Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 11 Liga
W meczu 11 ligi doszło do starcia Dżentelmenów Futbolu oraz Borowików. Spotkanie to miało niesamowicie równy przebieg. Żaden zespół nie był w stanie przejąć inicjatywy na tyle, żeby zapewnić sobie bezpieczne prowadzenie w tym meczu. Pierwszy cios zadały Borowiki. Zrobił to dobrze dysponowany tego dnia Łukasz Wrona po zagraniu od Daniela Kaczmarka. Obraz całego meczu to była typowa wymiana cios za cios, jednakże to goście zakończyli pierwszą część meczu z jednobramkową zaliczką. Druga połowa stała pod znakiem zapytania, bowiem przebieg rywalizacji był równy, pomimo iż wynik był korzystny dla gości. Dżentelmeni ponownie doprowadzili do remisu, potęgując ciekawość co do końcowego rezultatu spotkania. Niekwestionowanym bohaterem meczu, który zagwarantował swojej drużynie cenne 3 punkty był Michał Miklaszewski, ustanawiając ostateczny wynik spotkania na 3:2 na korzyść Borowików. Aktualna sytuacja w tabeli jest dla nich niezwykle satysfakcjonująca, gdyż zajmują oni 1 miejsce w tabeli. Czas pokaże jak długo ten stan potrwa.
Drużyna Shitable miała okazję zanotować kolejną wygraną, lecz jak się okazało, Astana okazała się zbyt wielkim wyzwaniem. Goście od początku do końca spotkania dyktowali warunki i w pełni kontrolowali przebieg meczu. Na pewno wpływ na taki stan rzeczy miała ostatnia porażka z drużyną Force Fusion FC. W żadnym momencie gospodarze nie byli w stanie zagrozić rozpędzonym graczom Astany. Najbardziej aktywnymi graczami byli bez wątpienia Zhasulan Kamantay, który zanotował 3 gole i asystę oraz Iliyas Aidarbek, który brał udział przy trzech trafieniach swojego zespołu. Znakomita gra drugiego z wyżej wymienionych została doceniona również przez przeciwników, którzy zdecydowali się dać mu nagrodę MVP tego spotkania. Astana odrobiła lekcję sprzed tygodnia i swoją dyspozycją zdecydowanie zasłużyli na 3 punkty, które są ich pierwszymi w sezonie 2024/2025.
Wczesnym chłodnym porankiem na naszych boiskach zameldowały się Joga Bonito i Force Fusion FC. Oba zespoły przed tygodniem wróciły do domów z pierwszymi punktami w sezonie. Gospodarze zanotowali remis, a goście sięgnęli po całą pulę. Mecz od samego początku zapowiadał się interesująco i taki był. Przez pierwsze minuty lepiej prezentowali się goście a ich gra wyglądała na bardziej poukładaną. Częściej gościli pod bramką rywali i rozgrywali piłkę na ich połowie. Jednak to gospodarze po przejęciu futbolówki w środkowej strefie boiska objęli prowadzenie w 2 minucie. Sześć minut później obraz gry się nie zmienił, natomiast wynik brzmiał już 3:0. Z każdą upływającą minutą gospodarze prezentowali się coraz lepiej i gra toczyła się w środkowej strefie boiska. Pierwszy gol dla Force Fusion zanotowaliśmy w 15 minucie. Dzięki tej bramce mecz nabrał jeszcze większego tempa. Obie drużyny wielokrotnie miały dogodne sytuacje do zmiany wyniku, lecz dopiero w ostatnich minutach strzeliły po golu. Na przerwę schodziliśmy przy stanie 4:2. Rezultat zwiastował jeszcze bardziej interesującą drugą odsłonę meczu. Goście po gwizdku sędziego szybko przystąpili do oblężenia bramki Jogi. Ruslan Yakubiv zdobył gola kontaktowego i mecz lekko się zaostrzył. Mimo to zawodnicy opanowali emocje, szybko wracając do gry o korzystny dla siebie wynik. Gospodarze powoli zaczęli przeważać. Ostatnie bramki, jakie zobaczyliśmy padły w 37 minucie. Najpierw zdobyli ją gospodarze, a parę sekund później goście. Mimo iż do końca pozostało sporo czasu, wynik 6:4 nie uległ zmianie, a dobra gra w piłkę trwała do ostatnich sekund. Ostatecznie trzy punkty powędrowały do Jogi Bonito, a Force Fusion po raz pierwszy w tym sezonie poczuło smak porażki.
Lisy Bez Polisy w swoim drugim spotkaniu podejmowały Furduncio Brasil F.C. II. Będący w roli faworyta gospodarze po zeszłotygodniowym remisie tym razem chcieli zgarnąć pełną pulę. Goście, którzy swój pierwszy mecz przegrali minimalnie, od pierwszego gwizdka sędziego starali się narzucić własny styl gry. Lisy przetrwały napór rywala i już w 3 minucie objęły prowadzenie. Podrażnieni Canarinhos starali się szybko odrobić straty, lecz bezskutecznie. Mimo różnego stylu gry, żadna z ekip nie była w stanie jednoznacznie przeważać na boisku. Dzięki temu oglądaliśmy ekscytujący mecz, a minimalna różnica bramkowa dodawała smaku temu pojedynkowi. Mimo, że oba zespoły miały swoje szanse, na zmianę wyniku musieliśmy czekać aż do 24 minuty. Autorem gola był Damian Borkowski, który bezpośrednim strzałem z rzutu rożnego powiększył prowadzenie gospodarzy. Druga połowa była równie wyrównana. Obie drużyny często wypracowywały sobie szanse na zdobycie gola, który padł w 35 minucie spotkania. I po raz trzeci został dopisany na konto Lisów. Dość spora strata spowodowała, że nastąpiła zmiana między słupkami u Canarinhos. Stojący za linią boczną Bruno Martins założył rękawice i wkroczył na boisko. Jego dobra gra w polu miała dać przewagę i szansę na odrobienie strat. Chwilę po jego wejściu goście strzelili swojego pierwszego gola i mieli jeszcze szanse na odwrócenie losów spotkania. Jednakże Kacper Bednarczyk po bezpośrednim strzale z rzutu wolnego na 4 minuty przed ostatnim gwizdkiem podciął skrzydła rywalom. A dwie minuty później ustalił wynik spotkania na 5:1, kompletując hat-tricka.
Mecz między FC Legion UA a Boiskowym Folklorem rozpoczął się od dynamicznej akcji Ukraińców, którzy już w pierwszych minutach testowali czujność bramkarza rywali strzałami z dystansu. Folkloryści weszli w mecz ospale, co skutkowało chaosem w obronie, a w 6. minucie Legion prowadził już 2:0 po dwóch szybkich golach Oleha Kremienishchuka. W kolejnych minutach spotkanie nadal przebiegało pod dyktando Legionu, który dominował zarówno w posiadaniu piłki, jak i kreowaniu akcji. Bramkarz Boiskowego Folkloru miał pełne ręce roboty, broniąc kilka groźnych strzałów, ale w ostatniej sekundach pierwszej połowy musiał uznać wyższość przeciwnika, gdy Vysotskyi wykorzystał rzut karny po faulu na nim samym. Druga połowa była nieco spokojniejsza, ale Boiskowy Folklor wciąż nie mógł znaleźć sposobu na skuteczną ofensywę, oddając jedynie mało precyzyjne strzały. Legion natomiast grał taktycznie, kontrolując wynik i wyprowadzając groźne kontrataki. W 38. minucie padła kolejna bramka po błędach obrony Folkloru, a trzy minuty później Kremienishchuk dołożył kolejne trafienie, ustalając wynik na 7:0. Mimo wysokiego prowadzenia, Legion nie zwalniał tempa, a bramkarz Folkloru, Damian Urbaczewski, ratował swoją drużynę przed jeszcze większą porażką, broniąc kilka groźnych strzałów. Spotkanie zakończyło się ostatecznie wynikiem 9:0 po golu Vysotskiego w końcówce meczu. Legion UA zdobywa swoje pierwsze punkty, imponując solidną grą i skutecznością, podczas gdy Boiskowy Folklor w drugiej połowie wyglądał na zrezygnowany i zabrakło mu zaangażowania. Pozostaje liczyć, że kolejny mecz przyniesie chłopakom lepsze wyniki.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)