reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 2 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
18:00

Emocjonujące widowisko zafundowały nam drużyny Tonie Majami i Ukrainian Vikings w ramach 3. kolejki letniej 2. Ligi. Spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanych ataków gości, którzy błyskawicznie objęli prowadzenie po golach Vasyla Pidluzhnyiego i Yeugeniego Syrotenki.

Tonie Majami musieli szybko się otrząsnąć, by nie stracić kontaktu z rywalem — i zrobili to skutecznie. Najpierw zdołali zmniejszyć straty, a chwilę później, po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego w wykonaniu Jakuba Teodorskiego, doprowadzili do wyrównania. Choć wydawało się, że gospodarze nabierają rozpędu, to ostatnie słowo w pierwszej połowie należało do Vikingów — gol Victora Yaremii dał im prowadzenie 3:2 do przerwy.

Po zmianie stron na boisku dominowali już gospodarze. Teodorski po raz kolejny wpisał się na listę strzelców, wyrównując na 3:3. Chwilę później do akcji wkroczył Adrian Swatowski, który dwoma trafieniami wyprowadził Tonie Majami na prowadzenie. Goście nie zamierzali rezygnować — m.in. Eduard Vakhidov próbował zaskoczyć bramkarza strzałami z dystansu, ale fenomenalną formę prezentował Kacper Romanowski. Golkiper Majami nie tylko popisał się kilkoma kluczowymi interwencjami, ale też… przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny, zdobywając bramkę bezpośrednio z własnego pola karnego!

Końcowy wynik 6:3 dla Tonie Majami mówi sam za siebie. Mecz obfitował w efektowne akcje, piękne bramki i zwroty akcji — dokładnie to, czego tutaj oczekiwaliśmy.

2
20:00
( 2 : 8 )
7 : 9
Raport

Spotkanie After Wola i Rock'n Roll Warsaw to kolejny mecz, który odbył się w miniony weekend w ramach naszej letniej ligi. Zapowiadało się ono na naprawdę emocjonujące starcie, a obie drużyny zdawały sobie sprawę jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, że czeka je ogromna przeprawa, jeśli chcą sięgnąć po trzy punkty.

Dużo lepiej w mecz weszli zawodnicy gości. Jak zwykle kluczową rolę odegrał niezastąpiony duet Rakhmail–Voronov, którego przewaga w formacji ofensywnej była bardzo widoczna. Gospodarze sprawiali wrażenie, jakby nie mogli się obudzić po szybko straconym golu, a czas nieubłaganie płynął, razem z kolejnymi piłkami, które niezadowolony Jakub Cygan musiał wyciągać z siatki.

Druga połowa była kompletnym przeciwieństwem pierwszej — szybkiej, technicznej gry piłką. After Wola ruszyła do odrabiania strat, natomiast zawodnicy Rock'n Rolla ewidentnie zgubili rytm, którego szukali przez całe drugie 25 minut, a który tak dobrze funkcjonował w pierwszej części spotkania. After Wola nie zwalniała tempa, a najlepszy strzelec tej drużyny, Patryk Abbassi, dokładał kolejne trafienia. Niestety, druga część meczu miała też swoją ciemną stronę — liczba fauli i spięć była zdecydowanie zbyt duża, co nie przystoi zespołom tej klasy. Piłkarsko był to naprawdę świetny spektakl — pierwszą połowę zdominowali goście, drugą gospodarze. Jednak całościowy odbiór spotkania psuła jego otoczka, która w drugiej odsłonie była po prostu nieprzyjemna do oglądania.

Zespół Rock’n Roll Warsaw mimo wszystko zdołał dowieźć zwycięstwo do końca, choć roztrwonił aż sześciobramkową przewagę z pierwszej połowy. Ostatecznie to oni dopisują kolejne trzy punkty do swojego konta i po trzech meczach pozostają niepokonani. After Wola natomiast musi szukać punktów w kolejnych spotkaniach.

3
21:00

Spotkanie Ternovitsii z Eagles FC zapowiadało się jako starcie pełne niewiadomych. Przewidywaliśmy wyrównany pojedynek – i dokładnie taki dostaliśmy.

Początek meczu był intensywny. Huseyn otworzył wynik po sytuacji sam na sam, lecz chwilę później odpowiedział Hrabovskyi. Eagles błyskawicznie odzyskali prowadzenie za sprawą Gasimliego, a następnie je podwyższyli po rzucie karnym, którego pewnie wykorzystał Huseyn. Chwilę później ten sam zawodnik widowiskowo dobiegł do długiego podania od bramkarza i przelobował golkipera rywali. Ternovitsia jednak w końcu odnalazła rytm – Hrabovskyi i Hrydovyi zdobyli kolejne gole, choć szczęście nieco im dopisało. Najpierw bramkarz gości minął się z piłką, zostawiając pustą bramkę, a w następnej sytuacji obrońca, wybijając piłkę, trafił w Hrabovskyiego i ustanowił wynik do przerwy na 4:5.

Eagles rozpoczęli drugą połowę z impetem – szybkie trafienie Gasimliego i „rakieta” z połowy boiska autorstwa Sikailo dały gościom trzybramkowe prowadzenie. Gospodarze zdecydowali się na zmianę bramkarza na zawodnika z pola i próbowali rozgrywać wysoko. Przyniosło to mieszane efekty – udało się odrobić część strat, lecz przechwyt w środku pola autorstwa Huseyna, a w konsekwencji jego strzał z połowy, znów oddalił ich od wyrównania. Dzięki bramkom Foroshchuka i Romanovskyiego gospodarze złapali kontakt, lecz Suleymanov kolejną indywidualną akcją ponownie powiększył przewagę do dwóch goli. W końcówce Hrabovskyi trafił jeszcze z dystansu, ale zabrakło czasu na dalszą walkę, a mecz zakończył się wynikiem 8:9.

Choć Eagles FC prowadzili przez większość spotkania, musieli do samego końca martwić się o wynik. Ternovitsia pokazała charakter, ale ostatecznie to drużyna Gasimliego zachowała więcej zimnej krwi i zgarnęła całą pulę.

4
21:00

W meczu pomiędzy Warszawską Ferajną a ekipą BM możemy mówić o pewnym zwycięstwie ukraińskiej drużyny, która wygrała aż 11:3. Gospodarze rozpoczęli mecz dobrze – wręcz bardzo dobrze – obejmując prowadzenie po trafieniu el Ansariego. Niestety dla Ferajny, był to ich jedyny udany fragment, ponieważ potem do głosu doszła ekipa BM i dość dobitnie zakomunikowała, kto jest drużyną lepszą.

Goście całkowicie przejęli kontrolę nad spotkaniem, nie pozostawiając złudzeń. Gwiazda zespołu, Yeuhen Mushnin, mimo spóźnienia na mecz, nie miał problemu z tym, by po raz kolejny zrobić „swoje”. Pięć goli i jedna asysta to dorobek godny pozazdroszczenia, choć ten zawodnik już nieraz udowadniał, na co go stać – jego znakomita forma nie jest więc dla nikogo zaskoczeniem.

Równie świetnie tego dnia zaprezentował się Heorhii Pechnikov, który dołożył cztery gole i jedno kluczowe podanie. Ta dwójka graczy doskonale się rozumiała i, krótko mówiąc, robili kawał dobrej roboty.

Nie możemy jednak chwalić wyłącznie indywidualności – cała drużyna BM rozegrała solidne spotkanie, dobrze prezentując się zarówno w defensywie, jak i oczywiście w ofensywie, co potwierdza ich dorobek bramkowy. Odnieśli pewne zwycięstwo – już trzecie w rundzie letniej – i aktualnie są liderem 2. Ligi.

Reklama