Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 14 Liga
Spotkanie Klikersów z Elekcyjną FC miało dwa zupełnie różne oblicza. Początek należał do gospodarzy. Wynik meczu otworzył Kuba Klimek, który pewnie wykorzystał rzut karny i dał swojej drużynie prowadzenie. Klikersi dobrze operowali piłką, utrzymywali wysokie tempo i chwilę później dołożyli kolejne trafienie. Nawet po bramce kontaktowej Elekcyjnej gospodarze nadal sprawiali wrażenie zespołu kontrolującego przebieg spotkania, prowadząc 2:1 i skutecznie narzucając rywalom swój styl gry.
Elekcyjna nie zamierzała jednak odpuszczać. Goście z każdą minutą prezentowali się coraz pewniej, a ich ofensywne akcje zaczęły stwarzać coraz większe zagrożenie. Jeszcze przed przerwą zdołali całkowicie odrobić straty, a następnie wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:4 i to właśnie ten fragment meczu okazał się momentem przełomowym.
Po zmianie stron Elekcyjna kontynuowała swoją ofensywną grę. Goście byli zdecydowanie skuteczniejsi, szybsi w ataku i konsekwentnie wykorzystywali kolejne okazje bramkowe. Klikersi próbowali wrócić do meczu, jednak nie byli już w stanie zatrzymać rozpędzonego rywala.
Druga połowa była już całkowitą dominacją Elekcyjnej, która dołożyła następne trafienia i ostatecznie zamknęła spotkanie pewnym zwycięstwem 7:3. Mecz pokazał, jak szybko potrafi zmienić się przebieg rywalizacji i jak ważna jest konsekwencja przez pełne 50 minut gry.
Spotkanie Santiago Remberteu z FC Olimpik zapowiadało się jako jeden z najciekawszych meczów kolejki. Obie drużyny przystępowały do rywalizacji z identycznym dorobkiem punktowym, a stawką było zbliżenie się do miejsc dających awans. Zarówno Santiago, jak i Olimpik wiedziały, że zwycięstwo może mieć ogromne znaczenie w końcówce sezonu.
Początek meczu był wyrównany i pełen walki. Już w 9. minucie żółtą kartkę obejrzał Chamera z Santiago Remberteu. Chwilę później wynik spotkania otworzył Prokopchuk, dając prowadzenie FC Olimpik. Santiago bardzo szybko odpowiedziało - po rzucie rożnym w 12. minucie do siatki trafił Chamera po podaniu Wójtowicza. Zaledwie kilka minut później role się odwróciły i po asyście Chamery gola zdobył Wójtowicz, wyprowadzając Santiago na prowadzenie. Olimpik jeszcze przed przerwą doprowadził jednak do wyrównania. W 25. minucie Pyvovar wykorzystał podanie Prokopchuka i ponownie przywrócił remis.
Druga połowa należała już zdecydowanie do Olimpiku. Tuż po wznowieniu gry bramkę zdobył Vladymirskyi, a kilka minut później po własnym odbiorze świetną indywidualną akcję wykończył Kalmykov. Santiago nie potrafiło odpowiedzieć, a Olimpik z każdą minutą coraz bardziej się rozpędzał. W końcówce spotkania kolejne trafienia dołożyli Vladymirskyi, Lipskyi oraz dwukrotnie Novakovskyi. Wynik meczu ustalił Zhukov w 50. minucie, pieczętując bardzo efektowne zwycięstwo FC Olimpik w bezpośrednim starciu drużyn walczących o czołowe miejsca w tabeli.
Zatrzymać BS Zadymiarze przed zdemolowaniem 14. ligi może już chyba tylko Donald Trump swoimi decyzjami dotyczącymi ładu na świecie albo nagłe rozprzestrzenienie się hantawirusa. Na drodze młodej drużyny nie stanęli również Heavyweight Heroes, choć nie można im odmówić tego, że naprawdę próbowali.
Do przerwy było bowiem zaledwie 1:0, a w drugiej połowie bramki Marka Malenki i Patryka Parzycha - po podaniach Mateusza Zachewicza - dwukrotnie dawały remis. Zadymiarze bardzo długo męczyli się z doświadczoną ekipą, jednak w trakcie tego sezonu nie raz udowadniali, że mają wiele sposobów na ogrywanie rywali. W niedzielnym meczu zabrakło najlepszego strzelca drużyny - Dominika Zawiślaka - dlatego odpowiedzialność za zdobywanie bramek musieli wziąć na siebie jego koledzy. Nie zawiódł Mateusz Preibisz, czyli druga strzelba Zadymiarzy. Dwa trafienia dorzucił również Michał Nestorowicz, który imponował skutecznością i instynktem snajpera w kluczowych momentach.
Nie sposób pominąć także końcówki w wykonaniu Mateusza Hofmana, który był niczym malarz dopracowujący niemal gotowe dzieło ostatnimi ruchami pędzla. Ojców sukcesu, którym może okazać się końcowy triumf w lidze, będzie jednak zdecydowanie więcej, bo największym atutem Zadymiarzy pozostaje kolektyw.
Piłkarze Heavyweight Heroes nadal walczą o utrzymanie na poziomie 14. ligi i jeśli w kolejnych spotkaniach zaprezentują się podobnie jak w minioną niedzielę, mają spore szanse na dorzucenie jeszcze kilku punktów do swojego dorobku.
W meczu pomiędzy zespołami BRD Young Warriors a drugą drużyną Oldboysów górą okazali się młodzi wojownicy z Bródna, którzy wygrali to spotkanie 6:4 i zgarnęli komplet punktów. Starcie rozpoczęło się spokojnie i dość zachowawczo z obu stron, bez nadmiernego forsowania tempa. Obie drużyny starały się grać rozsądnie i z poszanowaniem piłki. Worek z bramkami otworzyli gracze w żółto-czerwonych trykotach - do siatki trafił Bartek Krywko. Na odpowiedź rywali nie trzeba było jednak długo czekać, ponieważ zawodnicy BRD szybko doprowadzili do wyrównania, a chwilę później objęli prowadzenie. Z minuty na minutę coraz wyraźniej zarysowywała się przewaga Warriorsów, dzięki czemu po pierwszej części meczu schodzili na przerwę z jednobramkową zaliczką.
Po wznowieniu gry ich przewaga jeszcze wzrosła, a co za tym idzie - zaczęły pojawiać się kolejne trafienia. BRD odskoczyło rywalom już na trzy bramki przewagi. Oldboysi cały czas próbowali odpowiadać, jednak brakowało im skuteczności oraz przysłowiowego „błysku” w akcjach ofensywnych. Ostatecznie gracze BRD utrzymali wypracowaną zaliczkę i mogą cieszyć się z zasłużonego zwycięstwa nad wyżej notowanym przeciwnikiem.
Porażka Oldboysów jest dla nich sporą komplikacją w kontekście walki o fotel wicelidera.
Mecz znakomicie rozpoczęli zawodnicy Warsaw Pistons, którzy szybko zaskoczyli aktualnego wicelidera tabeli. Najpierw do siatki trafił Kacper Romanowski, a chwilę później dwa kolejne ciosy zadali za sprawą bramek Krzysztofa Chodzińskiego. Po kilkunastu minutach było już 3:0 dla gości, co z pewnością było dużym zaskoczeniem dla drużyny Kanarków.
Mimo niekorzystnego wyniku gospodarze nie zamierzali się poddawać. Spotkanie przez całą pierwszą połowę było dość wyrównane, a obie drużyny regularnie stwarzały sobie sytuacje bramkowe. Kontaktowego gola dla Kanarków zdobył Jakub Kowalski, jednak Warsaw Pistons szybko odpowiedzieli. Ponownie na listę strzelców wpisał się Romanowski, podwyższając wynik na 4:1 i dając swojej drużynie nieco spokoju. Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Jakuba Kowalskiego. Zawodnik Kanarków ponownie dał o sobie znać, zdobywając jeszcze dwie bramki i kompletując hat-tricka jeszcze przed przerwą. Dzięki temu gospodarze wrócili do gry, a po pierwszych 25 minutach Warsaw Pistons prowadzili już tylko 4:3, co zapowiadało ogromne emocje po zmianie stron.
Druga połowa była niezwykle zacięta i pełna walki. Obie drużyny pokazały duże zaangażowanie oraz determinację, choć tym razem kibice oglądali już mniej bramek niż w pierwszej części spotkania. Zarówno Kanarki, jak i Warsaw Pistons zdobyli po jednym trafieniu, dlatego końcowy rezultat premiował ekipę gości, która zwyciężyła ostatecznie 5:4, sprawiając sporą niespodziankę i zdobywając bardzo cenne trzy punkty.
Mimo zwycięstwa sytuacja Warsaw Pistons w tabeli wciąż nie jest komfortowa i aby zapewnić sobie utrzymanie na tym poziomie rozgrywkowym, będą musieli potwierdzić dobrą formę również w kolejnych spotkaniach końcówki sezonu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)