Sezon 2016/2017
Relacje meczowe: 16 Liga
W 16. lidze Ternovitsia II i FC Ballers walczyły o miejsce w TOP 3. Faworytem wydawała się drużyna z Ternovitsii, przede wszystkim dzięki większej liczbie zdobytych punktów oraz obecności zawodników, którzy regularnie grają również w pierwszym zespole. Statystyki sugerowały większą stabilność tej ekipy. Jednak na boisku przez większość czasu oglądaliśmy bardzo wyrównany mecz, w którym prowadzenie kilkukrotnie się zmieniało i żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć.
Najczęściej to jednak Ternovitsia była minimalnie z przodu, a do zwycięstwa prowadzili ją bracia Mykhailo i Volodymyr Hrydovyi. Każdy z nich ustrzelił poker, a do tego dorzucił asysty - Volodymyr dwie, Mykhailo jedną. Statystyki absolutnie imponujące, a ich wpływ na grę był widoczny w każdym fragmencie spotkania. Volodymyr potrafił stwarzać sytuacje z niczego, niesamowicie walczył o każdą piłkę, natomiast Mykhailo był bezbłędny w wykończeniu i pewnie zamieniał swoje okazje na gole.
W drużynie Ballers wyróżniał się Siarkei Chura, który świetnie wykorzystywał instynkt napastnika i zdobył hat-tricka, a także Aliaksei Zubkouski, autor jednego gola i dwóch asyst. Jednak mimo ich wysiłków zabrakło tego, by wywalczyć choćby punkt. Po pierwszej połowie mieliśmy wynik 5:5, a druga część również długo trzymała w niepewności. Dopiero w końcówce Ternovitsia zdołała odskoczyć na trzy bramki, a mając taki zapas, spokojnie dowiozła zasłużone zwycięstwo.
W efekcie Ternovitsia II umacnia się na drugim miejscu i z pewnością będzie chciała powalczyć również o pozycję lidera. Ballers są od tego jeszcze trochę daleko, ale pokazują naprawdę dobry futbol i można być pewnym, że również będą walczyć o miejsce na podium.
NWDGamers wciąż nie poczuli smaku wygranej i po starciu z PPKS Tornado ten stan się nie zmienił. Mamy jednak wrażenie, że ekipa Karola Krawczykowskiego powoli zaczyna łapać ligowy dryg, bo choć ostatecznie uległa 5:9, Tornado musiało się naprawdę napocić, by wywieźć korzystny wynik z tego spotkania.
Co więcej, gospodarze po raz pierwszy w swojej ligofanowej historii wyszli na prowadzenie. W 8. minucie, po podaniu Kacpra Paciorkowskiego, gola otwierającego zdobył Jan Kwieciński. Riposta przyszła szybko: już w 11. minucie do remisu doprowadził Jakub Mogenot, a chwilę później było 1:2 dla Tornado po trafieniu Mateusza Kazimierczuka. W 16. minucie NWDGamers wyrównali golem Karola Krawczykowskiego, lecz goście odgryźli się dosłownie w kolejnej akcji, a tym razem na listę strzelców wpisał się Rafał Radzikowski.
Pierwsza połowa to klasyczna wymiana ciosów. Do remisu doprowadził niezawodny Kacper Paciorkowski, ale kolejny moment nieuwagi w obronie skończył się natychmiastową odpowiedzią Tornada - do bramki trafił Marcin Radzikowski. W tym momencie defensywa gospodarzy wyraźnie się zacięła, a po golach Rafała Radzikowskiego i Kamila Rusinka goście odskoczyli na 3:6. Taki wynik utrzymał się do przerwy.
Po zmianie stron gospodarze szybko zmniejszyli straty. Po świetnej dwójkowej akcji Paciorkowski skompletował dublet. W 32. minucie za faul przed polem karnym ukarany został Mateusz Janiszewski, ale NWDGamers nie tylko nie wykorzystali przewagi liczebnej, co szybko ją stracili. Przy jednym z kontrataków Kacper Hawryluk zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i sfaulował rywala bez piłki, za co również obejrzał żółtą kartkę. Długo jednak gospodarze tej kary nie odczuwali, bo precyzyjne dośrodkowanie spadło na głowę Jakuba Mogenota, który umieścił piłkę w siatce. Chwilę później kara dla Tornado dobiegła końca, a dwójkową akcję gości wykończył Mateusz Kazimierczuk - przy stanie 4:8 było już praktycznie po meczu, choć do końca pozostawało sporo czasu.
Kacper Paciorkowski dwoił się i troił, ale nie był w stanie odmienić losów spotkania. W 47. minucie goście przypieczętowali zwycięstwo trafieniem Marcina Radzikowskiego, a choć Gamers wykorzystali jeszcze rzut karny w ostatniej minucie meczu, to ekipa PPKS Tornado mogła cieszyć się ze zdobycia trzech punktów.
Choć sportowy poziom Vitaury spokojnie przewyższa znaczną część stawki w 16. Lidze, to jednak było to zdecydowanie za mało, by powstrzymać świetnie dysponowaną tej jesieni ekipę Standartu. Już w początkowych minutach goście mocno postraszyli rywali. Z rzutu wolnego nieznacznie pomylił się Ruslan Datskiv, a strzał Yuriego Darmohraia obił jedynie poprzeczkę. Była to jednak tylko zapowiedź tego, co piłkarze w zielono-białych strojach zamierzali zgotować Vitaurze.
Kiedy wyjściowy garnitur ukraińskiego zespołu, czyli Ruslan Datskiv, Dmytro Datskiv, Konopatskyi, Dziubak, Darmohrai i Spodaryk wszedł na najwyższe obroty, dosłownie nie było czego zbierać. Wynik 0:6 do przerwy mówił sam za siebie.
W drugiej połowie w szeregach Standartu pojawiło się pewne rozluźnienie, bo gospodarze zostali dopuszczeni do głosu na tyle, że ich strata stopniała do trzech bramek po trafieniach kolejno Przybysza, Kęska i Umiastowskiego. Taki obrót sprawił, że przez około dziesięć minut oglądaliśmy naprawdę wyrównane zawody. Najpierw podanie Prashchura z zimną krwią wykorzystał Spodaryk, na co odpowiedział mu Przybysz po asyście Kopcia. Następnie głową trafił Dziubak, a na 5:8 drogę do siatki znalazł Konrad Glinka, dzięki czemu dystans trzech goli wciąż pozostawał nienaruszony.
Jednak ostatnie siedem minut rywalizacji to już całkowita dominacja ukraińskiej drużyny. Spodaryk skompletował kolejnego hat-tricka, a po jednym golu dołożyli Prashchur, Darmohrai oraz strzałem w samo okienko Rublovskyi. Tym samym byliśmy świadkami kolejnej demolki w wykonaniu ekipy dowodzonej przez Sviatika Konopatskiego, która odskoczywszy grupie pościgowej już na sześć punktów, pewnie zmierza ku triumfowi na ostatnim szczeblu rozgrywek Ligi Fanów.







)
)