Sezon 2015/2016
Relacje meczowe: 11 Liga
Spotkanie zapowiadane jako hit w 11 Lidze Fanów, pomiędzy walczącymi o miejsce na szczycie tabeli FC Torpedo oraz Kometą Warszawa nieco zawiódł. Zacznijmy jednak od pozytywów, a do tych zdecydowanie należała pierwsza połowa spotkania, a w niej na początku dominowali gracze gospodarzy. Bramka otwierająca wynik to wspaniały strzał „rogalem" w wykonaniu Mikity Hanchuka. W odpowiedzi, po zamieszaniu w polu karnym do wyrównania doprowadza Daniel Ziółkowski. „Torpedowcy" jednak nie dawali za wygraną i po dobitce strzału jednego kolegów z ataku, do piłki dopadł Mikita Hanchuk wyprowadzając swój zespól na prowadzenie 2:1. Od tego momentu w szeregach Komety nastąpiła niesamowita mobilizacja. Jeszcze przed przerwą doprowadzili oni do stanu 2:3, a miało to miejsce po trafieniach Filipa Górskiego oraz Daniela Ziółkowskiego. Szansę na wyrównanie miał bohater dwóch trafień dla gospodarzy, jednak nie wykorzystał rzutu karnego, świetnie obronionego przez Adriana Krasa. Niestety dla widowiska, po zmianie stron obraz zupełnie uległ zmianie i to goście zupełnie przejęli inicjatywę. Fantastycznie spisywali się Daniel Ziółkowski oraz Filip Górski. Panowie stworzyli tak niesamowity duet w ofensywie gości, że brali udział przy wszystkich bramkach zdobytych przez ich ekipę w drugiej połowie, a było ich dokładnie siedem. W całym spotkaniu wymienieni napastnicy Komety zanotowali po cztery trafienia, dominując spotkanie swoją wysoką dyspozycją. Niestety, Torpedo nie odpowiedziało żadnym trafieniem i mecz skończył się zaskakująco jednostronnym wynikiem 3:10.
Ciekawe spotkanie przyszło Nam oglądać w meczu pomiędzy drużynami Orły Zabraniecka kontra Oldboys Derby III. Od samego początku widzieliśmy dużo akcji ze strony drużyny gości, dało się zauważyć że obrali oni ofensywną taktykę na to spotkanie. Efektem tego były trzy strzelone bramki w dosyć krótkim czasie. Najpierw indywidualną akcja popisał się Kurowski, następnie kolejną bramkę głową po dośrodkowaniu z różnego dorzucił Kurowski, następnie bramkę zdobył Cieślak. Przy tym korzystnym dla Gości wyniku przytrafiła się im jeszcze lepsza okazja aby mieć powody do radości w tym meczu, ponieważ przy jednej z akcji bramkarz drużyny Orłów wyszedł poza pole karne w celu powstrzymania akcji i próbując to uczynić piłka dotknęła jego ręki. To oznaczało, że dostanie czerwoną kartkę, a jego drużyna musiała sobie radzić przez 10 minut bez jednego zawodnika. To skutecznie wykorzystali zawodnicy gości strzelając jeszcze dwie bramki. Gracze Orłów również w końcu odnotowali trafienie, a strzelcem bramki został Moniak. Pierwsza połowa miała jednostronny przebieg gry i nic nie zapowiadało, że w drugiej połowie będzie inaczej. Jednak jak to w piłce bywa, gra się cały mecz, a nie tylko jedna połowę i drużyna Gospodarzy wyszła na drugą odsłonę tego meczu kompletnie odmieniona. Duży wpływ na to miało trio Getka, Moniak, Gęca, ponieważ to za ich sprawą widzieliśmy w tym meczu comeback z wyniku 5:1 na 6:6 i trzeba przyznać, że to, jak do tego doprowadziła zasługuje na wyróżnienie. My oglądaliśmy intensywną grę pod koniec tego meczu i rywalizację o dobry rezultat z obydwu ze stron. To jednak drużyna Gości przy odrobinie szczęścia w końcówce meczu wyszła z tej potyczki zwycięsko. A końcowy rezultat tego meczu to 6:8.
Mecz, który odbył się o godzinie 16.30 na sektorze B Areny Picassa dostarczył widzom dużo emocji. Vistula Varsovia w roli gospodarza podejmowała FC Vikersonn. Vistula, drużyna złożona z zawodników o filigranowej budowie stawiła mocny opór bardzo fizycznej i świetnie zorganizowanej taktycznie drużynie Vikersonn. Ekipa gospodarzy już w 2 minucie zdobyła bramkę po pięknej indywidualnej akcji Arka Pawluczuka. Upłynęło aż 10 minut, nim drużynie przyjezdnej udało się zdobyć bramkę wyrównującą. Michał Jędrak, mocnym wyrzutem z linii bramkowej uruchomił Yevheniya Kyrii i już mieliśmy remis 1:1. Minutę później Vikersonn prowadzili już 1:2 po samotnym,15 metrowym rajdzie Ivana Nassynika. W tym momencie Vistula, zapewne delikatnie podłamana stratą drugiej bramki straciła koncentrację i zawodnicy Vikersonn skrzętnie to wykorzystali, zdobywając dwie bramki w przeciągu 5 minut. Pierwsza połowa zakończyła się więc wynikiem 1:4 dla drużyny gości. Druga odsłona meczu zaczęła się od huraganowych ataków Vistuli, co dało bardzo pozytywny efekt w postaci bramki strzelonej przez Mateusza Legackiego i mieliśmy wynik 2:4. Chwilkę później rozpędzona drużyna gospodarzy zdobyła bramkę kontaktową na 3:4. Celnym crossem z rzutu rożnego popisał się Mateusz Legacki, piłka trafiła na głowę Łukasza Rostka któremu nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do siatki bezbronnego goalkeepera Vikersonn. Mecz nagle zrobił się na "kontakcie" i ekipa gości musiała wziąć się w garść, czego dokonała chwilkę później. Pomocnik Oleksandr Bilous, wziął sprawy w swoje ręce a raczej nogi i strzelając dwie bramki pokazał gospodarzom kto jest lepszy w tym spotkaniu. Ten sam zawodnik, zapewne rozochocony udanymi strzałami i dryblingami uruchomił w 49 minucie Ivana Nassynika, który potężnym strzałem w długi róg bramki przypieczętował zwycięstwo drużyny Vikersonn. Mecz zakończył się wynikiem 3:7 dla gości, którzy jednak musieli bardzo mocno się napracować aby wziąć w tym spotkaniu 3 punkty.
Dynamo Wołomin - Piwo Po Meczu: takim spotkaniem kończyły się rozgrywki na Sektorze B przy Arenie Picassa. Trzecia w tabeli drużyna Dynama była zdecydowanym faworytem tego spotkania, jednak zawodnicy drużyny Piwo Po Meczu nie zamierzali łatwo sprzedać skóry. Już w 1 minucie zawodnik gości, Krzysiek Dąbroś zdobył piękną bramkę po soczystym uderzeniu z ok.20 metrów, tym samym dając prowadzenie drużynie przyjezdnej. Kilka minut później było już 0:2 dla gości. Po zamieszaniu pod bramka Dynama, Bartek Żabik niefortunną interwencją zapakował piłkę do swojej bramki. W tym momencie Dynamo wzięło się w garść i zaczęło odrabiać straty. Kilka minut później Kacper Urban po pięknym dryblingu zdobył bramkę kontaktową. Chwilę później osamotniony na lewym skrzydle Kamil Pasieka otrzymał piękne podanie "w uliczkę" od Kacpra Urbana i już mamy remis 2:2. Takim wynikiem kończy się też pierwsza połowa. Drugą odsłonę Dynamo zaczęło z wysokiego "C" zdobywając 2 bramki przy wydatnym udziale Kacpra Urbana i Maćka Dorsza, dzięki czemu wyszli na prowadzenie 4:2. Zebrani kibice Dynama już powolutku zaczynali świętować zwycięstwo, jednak o wiele za wcześnie jak się później okazało. Michał Kukulski, po pięknym minięciu w środku pola zdobywa bramkę kontaktową i "Piwo" zaczyna łapać wiatr w żagle. Zachwyceni zdobytą bramką zawodnicy gości tracą jednak koncentrację i takiej okazji już Dynamo nie mogło przepuścić. W niecałe 3 minuty gospodarze zdobyli 2 bramki i zaczęli kontrolować przebieg meczu. Drużynie "Piwoszy" udaje się jeszcze strzelić bramkę na 6:4 po dobitce Michała Kukulskiego, ale to chyba było wszystko, na co udało się im zebrać tego wieczora. Mecz kończy się wynikiem 7:5 i Dynamo pewnie zbiera 3 punkty.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)