Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 6 Liga
Miejskie Ziemniaczki oskrzydlone zeszłotygodniowym zwycięstwem nad zawsze groźnym Tartakiem przystępowali z pozycji nieznacznego faworyta do spotkania z BadBoysami. Mecz rozpoczął się tak, jak można było się tego spodziewać po tych zespołach. Dużo akcji ofensywnych, dużo sytuacji podbramkowych i dużo kapitalnych interwencji bramkarzy. Na prowadzenie wyszli gospodarze tego spotkania, ale prowadzeniem nie cieszyli się długo, bo ledwie kilka chwil później na tablicy wyników był już remis. W następnych fragmentach meczu BadBoys zaatakował znacznie mocniej, ale Bart Podobas raził nieskutecznością. Jednak to, co nie udawało się Bartowi udało się jego kolegom z zespołu, którzy wyszli na kilkubramkowe prowadzenie i uspokoili sobie mecz. Miejskim Ziemniaczkom dużo rzeczy w tym meczu nie wychodziło, brakowało dokładności albo podejmowania odpowiedniej decyzji w sytuacjach stykowych. Druga połowa to już dominacja gości, którzy wykorzystywali każda nadarzającą się sytuacje do strzelenia bramki. Wiele razy wychodzili praktycznie całym zespołem na pogubionych już gospodarzy. Goście zwyciężyli 8:3, ale też trzeba oddać Krystianowi Matyskowi co jego. Gdyby nie bramkarz BadBoysow wynik mógłby być znacznie bardziej na styku.
Ze zmiennym szczęściem zeszłotygodniowe zmagania zakończyły obydwie drużyny. Zespół Cosmos United po raz drugi w sezonie musiał uznać wyższość swoich rywali. Drużyna Mobilisu natomiast odniosła kolejne zwycięstwo, dzięki czemu umocniła się w górnej części tabeli. Początek spotkania drużyny zaczęły bardzo ofensywnie, jednak na drodze do ich szczęścia stawał słupek bramki rywali. Po niewykorzystanych sytuacjach po obu stronach w końcu wynik otworzył zawodnik gospodarzy Salvador De Fenix. Chwilę później doskonałą sytuację do wyrównania mieli goście, jednak po raz kolejny zabrakło centymetrów do pokonania bramkarza gości. Niewykorzystane sytuacje często lubią się mścić i tak też było w tym przypadku, ponieważ zawodnicy Cosmosu dwukrotnie pokonali bramkarza rywali i odskoczyli na trzy trafienia. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się pewnym zwycięstwem gospodarzy chwilę rozprężenia wykorzystali napastnicy Mobilisu i w ostatniej minucie zdołali zdobyć dwie bramki. Na przerwę drużyny schodziły zatem z minimalnym prowadzeniem gospodarzy. Druga połowa rozpoczęła się od szturmu na bramkę strzeżoną przez Maxa Dubova, który w pierwszych 5 minutach tej części meczu musiał aż trzykrotnie wyjmować piłkę ze swojej bramki. W kolejnych minutach gra się trochę zaostrzyła, przez co sędzia był zmuszony do ukarania zawodników obydwu drużyn żółtymi kartkami. Lepiej grę w osłabieniu wykorzystali goście, którym udało się trzeci raz pokonać bramkarza gości. Najwięcej ciekawych rzeczy działo się pod koniec spotkania, kiedy to goście zdobywając dwie bramki złapali kontakt ze swoim rywalem. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy, którzy wykorzystując grę w przewadze jednego zawodnika ustalili wynik spotkania na 7-5. Obie drużyny stworzyły bardzo ciekawe widowisko, ale to drużyna Cosmosu United dopisuje do swojego dorobku kolejne punkty. Drużyna Mobilisu pomimo pościgu za swoim przeciwnikiem zakończyła spotkanie z zerową zdobyczą punktową.
Tartak po porażce przed tygodniem spadł na 3 miejsce w tabeli, a w niedzielę czekał ich wyjątkowy pojedynek ze Slavikiem. W drużynie gości na boisku prezentuje się od lat Maciek Nuszkiewicz, a w drużynie gości możemy oglądać braci – Antka i Piotrka Nuszkiewiczów. Po tym spotkaniu wygląda na to, że Maciek będzie miał weselszą minę na rodzinnym obiedzie, bo Tartak wygrał to spotkanie. Zaczęło się od wyrównanej gry, gdzie obie drużyny atakowały, ale świetnie bronił przede wszystkim bramkarz Slavica, który odbijał strzały Maćka Piaseckiego i Kamila Wędzyńskiego. Temu ostatniemu udało się jednak przeprowadzić świetną akcję, gdy minął kilku rywali i strzałem w długi róg pokonał bramkarza gości. Kilka minut później świetną akcję zaprezentował Maciek Piasecki. Pierwszy strzał został jeszcze zablokowany, ale powtórka była już zabójczo skuteczna i Drwale prowadzili 2:0. Slavic podgrzał jeszcze atmosferę przed przerwą, bo trafił na 2:1 grając w przewadze i w przerwie oba zespoły zajęły się poprawą swojej gry. Druga część gry, to jednak przede wszystkim wymiany ciosów między zespołami, podczas których skuteczniejsi byli zawodnicy w złoto-czarnych strojach. Piotr Kawka przejął piłkę, przedryblował rywala i ustrzelił bramkę na 3:1. Slavic dzielnie atakował i walczył do końca, ale ostatnia minuta należała do Tartaku. Mateusz Wodnicki popisał się świetnym dryblingiem, a potem wypatrzył nadbiegającego Maćka Piaseckiego, który strzałem w samo okienko ustalił wynik na 4:1. Tartak po tej kolejce znalazł się na 2 miejscu w tabeli i może być zadowolony z pierwszej części rundy jesiennej. Z kolei Slavic musi poszukać stabilizacji, bo dotychczas ich gra to prawdziwa sinusoida i mecze wygrane przeplata porażkami.
Hiszpański Galeon po ostatniej kolejce chciał odpłynąć jak najdalej od 7 ligi i ich marzenie stało się jawą. Zdobyli oni 3 punkty w tym meczu i szczęśliwie oddalili się od strefy spadkowej. Od początku spotkania nie wyglądało to jednak tak kolorowo. Pierwsze minuty spotkania to dominacja Laissez Faire United, którzy mieli niezwykle dużo podbramkowych sytuacji. Żadna z nich jednak finalnie nie przerodziła się w gola dla gości. Jak wiadomo niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, dlatego pierwszego gola strzelił Hiszpański Galeon, a dokładniej Konrad Musiał przy asyście Mateusza Górskiego. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:0. Na uwagę zasługuje niesamowite wsparcie jakie otrzymywali grający na boisku zawodnicy Galeonu od zmienników przy linii boiska. Każda dobra akcja czy przejęcie piłki były nagradzanie brawami albo miłym słowem. Druga połowa to bramka kontaktowa Filipa Jesionowskiego przy asyście Bartosza Gilewskiego. Była to już końcówka spotkania natomiast ten gol wniósł nieco nadziei w serca piłkarzy Laissez Faire i zaczęli oni próbować ze wzmożoną siłą ataków na bramkę przeciwnika. Oddawali oni dużo strzałów, jednak finalnie okazały się one bezskuteczne, a świetna defensywa gospodarzy pokrzyżowała plany Laissez Faire. Po tym spotkaniu Hiszpański Galeon obecnie zajmuje 7 miejsce w tabeli, a Laissez plasuje się dwie pozycje nad nimi.
Przed meczem zadawaliśmy sobie pytanie, czy Lujwaffe będzie w stanie zatrzymać rozpędzony CompatibL. Zawodnicy Andrii Hryndy są w tym sezonie niepokonani, a jedyne punkty stracili w pierwszej kolejce. Początek spotkania należał jednak w stu procentach do gospodarzy. Zaczęło się od samobójczego trafienia Lujów, potem trafił Yeuhenii Volin, a na 3:0 podwyższył Artur Kustov. Te ciosy mocno zabolały Lujów, którzy tego dnia stawili się wyjątkowo licznie na boisko przy ul. Van Gogha 1. Przed przerwą nadzieję dał Filip Drożdż i na odpoczynek obie ekipy udały się przy stanie 3:1. Po przerwie zobaczyliśmy odmienione Lujwaffe. Piękny strzał głową Kuby Adamczyka, po chwili trafienie Piotra Dobrzenieckiego, a kilka minut później do siatki trafił Grzegorz Tymolewski i zrobiło się 4:3 dla Lujwaffe. Goście zachłysnęli się chyba nieco tym prowadzeniem, bo zapomnieli zupełnie o obronie przy stałych fragmentach gry. Ponownie trafił Volin, tym razem po świetnie rozegranym rzucie wolnym i zrobiło się 4:4. Na szczęście dla CompatibLa goście nie obudzili się już do końca mimo licznych prób, które zazwyczaj kończyły się na zasiekach obronnych gospodarzy. Oleksandr Yaremenko i Aleksandr Volin dokończyli dzieła zniszczenia i sprawili, że lider pozostał niepokonaną drużyną, a ostateczny wynik brzmi 6:4. CompatibL w tabeli ma 3 punkty przewagi nad drugim Tartakiem i wydaje się absolutnym faworytem do zwycięstwa w lidze.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)