Sezon Lato 2024
Relacje meczowe: 13 Liga
Mecz o sześć punktów – tak śmiało możemy zatytułować pojedynek między zespołami Wystrzeleni oraz Furduncio Brasil F.C. II. Obydwie drużyny do tej pory zdobyły tyle samo punktów, co dawało im prowadzenie w ligowej tabeli. Zwycięzca tego spotkania zrobiłby duży krok w kierunku końcowego sukcesu, czyli zdobycia mistrzostwa tego poziomu rozgrywkowego. I od początku za robotę wzięli się zawodnicy gości, którzy po upływie kilku minut wyszli na prowadzenie. W kolejnych minutach obydwie drużyny stworzyły sobie kilka sytuacji bramkowych, ale wynik nie ulegał zmianie. Dopiero pod koniec pierwszego kwadransa byliśmy świadkami następnego bramki i była ona ponownie autorstwa zawodników z Brazylii. W ostatnich fragmentach pierwszej części błąd popełnił golkiper gości, który sprytnie wykorzystał zawodnik gospodarzy i dzięki temu trafieniu zespoły na przerwę schodziły przy wyniku 2:1 dla Canarinhos. Druga połowa rozpoczęła się od wślizgu w polu karnym zespołu gości i za sprawą skutecznie wykonanego rzutu karnego zespół Wystrzelonych doprowadził do wyrównania. Stracona bramka wyraźnie podrażniła rywali, którzy chwilę później ponownie byli o gola z przodu. W 32 minucie sędzia pokazał po żółtym kartoniku dla jednego zawodnika z każdej stron a więcej miejsca na boisku wykorzystali Brazylijczycy, którzy podwyższyli swoje prowadzenie. Od tego momentu w pełni kontrolowali już losy meczu, dorzucając kolejne dwa trafienia i ustalając wynik spotkania na 7:2. Zawodnicy Furduncio Brasil F.C. II po bardzo ciekawym spotkaniu zdobyli komplet punktów i znajdują się na czele ligowej tabeli. Porażka Wystrzelonych sprawiła, że spadli oni na trzecie miejsce, ale cały czas pozostają mocnym kandydatem do końcowego triumfu.
Ciężko było sobie wyobrazić, że w zaległym spotkaniu 13 ligi między Pogromcami Poprzeczek a Piwo Po Meczu wynik może być inny, niż triumf wiceliderów tabeli. Oczywiście docenialiśmy fakt, że Pogromcy jeszcze w tamtej rundzie skompletowali całkiem sporo punktów i nie terminowali między rundami w strefie spadkowej, jednak z tak wysoko notowanym oponentem nie dawaliśmy im większych szans. Na naszą ocenę nie wpływał również fakt, że faworyci mieli drobne problemy kadrowe, które spowodowały, że kapitan Piotr Zakrzewski musiał tuż przed meczem dopisać dwóch nowych zawodników. No ale jak się okazało, niedzielna rywalizacja okazała się dla Piwoszy drogą przez mękę, gdzie zwycięstwo uratowali dopiero w samej końcówce. A był nawet moment, gdzie przegrywali różnicą dwóch trafień. Wynik 1:3 z ich perspektywy był zresztą końcowym w pierwszej połowie. Stanowił on wypadkową dużej skuteczności Pogromców, świetnych parad ich bramkarza Michała Kowalskiego, jak również dużej niefrasobliwości w defensywie faworytów. No ale zdawaliśmy sobie sprawę, że w drugiej połowie role mogą się odwrócić. I tak też było, bo Piwosze mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki i co najważniejsze – w końcu zaczęli ją przekładać na konkrety. Dość sprawnie doprowadzili do stanu 3:3, a potem nie zrazili się golem na 3:4 i zaraz doprowadzili do kolejnego remisu. Wynik 4:4 ostał się niemal do samego końca. I właśnie to słowo niemal stanowi pewnie niemały ból z perspektywy Pogromców. Nie można było tej ekipie odmówić zaangażowania i ta drużyna na pewno czuła, że jest bardzo blisko wartościowego rezultatu. No ale niestety – wystarczyła chwila nieuwagi, za dużo miejsca zawodnicy zostawili Michałowi Świerczowi, a ten z lewej nogi przymierzył nie do obrony i to spotkanie zakończyło się minimalnym sukcesem wiceliderów tabeli. Z ich perspektywy był to jednak mecz z kategorii „wygrać i zapomnieć” i musi stanowić powód do analizy, bo trzeba zacząć grać lepiej, jeśli marzy im się podium na koniec sezonu. Dobre słowo kierujemy natomiast w stronę Pogromców. Zwłaszcza w pierwszej połowie kilka ich akcji mogło się podobać, dlatego tym bardziej szkoda, że nie udało się podstemplować tego występu choćby punktem…
W spotkaniu kończącym zmagania w ramach trzynastej ligi stanęły naprzeciwko siebie drużyny, które bezpośrednio sąsiadują ze sobą w tabeli. Gospodarze jak dotąd zgromadzili dziesięć punktów, goście natomiast mogą pochwalić się minimalnie lepszym dorobkiem, dzięki któremu okupują czwartą pozycję. To właśnie te kwestie wskazywały, że będziemy świadkami niezwykle ciekawej rywalizacji. Nie pomyliliśmy się, a otwierające worek z bramkami trafienie mogliśmy oglądać już relatywnie szybko. Po indywidualnej akcji piłkę do siatki skierował Jan Mitrowski. W kolejnych fragmentach tej odsłony, coraz bardziej zarysowywała się przewaga Szeregu Homogenizowanego, który zdobywał bramki odpowiednio na 0:2 oraz 1:3. To właśnie przy takim wyniku arbiter główny tego spotkania, Piotr Krajczyński zakończył pierwszą połowę. W drugiej części gry sytuacja wyglądała niemal identycznie. Spokój, opanowanie i cierpliwe punktowanie w wykonaniu gości, okazało się kluczem do sukcesu. Świadczą o tym kolejne dwie bramki autorstwa Daniluka oraz Filipa Ptaszka. Rywal w odpowiedzi zdołał tylko raz zaskoczyć kapitalnie dysponowanego tego dnia bramkarza, Jana Wosińskiego. Po genialnym podaniu wprost z rzutu rożnego piłkę do siatki skierował głową Wiktor Mikołajczak. Ofensywny gracz gospodarzy ustalił tym samym wynik tego spotkania na 2:5. Dzięki temu zwycięstwu Szereg Homogenizowany może cieszyć się nie tylko z trzech punktów, ale również ze zminimalizowania dystansu do Wystrzelonych.
W zaległej kolejce 13 ligi Asap Vegas FC zmierzyli się z NieDzielnymi II. Od samego początku zarysowała się przewaga gospodarzy, czego efektem była bramka samobójcza zawodnika gości. Po tym golu mecz zrobił się widowiskiem pełnym walki i poświecenia po obydwu stronach boiska. Jednak to gospodarze po 15 minutach prowadzili już 2-0. Norbert Dymiński otrzymał ładne podanie krosem od kolegi i trafił do bramki rywala. Na 3-0 swoje trafianie zdobył Maciej Urban. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa tego meczu. Na druga odsłonę obydwie ekipy wyszły mocno zmotywowane. Gospodarze pełni nadziei chcieli w końcu cos trafić, by dać sobie nadzieję na coś więcej, niż honorowa porażka. Goście jednak nie mieli zamiaru się na to godzić, grali "swoje" i bardzo szybko przyniosło im to wymierny efekt w postaci kolejnych trafień. Od wyniku 4-0 do 6-0 "odpalił" MVP tego meczu Łukasz Lustyk, który zdobył szybkie trzy bramki a w całym meczu zanotował ich aż pięć. Dopiero w 33 minucie goście trafili do siatki rywala. Wydarzyło się to po golu samobójczym jednego z zawodników Vegas. Na tablicy wyników widniało więc 6-1 i nic nie wskazywało, żeby obraz meczu zmienił się na korzyść Niedzielnych II. Faktycznie zdobyli oni bramkę na 2-6 po golu Macieja Piątka, ale na więcej, nie było ich już stać. Gospodarze trzymali mecz w garści, goście starali się im przeszkadzać, jednak to Vegas FC do końca meczu strzelali bramki. Na 7-2 trafił Norbert Dymiński po potężnym uderzeniu z 20 metrów. Stadiony świata proszę państwa! Dzieła zniszczenia dokonał MVP meczu Łukasz Lustyk, trafiając bez problemu na 8-2. Takim wynikiem zakończyło się to jednostronne spotkanie. Asap Vegas FC po tej wygranej nadal są czerwoną latarnią 13 ligi, zajmując 10 miejsce. NieDzielni są o jedno miejsce, ale sprawa jest taka, że jedni i drudzy muszą każdy mecz na wiosnę traktować bardzo poważnie, bo tylko w ten sposób zwiększa nadzieję na to, by nie skończyć rozgrywek na ostatnim miejscu.
Po ośmiu seriach gier w trzynastej lidze, w środku tabeli panuje nie lada ścisk. Tym razem mieliśmy przyjemność przyglądać się starciu pomiędzy trzecią drużyną Old Boys Derby oraz Gentleman Warsaw Team. Bliskie sąsiedztwo w tabeli i przysłowiowy mecz o sześć punktów od samego początku zwiastowały ogromne emocje. Zaledwie punkt różnicy w ligowej hierarchii bardzo utrudniał wskazanie nam wyraźnego faworyta. Od samego początku obserwować mogliśmy prawdziwe piłkarskie szachy, kiedy to jedni i drudzy badali się wzajemnie, próbując długimi piłkami zwiększyć okazję na zdobycie bramki. Od około 15 minuty spotkania minimalnie zaczęła zarysowywać się przewaga Gentlemanów, którzy niestety przy swoich próbach strzałów napotykali jedynie obramowanie bramki oraz dobrze spisującego się golkipera rywali, Patrycjusza Kurka. Drogę do siatki znalazł dopiero Paweł Domański, lecz radość w szeregach graczy ubranych na czarno nie trwała zbyt długo. Do przerwy Old Boysom udało się bowiem wyrównać, dzięki przepięknemu i mocnemu uderzeniu Piotra Grudnia. W drugiej odsłonie tego widowiska dobrą passę kontynuowali bardziej doświadczeni na placu. Mowa tu o Rafale Bujalskim, który wykorzystał podanie od Klaudii Baltazar. Niestety dla OldBoys Derby III różnica wieku okazała się decydująca. Młodsi, bardziej przygotowani kondycyjnie rywale zdołali wyrównać, aby później objąć ponownie prowadzenie, wygrywając finalnie 3:2.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)