reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
17:00

Gospodarze wciąż w grze o medale! FC Cały Czas Bomba wykorzystał problemy kadrowe przeciwnika i bezlitośnie rozprawił się z liderem ligi. Od premierowego gwizdka FC Patetikos był w tarapatach – między słupkami stanął z konieczności Robert Michalcewicz i już od samego początku miał pełne ręce roboty.

Gospodarze ruszyli jak z armaty i już po 5 minutach prowadzili 2:0 – najpierw dwójkowa akcja rozmontowała linię obrony gości, a chwilę później Bruno Worotyński huknął z dystansu, zaskakując kompletnie zaspany blok defensywny Patetikos. Goście złapali jeszcze oddech przy bramce kontaktowej – rajd zakończony golem przez Volodymyra Balandina dawał cień nadziei. Ale to był tylko moment. Bo potem Maks Czyżewski włączył turbo i jeszcze przed przerwą dołożył dwa trafienia, rozwiewając wszelkie złudzenia. Po pierwszej połowie było 4:1 i można było odnieść wrażenie, że już tylko cud mógłby odwrócić losy tego meczu.

W drugiej połowie Patetikos próbowali jeszcze coś ugrać – trafili na 4:2, ale to tylko rozwścieczyło Bombę. Gospodarze ponownie wrzucili wyższy bieg i choć przeciwnik odpowiedział jeszcze na 5:3, to na tym ich energia się skończyła. W 37. minucie zrobiło się 6:3, a końcówka to już był koncert duetu Worotyński–Czyżewski, który bez litości dobił bezradnych gości. Skończyło się na 8:3 i w pełni zasłużonej euforii gospodarzy.

Teraz przed FC Cały Czas Bomba kluczowe dwa mecze – najpierw starcie z DMN Yebańsk, a potem finałowy pojedynek z Piwo Po Meczu FC. Zakładając komplet punktów, nawet najskromniejsze zwycięstwo w ostatniej kolejce da im brąz. Ale – jak wiemy – z piwem nie ma żartów. Łatwo się zachłysnąć. Końcówka sezonu w 12. lidze zapowiada się kapitalnie.

A co z FC Patetikos? Mimo porażki – panika niepotrzebna. Mają trzy punkty przewagi nad AC Choszczówka i korzystny bilans bezpośredni, więc do mistrzostwa potrzebują już tylko jednej wygranej. Pierwsza okazja – niedziela, mecz z Dynamo Wołomin. W razie czego, drugie podejście – 8 czerwca z BRD Young Warriors.

2
18:00

Na Marymonckiej 34, w kolejnym starciu na sektorze A, zmierzyły się drużyny FC Razam i DMN Yebańsk. Obie ekipy sąsiadują w tabeli, a przed meczem Razam miało trzy punkty więcej, więc zapowiadał się wyrównany bój – i dokładnie taki był jego początek.

Pierwsze minuty to sporo walki, kilka niezłych akcji i kilka groźnych strzałów. Dopiero w 21. minucie worek z bramkami otworzył Mateusz Banaszek, a od tego momentu DMN Yebańsk złapali wiatr w żagle i do przerwy zbudowali solidną przewagę 3:0. Wydawało się, że pewnie trzymają kierownicę w swoich dłoniach.

Ale FC Razam nie zamierzało się poddawać. Chłopaki zebrali się w sobie i szybko strzelili dwa gole, łapiąc kontakt z rywalem i wskrzeszając emocje w końcówce meczu. Gdy wydawało się, że zobaczymy remis i nerwową końcówkę, sprawy w swoje ręce wziął Jakub Cygan – MVP tego spotkania. W 46. minucie pewnym strzałem ustalił wynik na 4:2 dla Yebańska i odebrał nadzieje ekipie Razam.

DMN Yebańsk wygrywa, zgarnia trzy punkty i traci już tylko jedno oczko do FC Razam. Obie drużyny czeka teraz walka o utrzymanie – dwie ostatnie kolejki zapowiadają się naprawdę pasjonująco!

3
19:00

W kolejnym meczu na Arenie AWF zmierzyły się drużyny BRD Young Warriors i Dynamo Wołomin. BRD to aktualnie najsłabszy zespół 12. Ligi, natomiast Dynamo plasuje się w środku tabeli. Faworyt? Na papierze zdecydowanie Wołomin. Ale BRD miało jeszcze coś do udowodnienia – i zrobiło to z przytupem.

Początek spotkania lekko na korzyść BRD – było widać, że Warriors wyciągnęli wnioski z poprzednich meczów i od samego początku narzucili swoje warunki. Z minuty na minutę ich przewaga rosła, a worek z bramkami rozwiązał Damian Nabit już w 7. minucie. Pierwsza połowa? Totalna dominacja – wynik 5:0 mówi sam za siebie.

Po przerwie Dynamo próbowało się odgryźć – nie brakowało chęci, zaangażowania i momentami niezłych akcji, ale między słupkami znakomicie spisywał się Adrian Kloskowski, który bronił pewnie i dawał spokój całej drużynie. BRD kontynuowało swoje – szybka gra, ładne kombinacje i kolejne trafienia. Patryk Zawada i spółka rozkręcali się z każdą minutą, dokładając jeszcze trzy gole.

Mimo dobrej organizacji, Dynamo musiało uznać wyższość rywala i przegrało aż 0:8. Dla Warriors to bardzo ważne zwycięstwo – nie tylko daje im upragnione 3 punkty, ale też pozwala wyprzedzić Wystrzelonych i awansować na 9. miejsce. Do bezpiecznej lokaty brakuje już tylko 2 punktów. Dynamo mimo porażki utrzymuje 6. pozycję w tabeli.

4
19:00

Ten mecz to zdecydowanie najbardziej prestiżowe starcie tej kolejki 12 ligi. Drużyna Piwo Po Meczu podejmowała AC Choszczówkę na sektorze D o godzinie 19:00. Spotkanie stało na naprawdę dobrym poziomie. Nikt nie odstawiał nogi, nikt nie zostawiał przeciwnikowi wolnej przestrzeni. Obie ekipy grały bardzo ostrożnie – żadna nie chciała się zbytnio otwierać, żeby nie dać rywalowi szansy na stworzenie zagrożenia.

Każda z drużyn wiedziała, o co gra – poza kompletem punktów, w przypadku wygranej gospodarzy, drużyny zamieniałyby się miejscami w tabeli. Po dłuższym czasie bez bramek to goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i zakończyła się wynikiem 0:1, choć równie dobrze mogło być 1:1 czy nawet 0:0.

Ale to, co wydarzyło się po przerwie... ciężko wytłumaczyć. Nikt nie wie, co się stało z ekipą Piwo Po Meczu. Zmiany były, determinacja w pierwszej połowie widoczna, gra wyglądała nieźle. A potem nagle – z 0:1 zrobiło się 0:5. Po honorowym trafieniu na 1:5, Choszczówka błyskawicznie odpowiedziała dwoma kolejnymi bramkami. Druga połowa została całkowicie zdominowana przez gości, którzy po prostu weszli na inny poziom. Choszczówka śmigała po boisku i była nie do zatrzymania. Mecz zakończył się wynikiem 1:7.

Szkoda, że z tak wyrównanego i zapowiadającego się na hit meczu, druga połowa zamieniła się w jednostronne widowisko...

Reklama