Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 5 Liga
W rozgrywkach piątej ligi walka o utrzymanie nabiera tempa. Spośród ekip, które ciągle są w stanie opuścić grupę spadkową należy wyróżnić drużynę Igora Patkowskiego, Inferno Team, która od niedawna przeżywa prawdziwy renesans, punktując w ostatnich spotkaniach. Tym razem jednak ich bezpośredni rywal w walce o opuszczenie zagrożonych pozycji, ADS Scorpions wygrał swoje spotkanie walkowerem. Tym samym pokonanie FC Patriot należało traktować jako obowiązek, jeśli Igor i jego koledzy pragną pozostać w grze o pozostanie na szóstym szczeblu rozgrywek. Rywale z Ukrainy jak dotąd czternaście oczek, co pozwoliło im na zajęcie ostatniego bezpiecznego miejsca. Strzelanie rozpoczęli goście, którzy za sprawą Wojciechowskiego objęli prowadzenie. Niestety dla nich, później było już tylko gorzej. Po chwilowym okresie stagnacji, w spotkaniu inicjatywę przejęli bowiem gracze FC Patriot. Najpierw doprowadzili do remisu, by później za sprawą kapitalnie dysponowanego Pedosiuka wyjść na prowadzenie, które sukcesywnie podwyższali do przerwy, kończąc na wyniku 4:1. W drugiej odsłonie tego starcia rywale Inferno Team dołożyli trzy kolejne bramki do swojego i tak imponującego prowadzenia. Autorem tego był niesamowicie skuteczny i pewny pod bramką rywala, Volodymyr Pedosiuk. Na jego kapitalną dyspozycję goście odpowiedzieli zaledwie raz, przez co przegrali to spotkanie w stosunku 7:2. Dzięki tej wygranej Patrioci wreszcie odskoczyli od strefy zagrożonej spadkiem.
Niestety, ale starcie Deluxe Barbershop z ekipą Bartolini Pasta było całkowicie jednostronnym widowiskiem. Od pierwszych minut spotkania bramka strzeżona przez Piotrka Szczypka była nękana przez graczy z Azerbejdżanu, i dość szybko przełożyło się to na zdobycze bramkowe. Bardzo dobrze w mecz wszedł duet Raul Mammadov oraz Hassan Huseyn, którzy byli odpowiedzialni za dwa pierwsze trafienia dla swojego zespołu. Do festiwalu strzeleckiego dołączył także Asim Mirzayev, który w pierwszej połowie dość skromnie, bo tylko raz, wpisał się na listę strzelców, ale za to asystował przy golu na 4:0 autorstwa Raula Mammadova. W drugiej połowie sytuacja wyglądała jeszcze gorzej dla gości, gdyż gospodarze aż sześciokrotnie zmuszali golkipera rywali do wyjmowania piłki z własnej siatki, mimo że Piotrek Szczypek naprawdę robił co mógł, aby uchronić swój zespół przed druzgocącą porażką. Świetny performance w drugiej odsłonie zaliczył Asim Mirzayev, dzięki czemu zakończył to starcie z aż pięcioma trafieniami na koncie, które okrasił trzema asystami. Temu zawodnikowi będziemy się bacznie przyglądać, gdyż widać, że warsztat piłkarski musiał szlifować w profesjonalnym klubie. Spotkanie zakończyło się wynikiem 10:0, i niestety dla graczy Bartolini było bardzo niemiłym doświadczeniem. Trzymamy kciuki za lepszy wynik w kolejnym spotkaniu, zwłaszcza iż wiemy, że chłopaki potrafią grać dużo lepiej.
Sportowe Zakapiory są na autostradzie do mistrzostwa 5.ligi. Rywale się potykają, tracą punkty, a oni robią swoje i tak samo miało być w niedzielę w rywalizacji z BM. Sprawy trochę się jednak skomplikowały, bo w obozie faworytów nie mógł zagrać kontuzjowany Daniel Lasota. To ogromna strata dla Zakapiorów, bo mówimy nie tylko o kapitanie, ale o najlepszym zawodniku zespołu, który zdobywał lwią część bramek. Ale do pewnego momentu ten mecz układał się na tyle dobrze dla lidera rozgrywek, że Daniel mógł w miarę spokojnie obserwować to, co dzieje się na boisku. Co prawda po pierwszej połowie było 1:1, ale na początku drugiej nominalni gospodarze zbudowali sobie dwubramkową przewagę. Zaczęło się do wykorzystanego błędu bramkarza rywali, na którym skorzystał Aleksy Sałajczyk, potem gola zdobył Robert Lach i wydawało się, że tutaj sprawa jest przesądzona. Ale przeciwnicy nie chcieli się poddać. To zespół, który potrafi być groźny i ma kilku zawodników, którzy z piłką przy nodze czują się bardzo pewnie. No i mecz zaczął się odwracać. Najpierw udało się zanotować trafienie kontaktowe, a potem pomyłka przytrafiła się Andrzejowi Groszkowskiemu. Golkiper Zakapiorów nie chwycił dobrze piłki, która uciekła mu z rąk, na czym skorzystał Treventino Onwaeze i z najbliższej odległości zdobył gola wyrównującego. I chociaż obie ekipy chciały jeszcze coś tutaj strzelić, to mecz skończył się remisem, który na pewno lepiej smakuje drużynie BM. Tym bardziej, że punkt z liderem może mieć duże znaczenie w kontekście walki o medal i awans. Z kolei Zakapiory pewnie się nie spodziewały, że nawet ten remis przybliży ich do upragnionego celu. Stało się tak za sprawą kolejnej straty punktów przez Georgian Team. Ale abstrahując od wyniku niedzielnego spotkania, jest coś, nad czym ekipa przyszłego mistrza 5.ligi (bo nie mamy wątpliwości, że tak to się skończy) musi pomyśleć. Chodzi o zachowanie niektórych zawodników, zwłaszcza Michała Podleckiego. Jeśli Zakapiory chcą być oceniane wyłącznie pod kątem sportowym, to Daniel Lasota powinien wyciągnąć konsekwencje. A chyba nikt nie ma wątpliwości, że temu gościowi nie brakuje charyzmy i argumentów, by takie rzeczy szybko z niektórymi delikwentami wyjaśnić. Bo w tym sezonie naprawdę nie można się przyczepić do warstwy piłkarskiej Zakapiorów. I szkoda byłoby, by przez zachowanie jednego czy drugiego zawodnika, ich wizerunek miał na tym ucierpieć.
W ostatnich tygodniach Old Eagles Koło i Georgian Team nie grały na miarę swojego potencjału. To wszystko spowodowało, że dorobek jednych i drugich w drugiej części sezonu był dalece niezadowalający i trzeba było jak najszybciej wrócić na zwycięską ścieżkę. Więcej szans dawaliśmy zawodnikom z Gruzji, choćby dlatego, że po drugiej stronie boiska brakowało wielu ważnych graczy. Ale Mariuszowi Żywkowi udało się to jakoś posklejać, chociaż trudno było sobie wyobrazić, do czego ten kombinowany skład może wystarczyć. Zwłaszcza, że to przeciwnicy zadali szybko pierwszy cios i myśleliśmy, że tak będzie to wyglądało również w kolejnych minutach. Ale Orzełki nie przejęły się kiepskim startem i z minuty na minutę ich gra zaczęła wyglądać coraz lepiej. To nie były może piłkarskie delicje, natomiast chłopaki byli zdyscyplinowani, skuteczni, nie popełniali błędów i dzięki temu szybko wrócili do gry. Po dwóch trafieniach Krzysztofa Józefiaka było 2:1, potem gospodarze wykorzystali rzut karny, a w pewnym momencie prowadzili na 4:1! Gruzini popełniali mnóstwo prostych błędów, z których przeciwnicy skutecznie czerpali i chociaż do przerwy przegrywającym udało się zmniejszyć straty, to rezultat 4:2 stawiał w dobrym położeniu zespół Old Eagles. Finałowe 25 minut zaczęło się od dużej przewagi w posiadaniu piłki przez Georgian Team. Ale niewiele z tego wynikało, a nawet jak już udawało się oszukać defensywę konkurentów, to świetnie bronił Michał Skalski. To wiercenie dziury w murze wreszcie przyniosło jednak oczekiwany skutek i po trafieniu Saby Lomii było tylko 4:3. Ale na nic się to zdało. Old Eagles przeczekali trudny moment, a potem Mariusz Żywek zdobył kluczową bramkę na 5:3, zaskakując Yerhenija Horiachę strzałem z ostrego kąta. Gruzinom zaczęło się podwójnie spieszyć, a wiadomo nie od dziś, że pośpiech nie jest dobrym doradcą. Mnożyły się błędy i frustracja, a Orzełki patrzyły na to wszystko ze spokojem, aż wreszcie dobiły przeciwnika, po tym jak hat-tricka skompletował Krzysztof Józefiak. Można powiedzieć, że to było zwycięstwo w stylu Old Eagles. Kompaktowa gra, dyscyplina, skuteczność, a warto też dobre słowo powiedzieć o Jarosławie Senatorze i Andrzeju Rysiu, którzy przyjechali w zastępstwie innych graczy, a wyglądali, jakby byli w tej ekipie od dawna. Co do Georgian Team, to tutaj potwierdziły się wszystkie grzechy tej ekipy z trwającego sezonu. Brakuje jakości w defensywie, kogoś kto przypilnowałby tyłów, a jednocześnie zmusił kolegów, by po swoich stratach, wracali szybko za rywalem. Nie jest zresztą przypadkiem, że ta ekipa ma trzeci najgorszy wynik w 5.lidze pod względem straconych goli. I jak tak dalej pójdzie, to może się okazać, że zabraknie dla nich miejsca na podium! Brzmi to trochę niewiarygodnie, ale podczas gdy rywale punktują, oni od wielu tygodni stoją w miejscu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)