Sezon Lato 2025
Relacje meczowe: 2 Liga
Podczas ostatniej kolejki Tonie Majami podejmowało zespół Ternovitsia. Obie drużyny walczyły o zakończenie sezonu na podium. W lepszej sytuacji byli goście, którym do szczęścia wystarczał remis.
Ternovitsia już w 2. minucie zdobyła gola, rozpoczynając marsz ku swojemu celowi. Tonie Majami źle weszło w mecz i długo nie potrafiło znaleźć sposobu na rywala. Dopiero po stracie drugiej bramki Jakub Kaca wykorzystał podanie od Kajetana Lipińskiego i po raz pierwszy pokonał bramkarza gości. Ci jednak chwilę później wrócili na dwubramkowe prowadzenie. Lepszy fragment gry gospodarzy przyniósł bardziej wyrównaną rywalizację i zmusił przeciwnika do błędu, który dał gola kontaktowego. Ostatnie minuty pierwszej połowy należały jednak do Ternovitsii – trafienie na 2:4 ustaliło wynik do przerwy.
Drugą połowę można streścić jako pokaz bezradności gospodarzy, którzy nie zdołali wykorzystać przewagi liczebnej w pierwszych minutach tej części spotkania. Goście przez niemal sześć minut grali w osłabieniu po dwóch żółtych kartkach. Indywidualne błędy zawodników Tonie Majami kosztowały ich utratę aż czterech goli i odebrały wiarę w końcowy sukces.
Pomimo dość wyrównanego początku, końcówka należała do Ternovitsii, która postawiła kropkę nad „i”, wygrywając różnicą siedmiu trafień. Tonie Majami musiało uznać wyższość rywala, który dzięki zwycięstwu – i korzystnemu wynikowi na innym boisku – zakończył sezon Lato 2025 na drugim stopniu podium.
Ukrainian Vikings przystępowali do meczu bez presji walki o medale, ale z ambicją potwierdzenia dobrej formy z ostatnich tygodni. Warszawska Ferajna liczyła natomiast na przełamanie i pokazanie, że ich miejsce w tabeli nie oddaje w pełni możliwości drużyny. Trudno było wskazać faworyta, ale jedno było pewne – jeśli gospodarze chcieli myśleć o punktach, musieli zatrzymać rozpędzonego Andrija Dutchaka.
Spotkanie rozpoczęło się jednak fatalnie dla Ferajny. Wikingowie w pierwszych dziesięciu minutach zdobyli cztery bramki i ustawili sobie mecz. Dopiero wtedy gospodarze zaczęli odpowiadać i choć dalsza część pierwszej połowy była bardziej wyrównana, skuteczność leżała po stronie gości. Do przerwy było 2:5 i Ferajna musiała gonić wynik.
Druga połowa miała podobny przebieg. Szybki gol Vikingów nadał ton grze, a kolejne trafienia sprawiły, że zrobiło się już 3:9. Wydawało się, że emocje się skończyły, ale Ferajna jeszcze raz pokazała charakter. Świetna dyspozycja Adriana Dembińskiego i Kacpra Domańskiego pozwoliła odrobić część strat – tablica wyników pokazywała w pewnym momencie tylko 8:10. W lidze szóstek taka przewaga nie daje żadnej gwarancji, jednak gospodarze nie zdołali pójść za ciosem. W końcówce zabrakło zimnej krwi w obronie, a Vikingowie wykorzystali każdy błąd, dokładając jeszcze dwa gole i ustalając rezultat na 8:12.
Bohaterem meczu został bez wątpienia Andrii Dutchak – autor trzech bramek i aż siedmiu asyst, co pozwoliło mu przypieczętować triumf w klasyfikacji kanadyjskiej i asyst. Ferajna może być zadowolona z postawy swoich liderów w ofensywie, ale bez lepszej gry w defensywie trudno było myśleć o korzystnym wyniku w tak otwartym i szalonym spotkaniu.
Rywalizacja Eagles FC kontra After Wola miała raczej prestiżowy charakter, bo żadna z drużyn nie walczyła już o medale. Stawką była jedynie zamiana miejsc w tabeli – zwycięstwo mogło pozwolić ekipie z Woli wyprzedzić rywala.
Od pierwszych minut było widać, że obie drużyny traktują ten mecz poważnie i chcą zakończyć sezon pozytywnym akcentem. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, a gra toczyła się głównie w środku boiska. Eagles prezentowali się nieco lepiej w wykańczaniu akcji, co pozwoliło im schodzić na przerwę z prowadzeniem 4:3. After Wola próbowała odpowiadać, ale brakowało im nieco jakości w ofensywie. Szczególnie widoczna była nieobecność Patryka Abbassiego, który w poprzednich spotkaniach był jednym z liderów drużyny.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie – wciąż było to wyrównane widowisko, w którym żadna z ekip nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi. Ostatecznie Eagles zdołali utrzymać minimalne prowadzenie i dowieźć zwycięstwo 5:4. Wynik oddaje przebieg meczu, bo żadna ze stron nie dominowała, a różnicę zrobiła po prostu skuteczność w kluczowych momentach. Dzięki tej wygranej Eagles FC zakończyli sezon na 5. miejscu, natomiast After Wola uplasowała się na 7., przedostatniej pozycji. Oba zespoły zasłużyły na pochwały za walkę do końca i pokazanie charakteru w ostatnim meczu.
To było kapitalne widowisko na zakończenie zmagań w drugiej lidze. Rock’n Roll Warsaw, mając w składzie zawodników z ekstraklasy, prezentował się niezwykle mocno na papierze, ale BM od pierwszych minut walczył na pełnych obrotach i nie zamierzał ustępować.
Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze – niezawodny Vlad Voronov otworzył wynik meczu. Goście, mimo że atakowali, długo nie potrafili skutecznie wykończyć swoich akcji. Dopiero Junior Bashiri, który wszedł na boisko zaledwie minutę wcześniej, otrzymał podanie i huknął z dystansu, nie dając szans bramkarzowi gospodarzy. To trafienie podziałało mobilizująco na Rock’n Roll Warsaw, którzy szybko odpowiedzieli trzema golami i odskoczyli rywalom. Jeszcze przed przerwą BM wykorzystał rzut wolny i zmniejszył dystans, dzięki czemu z nadziejami na odrobienie strat przystępował do drugiej połowy.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił – mecz wciąż był zacięty, ale wypracowana przewaga gospodarzy pozwalała im na pełną kontrolę wydarzeń na boisku. Goście starali się do końca, lecz nie zdołali odrobić strat z pierwszej połowy.
Spotkanie zakończyło się wynikiem 6:3 i trzeba przyznać, że był to jeden z najlepszych meczów tego lata na AWF-ie. Rock'n Roll został zasłużonym mistrzem drugiej ligi, a BM skończył ostatecznie na trzeciej pozycji.




Warszawa
Łódź






)
)
)
)
)
)
)
)