Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 3 Liga
Na sektorze B o godzinie 19:00 ekipa FC Astana miała okazję wydrzeć punkty do tej pory niepokonanym OldBoysom. Świetny początek w ich wykonaniu pokazał, że wygrana z liderem jest w zasięgu. Wynik tego starcia otworzył Zhasulan Kamantay. Gospodarze ewidentnie lepiej weszli w mecz, byli stroną aktywniejszą, stwarzającą sobie więcej okazji, co zaowocowało podwyższeniem wyniku. Na listę strzelców wówczas wpisał się Aidyn Yessaly. Lider nie mógł znaleźć recepty na świetnie dysponowanego przeciwnika, przez co musiał schodzić na przerwę z dwoma bramkami straty. W drugiej części meczu graczom z osiedla Derby udało się wreszcie przełożyć swoje ataki na bramki. Po wrzutce Rafała Bujalskiego pechowo zawodnik Astany pakuje piłkę do własnej bramki, przez co Oldboysi łapią kontakt. Żółto-czerwoni stale atakowali, co przyniosło im remis. Marcin Wiktoruk dalekim wrzutem z autu obsłużył Michała Piątkowskiego, który precyzyjnym "szczurem" pokonał bramkarza gospodarzy i mieliśmy wynik 2:2. Ostatecznie żadna z drużyn nie była w stanie wyjść na prowadzenie i go utrzymać do końcowego gwizdka, gdyż po trafieniu Astany odpowiedzieli OldBoysi, przez co obie drużyny musiały podzielić się punktami. To oznacza, że goście wciąż są niepokonani i to oni są najbliżej mistrzowskiego tytułu w 3.lidze.
W meczu pomiędzy After Wola a Zatrasiem Warszawa lekkim faworytem był zespół gospodarzy z uwagi na wyższe miejsce w tabeli. Oczekiwania zdawały się sprawdzać, ponieważ otworzyli oni wynik meczu, a dokładniej zrobił to Paweł Korycki. Spotkanie miało jednak dość równy przebieg, a kolejna bramka wisiała w powietrzu. Tak też się stało. Nominalnie goście wyrównali po tym, jak odzyskali piłkę na połowie rywala, a do bramki trafił Girma Ramos, czym ustanowił ostateczny wynik pierwszej połowy. W drugiej części byliśmy świadkami lekkiej sensacji, ponieważ gracze Zatrasia ruszyli, napędzeni jeszcze końcówką pierwszej części, co przełożyło się na objęcie prowadzenia w tym meczu. Kilka minut przed końcem spotkania gospodarze zdołali wyrównać. Gdy wszyscy myśleli, że starcie zakończy się podziałem punktów, goście wybili nam ten pomysł z głowy, aplikując oponentom dwie bramki i rozwiewając wszelkie wątpliwości. Piłka nożna jest często nieprzewidywalnym sportem w kontekście końcowych rezultatów spotkań. Tak też było w tym przypadku, ponieważ After Wola ponosi porażkę 2:4 z niżej notowaną ekipą Zatrasie Warszawa.
Ubiegłej niedzieli szukająca pierwszych punktów w tym sezonie Kresowia Warszawa podejmowała drugą drużynę 3 ligi - Fc Inferno Team. Mecz od początku był zaskakująco wyrównany. Spodziewaliśmy się, że to drużyna gospodarzy spokojnie będzie kontrolować spotkanie, natomiast było inaczej. Jako pierwsza na prowadzenie wyszła drużyna Kresowii. Precyzyjne podanie Włodzimierza Kazakowa wykorzystał Władysław Ejsmont. Przez kolejne 10 minut mogliśmy oglądać raczej chaotyczną postawę obu zespołów. Gra toczyła się głównie w środku pola i nie było wielu akcji zagrażających bramce przeciwnika. Pod koniec pierwszej połowy, w 23 minucie do wyrównania doprowadził Dawid Polucha. Po przerwie, po kolejnym trafieniu Ejsmonta, na prowadzenie wyszła Kresowia. Ewidentnie sfrustrowani dotychczasowym wynikiem spotkania gracze Inferno wzięli się do odrabiania strat i zaczęli przejmować kontrolę nad spotkaniem. W 44 minucie po podaniu MVP tej potyczki - Tymka Sabadasza, bramkę zdobył Hubert Załuska. Na jednej bramce się nie skończyło, ponieważ ekipa gospodarzy w kolejne dwie minuty strzeliła jeszcze 2 bramki i mieliśmy wynik 4:2. Jedną z ostatnich akcji spotkania na gola zamienił Tymek Sabadasz, który ustalił ostateczny rezultat spotkania na 5:2. Kresowia mimo świetnej gry przez większość meczu, nie była wstanie przeciwstawić się nawałnicy strzałów FC Inferno Team i na swoje pierwsze punkty musi poczekać co najmniej do następnej niedzieli. Gospodarze natomiast tracą tylko jeden punkt do lidera Oldboys Derby, co sprawia, że ostatnie dwie kolejki będą niesamowicie emocjonujące.
Na sektorze B o godzinie 20:00 zmierzyły się drużyny walczące o opuszczenie strefy spadkowej. Mowa tu o ADP Wolska Ferajna oraz KK Wataha Warszawa. Przed meczem wiadome było, że każda z drużyn będzie walczyć niczym lew o zgarnięcie kompletu punktów. Przez pierwsze 10 minut byliśmy świadkami walki i wymiany ataków, lecz bez rezultatów w postaci bramek. Po tym okresie do głosu doszli gospodarze - szybkie wznowienie z autu, co skutecznie zamienił na gola Mateusz Nejman, pokonując bramkarza rywali. Był to jedyny gol w tej połowie, co oznaczało, że w drugiej części gracze Watahy byli zmuszeni gonić wynik. Potrzebowali zaledwie jednej minuty, aby strzelić wyrównującego gola, przez co spotkanie zaczęło się od początku. Druga połowa była bardziej obfita w gole. Ekipa Ferajny podrażniona obecnym stanem rzeczy, mając z tyłu głowy wagę tego spotkania, wzięła się do roboty i wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Niestety dla nich, mecz gramy do ostatniego gwizdka, co sprytnie wykorzystała Wataha i pod koniec meczu zdążyła wyrównać, przez co końcowy wynik wyniósł 3:3, co na pewno nie usatysfakcjonowało żadnej ze stron.







)
)
)
)
)
)
)
)