reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
10:30

Mecz, który opisany był już w minusach kolejki pod względem niesportowego zachowania w obu zespołach. Panowie dopuścili się obraźliwych komentarzy w kierunku siebie samych jak i arbitra. Stosowne konsekwencje zostały wyciągnięte przez ligę i mamy nadzieję na poprawę zachowania w kolejnych spotkaniach. Pod względem piłkarskim był to mecz niezwykle ciekawy. Pomimo chłodnej aury panującej przy boiskach Picassa Panowie podkręcili temperaturę na murawie. To spotkanie rozpoczęło się niebywale dynamicznie, a nikomu z pewnością nie opadała powieka podczas oglądania tego spotkania. Obie drużyny chciały zdobyć pierwszą bramkę, która napędziłaby ich do strzelenia kolejnych. Udało się to Graczom Gorszego Sortu, a uściślając – Łukaszowi Kuleszy w 9 minucie. To niesamowite trafienie z dystansu dało gościom prowadzenie w tym spotkaniu. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Patryk Nowicki przy asyście Damiana Ciszka już dwie minuty później pokonał bramkarza wyrównując wynik. W pierwszej połowie mogliśmy oglądać dużo gry z kontry oraz wspaniałe dryblingi Kuleszy czy Ciszka. Druga połowa rozpoczęła się golem Dariusza Pliszki przy asyście Piotra Idzikowskiego i dała pierwszy raz prowadzenie Szmulkersom w tym spotkaniu. Kiedy po kolejnym golu gospodarzy wynik wydawał się być stabilny, a emocje nieco ustały, goście postanowili wykorzystać moment i strzelili trzy bramki pod rząd tym samym wygrywając spotkanie 3:4. Bilans meczu to również dwie czerwone kartki bezpośrednie z drużyny gości jak i gospodarzy, ale o tym już pisaliśmy, więc akurat w tym zakresie, nie chcemy się powtarzać. Szkoda, że tak dobre ekipy zajęły się innymi sprawami, niż gra w piłkę.

2
15:00

Przed tym meczem Saska Kępa wciąż pozostawała bez choćby punktu w ligowej tabeli i biorąc pod uwagę fakt, że do rywalizacji ze Zjednoczoną Ochotą podchodzili bez ani jednej zmiany, trudno było przypuszczać, że ich sytuacja ulegnie poprawie. Mimo to goście dość dzielnie radzili sobie w tym meczu, mimo że jako pierwsi do siatki trafili rywale za sprawą Rafała Popisa. Saska jednak się nie podłamała i dążyła do wyrównania. Sporo problemów obrońcy z Ochoty mieli z Sebastianem Sitkiem, który krótko prowadził piłkę i bardzo trudno było mu ją odebrać. Mimo przewagi jaką miała Zjednoczona Ochota, to rywale zdobywali kolejne bramki. Najpierw wyrównał Sebastian Borkowski, a kilka minut później na prowadzenie Saską wyprowadził Sebastian Sitek. Do przerwy mieliśmy dość zaskakujące 1:2 dla gości, choć trzeba przyznać, że mocno zapracowali na taki rezultat. Pozostawało pytanie, czy gracze w zielonych strojach wytrzymają ten mecz kondycyjnie. Zmotywowani gospodarze po przerwie ruszyli do odrabiania strat i udało im się to już na samym początku drugiej części. W dalszej fazie meczu wynik 2:2 bardzo długo się utrzymywał, choć trzeba oddać, że tutaj więcej sytuacji do strzelenia bramki mieli gospodarze. Parokrotnie jednak świetnie bronił Tomasz Bajdur i w dużej mierze dzięki niemu utrzymywał się remis. W końcu i on musiał skapitulować po strzale Daniela Gałązki i to właśnie kapitan Zjednoczonej Ochoty dał swojemu zespołowi 3 pkt. Był to ciekawy pojedynek, pełen walki, gdzie nikt nogi nie odstawiał. Wydaje się, że gospodarze zasłużenie wygrali, choć postawa Saskiej, pomimo porażki, również zasługuje na duże uznanie.

3
15:30

Zespół Black Eagles Warszawa w zeszłym tygodniu poniósł pierwszą porażkę w sezonie i była to ich jedyna jak do tej pory strata punktowa. Ich rywal, zespół Warszawskiej Ferajny jest do tej pory niepokonany, jednak w wyniku dwóch remisów w poprzednich spotkaniach uzbierał jeden punkt mniej od przeciwników. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy już w pierwszych minutach otworzyli wynik spotkania. Z prowadzenia cieszyli się tylko chwilę, gdyż w kolejnej akcji ich rywal doprowadził do wyrównania. Kilka minut później doskonałą szansę na podwyższenie miał bramkarz gospodarzy, Darek Pocztowski, lecz piłka po jego bardzo ładnym strzale trafiła w słupek. Co się nie udało golkiperowi zrobili zawodnicy z pola. którzy w krótkim odstępie czasowym dwukrotnie trafili do bramki swoich rywali. Pod koniec pierwszej połowy goście zdołali zdobyć bramkę kontaktową i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 3-2 dla gospodarzy. Druga połowa zaczęła się od pojedynczych ataków gospodarzy, jednak dopiero w 32 minucie udało im się ponownie wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Po straconej bramce goście stracili wiarę w zwycięstwo, a ostatnie dziesięć minut to popis ofensywny Orłów, którzy do swojego dorobku dołożyli kolejne cztery trafienia. Mecz zakończył się wynikiem 8-2 dla Black Eagles Warszawa, którzy bardzo szybko zrehabilitowali się za porażkę sprzed tygodnia pewnie pokonując sowich rywali. Zespół Warszawskiej Ferajny mimo dobrej gry w pierwszej połowie nie dotrzymał tempa spotkania i poniósł pierwszą porażkę w tym sezonie.

 

4
19:00

W niedzielny wieczór na Grenady starły się ekipy Eternisu z Fc Novą Group. Zdecydowanym faworytem tego starcia byli gospodarze i od początku spotkania starali się pokazać, że to oni będą tutaj nadawać ton wydarzeniom na boisku, jednak to goście pierwsi strzelili bramkę. Kapitalne wybicie od bramki Konrada Michalaka przejął Patryk Radziszewski i dał nieoczekiwanie prowadzenie teamowi Piotra Radelczyka. Eternis szybko wziął się do pracy i dość sprawnie odpowiedział pięknym trafieniem z dystansu. Po chwili było już 2:1 po akcji zespołowej i widać było, że gospodarze dopiero się rozkręcają. Goście mając na to spotkanie jedną zmianę starali się aktywnie bronić i szukać swoich szans w ofensywie. Jednak po 25 minutach to ekipa Kamila Leszczyńskiego prowadziła, a tuż przed przerwą wynik podwyższył Paweł Oziomek, kapitalnie dryblując miedzy obrońcami i na końcu nie dając szans golkiperowi trafił do bramki. Wynik 3:1 po pierwszej odsłonie dawał nadzieję FC Nova Group na powalczenie o punkty. Jednak w drugiej połowie Eternis włączył wyższy bieg i kolejnymi bramkami odskoczył rywalom. Goście starali się walczyć, ale tego dnia nie mieli zbyt wiele argumentów i potężna fala kontuzji w tym brak Łukasza Wirskiego niestety był bardzo widoczny. Eternis zasłużenie wygrywa 9:2 i umacnia się w czołówce ligowej tabeli. FC Nova Group czeka na pierwsze punkty w sezonie i mamy nadzieję że przed dwutygodniową przerwą ta sztuka się uda.

5
20:30

Tabela w drugiej lidze jest niezwykle wyrównana, dlatego i FC Górka i Orzeły Stolicy przystąpili do tego spotkania naładowani energią, nic dziwnego, obie ekipy zgromadziły przed tą kolejką na swoim koncie po 6 punktów i nadarzyła się okazja, żeby odskoczyć od siebie w bezpośrednim pojedynku. Mecz od samego początku był niezwykle wyrównany, akcje pod bramkami rywali były sporadycznie, więcej oglądaliśmy gry w środku pola, lub zawodników Górki próbujących od własnej połowy atakiem pozycyjnym przedostać się pod pole bramkowe Orzełów. W końcu gospodarzom tego spotkania udało się wyjść na prowadzenie, Szymon Maruszewski potwierdził swoją wysoką dyspozycję w tym sezonie i pewnie wykorzystał dogranie Mateusza Mikołajewskiego. Stracona bramka trochę orzeźwiła Orzeły, którzy zaczęli śmielej atakować bramkę Konrada Litwiniuka, a w końcowych fragmentach pierwszej połowy udało się doprowadzić do wyrównania, po katastrofalnym błędzie w wyprowadzeniu piłki przez zawodników z Tarchomina. Remis do przerwy, a druga połowa to niemal kopia z pierwszych 25 minut. Paweł Juchniewicz starał się wyprowadzać piłkę z własnej połowy, ale goście dobrze się ustawiali w obronie. Orzeły Stolicy w drugiej połowie dwukrotnie grali w przewadze jednego zawodnika, czego nie udało im się wykorzystać, a Górka była coraz groźniejsza w swoich atakach. Sygnał ostrzegawczy wysłał Paweł Juchniewicz, który chciał szybko uderzyć na bramkę rywali nie czekając na gwizdek sędziego pozwalający na wykonanie rzutu wolnego i mimo, że piłka wpadła do bramki, arbiter nakazał stały fragment powtórzyć. To jednak nie podłamało Pawła, który kilka chwil po tej sytuacji zdobył cudowną bramkę płaskim strzałem z dystansu w długi róg ustalając tym samym wynik spotkania na 2:1.

Reklama