reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
14:30
( 5 : 0 )
18 : 3
Raport

Kometa Warszawa, lider 11 ligi versus Pogromcy Poprzeczek, czwarta ekipa od końca tabeli. Taki mecz mieliśmy okazje oglądać na Arenie Picassa , na sektorze B o godzinie 13.30. Bardzo mocno świecące słońce nie pomagało w rozgrywaniu zawodów. Obie drużyny stawiły się w sile 8 zawodników, można było więc spokojnie rotować składami i tak też to wyglądało. Jednak nie pomogło to w żaden sposób ekipie Pogromców. Lider mający na koncie same zwycięstwa nie zamierzał stracić punktów na swoim terenie. Festiwal strzelecki rozpoczęli już w 7 minucie. Daniel Ziółkowski, strzelec 8 bramek oraz 8 asyst zdobył bramkę po ładnej „klepce" z Filipem Górskim. Kilka minut później Kometa zdobyła bramkę na 2-0 . Pierwsza polowa to mocne ataki, akcje kombinacyjne i wygrywane pojedynki przez piłkarzy Komety. Pogromcy sporadycznie próbowali atakować lecz byli skutecznie powstrzymywani przez obrońców lidera. Taki obraz gry mieliśmy niestety do końca pierwszej połowy, która zakończyła się wynikiem 5-0 dla lidera. Niestety druga odsłona spotkania nie przyniosła nam większej zmiany wyniku na rzecz Pogromców. Słońce grzało bardzo mocno, Kometa rozpędzona cały czas atakowała, a bardzo zmęczeni Pogromcy starali się odgryzać i stracić jak najmniej bramek. Niestety dla widowiska, ale do 40 minuty mieliśmy 13-0 dla „komet". Ten wynik i upał trochę chyba uśpiły ekipę gospodarzy i Pogromcy nie omieszkali tego nie wykorzystać. Szybko, bo na przestrzeni 3 minut zdobyli 2 bramki. Mateusz Niewiadomy i Bartłomiej Rafał dwa razy wykorzystali niefrasobliwość przeciwnika i bez problemu umieścili piłkę w bramce. Podrażniona ekipa lidera znowu nacisnęła mocniej, czego efektem było 5 zdobytych bramek w ciągu 10 minut. Wspomniany wcześniej zawodnik Pogromców, Mateusz Niewiadomy, zdobył jeszcze 3 bramkę dla Pogromców, ale było to wszystko na co stać było tą ekipę w tym ciężkim dla nich meczu. Lider jak to lider, nie oddał pola przez całe spotkanie zakończone wynikiem 18-3.

2
18:30

Spotkanie szóstych w tabeli Old Boysow z trzecią w tabeli Dynamo Wołomin okazało się niestety widowiskiem mocno jednostronnym. Dynamo walczące o miejsce na „pudle" nie zamierzało tego meczu w żaden sposób odpuścić. Natomiast zawodnicy z osiedla Derby tez mieli ochotę na zgarniecie 3 punktów, jednak mecz bardzo szybko zweryfikował ich aspiracje. Już 2 minuty po rozpoczęciu meczu Dynamo zdobyło pierwsza bramkę i tym samym rozpoczęło swój festiwal strzelecki. 4 minuta to piękny „lob" w wykonaniu Emila Krasnodębskiego. Napastnik przyjął piłkę na 20 metrze, spojrzał na bramkę rywala i sprytnym strzałem pokonał goalkeepera gospodarzy. Następne minuty spotkania to ciągłe ataki Dynama. Bramki wpadały jedna po drugiej, 12, 14, 18 i 22 minuta, to wszystko gole zdobywane przez ekipę gości. OldBoys mocno cofnięci nie potrafili poradzić sobie z nawałnicą przeciwnika. Wykazali się natomiast zagraniem fair-play. Arbiter nie zauważył, że piłka odbiła się od obrońcy OldBoysow, sami zawodnicy tej drużyny przekazali sędziemu, że jest rzut rożny, momentalnie zmienił on więc swoja decyzje i niestety dla Derbów, padła z tej akcji bramka. Jednak nie spowodowało to nerwowości w szeregach ich drużyny. Dało się natomiast usłyszeć, że taki jest sport po prostu. Brawo dla ekipy za takie zachowanie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 6-0 dla Dynama. Druga odsłona meczu to ponownie widoczna przewaga ekipy z Wołomina. Znowu bramki padały co kilka chwil i do 40 minuty meczu mieliśmy już 9-0 dla gości. Mocna przewaga tej ekipy chyba delikatnie ich uśpiła co skrzętnie wykorzystali zawodnicy z osiedla Derby. Cezary Dudało pięknym, prostopadłym podaniem wykreował Sławkowi Ogorzelskiemu sytuacje sam na sam i ten drugi nie zmarnował takiej okazji. Jedna bramka to niestety o wiele za mało. Pod koniec meczu chłopaki z Wołomina jeszcze raz wpisali się na listę strzelców i wynikiem 10-1 zakończyło się to spotkanie .

3
19:00
( 2 : 1 )
5 : 6
Raport

Patrząc na ligową tabele, w meczu Green Teamu z Vikersonnem ten mecz powinien mieć zdecydowanego faworyta w drużynie gości. Jednak 11 liga rządzi się swoimi prawami, tutaj każdy może wygrać z każdym więc z dużym zaciekawieniem oglądaliśmy ten mecz. Już na początku Vikersonn mocniej zaatakował, co przyniosło spodziewany efekt po strzale Ivana Nasinnyka, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Green Team nie czekał długo z odpowiedzią i Daniel Kurowski doprowadził do wyrównania. Z wynikiem 1:1 dobrnęliśmy gdzieś w okolice ostatniej minuty pierwszej części spotkania. Wtedy to sprytnie rozegrany rzut wolny pozwolił Sebastianowi Szeleszczukowi wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Druga połowa zaczęła się podobnie jak skończyła pierwsza, czyli od bramki, którą zdobył Vitalii Kyrii. Po bramce wyrównującej gra Vikersonnu siadła, a u przeciwników coraz bardziej rozkręcał się Daniel Kurowski wraz z Sebastianem Szeleszczukiem. Od stanu 2:2 do stanu 5:2 w paręnaście minut robiło wrażenie na wszystkich... tylko nie na zawsze walczącej do końca Drużnie Vikersonnu. Niemal każdy już spodziewał się, że zieloni dopiszą do swojego konta 3 punkty, jednak Ruslam Kosmach i Vitalii Kyrii nie zamierzali dopuścić do takiej sytuacji. Ten duet pociągnął swój zespół do odrobienia strat, wyrównania meczu, a na końcu do wyjścia na prowadzenie, którego już nie oddali do końca. Na pewno duża gorycz w zespole Green Teamu, jednak życie już nie raz i nie dwa pokazywało, że mecz kończy się w momencie ostatniego gwizdka sędziego, a nie w momencie wypracowania sobie kilku bramek przewagi. Na słowa uznania zasługuje z kolei Vikersonn, których determinacja na pewno jest zauważona przez wszystkie drużyny w tej lidze i każdy na poważnie musi podejść do meczu z tą drużyną.

4
19:30
( 4 : 6 )
5 : 7
Raport

W trzynastej kolejce Ligi Fanów zespół wicelidera tabeli 11 ligi – FC Torpedo podejmowało PIWO PO MECZU FC zajmujące piątą pozycję. Spotkanie miało dość żwawy charakter. Oba zespoły przeprowadzały szybkie zdecydowane ataki, okupione serią wielu, celnych podań. Już w pierwszej minucie drogę do bramki przeciwnika znalazł Oleh Savchuk i mieliśmy 1:0. Goście próbowali szybko odpowiedzieć i w piątej minucie udało się to Michałowi Kukulskiemu, który po przechwycie piłki wyrównał, mieliśmy remis. Zarówno drużyna FC TORPEDO jak i PIWO PO MECZU FC zdawały się kontrolować sytuację na boisku w poszczególnych fragmentach spotkania. Do przerwy oglądaliśmy jeszcze kilka ładnych akcji oraz bramek, a wynik nieznacznie na korzyść gości – 4:6. Druga połowa to walka o każdy centymetr boiska. Obie drużyny atakowały zarówno z kontrataku jak i w ataku pozycyjnym. W FC Torpedo dwie bramki dołożył Kyrylo Kud natomiast u gości również dwukrotnie trafił Michał Kozak. Ten wyrównany mecz zakończył się sprawiedliwą wygraną drużyny jednak nieco lepszej dzisiejszego dnia – PIWO PO MECZU. Dzięki tej wygranej Piwo Po Meczu niespodziewanie dołączyło do grona zespołów, które walczą w tym sezonie o podium. To coś nieprawdopodobnego, gdyż jeszcze w rundzie jesiennej ten zespół przez większą część czasu znajdował się w strefie spadkowej. Z kolei Torpedo ma problem, bo Dynamo Wołomin zbliża się do nich wielkimi krokami, więc muszą znów wrócić na zwycięską ścieżkę.

5
20:30
( 1 : 1 )
5 : 1
Raport

W minioną niedziele rozegrano trzynastą serię spotkań w ramach 11 Ligi. Na arenie Picassa, o godzinie 19:30, mierzyły się ze sobą ekipy Orłów Zabraniecka oraz Vistuli Varsovia. Mecz należał do niezwykle interesujących już na samym starcie. Wszystko zostało spowodowane bliskim sąsiedztwem w tabeli. Obydwie drużyny musiały wygrać to przysłowiowe spotkanie o „6" punktów, żeby zachować relatywny spokój, chociażby do najbliższej kolejki. Strzelanie rozpoczął Mateusz Legacki, który pewnie wykonał jedenastkę podyktowaną przez arbitra tego widowiska. Mimo dużego spokoju, przestrzenie oraz wzajemnego badania się, przyszedł czas na odpowiedź gospodarzy. Podczas jednej z akcji pechowo futbolówkę przeciął Łukasz Pamrów, dzięki czemu mieliśmy już 1:1. Takim wynikiem też zakończyła się pierwsza część rywalizacji. Druga odsłona tego spotkania to już natomiast kompletna dominacja Orłów Zabraniecka. Bramki kapitalnego tego dnia Marka Konopko, Tomasza Kapińskiego oraz Jerzego Kurowickiego, zapewniły o zwycięstwie w stosunku 5:1. Zawodnikom Zabranieckiej należą się gratulacje, przed nimi jednak bardzo trudne i wymagające starcie. Przyjdzie im się zmierzyć bowiem z warszawską Kometą, która lśni nieprzerwanie od samego początku rozgrywek. Vistula Varsovia zagra natomiast z grającym w kratkę Old Boys Derby III. Drużyna Przemka Białego, podobnie jak Kometa nie zamierza jednak oddawać punktów za bezcen.

Reklama