Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 3 Liga
W 3. lidze Perła Warszawa podejmowała ekipę RCD Los Rogalos. Już przed pierwszym gwizdkiem było jasne, kto będzie faworytem – gospodarze liczyli na przełamanie po serii nieudanych występów, natomiast Rogale, znani z luźnego podejścia i dystansu do wyników, nie ukrywali, że liczy się dla nich przede wszystkim dobra zabawa. Mimo tego, przez długi czas spotkanie było bardziej wyrównane, niż mógłby to sugerować końcowy wynik.
Perła od razu narzuciła swój rytm i szybko otworzyła wynik meczu. Goście jednak nie zamierzali stać z boku – po jednej z nielicznych, ale dobrze rozegranych akcji, wyrównali dzięki trafieniu Mateusza Drumlaka. Na chwilę zrobiło się naprawdę ciekawie – Los Rogalos złapali rytm, stworzyli kilka groźnych sytuacji i nawet byli bliscy wyjścia na prowadzenie. Ale w kluczowym momencie do głosu doszło doświadczenie Perły. Jeszcze przed przerwą gospodarze dołożyli dwa gole i zeszli do szatni z prowadzeniem 3:1.
Po zmianie stron tempo nieco siadło, ale kontrola nad meczem w pełni należała już do Perły. Co prawda goście jeszcze raz zmniejszyli straty do jednej bramki, ale błyskawiczna odpowiedź gospodarzy całkowicie rozwiała nadzieje na niespodziankę. Świetne zawody w drugiej połowie rozegrał Jakub Czajka – po niewidocznej pierwszej części, po przerwie dołożył dwa gole i dwie asysty, będąc kluczową postacią ofensywy.
Mimo porażki, RCD Los Rogalos mogą wyciągnąć z tego meczu kilka pozytywów. Długo trzymali się blisko faworyta, a co więcej – po raz pierwszy w tym sezonie nie stracili więcej niż 25 bramek. Mały krok, ale w dobrą stronę.
Obie ekipy zagrały na nosie naszym przedmeczowym przewidywaniom – w tym spotkaniu padł remis, który był zaskakujący i to zasadniczo dla obu drużyn. Przede wszystkim zarówno gospodarze, jak i goście postawili tego dnia na ofensywę, co widać było już w 2. minucie, kiedy gola otwierającego wynik zdobył Marek Wdowiński. Ternovitsia jednak błyskawicznie odpowiedziała – z rzutu wolnego trafił Volodymyr Hrydovyi.
Chwilę później Ukraińcy wyszli na prowadzenie po golu Volodymyra Hrabovskiego, ale w 11. minucie zaliczyli samobója i mieliśmy remis. Takie „przeciąganie liny” trwało praktycznie przez całe spotkanie. W 14. minucie Hrabovskyi zdobył swoje drugie trafienie i znów inicjatywa była po stronie gości. Na listę strzelców wpisali się także Mykhailo Foroshchuk oraz Pavel Paduk, a Ternovitsia odskoczyła na aż trzy bramki. Jednak równie szybko tę przewagę roztrwoniła. W 23. minucie odpowiedział Kamil Kwiatkowski, chwilę później trafił Jakub Brzeski, a w ostatniej akcji pierwszej połowy kropkę nad "i" postawił Tomasz Hubner. Spotkanie przy stanie 5:5 praktycznie rozpoczęło się od nowa.
Co ciekawe, po zmianie stron mieliśmy niemalże kalkę tego, co działo się wcześniej. Znów błyskawicznie zapunktowała Husaria – gola zdobył Kuba Cegiełka, a gospodarze odzyskali prowadzenie. Utrzymało się ono raptem dwie minuty – przerwało je… trafienie samobójcze. W 34. minucie znów bliżej zwycięstwa była Ternovitsia – swoje drugie trafienie zaliczył Paduk. I ponownie goście wypuścili korzystny wynik z rąk – w okolicznościach, których nikt by się nie spodziewał. W całym meczu padły bowiem aż trzy gole samobójcze! Ostatni z nich miał miejsce w 40. minucie. Od tego momentu obie ekipy, najwyraźniej zmęczone chaotycznym przebiegiem gry, uszczelniły obronę, a remisowy wynik utrzymał się do końcowego gwizdka.
Za nami bardzo ciekawe spotkanie. Naprzeciw siebie stanęli Deluxe Barbershop – drużyna, która potrafi urwać punkty każdemu w 3. lidze – oraz Elite Team, którzy z impetem wdarli się do Ligi Fanów, wygrywając komplet meczów i notując imponujący bilans bramkowy wynoszący +71!
Początek meczu był nieco rozczarowujący – brakowało precyzji, pojawiło się trochę złośliwości, bo gospodarze z nowym nabytkiem, Karimem, robili wszystko, by stawić czoła rywalom, momentami balansując na granicy faulu. Nie można im jednak odmówić zaangażowania – tempo było wysokie, a walka toczyła się o każdy centymetr boiska.
Wynik spotkania otworzyli goście, którzy poprzez zespołowe akcje budowali nie tylko przewagę optyczną, ale też skutecznie punktowali rywala. Gospodarze nie odstawiali nogi, grali z dużą determinacją, a mimo braku pełnego zgrania, potrafili skonstruować kilka naprawdę niezłych akcji. Jeszcze przed przerwą trafili w słupek, ale wynik do przerwy brzmiał 0:6.
Po zmianie stron rozpoczął się prawdziwy popis strzelecki – pięknym golem z woleja popisał się Muszyński. Od tego momentu coś w grze Elite Team jakby się zatrzymało. Z kolei Deluxe Barbershop zaczęło prezentować się znacznie lepiej – ich akcje zaczęły przekładać się na realne zagrożenie pod bramką rywala, a kolejne trafienia były efektem świetnej gry kombinacyjnej, wykorzystania wolnych przestrzeni i odważnych decyzji, jak choćby Raula Mammadova.
Goście chwilami tracili kontrolę nad spotkaniem – brakowało im koncentracji – ale doświadczenie oraz doskonała pierwsza połowa zapewniły im komfort, którego nie oddali już do końca. Spotkanie stało na wysokim poziomie – technicznym i fizycznym – i nie brakowało zaangażowania po obu stronach.
Ostatecznie Elite Team wygrywa 9:4, ale rywale mogą być dumni z postawy – jako pierwsi tej wiosny zdołali „wyrwać” im połowę meczu. To pokazuje, że nawet niepokonanych da się postraszyć.
Laga Warszawa, która już żegna się z 3. ligą, w ostatnią niedzielę podejmowała Warszawską Ferajnę – ekipę walczącą o utrzymanie i potrzebującą zwycięstwa, by postawić kolejny istotny krok w stronę ligowego bezpieczeństwa.
Spotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane, choć z biegiem czasu dało się zauważyć lekką przewagę po stronie gości. Ferajna coraz śmielej atakowała, a ich ofensywni zawodnicy coraz częściej nękali bramkę Antoniego Dudy. Ten jednak jak zwykle był zaporą nie do przejścia – jego refleks i ustawienie kilkukrotnie ratowały Lagę przed utratą gola.
Z kolei gospodarze ograniczali się głównie do defensywy i pojedynczych wypadów pod bramkę rywala. Kiedy już jednak dochodzili do sytuacji, Konrad Pietrzak skutecznie czyścił wszystko w polu karnym Ferajny. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, choć emocji nie brakowało.
Po zmianie stron niespodziewanie to Laga wyszła na prowadzenie – do siatki trafił Wojciech Buraś, dając swojej drużynie nadzieję na sprawienie niespodzianki. Warszawska Ferajna nie czekała długo z odpowiedzią – Kacper Domański zachował najwięcej zimnej krwi w zamieszaniu w polu karnym i wyrównał.
Niedługo później goście dopięli swego – zdobyli drugą bramkę i objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. Ferajna zgarnęła trzy bezcenne punkty, które niemal gwarantują im pozostanie w lidze, a Laga Warszawa choć walczyła ambitnie, znów schodzi z boiska pokonana.
W meczu na absolutnym szczycie 3. ligi naprzeciw siebie stanęły drużyny Dzików z Lasu oraz BM-u. Stawka była ogromna – ewentualna wygrana gości oznaczałaby pięć punktów przewagi na trzy kolejki przed końcem sezonu, co praktycznie ustawiłoby ich w roli przyszłego mistrza. Z kolei triumf Dzików oznaczałby przeskoczenie rywala i objęcie fotelu lidera.
Początek spotkania należał do BM-u, który wyglądał pewniej i szybciej zaczął tworzyć groźne sytuacje. Już po kilku minutach wynik otworzył Mushnin, wyprowadzając gości na prowadzenie. Dziki jednak skutecznie odpowiedziały – akcja i gol Michała Rudnika przywróciły remis. Gdy wydawało się, że mecz się wyrówna, BM jeszcze przed przerwą odzyskał prowadzenie, kończąc pierwszą połowę z wynikiem 2:1.
Po zmianie stron role się odwróciły. Dziki zyskały nową energię, a prawdziwym game-changerem okazał się Karol Bienias, który po wejściu na boisko natychmiast uspokoił grę i pomógł zespołowi odzyskać kontrolę. Gospodarze zaczęli grać bardziej składnie, z większą cierpliwością i pewnością.
Kluczową postacią był jednak Olek Janiszewski – tego dnia w roli reżysera gry, który rozrzucał piłki z chirurgiczną precyzją. Trzy asysty na jego koncie to dowód nie tylko na świetną formę, ale i ogromną wartość dla zespołu. Dzięki jego kapitalnym podaniom Dziki zdobyły trzy bramki w drugiej połowie i odwróciły losy spotkania, wygrywając 4:2.
To zwycięstwo może okazać się przełomowe – Dziki przeskakują BM w tabeli i to oni teraz są o krok bliżej do mistrzowskiego tytułu!







)
)
)
)
)
)
)
)
)