reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

O godzinie 8:00 na sektorze A rozpoczął się mecz Force Fusion FC z FC Astana. Z racji na formę i grę, jaką prezentowała drużyna Astany choćby w Lidze Letniej, wydawało się że to oni wyjdą zwycięsko w tym spotkaniu, jednak brak ich najlepszego zawodnika Iliasa Aydarbeka okazał się bardzo znaczący. Zespół gości, mimo że oponenci zablokowali kilka ich strzałów, wreszcie wyszedł na prowadzenie. W końcu jednak do głosu doszli gracze Force Fusion, którzy początkowo zupełnie nie mogli się wstrzelić, ale wreszcie udało się udowodnić również wynikiem, że są tutaj zespołem lepszym. Oleh Leshchyshyn przełamał w końcu nieskuteczność swojej drużyny, strzelając aż 4 bramki! W ostatniej minucie pierwszej połowy zostaje podyktowany rzut karny, który pewnie wykorzystuje Ruslan Yakubiv. Do przerwy wynik brzmiał 5:1. Po zmianie stron mecz za wiele się nie zmienił. Cały czas wszystko pod kontrolą miała drużyna gospodarzy. Na ostatnie minuty Astana powraca i zaczyna strzelać bramki. Niestety, ale to wszystko dzieje się za późno, nawet jeśli w szeregach faworytów wdało się zbyt duże rozluźnienie. Mecz zakończył się finalnie wynikiem 8:4.

2
08:00

W starciu Legionu UA z Shitable nieznacznym faworytem wydawali się ci drudzy. O ile gospodarzy mogliśmy oglądać podczas letnich rozgrywek, o tyle większym doświadczeniem na naszych boiskach mogli pochwalić się goście, dla których jest to trzeci sezon w Lidze Fanów. Początek, zgodnie z przewidywaniami, należał do Shitable, które atakowało głównie za sprawą Stanislaua Krayeuskiego i to właśnie ten zawodnik był autorem pierwszej bramki w tym meczu. Legion UA nie pozostawał jednak dłużny i nie dość, że udało mu się wyrównać, to jeszcze w niedługim czasie to gospodarze wyszli na prowadzenie. Mecz stał się mocno zacięty i trudno było wskazać drużynę, która przejęłaby w pełni inicjatywę w tym spotkaniu. W premierowych 25 minutach zobaczyliśmy jeszcze trzy gole. Najpierw obrońca Legionu dość nieszczęśliwie interweniował w taki sposób, że skierował piłkę do własnej bramki, a następnie po jednym trafieniu zaliczył każdy z zespołów i pierwsza część zakończyła się remisem 3:3. Po zmianie stron liczyliśmy na równie zacięty pojedynek i tak pewnie by było, gdyby nie czerwona kartka dla gospodarzy. Lecącą w światło bramki piłkę ręką wybił Bohdan Batiuk, który nie dał wyboru arbitrowi tego meczu. Gra przez 10 minut w osłabieniu nie pozwoliła Legionowi na nawiązanie równorzędnej walki. Shitable zdobyło kolejne trzy bramki, nie tracąc przy tym żadnej i zainkasowało pierwsze 3 punkty w sezonie. Można już tylko gdybać, co by było, gdyby zawodnik gospodarzy pozwolił piłce trafić do siatki, bo Legion na tle Shitable zaprezentował się naprawdę solidnie…

3
08:00

Przed tym spotkaniem zapowiadaliśmy, że to drużyna Lisów będzie miała większe szanse na zdobycie trzech punktów na boisku AWF-u. Jednak spekulacje to jedno, a rzeczywistość na boisku – drugie. Jak zawsze, to mecz zweryfikował wszystkie przewidywania. Nic nie ożywia tak, jak poranna dawka emocji związanych z piłką nożną. Zmotywowani zawodnicy obu drużyn stawili się na boisku, a pierwszy gwizdek sędziego o godzinie 8:00 zainaugurował starcie w 11 Lidze Fanów. Lisy Bez Polisy szybko objęły prowadzenie. Robert Prządka wrzucił piłkę z autu głęboko w pole karne, a Kamil Jarosz precyzyjną główką wykończył akcję, otwierając wynik. Joga Bonito nie poddała się po stracie bramki i natychmiast odpowiedziała. Dwie minuty później Karol Klimaszewski, po świetnym podaniu bardzo aktywnego w tym meczu Mateusza Hnatio, doprowadził do wyrównania. W 15. minucie ponownie to goście wyszli na prowadzenie, jednak Joga Bonito ponownie pokazała charakter i równie szybko doprowadziła do remisu. Choć reszta pierwszej połowy oraz cała druga odsłona upłynęły pod znakiem zażartej walki, żadna z drużyn nie zdołała zdobyć kolejnej bramki. Lisy Bez Polisy miały więcej klarownych sytuacji, ale bohaterem Jogi Bonito wielokrotnie okazywał się bramkarz Patryk Wąsowski, ratując swój zespół w niemal beznadziejnych momentach. Na inaugurację ligowych zmagań obie drużyny podzieliły się punktami, zostawiając lekki niedosyt. Będą jednak miały okazję poprawić swój bilans już w przyszłą niedzielę, w drugiej kolejce Ligi Fanów.

4
09:00

W niedzielny poranek swoje zmagania w 11 lidze rozpoczął Boiskowy Folklor, który podejmował ograne już na naszych boiskach Borowiki. Od początku meczu przewagę w posiadaniu piłki, oraz okazjach strzeleckich wypracował sobie zespół gości, ale nie udawało się tego zwieńczyć zdobyczą bramkową. Boiskowy Folklor miał problemy, żeby przedostać się w okolica pola karnego rywali, a na domiar złego w 7 minucie żółtą kartką został ukarany Patryk Dzięgielewski. Paradoksalnie w osłabieniu gospodarze zaczęli grać lepiej, ale mieli zbyt mało argumentów pod bramką Borowików, żeby wyjść na prowadzenie. Po upływie pierwszego kwadransa gry goście w końcu byli o gola z przodu, a już w kolejnej akcji podwyższyli wynik. Warto zaznaczyć, że bardzo dobre zawody rozgrywał w pierwszej połowie bramkarz gospodarzy Damian Urbaczewski i tylko dzięki jego kilku doskonałym interwencjom Folklor nie przegrywał wyżej. W końcu przegrywającym udało się zdobyć bramkę kontaktową, ale już po chwili Łukasza Wrona zaskoczył swoich rywali wykonując stały fragment gry bez czekania na gwizdek arbitra i skierował piłkę do siatki. Borowiki do przerwy prowadziły 3:1. Druga połowa podlegała już zdecydowanie pod dyktando faworytów, którzy raz za razem zdobywali następne bramki i choć dwoił się i troił w zespole gospodarzy Ariel Kucharski, to było zdecydowanie za mało na dobrze, zespołowo grających Borowików, którzy wysoko pokonali swoich oponentów 13:4.

5
14:00

Zdecydowanie nie był to dzień Canarinhos. Grająca godzinę wcześniej pierwsza ekipa Brazylijczyków musiała uznać wyższość Na2Nóżkę, a drugi skład Furduncio minimalnie uległ debiutującym w Lidze Fanów Dżentelmenom Futbolu, choć trzeba przyznać, że goście musieli srogo się napracować, aby wyrwać gospodarzom zwycięstwo. Właściwie obie połowy meczu wyglądały bardzo podobnie – mnóstwo walki w środku boiska i niewykorzystanych sytuacji, a o ostatecznym wyniku zadecydowały detale. W pierwszej połowie wyraźnie aktywniejszy był napad gospodarzy i Piotr Iglantowicz broniący bramki Dżentelmenów miał co robić, a w 18 minucie popisał się fenomenalnym refleksem broniąc rzut karny. Pierwszy gol padł dopiero w 20 minucie i to goście otworzyli wynik, a konkretnie Karol Oleszczuk. Furduncio wyrównało jeszcze przed przerwą a gola do szatni zapakował Carlitos Moreira. Po zmianie stron znów długo musieliśmy czekać na gole i mecz rozstrzygnął się w samej końcówce. W 43 minucie Elio Silva był bliski przechylenia szali zwycięstwa na stronę Brazylijczyków, ale skończyło się obiciem słupka. Za to w 47 minucie na 1:2 trafił Marcin Parda i to Dżentelmeni Futbolu wyszli na prowadzenie. Gospodarze to ekipa, która zawsze walczy do samego końca i chwila nieuwagi w defensywie gości skończyła się drugim golem Carlitosa Moreiry. I kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem Michał Kurowski postanowił napisać inne zakończenie i w praktycznie ostatniej akcji spotkania strzelił gola na 2:3! W ten sposób Dżentelmeni Futbolu zdobyli swoje pierwsze ligowe trzy punkty.

Reklama