Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 10 Liga
W 10. lidze zobaczyliśmy pojedynek o środek tabeli, gdzie każdy punkt ma znaczenie, bo sytuacja potrafi zmienić się z kolejki na kolejkę. I dokładnie tak wyglądał ten mecz – wyrównany, otwarty i długo trzymający w niepewności.
Początek należał do gości. Fuszerka weszła w spotkanie bardzo dobrze – Adrian Giska najpierw trafił bezpośrednio z rzutu rożnego, chwilę później wywalczył groźny rzut wolny, a w 10. minucie dołożył drugą bramkę. Szybko stał się centralną postacią meczu, a jego drużyna po kwadransie prowadziła już 3:0 i wyglądała naprawdę pewnie. Do tego ich bramkarz dokładał swoje i długo wydawało się, że kontrolują sytuację. Polska Górom jednak nie odpuściła. Powoli zaczęli wracać do meczu, a na pierwszy plan wysunął się Kamil Rytel. To on zdobył pierwszą bramkę dla gospodarzy i dał impuls do odrabiania strat. Jeszcze przed przerwą jego zespół doprowadził do remisu, a Kamil miał w tym bardzo duży udział.
Po zmianie stron to gospodarze złapali rytm. Od razu ruszyli do przodu i zaczęli przejmować inicjatywę. Mecz zrobił się jeszcze bardziej otwarty, a po kwadransie drugiej połowy było już 5:4 i wszystko wciąż było możliwe. Wtedy znowu przypomniał o sobie Rytel. Skompletował hat-tricka i dał swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie. W szóstkach to nadal nie jest bezpieczny wynik, ale tym razem Fuszerka nie była w stanie wrócić – mimo kilku prób i naporu w końcówce.
Kropkę nad i postawił Borys Guzka. Polska Górom nie tylko odrobiła straty po bardzo trudnym początku, ale też dowiozła zwycięstwo, które pozwoliło im opuścić strefę spadkową i przeskoczyć rywali w tabeli.
W ramach 11. kolejki 10. ligi kibice byli świadkami niezwykle emocjonującego spotkania pomiędzy Bulbez Team Bemowo a FC Po Nalewce. Mecz od pierwszych minut zapowiadał się na wyrównany, jednak to goście jako pierwsi zadali dwa szybkie ciosy. Na listę strzelców wpisali się Rafał Bujalski oraz Michał Janiak, dając swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie.
Gospodarze nie zamierzali jednak długo pozostawać w tyle. Szybko odpowiedzieli bramką kontaktową, a jej autorem był niezawodny Rafał Dobrosz, który pewnie wykorzystał rzut karny. Bulbez poszli za ciosem i jeszcze w tej części meczu doprowadzili do wyrównania po trafieniu Szymona Golonki. Końcówka pierwszej połowy należała jednak zdecydowanie do FC Po Nalewce, którzy zdobyli aż trzy kolejne bramki i schodzili do szatni z prowadzeniem 5:2.
Druga odsłona spotkania to już zupełnie inna historia. Bulbez Team Bemowo wrzucili wyższy bieg i rozpoczęli efektowną pogoń za wynikiem. Ich ofensywa funkcjonowała znakomicie. Gospodarze nie tylko odrobili straty, ale również całkowicie odwrócili losy meczu, wychodząc w pewnym momencie na prowadzenie 9:5. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 10:6 dla Bulbezu, który w drugiej połowie pokazał prawdziwy charakter i siłę ofensywną.
Na szczególne wyróżnienie z pewnością zasługuje Rafał Dobrosz, który zdobył aż sześć bramek i został bohaterem spotkania. Dzięki temu występowi objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców 10. ligi, potwierdzając swoją znakomitą formę.
Mecz czwartej drużyny Husarii Mokotów z Wczorajszymi FC można bez oporów nazwać bombą z opóźnionym zapłonem. Pierwsza połowa zaciętego spotkania nie zapowiadała, że na boisku padnie aż 14 goli, a wynik zostanie rozstrzygnięty różnicą czterech bramek. Do przerwy było remisowo, a próby przewidywania zakończenia można było przyrównywać do wróżenia z fusów.
Choć pierwsza bramka zapisana została Husarii, to kronikarski obowiązek każe sprostować, że faktycznym strzelcem był zawodnik Wczorajszych. Na samobója drużyna zareagowała jednak wzorowo – szybkie wyjście z akcją i nienaganne wykończenie dało remis. Scenariusz znów się powtórzył: Husaria strzeliła na 2:1, rywal szybko odpowiedział. Trudno było wskazać faworyta, a każda z drużyn grała o zwycięstwo. Zarówno Michał Mikołajczuk, jak i Norbert Wierzbicki mieli sporo pracy, ale lepiej poradził sobie ten drugi, bo to on zakończył mecz z mniejszą liczbą straconych goli.
Te zaczęły jednak padać dopiero w drugiej połowie. W role asystentów wcielili się Tomasz Hubner i Bartek Adamiak dla Husarii, zaś w zespole Wczorajszych podający podzielili się obowiązkami po równo. Gospodarze po zmianie stron zdołali odskoczyć przeciwnikom po golach Bartka Daniela i Bartka Adamiaka, a później kontrolowali przewagę dzięki bramce Hubnera, odpowiadającej na trafienie dla rywali autorstwa Mateusza Bonieckiego. Wczorajsi próbowali jeszcze gonić – na 5:4 trafił pięknym uderzeniem Adenekan Adedamola, a do remisu płaskim strzałem tuż przy słupku doprowadził Jakub Erbel. Kuba Skrzyniasz zdołał jednak przywrócić Husarii prowadzenie, którego ta nie oddała już do samego końca. Trzy punkty przypieczętował Daniel, który do swojej pewnej gry w defensywie dorzucił hat-tricka zdobytego w przeciągu czterech minut.
Spotkanie 11. kolejki 10. ligi pomiędzy Grajkami i Kopaczami a FC Depserados – starcie lidera z wiceliderem – dostarczyło kibicom mnóstwo emocji oraz zwrotów akcji, które trzymały w napięciu do ostatniego gwizdka.
Lepiej w mecz weszli goście z Depseradosu. Młody, utalentowany zespół od pierwszych minut grał z dużym luzem i spokojem, co szybko przełożyło się na efekt bramkowy. Na szczególne wyróżnienie zasłużył Jan Szcześniak – obecnie jeden z najlepszych zawodników ligi – który już na początku spotkania dwukrotnie pokonał Łukasza Wardę, dając swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie.
Taki obrót spraw nie podłamał jednak lidera rozgrywek. Grajki i Kopacze, korzystając ze swojego doświadczenia, stopniowo wracali do gry. Ich determinacja przyniosła efekt – jeszcze przed przerwą nie tylko odrobili straty, ale również wyszli na prowadzenie 3:2, pokazując, że nie zamierzają łatwo oddać pierwszego miejsca w tabeli.
Po rozpoczęciu drugiej połowy gospodarze kontynuowali dobrą grę i udowadniali, że zasługują na miano lidera. Bramka po rzucie rożnym autorstwa Przemysława Nieszporka oraz znakomita dyspozycja Huberta Krzemińskiego, którego piłka wręcz „szukała” w tym meczu, pozwoliły powiększyć przewagę do 5:2. W tym momencie mogło się wydawać, że losy spotkania są już rozstrzygnięte. FC Depserados nie zamierzali jednak odpuszczać. Do końca walczyli o korzystny rezultat i zdołali zdobyć jeszcze jedną bramkę, ustalając wynik meczu na 5:3. Warto podkreślić świetne przygotowanie oraz postawę Łukasza Wardy i Mateusza Ziemiańskiego, którzy wielokrotnie ratowali swój zespół i sprawili, że wynik nie był jeszcze wyższy.
Intensywność spotkania była ogromna, a tempo gry sprawiało, że kibice mogli zobaczyć niemal wszystko, co najlepsze w piłce. Było to widowisko godne meczu na szczycie, które tylko potwierdziło, jak wyrównana i emocjonująca jest rywalizacja w 10. lidze.
W ramach 11. kolejki 10. ligi doszło do spotkania pomiędzy FC Górka Kazurka a Gawulon FC. Choć na pierwsze trafienia trzeba było chwilę poczekać, to od początku nie brakowało zaangażowania i sytuacji podbramkowych z obu stron. Chwilami szwankowała jednak skuteczność.
Worek z bramkami rozwiązał Michał Mazur z zespołu gospodarzy, który w krótkim odstępie czasu dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, dając swojej drużynie prowadzenie 2:0. Odpowiedź Gawulonu była jednak natychmiastowa, bo jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadzili Patryk Sadurek i Mateusz Hopcia. Do szatni drużyny schodziły przy wyniku 2:2.
Druga połowa to kolejna wymiana ciosów. Tym razem to piłkarze Gawulonu jako pierwsi wyszli na prowadzenie, jednak Górka Kazurka szybko odpowiedziała. Kluczowy fragment meczu należał jednak do gości, którzy wykorzystali serię swoich okazji i odskoczyli rywalom, budując przewagę aż do stanu 6:3. Górka Kazurka nie złożyła broni i do końca walczyła o odrobienie strat, jednak mimo ambitnej postawy nie zdołała już dogonić przeciwnika. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Gawulonu 7:5.
Mimo porażki gospodarzy obie drużyny zasługują na pochwałę za stworzenie widowiska pełnego emocji, zwrotów akcji i walki do ostatniego gwizdka.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)