reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
SOCCA CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Union Latina po bardzo udanych rozgrywkach letnich pełny nadziei przystępował do regularnych rozgrywek Ligi Fanów, a jego rywalem była debiutująca AC Choszczówka. Zespół rodem z Ameryki Południowej piorunująco wszedł w mecz i już w 3 minucie Luis Alberto Moreno wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Gospodarze nie pozostawali dłużni i już po kilku minutach Marcel Kmiecik doprowadził do wyrównania. W dalszej części pierwszej połowy mecz był bardzo wyrównany, momentami nawet zbyt agresywny, bo sędzia regularnie musiał temperować zachowania zawodników będących na boisku, często sięgając po żółte kartki. W jednej z ostatnich akcji pierwszej połowy skuteczną akcję przeprowadził zespół gospodarzy, który zdobył bramkę na 2:1 i ustalili wynik meczu przed zejściem na przerwę. Druga połowa rozpoczęła się tak, jak skończyła się pierwsza, czyli od bramki Michała Kochanowskiego, który niedługo później skompletował hat-tricka, czym ustalił wynik meczu. Choszczówka dobrze rozpoczęła zmagania ligowe, ich akcje momentami wyglądały naprawdę ładnie dla oka. Po graczach Union Latino widać, że piłka im zupełnie nie przeszkadza w grze, a ich dryblingi nie raz i nie dwa sprawiały wiele problemów gospodarzom. Dzięki czemu w następnych meczach mogą na pewno liczyć na utwarcie dorobku punktowego.

2
17:00
( 1 : 2 )
2 : 4
Raport

W meczu pomiędzy ekipami Piwo Po Meczu FC, a Na Wariackich Papierach bezapelacyjnie nie brakowało piłkarskich emocji. Minionej niedzieli na arenie Grenady rozpoczęliśmy nowy sezon ligowych zmagań. Z jednej strony gospodarze, którzy zajęli siódme miejsce w minionych rozgrywkach, z drugiej zaś goście, którzy mieli siódmą lokatę w 10 lidze. Obydwie drużyny miały tym samym coś do udowodnienia. Strzelanie rozpoczęli gracze Piwa Po Meczu FC, którzy objęli prowadzenie za sprawą trafienia Rafała Wierciocha. Na odpowiedź rywala nie trzeba było czekać długo. Dwie bramki bezpośrednio z rzutów wolnych zdobył bowiem Bartosz Krajewski, który jak było widać, nie próżnował na egipskich wakacjach, a ewentualna klątwa faraona nie była mu straszna. Dzięki niemu Na Wariackich Papierach schodziło na przerwę ze skromnym, jednobramkowym prowadzeniem. Po zmianie stron zaznaczyć swoją przewagę udało się ponownie gościom. Wcześniej wspomniany gracz oznaczony numerem dziesięć posłał piłkę w stronę bramki. Jednakże tuż przed dobrze ustawionym golkiperem trajektorię lotu futbolówki zmienił Chmielowiec. Dzięki temu prowadzenie zwiększyło się do wyniku 1:3. Mimo tak dobrego początku nie obyło się bez drobnej wpadki. Rozkojarzona defensywa dopuściła do okazji strzeleckiej Szcześniaka, który nie pomylił się w sytuacji sam na sam, dając nadzieję na coś więcej w tym spotkaniu swoim kolegom z drużyny. Niestety rywal ponownie przejął inicjatywę, zdobywając gola, który zamknął rywalizację przy stanie 2:4.

3
18:00

FC Patetikos poprzedni sezon zakończyli w środku stawki w 10.lidze. Wystrzeleni zajęli z kolei 2.miejsce w 13.lidze i dzięki bezpośredniemu starciu na inaugurację, mogliśmy się dobitnie przekonać, czy (oraz ewentualnie jak) duża, jest różnica, między tymi poziomami rozgrywkowymi. No i jak się okazało – przeskok dla Wystrzelonych okazał się zdecydowanie za wysoki. Ten zespół dobry miał tak naprawdę tylko początek. Gola zdobył dla nich Witek Kalinowski, ale im dłużej ta potyczka trwała, tym coraz większą przewagę notowali Hubert Kalkowski i spółka. Na efekty nie musieliśmy długo czekać. Faworyci szybko doprowadzili do remisu, a potem dołożyli jeszcze dwa trafienia i wyglądali na kogoś, kto nie da sobie tego prowadzenia wyrwać. Druga odsłona zaczęła się jednak bardzo podobnie jak pierwsza, czyli od gola zdobytego przez Wystrzelonych, a konkretnie przez Karola Rodaka. Jak się później okazało – to było ostatnie trafienie jego ekipy w tym meczu, bo później dominacja oponentów była już nie do podważenia. Kapitalnie grał Paweł Jasztel – strzelał, asystował i tak naprawdę wszystko czego się dotykał, zamieniał w złoto. Wynik rósł, przegrywający byli coraz bardziej zmęczeni i doszło do tego, że nie udało im się uchronić przed dwucyfrówką. Finalnie przegrali aż 2:10 i trudno szukać po takim meczu pozytywów. Chociaż my widzimy dwa – pierwszy to dobra gra Karola Rodaka, który tamten sezon miał skreślony przez kontuzję, a tutaj pokazał, że nie zapomniał, jak się gra w piłkę. Drugi to taki, że chyba gorzej być nie może, zwłaszcza pod względem frekwencji, która miała wpływ na przebieg spotkania. Ale chyba nawet w optymalnym składzie o pokonanie Patetikos byłoby bardzo ciężko. Triumfatorzy okazali się zespołem bardzo solidnym i dobrze wyglądającym w grze drużynowej, o czym świadczy fakt, że aż ośmiu zawodników wpisało się na listę strzelców lub asystentów. Nie będziemy może chwalili dnia przed zachodem słońca, ale na pierwszy rzut oka Patetikos to może być mocny kandydat do dobrego wyniku w tym sezonie. Chociaż trzeba na pewno wziąć poprawkę na fakt, że nie znamy jeszcze potencjału ich wszystkich rywali i mądrzejsi w tej kwestii będzie dopiero za kilka tygodni.

4
19:00

FC Cały Czas Bomba po grze w systemie jednorundowym przestąpiła do rozgrywek w systemie jesień - wiosna. Jej rywalem był zespół FC Razam, który pokazał nam się tylko w niedawnym turnieju i nie mieliśmy o nim zbyt dużej wiedzy. Mecz od początku układał się dobrze dla gości tego spotkania, którzy prowadzili grę i zagrażali bramce rywala. Po upływie 7 minut w końcu wyszli na prowadzenie, a chwilę po wznowieniu gry FC Razam podwyższyli rezultat. FC Cały Czas Bomba za sprawą Jana Dolińskiego zdobyli bramkę kontaktową, ale to było jedyne trafienie gospodarzy w pierwszej połowie spotkania, a FC Razam na ten cios odpowiedzieli trzema kolejnymi trafieniami. W drugiej połowie gospodarze grali zdecydowanie lepiej, ich akcje coraz bardziej się zazębiały i udało im się dojść oponentów do wyniku 4:5. Niestety dla gospodarzy w końcówce meczu FC Razam zdobyli szóstą bramkę i nie oddali już prowadzenia do końca spotkania. FC Cały Czas Bomba w drugiej połowie pokazało, że są w stanie grać dobrze w piłkę i szkoda, że tak jak w finałowej odsłonie, nie grali przez całe spotkanie. Z drugiej strony FC Razam mieli dość dużą przewagę po 25 minutach i być może dlatego trochę spuścili potem z tonu. Ale najważniejsze, że zrealizowali swój cel, jakim była wygrana w debiucie.

5
22:00

Choć było to ostatni mecz rozgrywany tego dnia na Arenie AWF, to zawodnicy obu drużyn postarali się, aby zakończyć rozpoczynającą nowy sezon kolejkę niezwykle emocjonującym widowiskiem. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy i to Dynamo nadawało tempo gry. Już w 3 minucie wynik otworzył Michał Matyja, po chwili gola dołożył Michał Zając, a po dziesięciu minutach gry było już 3:0 po trafieniu Marcina Kubika. Wydawało się, że Dynamo gładko przejdzie przez to spotkanie, szczególnie że napastnicy Young Warriors mieli problemy nie tylko z kreowaniem sytuacji strzeleckich, ale i ze skutecznym wykończeniem, a defensywa gości miała potężne problemy z rozpędzonym Michałem Zającem. W 18 minucie gola kontaktowego zdobył Maciej Karczewski, a po chwili Marek Sanecki stanął przed okazją zmniejszenia prowadzenia do zaledwie jednego oczka, ale rzut karny w jego wykonaniu skończył się fatalnym pudłem i wynik nie uległ zmianie do końca pierwszej połowy. Po wznowieniu gry inicjatywa powoli przechodziła na stronę Young Warriors i od 34 minuty ekipa Marka Saneckiego zaczęła gonić wynik. Szczególnie aktywny był Tomasz Ćwil, który dał kolegom sygnał do ataku i zdobył gola ma 3:2, a dosłownie minutę później był remis po trafieniu kapitana Young Warriors. Dynamo wyraźnie straciło animusz z pierwszej połowy, a kiedy żółtym kartonikiem został ukarany Michał Matyja Młodzi Wojownicy przewagę liczebną błyskawicznie przekuli na gola. W 46 minucie na 3:5 ponownie trafił Tomasz Ćwil i wydawało się, że BRD mają zwycięstwo w kieszeni, ale wystarczyła chwila dekoncentracji i losy meczu odmienili Michał Matyja oraz Adam Domidowicz. W 49 minucie Michał zdobył gola na 4:5, a w kolejnej akcji Adam wypracował Michałowi sytuację strzelecką, której ten nie zmarnował i golkiper Young Warriors był bez szans. Co ciekawe w ostatniej akcji Adam Domidowicz mógł nawet wywalczyć gola zwycięskiego, ale ostatecznie strzał okazał się niecelny i doszło do podziału punktów, który w obliczu zaciętej rywalizacji do samego końca wydaje się wynikiem sprawiedliwym.

Reklama