dobrej strony, dając intensywne, obfite w emocje i przyjemne dla oka widowisko. W kolejnych tygodniach można się spodziewać naprawdę ciekawych meczów z ich udziałem.







)
)
)
)
)
)
)
)