reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
15:00

„Prosimy nie regulować odbiorników, to wydarzyło się naprawdę” - takim humorystycznym wstępem możemy podsumować to, co stało się w meczu Polska Górom z Husarią Mokotów IV. Bezbramkowy wynik w lidze szóstek to coś naprawdę wyjątkowo rzadkiego i w pewnym sensie obie ekipy przeszły do historii Ligi Fanów. Jeśli jednak komuś wydaje się, że w związku z tym w meczu musiało wiać nudą, to spieszymy donieść, że było wręcz przeciwnie. Przede wszystkim spotkały się zespoły o bardzo zbliżonym potencjale i charakterze. Gra skupiała się głównie w środku boiska i obfitowała w mnóstwo twardej, ale uczciwej walki o piłkę, jednak nie zabrakło również sytuacji strzeleckich po obu stronach murawy.

Był to też przysłowiowy mecz bramkarzy. Zarówno Sergiusz Tarasiuk, jak i Kuba Laps nieustannie popisywali się refleksem między słupkami swoich bramek, jednak ten pierwszy momentami wspinał się na absolutne wyżyny golkiperskiego rzemiosła. Husaria była zdecydowanie częściej atakującą drużyną, jednak Sergiusz Tarasiuk bronił tego dnia jak "nawiedzony". W końcówce niemoc gości przeradzała się już powoli we frustrację i napastnicy Husarii ze szczerym niedowierzaniem patrzyli na to, z jakich sytuacji górą wychodził golkiper PG.

Z drugiej strony Kuba Laps również miał swoje momenty - w 18. minucie wybronił przysłowiową „setkę”, a w 43. minucie praktycznie uratował swojej ekipie mecz, bo w sytuacji sam na sam wyciągnął się jak długi i sparował piłkę na rzut rożny. Polska Górom, choć atakowała rzadziej, również miała kilka naprawdę groźnych akcji. Poza wspomnianą sytuacją z 43. minuty była jeszcze kontra z 32. minuty, gdy mając przewagę trzech zawodników na dwóch, ekipa Kuby Korpysza zagrała nie w tempo i cała akcja spaliła na panewce.

Obie drużyny szukały swoich okazji aż do ostatniego gwizdka sędziego i szczególnie w końcówce dało się odczuć narastające napięcie. Mimo to piłka ani razu nie zatrzepotała w siatce, a podział punktów w tym spotkaniu wydaje się najbardziej sprawiedliwym wynikiem.

4
19:00

Spotkanie w 10. lidze było bardzo ofensywne i od pierwszych minut stało pod znakiem otwartej gry z obu stron. Tempo było wysokie, a drużyny nie skupiały się przesadnie na defensywie, przez co kibice oglądali mnóstwo sytuacji bramkowych i dynamicznych akcji. Już pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5:3, co zapowiadało dalszą wymianę ciosów po przerwie.

Trzeba jednak zaznaczyć, że Bulbez Team Bemowo przystąpił do meczu bez nominalnego bramkarza, co mocno utrudniało rywalizację z ofensywnie nastawionym przeciwnikiem. Mimo to goście przez długi czas starali się utrzymywać kontakt wynikowy i jak na takie okoliczności końcowy rezultat można uznać za całkiem przyzwoity.

Po stronie FC Depserados było wyraźnie widać ogromną chęć poprawienia indywidualnych statystyk ofensywnych. Gospodarze często szukali bezpośrednich rozwiązań i grali bardzo odważnie w ataku. Ciężar gry praktycznie przez całe spotkanie brał na siebie duet Nikodem Kucharski – Jan Szcześniak, który napędzał niemal każdą akcję ofensywną. Nikodem Kucharski zdobył 3 bramki i zanotował 3 asysty, imponując aktywnością i ciągłym szukaniem gry. Jeszcze lepsze liczby wykręcił jego kolega, autor aż 6 goli i 3 asyst. Był niezwykle skuteczny pod bramką rywali, dobrze odnajdywał się w grze ofensywnej i praktycznie przez cały mecz stanowił największe zagrożenie dla defensywy gości.

W Bulbez Team Bemowo najbardziej wyróżniał się Rafał Dobrosz, który próbował utrzymywać swój zespół w grze. Zdobył 4 bramki i zanotował 2 asysty, wielokrotnie biorąc odpowiedzialność za ofensywę i starając się gonić wynik.

Ostatecznie w starciu młodego, ofensywnie nastawionego zespołu gospodarzy z bardziej doświadczoną ekipą gości lepsi okazali się FC Depserados, wygrywając 12:7 po bardzo widowiskowym meczu.

Reklama