reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
4
19:00

Nie było sensu oczekiwać niespodzianek w tym starciu i zgodnie ze wszelkimi przewidywaniami faworyzowany Ajaks łatwo ograł przeciwnika. Zasadniczo mecz był zamknięty już po kwadransie gry – wynik 0:5 nie pozostawiał złudzeń, kto stawia warunki gry. Gospodarze już na starcie podkręcili sobie poziom trudności przychodząc z raptem jedną zmianą, ale nie miało to większego znaczenia, bo goście byli tego dnia po prostu lepsi w każdym aspekcie gry. Ich drużynowe, dynamicznie rozgrywane akcje powodowały, że defensywa Eagles była często w zupełnej rozsypce. Za to obrona Ajaksu miała nie tylko dobry plan taktyczny, ale i świetną jego egzekucję, bo gdy tylko ktoś z Warszawskiego Orła próbował rozpocząć akcję w środku pola, momentalnie robiło się przy nim ciasno, a podwójne krycie i wzajemna asekuracja powodowały, że Konrad Filipiak nie miał tego dnia zbyt dużo do roboty. Oczywiście gospodarze mieli swoje okazje – Ali Abdullah i Mateusz Telakowiec próbowali szarpać blok defensywny Ajaksu, a temu drugiemu udało się nawet umieścić piłkę w siatce po ładnym uderzeniu z dystansu, ale o ewentualnym comebacku nie było mowy i pierwsza połowa skończyła się dużo mówiącym wynikiem 1:6. W drugiej części spotkania Ajaks już kompletnie zdemolował gospodarzy, a szczególnie bezlitosny i równie skuteczny był Bartek Kopacz, który zakończył ten mecz z dziesięcioma (sic!) trafieniami na koncie, co spowodowało, że zrównał się w ilości strzelonych goli z liderującym do tej pory Łukaszem Walo. Dodatkowo dzięki temu zwycięstwu Ajaks ma jeszcze szanse wskoczyć na piątą lokatę w tabeli, choć musi liczyć na potknięcia teamu Na2Nóżkę. Gospodarzom można oddać chociaż to, że walczyli do końca, ale różnica klas była widoczna gołym okiem. 5 poziom Ligi Fanów jest już na tyle wymagający, że bez zgranego składu i pomysłu na drużynę nie można liczyć na coś więcej niż strefa spadkowa.

Reklama