Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 2 Liga
Niesamowite spotkanie pomiędzy ekipami Szmulkers Team, a Orzełami Stolicy - było niewątpliwie ozdobą naszej ligowej piramidy rozgrywkowej. Pierwsza połowa bezapelacyjnie należała do graczy z warszawskiej Pragi, którzy prowadzili 5:3. Starcia graczy pokroju Daniela Guby z Janem Wnorowskim przyrównać można było do pojedynków wybitnych napastników z kapitalnymi stoperami, przez co atmosfera na spotkaniu nie pozwalała na chwilę nudy. Niestety dla gospodarzy druga połowa nie była tak dobra jak pierwsza – co wiązało się z czerwoną kartką dla popularnego "Didy", oraz utratą kolejnych pięciu bramek. Finalny rezultat 5:8, musimy oceniać przez pryzmat dyspozycji dnia, przez co niezwykle ciężko jest wskazać stronę dominującą w meczu trzeciej kolejki. Podkreślamy, że obydwie drużyny pokazały się z dobrej strony, nie odpuszczając w kluczowych sytuacjach, dając z siebie absolutnie wszystko. Dla gospodarzy jest to bardzo cenna lekcja, której tematem jest trzymanie nerwów na wodzy z uprzednim zachowaniem koncentracji, dla gości natomiast mecz, który utwierdza ich w przekonaniu, że porażka z Eternisem może jeszcze zostać nadrobiona. Orzeły Stolicy po trzech kolejkach znajdują się w końcu na podium i ani im się śni odpuszczać, gdyż realnym celem w tym sezonie jest dla nich awans. Obszerny skrót z tego spotkania może już obejrzeć na naszym kanale na Youtubie, bo żadne słowa nie oddadzą tego, jak zacięte było to spotkanie, a i urodę niektórych bramek niełatwo jest przelać na papier.
Niesamowity przebieg, z licznymi zwrotami akcji, miało spotkanie Eternisu z Saską Kępą. Pierwsze minuty to zdecydowana przewaga Eternisu, gdzie gospodarze mocno atakowali rywala i już na początku mogli wypracować sobie parobramkową przewagę. Dobrze jednak w bramce Saskiej interweniował Tomasz Bajdur, utrzymując wynik 0:0. Piłka bywa przewrotna, bo mimo przewagi Eternisu, to Saska wyszła na prowadzenie, a gola zdobyła właściwie po pierwszym celnym strzale. Chwilę później było już 0:2 i dopiero wtedy gospodarze się przełamali. Najpierw bramkę kontaktową zdobył Adrian Cuch, a potem piłkę od obrońcy wyłuskał Paweł Oziomek i doprowadził do wyrównania. W pierwszej połowie ostatnie słowo należało jednak do Saskiej Kępy. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym ponownie wyszli na prowadzenie, a potem indywidualny popis dał Sebastian Sitek i po świetnej akcji ustalił wynik na 2:4 po 25 minutach. W przerwie gospodarze musieli się mocno mobilizować do jeszcze lepszej gry, bo już chwilę po wznowieniu zdobyli bramkę kontaktową i nie dość, że udało im się później dogonić rywala, to jeszcze wyszli na prowadzenie 6:4. Saska Kępa jednak się nie poddawała i ponownie zwarła szeregi doprowadzając do remisu 6:6. Końcówka meczu była niezwykle emocjonująca i kontrowersyjna. Przy stanie 7:6 dla Eternisu zawodnik Saskiej Kępy był faulowany w polu karnym, ale sędzia zastosował przywilej, gdyż inny zawodnik miał czystą sytuację strzelecką. Jednak ten nie zdobył bramki, a arbiter nie wrócił już do wcześniejszego faulu, mimo protestów gości. Co więcej, chwilę później Adrian Cuch zdobył bramkę na 8:6 i de facto zamknął mecz. Gol na 9:6 był już tylko gwoździem do trumny Saskiej Kępy i można się tylko zastanawiać jak potoczyłyby się ostatnie minuty, gdyby sędzia jednak odgwizdał „jedenastkę"...
Zarówno Warszawska Ferajna jak i FC Nova Group rozpoczęły sezon zdecydowanie poniżej oczekiwań. Ferajna zdołała ugrać zaledwie dwa punkty, a Novie nie udało się nawet zremisować, dlatego bezpośrednie starcie tych drużyn było dla obu ekip szansą na wydostanie się z dołka formy. Na papierze zdecydowanie lepiej wyglądał skład ekipy Kacpra Domańskiego i choć gospodarze rozpoczęli oblężenie bramki Rafała Michalaka od razu po gwizdku otwierającym mecz, to pierwszego gola zdobyli goście, a konkretnie Bartek Gałecki. Ferajna praktycznie zamknęła przeciwników na ich połowie, ale klątwa braku skuteczności wciąż wisiała na drużynie w białych koszulkach. Po kwadransie gry przyszło przełamanie, a dośrodkowanie Krzysztofa Surgota wykorzystał Konrad Pietrzak i mieliśmy remis, a po trzech kolejnych minutach było już 2:1 dla Ferajny po strzale Patryka Brzozowskiego. Nova Group grała bez impetu, a osamotnione ataki nie miały szans na przełamanie obrony gospodarzy. Przed przerwą Ferajna podwyższyła na 3:1 i zdawało się, że team Kacpra Domańskiego w końcu zagra zgodnie z oczekiwaniami. W drugiej połowie gospodarze kompletnie zdominowali rywali. Szybkiego gola zdobył kapitan Ferajny, a strzelecki festiwal urządził sobie Patryk Brzozowski, który zdobył w tym meczu łącznie pięć goli. Nova Group zagrała zbyt statycznie i defensywnie, a jedyne trafienie zaliczył Patryk Radziszewski. Mecz skończył się wynikiem 7:2 dla Ferajny, ale gdyby nie interwencje bramkarza Novy Rafała Michalaka porażka mogłaby być jeszcze bardziej dotkliwa. Warszawska Ferajna w końcu zagrała mecz na poziomie, do którego nas przyzwyczaiła i można nieśmiało liczyć, że będzie już tylko lepiej. FC Nova Group przechodzi obecnie kryzys, który chłopaki muszą szybko zażegnać, jeśli chcą włączyć się do walki o wyższe lokaty w tabeli.
Do bardzo ciekawie zapowiadającego się spotkania doszło na zakończenie dnia zmagań na Arenie Picassa. W roli nieznacznego faworyta stawialiśmy ekipę gospodarzy, która miała komplet oczek po dwóch rozegranych spotkaniach. Goście mimo, że prezentowali dobry futbol, to brakowało im nieco szczęścia. Początek meczu to idealny przykład ile może zaszkodzić brak pełnego składu od 1. Minuty meczu. Drużyna Black Eagles przez niemal cały pierwszy kwadrans grała w niepełnym zestawieniu z powodu spóźnienia się pozostałych zawodników. Przewagę liczebną skrzętnie wykorzystali zawodnicy z Ochoty, którzy od razu ruszyli do zmasowanych ataków co zaowocowało zdobyciem trzech bramek. W momencie gdy siły się wyrównały, wyrównało się też całe spotkanie. Gra stała się bardzo ostra, momentami agresywna, natomiast trzeba powiedzieć, że sędzia dobrze panował nad wydarzeniami na placu gry. Druga połowa to już naprawdę świetne widowisko, ataki szły w jedną jak i w drugą stronę, bramkarz gospodarzy robił co mógł, by ich zespół nie tyle co nie stracił więcej bramek, to jeszcze często zapędzał się pod samą bramkę gości niejednokrotnie stwarzając sporo problemów obrońcom Zjednoczonej Ochoty, całe spotkanie wygrali goście w stosunku 7:3, ale my zastanawiamy się jak mogło wyglądać to spotkanie gdyby od samego początku rywalizacji były wyrównane siły, choć oczywiście pretensje zawodnicy Black Eagles mogą kierować tylko do siebie.
Forma i skład zespołu FC Górka zawsze jest wielką niewiadomą i tak do końca nie wiadomo czego się można po tym zespole spodziewać. Gracze Gorszego Sortu bardzo dobrze rozpoczęli sezon i z 6 punktami zajmowali pozycję lidera. Początek meczu był bardzo spokojny i dopiero żółta kartka zawodnika Górki rozkręciła to spotkanie. Przewagi jednego zawodnika mimo kilku sytuacji bramkowych nie wykorzystali goście. Na domiar złego chwilę później piłkę do swojej bramki skierował obrońca gości, dzięki czemu zespół gospodarzy wyszedł na prowadzenie. Stracona bramka sprawiła, że zawodnicy ruszyli do zmasowanych ataków, jednak na posterunku był dobrze dysponowany tego dnia bramkarz Konrad Litwiniuk. Jego dobre interwencje sprawiły, że grający bez zmiany zespół Górki schodził na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Druga połowa wyglądała bardzo podobnie do pierwszej części meczu. Liczne sytuacje bramkowe Graczy Gorszego Sortu nie przyniosły jednak zmiany rezultatu spotkania. Chęć odrobienia strat spowodowała, że zrobiło się więcej luźnego miejsca na boisku co skrupulatnie wykorzystali zawodnicy gospodarzy strzelając trzy bramki. W ostatnich pięciu minutach gościom dwukrotnie udało się pokonać bramkarza gospodarzy, ale był to tylko ich pojedynczy zryw. W ostatnich akcjach meczu obydwie drużyny strzeliły po bramce i mecz zakończył się wynikiem 5-3 dla FC Górka. Zespół ten mimo problemów kadrowych zagrał bardzo mądrze wykorzystując swój potencjał w ofensywie. Natomiast Gracze Gorszego Sortu pomimo optycznej przewagi przez większość część spotkania musieli uznać wyższość swoich przeciwników i ponieśli pierwszą porażkę w sezonie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)