Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 2 Liga
W spotkaniu 2 ligi pomiędzy ekipami Graczy Gorszego Sortu oraz Saskiej Kępy mieliśmy do czynienia z nie lada emocjami. Obydwie drużyny zdają się nadal poszukiwać optymalnej formy. W przypadku gości, na cztery ostatnie spotkania, tylko raz zdołali wywalczyć punkt po remisie z Playboys Warszawa. Gospodarze natomiast mieli za sobą serię trzech porażek z rzędu, poprzedzoną zwycięstwem nad Zjednoczoną Ochotą. Spotkanie dla obydwu zespołów z powodu ciężaru gatunkowego nie należało więc do najłatwiejszych oraz nie było dla nich spacerkiem. Niezwykle wyrównana pierwsza połowa i remis 1:1 potwierdzają tą teorię. Gospodarzom wybitnie przysłużył się tego dnia Arkadiusz Waszak. Dwa trafienia i taka sama ilość asyst, to na tak wyrównanym poziomie wynik imponujący. Gdyby nie postawa Leszka Gallewicza bramek mogłoby być o wiele więcej. Bramkarz Saskiej Kępy zaliczył naprawdę imponujący występ, niejednokrotnie ratując swój zespół przed stratą gola. Zwyżkowej formy na nieszczęście Saskiej Kępy nie wykazali gracze z pola. Oprócz Krajewskiego oraz Sitka, reszcie zespołu nie udało się zaznaczyć swojej obecności wieloma bramkami, czy asystami. Mimo tego, wynik 6:4 z takim rywalem należy traktować jako poważny sygnał dla poprawiającej się dyspozycji gości. Przed nimi niezwykle ciężkie starcie, w najbliższej kolejce zmierzą się z trzecim, Black Eagles Warszawa. Gospodarze tego starcia, dla porównania już w najbliższą niedzielę, podejmą drugą Górkę.
Było to prawdopodobnie najlepsze spotkanie minionej kolejki, pełne walki, emocji i ofensywnej gry z obu stron. W mecz lepiej weszła drużyna gości, a w szczególności duet Rafał Popis - Krystian Kołodziejczak, którzy trzykrotnie rozmontowali obronę gości - 0:3. Dzięki temu Rafał już w 5 minucie mógł pochwalić się skompletowaniem hat-tricka. Kiedy później czwartą bramkę dołożył Kamil Kuczewski, wydawało się, że spotkanie można uznać już za zamknięte, jednak Eternis nie odstawiał nogi, grał twardo i szukał okazji na powrót do spotkania. Okazja dla gospodarzy nadarzyła się w okolicach 20 minuty, kiedy zdobyli trzy szybkie bramki w zaledwie 120 sekund. Tym razem byliśmy świadkami popisów niezwykle skutecznego duetu grającego w barwach Eternisu - Damiana Rudego i Igora Petlyaka - 3:4. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę widzieliśmy jeszcze jedną bramkę, dzięki czemu na przerwę schodziliśmy ostatecznie z wynikiem 3:5. W drugiej odsłonie zmotywowany Eternis ponownie zaatakował. Gospodarze świetnie rozpoczęli tę odsłonę, zdobywając aż 4 bramki w 10 minut - 7:5. Potem jednak do głosu ponownie doszli zawodnicy gości. Zjednoczona Ochota, w ciężkiej sytuacji wreszcie podniosła się w dużej mierze dzięki kontaktowej bramce Adriana Wrońskiego na 7:6. W kolejnych minutach goście wykorzystali okres gry w przewadze i ostatecznie wyszli na prowadzenie 7:9. Gracze Eternisu jednak ciągle walczyli i do ostatniej sekundy spotkania wynik był sprawą otwartą. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 8:9, jednak w ostatniej akcji meczu strzał Emila Słomczyńskiego trafił w słupek.
Kapitalne spotkanie oglądaliśmy w starciu Warszawskiej Ferajny z Black Eagles Warszawa. Właściwie w tym meczu mieliśmy wszystko – piękne bramki, wysokie tempo, indywidualne popisy zawodników, niesamowite emocje, dramaturgię i heroizm bramkarza Ferajny. Ale zacznijmy od początku. Mecz zaczął się dobrze dla gospodarzy. Właściwie już na samym początku objęli oni prowadzenie. Black Eagles ani myśleli odpuszczać i dążyli do wyrównania. Okazało się, że precyzyjne strzały z dystansu są receptą na obronę Ferajny, ale też trzeba oddać, że Olaf Gontarek (który zaliczył tego dnia cztery trafienia) miał tego dnia dobrze ułożoną stopę i gdy piłka odpowiednio mu „siadła”, bramkarz rywala nie miał za dużo do powiedzenia. Nie dziwiło więc nas, że zawodnik gości często próbował takich uderzeń. Obrona Ferajny grała bardzo dobrze, odpowiednio się przesuwała i nawet gdy Czarne Orły grały z wysuniętym bramkarzem tworzącym przewagę w polu, potrafiła tak przekazywać sobie krycie, że udawało im się w znacznej części powstrzymywać ataki rywala. Do przerwy Ferajna prowadziła 3:2. Pierwsza połowa była niezwykle ciekawa, ale drugie 25 minut dało nam jeszcze więcej emocji. Po zmianie stron byliśmy świadkami wymiany cios za cios. Najpierw błąd bramkarza gości wykorzystał Adrian Dembiński, który odebrał mu piłkę na jego połowie i praktycznie wszedł z futbolówką do pustej bramki. Ferajna długo się nie cieszyła, bo chwila nieuwagi kosztowała ich utratę gola tuż po wznowieniu. Następnie znów gospodarze wykorzystali błąd w rozegraniu przeciwnika i wyszli na prowadzenie 5:3. Przy golu na 5:4, przy próbie interwencji, kontuzji doznał bramkarz Ferajny i długo nie podnosił się z murawy. Postanowił jednak dokończyć spotkanie, co tylko podbudowało jeszcze mocniej morale w zespole Kacpra Domańskiego. Wynik ważył się do samego końca. Ferajna odskoczyła na 6:4, ale Black Eagles ponownie zbliżyli się na jedną bramkę. W końcu wygraną 7:5 przypieczętował Adrian Dembiński, który swoją drogą rozegrał kapitalne zawody. To był jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy mecz jaki oglądaliśmy tego dnia. Mnóstwo akcji, walka o każdą piłkę, determinacja jaką wykazali się zawodnicy obu drużyn, duża jakość i umiejętności poszczególnych zawodników – czego chcieć więcej? Mecz był niesamowicie wyrównany, ale Ferajna wygrała zasłużenie, w dużej mierze dzięki niesamowitemu Adrianowi Dembińskiemu, ale także dzięki poświęceniu i wysiłkowi każdego z zawodników. Oby więcej takich meczów!
Niezwykle emocjonujący pojedynek stoczyły ekipy FC Górki i Explo Team. Dla gospodarzy to spotkanie mogło być decydujące w kontekście walki o mistrzostwo 2 ligi. Goście po dołączeniu do rozgrywek w drugiej rundzie póki co kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa prezentując przy tym kawał dobrego futbolu. Od początku meczu zdecydowanie lepiej prezentowali się goście, a z biegiem upływających minut coraz bardziej naciskali swojego rywala i zdecydowanie przejmowali kontrolę w tym spotkaniu. Zawodnicy Explo grali uważnie w obronie i przeprowadzali groźne kontrataki. Imponowali spokojem i pomysłowym rozegraniem akcji. W tej części spotkania dobrze spisywał się duet Włudarski – Szarpak, który wspólnie kilkukrotnie rozmontował obronę rywali. Górka była zagubiona w obronie, a nieliczne ataki były wyprowadzane z dużą niedokładnością i brakiem zrozumienia. W szeregi doświadczonych zawodników gospodarzy wkradła się nerwowość co skutkowało stratą aż 5 bramek w pierwszej połowie. Druga połowa przyniosła już zdecydowanie więcej emocji. FC Górka zdecydowanie poprawiła grę w obronie, podwajając krycie i zagęszczając pole gry. Mądra gra defensywna oraz zaangażowanie w akcje ofensywne skutkowała kolejnymi golami i odrabianiem strat. Pod koniec meczu mieliśmy już wynik 4-6 i wszystko zapowiadało emocje do samego końca. Niestety końcówkę meczu zepsuł bramkarz FC Górki, który to w "mało elegancki" sposób zwrócił się do arbitra za co został ukarany żółtą kartką. Niestety to był koniec, bo po chwili w lekceważący sposób wykopał piłkę i dostał drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę. Goście zdołali jeszcze dobić osłabionego rywala jedną bramką i mecz ostatecznie zakończył się wygraną zespołu Explo Team 4-7. Ostatecznie FC Górka po tej porażce spada w tabeli na drugie miejsce, ale wydaje nam się, że Explo Team urwie jeszcze punkty niejednej drużynie z ligowego topu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)