Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 2 Liga
Niezwykle ciekawie zapowiadało się starcie Szmulkers Team z Saską Kępą. Obie ekipy do meczu przystępowały w solidnych zestawieniach i to zapowiadało że ten mecz będzie trzymał nas w napięciu do ostatniego gwizdka. Pierwsze minuty spotkania były niezwykle wyrównane i szczególnie w środku pola trwała zażarta walka o każdy centymetr boiska. Pierwsi do bramki rywali trafili Szmulkersi. Saska jednak nie zamierzała odpuszczać i miała swoje okazje, ale kapitalnie bronił bramkarz gospodarzy. Team Patryka Nowickiego stopniowo się rozkręcał i jeszcze przed przerwą zdołał podwyższyć wynik. Szczególnie aktywny w ofensywie był Daniel Guba, który brał udział praktycznie w każdej akcji swojego zespołu. Do przerwy było 4:0 i to było pewne zaskoczenie. Po zmianie stron liczyliśmy, że Saska powalczy jeszcze o korzystny wynik, ale niestety nic takiego nie miało miejsca. Do tego w samym zespole gości zaczęły się wzajemne pretensje i to dodatkowo nie pomagało w grze. Szmulkers Team nie patrząc na kłopoty rywali grali swój futbol i gospodarze strzelali kolejne bramki. Praktycznie wszyscy zawodnicy gospodarzy zapisali się w protokole meczowym i widać, że w tej ekipie nie ma słabych punktów. Ostatecznie ekipa z Pragi deklasuje rywali w stosunku 12:0 i jest to niewątpliwie duża niespodzianka. Mamy nadzieję, że Korneliusz Troszczyński przeprowadzi rozmowę z chłopakami z drużyny i w kolejnych meczach zobaczymy dużo lepszą grę Saskiej Kępy.
Kolejne zacięte i wyrównane spotkanie rozegrały ekipy Warszawskiej Ferajny i Zjednoczonej Ochoty. W pierwszej kolejce Ferajna zaledwie zremisowała, a Ochota nieszczęśliwie przegrała z Górką, więc dało się odczuć, że obie drużyny interesuje w tym meczu tylko wygrana. Gospodarze nałożyli mordercze tempo już od pierwszego gwizdka i błyskawicznie objęli dwubramkowe prowadzenie po golach Wiktora Kozłowskiego. Zjednoczona Ochota nie mogła znaleźć rytmu meczowego, grała dość chaotycznie i nie miała pomysłu na bardzo dobrze poukładaną grę Ferajny. Dopiero przed samą przerwą gola kontaktowego zdobył Adrian Wroński i sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy. Wynik mógłby być zdecydowanie wyższy, ale napastnicy obu teamów mieli koszmarne kłopoty ze skutecznością i choć oglądaliśmy dużo akcji zarówno pod bramką Bartosza Wojciechowskiego jak i Przemysława Morawskiego, pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Ferajny 2:1. Drugą część spotkania świetnie rozpoczęli zawodnicy z Ochoty – błyskawiczną bramkę zdobył Krystian Kołodziejski i mecz niejako zaczął się od nowa. Inicjatywę przejęła Ferajna, ale klątwa braku skuteczności z pierwszej połowy wciąż ciążyła na ekipie gospodarzy. Po doskonałym podaniu Konrad Pietrzak wyszedł sam na sam z Przemysławem Morawskim, ale strzelił prosto w golkipera Ochoty. Po chwili Franciszek Pogłód trafił w słupek, ale bramka wisiała w powietrzu. W końcu w 44 minucie Franciszek Pogłód wykorzystał podanie Krzysztofa Surgota i Ferajna wyszła na prowadzenie...które utrzymało się dosłownie przez chwilę, bo Ochota odpowiedziała golem Krystiana Kołodziejskiego. Obie drużyny nie ryzykowały w ostatnich minutach i remis 3:3 utrzymał się do ostatniego gwizdka.
Świetnie zapowiadało się starcie zawodników FC Nova Group z Orzełami Stolicy. Co wartym podkreślenia, Orzeły w końcu miały zawodników na zmianę, co okazało się bardzo ważne dla przebiegu spotkania. Początek należał do gości, a goście za sprawą Tomasza Czerniawskiego i Janka Wnorowskiego wyszli na prowadzenie dwoma bramkami. Niestety, pechowy samobój sprawił, że gospodarze złapali kontakt, a to zaowocowało niesamowitymi emocjami do przerwy. Uaktywnił się Patryk Radziszewski, który dwukrotnie trafił do bramki rywali. Biorąc pod uwagę fakt, że swoje dołożył Andrzej Miłoński, to na przerwę gospodarze schodzili z prowadzeniem 4:2. To jednak nie przekonało gości, że powinni odpuszczać. Wręcz zadziałało bardzo motywująco. Panowie powiedzieli sobie mocnych słów w przerwie i w drugiej połowie obejrzeliśmy Orzeły najwyższych lotów. Zaczął Janek Wnorowski, ponownie trafił Czerniawski, a dzieła zniszczenia dopełnił Antoni Gola, który trafił doppelpacka i Orzeły prowadziły 4:6. Końcowy wynik ustalił Tomasz Wieczorek, który trafił na 4:7. Druga połowa w wykonaniu Orzełów była niesamowita. Ręce same się składały do oklasków, gdy patrzyliśmy na ich grę. Orzeły inkasują pierwsze 3 punkty w tym sezonie i rozpoczynają marsz w górę tabeli.
Mecz, który zdecydowanie warto było obejrzeć. Dryblingi, wysoki pressing i fenomenalny poziom dokładności podań to cechy charakterystycznego tego spotkania. Pomimo rześkiej aury panującej przy boiskach Picassa w niedzielny wieczór, piłkarze rozgrzewali do czerwoności emocje. Już od początku gra zaczęła się bardzo dynamicznie. Pierwsze dwie piłki w siatce umieścił Łukasz Kulesza, a w ślad za nim poszedł Mateusz Przybysz i wynik spotkania wynosił 0:3. Na wyróżnienie zasługują interwencje Patryka Kieszkowskiego, które były niezwykle spektakularne. Fenomenalną bramkę z dystansu na 2:4 trafił Jakub Mydłowiecki z drugiej połowy boiska co wzbudziło zachwyt u wszystkich oglądających. Wynik do gwizdka sędziego kończącego pierwszą połowę wyniósł 2:5, a był to dopiero przedsmak tego co czekało nas w drugiej części. Kolejna połowa zaczęła się od bramki Pawła Oziomka z drużyny Eternis przy asyście Mateusza Leszczyńskiego. Paweł w kolejnych minutach strzelił rewelacyjną bramkę na 5:10, a w ślad za nim ostatnią w meczu równie spektakularną trafił Mateusz Leszczyński. Kapitalne bramki jednak nie pozwoliły drużynie Eternis wygrać tego spotkania i mecz zakończył się 6:10 dla Graczy Gorszego Sortu, którzy byli nadzwyczajni w tym pojedynku. Oglądając to spotkanie można było przecierać oczy ze zdumienia czy przypadkiem nie jest to klasyk Premier League.
Black Eagles Warszawa rozpoczęli swoje zmagania w Lidze Fanów od spotkania z Górką, gdyż zastąpili zespół Sativy, który wycofał się z rywalizacji po pierwszej kolejce. Gospodarze na boisku wyglądali naprawdę niesamowicie mimo, że zgodnie z informacjami uzyskanymi od gospodarzy, to jeszcze nie jest ich najlepszy skład. Na boisku obejrzeliśmy więc kilka znanych twarzy z poprzednich lat, a ich przeciwnikiem była FC Górka, która w tym sezonie walczy o medale w 2 lidze. Od początku spotkania przeważali jednak gospodarze, którzy bardzo dobrze rozrzucali piłki na boki i wbijali je do pola karnego. Niestety doświadczona ekipa gości nie miała pomysłu jak ich zatrzymać i do przerwy Czarne Orły prowadziły 3:0. W drugiej połowie obejrzeliśmy w końcu równorzędną walkę między oboma zespołami, a na pierwszy plan wysunęli się Łukasz Dworakowski z zespołu Black Eagles i Dawid Nowicki z zespołu gości. Obaj byli pierwszoplanowymi postaciami , które miały największy wpływ na grę swoich drużyn. Dworakowski ten mecz może zaliczyć do wybitnie udanych, bo zakończył to spotkanie w 4 bramkami na koncie. Nowicki ciągnął grę swojego zespołu, ale niestety to było za mało. Ostatecznie Dawid zanotował 2 bramki, a Górka przegrywa ten mecz 9:4 i musi szukać punktów w kolejnych spotkaniach.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)