reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
09:00

W spotkaniu Cleopartnera z Otamanami obie ekipy koniecznie chciały zdobyć punkty. W tej lidze nadal trwa walka o pozostanie na zapleczu ekstraklasy  i każdy mecz jest niezwykle ważny. Od początku lepiej prezentowali się gospodarze i udokumentowali to szybko strzeloną bramką. Dmytro Sokol kapitalnie uderzył i golkiper gości nie miał szans. Ekipa Dmytro Zhdanova po zdobytej bramce nadal przeważała i miała kilka wybornych okazji by podwyższyć wynik. Brak szczęścia i dwa słupki oraz poprzeczka po strzale Stanisława Oseledchenki  powodowały, że nadal utrzymywał się wynik z początku spotkania. Otamany przebudziły się mniej więcej w połowie pierwszej odsłony. Wówczas najbardziej aktywny na boisku Vitalii Yakovenko niespodziewanie doprowadził do remisu. Od tego momentu gra wyrównała się i oglądaliśmy mecz na bardzo wysokim poziomie piłkarskim. Gdy wydawało się, że remisem zakończy się pierwsze 25 minut zmagań to ponownie Vitalii Yakovenko trafił do siatki i nieoczekiwanie to goście schodzili na przerwę z prowadzeniem 1:2. Paradoksalnie lepiej grali gracze Cleopartnera, a to ich rywale mieli korzystny dla siebie wynik. Po zmianie stron gospodarze wzięli się za odrabianie strat.  Ponownie mieli kilka dobrych okazji ale byli nieskuteczni. Dopiero po błędzie golkipera Olega Bortnyka,  który przy wyprowadzaniu piłki podał prosto pod nogi przeciwnika,  Cleopartner wyrównał. Wówczas przy remisie 2:2 ponownie uaktywnił się Vitalii Yakovenko. Na przestrzeni czterech minut dwa razy pokonał bramkarza rywali i goście wyszli na bezpieczne prowadzenie. Gdy Artem Papusha podwyższył wynik na 2:5 było wiadomo,  że to Otamany zwyciężą w tym spotkaniu. Anton Shevchenko w ostatnich minutach zmniejszył rozmiary porażki na 3:5, ale na więcej Cleopartnerowi nie starczyło już czasu. Otamany zgarniają cenne trzy punkty i nadal mają szanse na walkę nawet o piąte miejsce dające szansę gry w Pucharze Ligi Fanów. Cleopartner zagrał znowu solidnie, ale niestety ponownie nie zdobył choćby jednego oczka i musi w kolejnych meczach postarać się zapunktować.

2
13:30

Szlagier 1 ligi czyli starcie Gladiatorów z FC Almaz nie zawiódł. Obie ekipy prezentują futbol na naprawdę wysokim poziomie, a na dodatek znają się dobrze z innych warszawskich rozgrywek i było pewne, że będziemy oglądali szalenie wyrównaną rywalizację. Już w 5 minucie gospodarze mieli szanse na objęcie prowadzenia – Kamil Kuczewski sprytnym podaniem uruchomił Adriana Giżyńskiego, ale ostatecznie nie udało się utrzymać piłki przed linią końcową boiska. Do akcji ofensywnych Gladiatorów zaczął podłączać się bramkarz Damian Zalewski i po jednym z podań Michał Dryński trafił w poprzeczkę. Ekipie Ruslana Kobyliatskiego ten schemat gry zdecydowanie nie leżał. Almaz został zepchnięty do obrony, a goście kontynuowali schemat gry z wysoko wysuniętym bramkarzem i choć mecz miał dość statyczny charakter pierwsza bramka była tylko kwestią czasu. W 16 minucie Michał Dryński zdecydował się na samodzielną akcję i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Był to jedyny gol, który oglądaliśmy w pierwszej połowie, co nie znaczy, że nie brakowało okazji strzeleckich tak po jednej, jak i drugiej stronie boiska. Po wznowieniu gry Gladiatorzy kontynuowali oblężenie bramki Leonida Isayenii. W 33 minucie Piotr Płatek wypatrzył niekrytego Adriana Giżyńskiego, a ten nie dał szans bramkarzowi Almazu. Po chwili Piotr popisał się strzałem z dystansu i było już 3:0 dla Gladiatorów. Ukraińcy, jak to mają ostatnio w zwyczaju, zdecydowanie ożywili się w końcówce meczu. W 40 minucie na 3:1 trafił Vladyslav Andriutsa, a na pięć minut przed końcem było już 3:2, kiedy Taras Mysko dośrodkował po rajdzie skrzydłem, a Jurii Rubashnyi dołożył nogę. Ostatnie słowo należało jednak do Gladiatorów, którzy wykazali się opanowaniem w końcówce, a kropkę nad i postawił Kamil Kuczewski, który pięknym strzałem na długi róg ustalił wynik meczu na 4:2. Gladiatorzy prezentują fenomenalną formę i do tej pory tylko Otamany były w stanie urwać im punkty. Mimo tego, że drużyna Rafała Osińskiego dołączyła do naszej ligi w połowie sezonu, już niedługo ma szansę wydostać się ze strefy spadkowej, a patrząc na to jak wyrównana jest walka w środku tabeli Gladiatorzy mają nawet szansę zdobyć czwarte miejsce! Jedno jest pewne – końcówka rundy w 1 lidze będzie niesłychanie ciekawa.

3
16:30
( 4 : 1 )
6 : 6
Raport

Spotkanie drużyn, które walczą o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy w tym sezonie. Green Lantern w zdecydowanie lepszej sytuacji, bo punkt nad strefą spadkową. FC Freedom cały czas okupuje ostatnie miejsce w tabeli, a do bezpiecznego miejsca brakuje im 4 oczek. Od samego początku spotkania bardzo dużo działo się na boisku. Mecz był toczony w szybkim tempie, nie brakowało sytuacji podbramkowych, ale i groźnych starć. Nieco konkretniej pojedynek rozpoczęli gracze z Ukrainy, po jednej z wielu dobrych, składnych akcji zdobyli gola na 1:0. Mimo kilku innych okazji w pierwszej połowie już goli nie strzelili, bo albo byli nieskuteczni albo kapitalnie interweniował Stefan Necula. Bramki zdobywali natomiast gospodarze. W 18 minucie w zamieszaniu pod polem karnym gości do remisu doprowadził Adrian Rzepecki. Kolejne kilka chwil to koncert gry Mikołaja Wysockiego, który w 3 minuty skompletował hat-tricka. W efekcie na koniec pierwszej części spotkania gracze Green Lantern prowadzili 4:1. Na samym początku drugiej połowy gola zdobył Rzepecki i zrobiło nam się 5:1. W 32 minucie bramkę strzelili goście, a konkretnie Roman Voitiuk. Kilka chwil później nieodpowiedzialne zachowanie Kacpra Bełczyńskiego spowodowało, że przez 3 minuty FC Freedom grało w przewadze 1 zawodnika. I ten prezent udało im się wykorzystać, do bramki rywali trafił drugi raz w tym starciu Aleksandr Ivanov. Zawodnicy zza naszej wschodniej granicy cały czas próbowali zbliżyć się do przeciwników, ale Ciurzyński nieco stonował ich zapędy trafiając na 6:3 na 10 minut przed końcem tej potyczki. Ten stan rzeczy nie trwał długo, bo w kilka chwil Ukraińcy dokonali rzeczy niebywałej, doprowadzili do wyrównania, a dokonało tego trio Yakouluk, Shevtsov oraz Ivanov. Do końca spotkania bardzo dużo się działo, ale wynik nie uległ zmianie i mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów. Niestety złe emocje towarzyszyły zawodnikom również po końcowym gwizdku. Jan Wysocki popchnął jednego z rywali za co został ukarany czerwoną kartką. 

4
19:30
( 2 : 3 )
4 : 6
Raport

O tym, jak niewygodnym rywalem jest Tylko Zwycięstwo przekonała się ekipa Deportivo La Chickeno. O ile drużyna braci Jałkowskich nie była typowana w roli faworyta tego meczu, to gospodarze są teamem, który zawsze walczy do końca, niezależnie od tego, z jakim przeciwnikiem się mierzy. Od pierwszego gwizdka to goście narzucili swoje warunki gry, ale TZowi wystarczy czasem zaledwie jedna okazja, aby stworzyć groźna akcję i tak było w tym przypadku. Andrzej Morawski dostał podanie od Mateusza Walczaka, urwał się obrońcom i nie dał szans golkiperowi Deportivo. Ekipa Ernesta Woźniaka wróciła do poprzedniego schematu i w 10 minucie długie podanie posłał Maciej Zawitaj, a Eryk Agnyziak strzelił nie do obrony i mieliśmy remis. Goście mogli pójść za ciosem, ale zamiast tego musieli cofnąć się do defensywy, bo żółtym kartonikiem został ukarany Kamil Rudnicki. Tylko Zwycięstwo przypuściło kilka ataków, ale droga do bramki Kacpra Winiarka pozostawała zablokowana uważną grą w obronie. Po wyrównaniu składów Deportivo powróciło do inicjatywy i w 16 minucie gola z dobitki zdobył Mateusz Rudnicki. Gospodarze nie składali broni i po chwili był remis po golu Mateusza Walczaka, ale bramkę do szatni zapakował Patryk Zych i pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gości. W drugiej części spotkania ożywiła się ofensywa TZu. Szymon Jałkowski pokiwał w okolicach pola karnego, do piłki dopadł Mateusz Górski i wyłożył podanie Maćkowi Dombrowiczowi, a ten strzelił w samo okienko i tylko ofiarna interwencja Kacpra Winiarka uratowała jego zespół od straty gola. W 34 minucie z rzutu rożnego dośrodkował Maciej Zawitaj, a Damian Warmiak popisał się pięknym strzałem głową zwiększając przewagę Deportivo do dwóch bramek. Tylko Zwycięstwo błyskawicznie odpowiedziało golem Andrzeja Morawskiego, a już po kolejnej minucie był remis, kiedy z rzutu wolnego Andrzej podał do niekrytego Łukasza Adamiuka, a ten tylko trącił piłkę, która wpadła do siatki. Gospodarze długo nie nacieszyli się tym wynikiem, bo już w kolejnej akcji Patryk Zych wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niemal do samego końca wynik pozostawał otwarty i oglądaliśmy sporo boiskowej walki. TZowi nie udało się strzelić gola wyrównującego, choć zabrakło naprawdę niewiele. W ostatniej akcji meczu Eryk Agnyziak postawił kropkę nad i strzelając na 4:6. Był to ciężki mecz dla obu ekip, ale Deportivo La Chickeno zgarnęło bardzo ważne 3 punkty i umocniło się na pozycji wicelidera.

Reklama