reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga

Relacje meczowe: 6 Liga

ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Mecz Hiszpańskiego Galeonu z A.D.S. Scorpion’s zakończył się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy, którzy od pierwszego gwizdka narzucili swój styl i pokazali wyraźną przewagę. Już do przerwy wynik mówił sam za siebie – Galeon prowadził 7:1, co świadczyło o świetnej formie i bardzo dobrej organizacji gry.

Po zmianie stron Hiszpanie jeszcze bardziej podkręcili tempo i ostatecznie rozbili przeciwników aż 12:2, nie pozostawiając złudzeń, kto tego dnia był zespołem zdecydowanie lepszym. Bezsprzecznym bohaterem meczu był Adam Strobel, który zdobył aż cztery bramki i napędzał ataki swojej drużyny. Jego skuteczność oraz pewność siebie na boisku robiły ogromne wrażenie i miały kluczowe znaczenie dla końcowego wyniku.

Po stronie A.D.S. Scorpion’s jedynym pocieszeniem były trafienia Mateusza Gordona i Juriego Pijasiuka. Były to jednak tylko krótkie przebłyski w grze zespołu, który przez większość spotkania wyglądał na niezorganizowany i pozbawiony pomysłu. Brak spójnej taktyki oraz rozbieżność w ustawieniu były kluczowe dla tak wysokiej porażki.

W obecnym sezonie Liga Letnia przyzwyczaiła nas raczej do wyrównanych, zaciętych meczów – zarówno Galeon, jak i Scorpion’s nie należą do drużyn seryjnie strzelających gole. Tym razem jednak gospodarze udowodnili, że kiedy są skoncentrowani i grają zespołowo, potrafią dominować nawet w sposób spektakularny.

Dla A.D.S. Scorpion’s to wyraźny sygnał ostrzegawczy – jeśli chcą osiągać lepsze wyniki, muszą przede wszystkim uporządkować grę i wprowadzić więcej dyscypliny w zespole.

2
17:00

Na półmetku zmagań 6. Ligi drużyna Gentleman Warsaw Team podejmowała FC Olimpik. Lepiej te rozgrywki rozpoczęli gospodarze, którzy zgromadzili na swoim koncie 4 punkty. Goście – z jednym oczkiem mniej – liczyli, że po niedzielnym spotkaniu uda im się przeskoczyć ekipę Gentlemanów.

Spotkanie lepiej rozpoczęli zawodnicy FC Olimpik, którzy szybko przejęli inicjatywę i narzucili swój styl gry. Gospodarze już od pierwszych minut cofnęli się do obrony, starając się neutralizować ataki rywali. W drużynie Gentlemanów ze świetnej strony pokazał się Jakub Augustyniak, który już na starcie swoimi interwencjami ratował zespół przed utratą gola – wychodził obronną ręką nawet z sytuacji dwa na jednego, co powodowało dużą frustrację w zespole zawodników z Ukrainy. Na pierwszą bramkę w tym spotkaniu musieliśmy czekać aż do 17. minuty – wtedy to, po wielu próbach, goście zdołali w końcu strzelić gola na 0:1. Po zdobyciu bramki FC Olimpik cofnął się do defensywy, co z perspektywy czasu okazało się poważnym błędem. Gospodarze, zmobilizowani stratą bramki, szybko rzucili się do odrabiania strat. Ta sztuka udała im się dość szybko – po bardzo sprytnie rozegranym rzucie wolnym bramkę zdobył Paweł Domański. Kilka minut później na tablicy wyników było już 2:1 – tym razem autorem bramki został Piotr Loze. W samej końcówce pierwszej połowy Gentleman Warsaw Team zdobył trzecią bramkę, która mocno podłamała zespół FC Olimpik. Gol „do szatni” całkowicie podciął skrzydła gościom, których morale – już po dwóch wcześniejszych trafieniach – i tak były w opłakanym stanie.

Początek drugiej połowy to ponownie skuteczna i zdyscyplinowana gra gospodarzy. Niby FC Olimpik próbował atakować, jednak często brakowało ostatniego podania i konsekwencji w rozegraniu. Po własnych stratach piłki goście nie wracali już z taką ochotą do defensywy, co znacząco ułatwiło zadanie Gentlemanom. Strzelanie w drugich 25 minutach rozpoczął Loze, który popisał się precyzyjnym strzałem i podwyższył na 4:1. Chwilę później to samo uczynił Sebastian Bartosik, a gospodarze prowadzili już 5:1. Kolejne minuty przyniosły lepszy fragment gry w wykonaniu gości – wykorzystali błędy w obronie Gentlemanów i zdobyli dwa gole. Radość nie trwała jednak długo, bo do gry znów włączyli się liderzy ofensywy gospodarzy. W 39. minucie swoją drugą bramkę zdobył Paweł Domański, a chwilę później tej samej sztuki dokonał Sebastian Bartosik. Spotkanie ostatecznie zakończyło się wygraną Gentleman Warsaw Team 7:3.

Gospodarze mieli swoje słabsze momenty – szczególnie w pierwszej połowie – ale wtedy w grze utrzymał ich bramkarz. Później to FC Olimpik stracił pomysł na rozgrywanie piłki, a tak doświadczona ekipa jak Gentleman Warsaw Team wykorzystała to z zimną krwią. Kubie Augustyniakowi i spółce gratulujemy – ich obecna forma to świetny prognostyk przed końcówką sezonu. Natomiast FC Olimpik musi szybko coś zmienić, bo ich sytuacja i pozycja w strefie spadkowej nie wygląda optymistycznie...

3
18:00

Po imponującym zwycięstwie nad Hiszpańskim Galeonem w graczach Gamby Veloce na nowo obudził się duch drużyny walczącej o medale. Równie mocną motywację mieli piłkarze Wczorajszych, którzy jak najszybciej pragnęli otrząsnąć się z druzgocącej porażki z Alash. I trzeba przyznać, że ekipa Kuby Erbela poważnie nastraszyła faworyzowanych gości, kiedy to z pozornie niegroźnego kontrataku zrodziła się całkiem składna akcja, w której dośrodkowanie Błażeja Wołczyka do siatki głową skierował Mikołaj Macioszek.

Bramki zdobywane głową były znakiem firmowym tej rywalizacji – bowiem, wykorzystując tę część ciała, kolejno po rzucie rożnym i wyrzucie z autu drogę do bramki znajdywali Jakub Sołdaczuk i Bartosz Dybowski, dzięki czemu to Gamba wyszła na prowadzenie. Od strony organizacyjnej gra „nie kleiła się” tak naprawdę żadnej ze stron, więc oba zespoły nastawiły się bardziej na walkę celem jak najszybszego przechwycenia futbolówki. W myśl tej idei Kuba Sołdaczuk podwyższył wynik po wepchnięciu piłki do bramki czubkiem buta, wygrywając po drodze kilka przebitek.

Przed przerwą zamiary Filipa Wolskiego świetnie przeczytał Kamil Kiepas i po odebraniu piłki oddał precyzyjny strzał, zdobywając tym samym bramkę kontaktową. W drugiej połowie obserwowaliśmy wymianę z gatunku „cios za cios” – najpierw błyskotliwa akcja ofensywna Erbela i Wołczyka przyniosła wyrównanie Wczorajszym, następnie rzut z autu Dybowskiego umożliwił wpisanie się na listę strzelców Maciejowi Wrotniakowi, po to, by gospodarze znów doprowadzili do remisu za sprawą Ernesta Lefeka, który wykazał się niezwykłą siłą fizyczną w walce o piłkę z przeciwnikiem i asystował Erbelowi.

W końcówce spotkania goście zdecydowali się skorzystać z tajnej broni w postaci Pawła Nowaka, którego dublet przyniósł ostateczne rozstrzygnięcie tych wyrównanych zmagań. Broniący dostępu do bramki Gamby Skowroński musiał się jeszcze poważnie wysilić przy próbach niezmordowanego kapitana Wczorajszych, Erbela, ale koniec końców to długowłosy golkiper wychodził z tych starć zwycięsko.

Nie bez trudu wywalczone przez Gambę zwycięstwo pozwoliło zachować szaro-czarnym nadzieje na złote medale, lecz sytuacja nie była już tak kolorowa dla pozostawionych w pokonanym polu Wczorajszych, którzy będą musieli wznieść się na wyżyny umiejętności w następnych kolejkach, by wydostać się z czerwonej strefy.

4
21:00

Starcie Alash FC z KS Centrum nie należało do najwybitniejszych pod kątem piłkarskim, niemniej w całym tym bałaganie to właśnie ci pierwsi potrafili odnaleźć się lepiej. Gospodarze swoje ataki w dużej mierze opierali na postaci Madiyara Seiduliego, który niejednokrotnie robił przewagę skutecznym dryblingiem czy przeszywającym obronę podaniem.

Otwarcie wyniku nastąpiło jednak ze strony gości – rzut wolny na gola zamienił Jakub Bembas. Na odpowiedź Kazachów nie trzeba było długo czekać, bowiem sprawy w swoje ręce wziął wspomniany Madiyar i po podaniu Yessenzhana doprowadził do remisu. Alash FC mieli spore problemy, by utrzymać w kryciu ruchliwych zawodników w żółtych koszulkach, w szczególności Kuby Bembasa – to właśnie z jego podania narodziła się druga bramka dla ekipy z centrum Warszawy. Głównym jej architektem był jednak niewątpliwie strzelec – Hubert Marczyk, który ofiarnie walczył z piłką przy nodze, by finalnie wsunąć ją do bramki obok bezradnego golkipera.

Drugą odsłonę rywalizacji rozpoczął ostrzegawczy strzał w słupek w wykonaniu KS Centrum, które wydawało się nabierać wiatru w żagle. Z biegiem czasu mecz stawał się jednak coraz bardziej chaotyczny, co było wyraźnie na rękę gospodarzom – wykorzystując swoje pięć minut, bracia Seidulai dołożyli po jednym trafieniu, co dało ich drużynie skromne prowadzenie. Otrząśnięci z amoku młodzi zawodnicy gości ruszyli do ataku po wyrównanie, co udało się za sprawą precyzyjnego strzału Kacpra Goca. W końcówce zmagań coraz bardziej dawały się we znaki zmęczenie i niedokładność, z czego znów bezlitośnie skorzystali piłkarze Alashu, wyprowadzając dwa zabójcze ciosy autorstwa Dauleta Niyazova.

Tym samym zespół Alash FC odniósł drugie zwycięstwo z rzędu w jakże wyrównanej 6. Lidze, co pozwoliło Kazachom zachować pogoń za równie dobrze punktującą Gambą Veloce. Na nieszczęście gości był to kolejny nienajgorszy mecz w ich wykonaniu, który ostatecznie zakończyli bez zwycięstwa – i trudno jednoznacznie powiedzieć, czego zabrakło im tym razem.

Reklama