Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 6 Liga
W ostatniej kolejce obecnej rundy Ligi Fanów zmierzył się zajmujący ostatnią pozycję w tabeli szóstej Ligi zespół Bad Boysów z ekipą Slavic Warszawa plasujący się na piątej pozycji. Zdecydowanie lepiej w spotkanie weszli gospodarze po pięknej bramce w trzeciej minucie Michała Podobasa z półwoleja. Slavic Warszawa próbował szybko odpowiedzieć, ale obrona gospodarzy była czujna. Na 2:0 próbował natomiast podwyższyć wynik strzelec pierwszej bramki – Podobas ale piłka posłana przez niego efektownymi nożycami zatrzymała się na słupku bramki strzeżonej przez Bartosza Piotrkowskiego. Bramkarz gości był już jednak bezradny po kontrataku dwójki Podobas – Staniszewski, kiedy to ten drugi zmienił wynik spotkania na 2:0. Slavic w pierwszej połowie zdołał odpowiedzieć jeszcze trafieniem kontaktowym w wykonaniu Maksymiuka, którego bezbłędnie obsłużył Arek Zarzycki. Druga odsłona to przebudzenie gości. Mocnym strzałem na 2:3 bramkarza pokonał Michał Staszewski, a następnie po samodzielnej akcji Krzysztof Blankiewicz. W drużynie Bartłomieja Podobasa zapanował chaos. Nerwy puszczały również wspomnianemu kapitanowi, który po celowym zagraniu ręką w polu karnym przeciwnika został ukarany żółtą kartką. Pozostała część meczu wydawała się być pod kontrolą gości, którzy dopisując do ligowej tabeli komplet punktów zakończyli to spotkanie zwycięstwem 5:7.
W ostatnią niedzielę, podczas rozgrywania ostatniej kolejki rundy jesiennej Ligi Fanów zespół Laissez Faire United podejmował mającą ogromny apetyt na podium w ligowej tabeli ekipę Cosmos United. Goście mimo, że mają w swoich szeregach ciekawych zawodników grają w tej rundzie w kratkę. Odzwierciedla to dorobek punktowy, który klasyfikuje się znacznie poniżej oczekiwań drużyny. Cosmos United wychodził na to spotkanie osłabiony brakiem swojego nominalnego bramkarza – Patryka Świtaja, który swoją formą w tej rundzie niejednokrotnie udowadniał świetną dyspozycję pojawiając się raz po raz w najlepszych szóstkach minionych kolejek. Spotkanie rozpoczęło się pod dyktando Kosmitów. To oni kontrolowali grę, utrzymując się długo przy piłce i próbując zagrozić bramce przeciwnika. Wynik spotkania otworzyli jednak gospodarze, którzy po błędzie stojącego w tym meczu w bramce Cosmos United – Radosława Kowalczyka wyszli na prowadzenie. Goście próbowali odpowiedzieć, ale bezskutecznie. Większość strzałów była szczęśliwie blokowana przez obrońców Laissez albo broniona dzielnie przez bramkarza gospodarzy. Na 0:2 do przerwy wynik spotkania ustalił Gniadkowski po podaniu Szymaniuka. Druga odsłona spotkania wyglądała podobnie do pierwszej. Goście prowadzili grę, ale niestety bez skuteczności w ataku. Wykorzystała to ekipa Laissez Faire United strzelając trzecią bramkę w tym spotkaniu. Na niedługo przed końcem meczu nadzieję gościom dał jeszcze gol strzelony przez Pawła Kucharskiego. W jednej z ostatnich akcji dwójkową akcję przeprowadził kapitan Cosmosu – Salvador de Fenix, który zagrywał na jeden kontakt do Sebastiana Kaczmarka, ten świetnie wyłożył piłkę do Cezarego Węgrzyńskiego, ale ten ostatni nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. Wynik spotkania już nie uległ zmianie. 3:1.
Ostatnie spotkanie w rundzie jesiennej Ligi Fanów tych obu zespołów odzwierciedliło w pełni poziom rozgrywek w szóstej lidze! Mecz był bardzo wyrównany a obie drużyny zacięcie ze sobą rywalizowały. Miłym aspektem jest fakt, iż mimo tego oglądaliśmy 50 minut mocnej gry z zachowaniem zasad Fair Play. Mecz rozpoczął się od prowadzenia Galeonu. Po dwójkowej akcji Norberta Skrzecza i Mateusza Górskiego ten pierwszy umieścił piłkę w siatce. Obie drużyny, czy to z kontry, czy z ataku pozycyjnego próbowały forsować bramkę rywali. W szóstej minucie po błędzie bramkarza Hiszpańskiego Galeonu wyrównał Kamil Saif. W pierwszej odsłonie oglądaliśmy jeszcze kilkanaście składnych akcji i kilka ładnych bramek. Do przerwy 3:5. Druga odsłona to w dalszym ciągu wyrównana twarda walka o każdy centymetr boiska. W tym dniu w drużynie Hiszpańskiego Galeonu wyróżniał się Mikołaj Zakrent – strzelec czterech bramek dla swojej drużyny. Warto wspomnieć o niesamowitym zrywie Miejskich Ziemniaczków w drugiej części spotkania. Po bramkach Pawłów – Żurka i Białasa w końcówce spotkania mieliśmy wynik remisowy (5:5) i dosłownie w ostatniej akcji meczu gospodarze zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Po kontrataku Kamil Saif do Pawła Białasa i 6:5 dla Ziemniaczków.
Pojedynek pomiędzy CompatibL, a Mobilisem był bardzo istotny dla układu podium, a w szczególności dla gości, którzy w przypadku wygranej zrównaliby się punktami z oponentem, a w razie porażki znacznie powiększyliby stratę do pierwszego miejsca. Mimo stawki, jaką miało to spotkanie, obie ekipy podeszły do rywalizacji bez kompleksów – mecz toczył się w dobrym tempie, a zespoły szukały najlepszych rozwiązań w ataku, by objąć prowadzenie. Ta sztuka udała się jako pierwszym graczom Mobilisu – podanie Aleksandra Janiszewskiego wykorzystał Michał Żurowski i goście objęli prowadzenie. CompatibL szukał wyrównania, ale dobrze między słupkami spisywał się Max Dubov swoją drogą, wyprzedzając nieco fakty, wybrany przez przeciwników najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. Co nie udało się gospodarzom, udało się po raz drugi gościom – przed polem karnym został sfaulowany jeden z zawodników Mobilisu, a rzut wolny pewnie wykorzystał Rafał Duda. Chwilę później arbiter zagwizdał koniec pierwszej części. Po zmianie stron wciąż oglądaliśmy dobre spotkanie w wykonaniu obu zespołów, wynik jednak, w dużej mierze dzięki dobrym interwencjom bramkarzy, pozostawał bez zmian. W końcu CompatibL zdobył bramkę kontaktową. Z rzutu wolnego mocno uderzył Jacek Fijałek nie dając szans golkiperowi Mobilisu. Mecz nabrał rumieńców, a gra toczyła się o dużą stawkę. Bohaterem gości został Aleksander Janiszewski – nie dość, że zaliczył kilka odbiorów na własnej połowie, to jeszcze przypieczętował zwycięstwo swojego zespołu, zdobywając bramkę na 1:3. Więcej goli już nie zobaczyliśmy i Mobilis mógł cieszyć się z ważnego zwycięstwa. Gospodarzom zabrakło nieco skuteczności i jakości w ofensywie i to zebrało swoje żniwo.
Mecz pomiędzy Drwalami, a Lujami zapowiadał się wyśmienicie. Frekwencja w drużynie gospodarzy nie zawiodła, a goście przystąpili do tego meczu wzmocnieni Mikołajem Wysockim. Tartak bronił pozycji lidera, a goście grali o przedłużenie nadziei na dobry wynik w tym sezonie. Początek spotkania należał do gospodarzy. Tartak atakował, a potwierdzeniem przewagi była bramka Piotra Kawki na 1:0. Dość szybko odpowiedział jednak Piotr Dobrzeniecki i wynik z powrotem był remisowy. Niestety kilka minut później Lujwaffe, przy ogromnym udziale popularnego Mixona strzeliło 3 bramki w 5 minut i Luje uciekły przed przerwą na bezpieczną przewagę 3 bramek. W drugiej połowie spotkanie wyrównało się, a bramki padały dla każdej ze stron. Tartak trzykrotnie zmniejszał przewagę Lujwaffe do 2 bramek, ale ostatecznie Drwalom nie udało się dogonić rywali. Tymczasem w końcówce Miłosz Majewski i Mikołaj Wysocki ustalili wynik na 4:8. Lujwaffe w tym meczu zaprezentowało się najlepiej w tej rundzie i klasę drużyny gości należy docenić, bo z taką grą Luje mogą w tym sezonie włączyć się do walki o medale. Tartak mimo przegranej, spędzi zimę na pozycji lidera, ale jego przewaga bierze się tylko i wyłącznie z lepszej ofensywy i lepszego bilansu bramkowego, więc Drwale będą mieli czego bronić w rundzie wiosennej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)