Sezon 2022/2023
Relacje meczowe: 6 Liga
Zespół Crimson Boys po porażce w pierwszej kolejce w kolejnej zdobył komplet punktów i do meczu przystępował z dorobkiem trzech oczek. Ich przeciwnik, Ciamajdy dwa pierwsze mecze rozegrali w mocno okrojonym składzie, przez co zanotowali dwie wysokie porażki. Początek spotkania to piękna bramka zdobyta przez zawodnika gospodarzy, Piotra Zielińskiego. Chwilę później było już 2:0 i przez kolejne minuty mimo - kilku dobrych sytuacji strzeleckich - wynik nie ulegał zmianie. Końcówka pierwszej części meczu wyraźnie należała do drużyny gości, którzy po kilku próbach w końcu dopięli swego zdobywając bramkę kontaktową. Trafienie to ustaliło wynik do przerwy i drużyny tę część meczu zakończyły rezultatem 2:1 dla gospodarzy. Druga połowa to ponowna dominacja zespołu Ciamajd i efektem tego była bramka wyrównująca. Dwie minuty później ponownie na prowadzenie wyszli zawodnicy Crimson Boys. Dodatkowo lada moment drużyna ta grała z przewagą jednego zawodnika, jednak nie wpłynęło to na zmianę rezultatu. Pięć minut przed końcem tego goście ponownie zdołali wyrównać, jednak ostatnie pięć minut to popisowa gra Damiana Kucharczyka i spółki, którzy aż trzykrotnie pokonali golkipera rywali i ustalili końcowy wynik na 6:3. Drużyna Crimson Boys kontynuuje passę zwycięskich meczów i znajdują się w górnej części tabeli. Zawodnicy Ciamajd po dwóch wysokich porażkach w końcu pokazali, że w piłkę grać potrafią i jesteśmy pewni, że w kolejnych spotkaniach wreszcie zaczną punktować.
Drużyna Mikstury po bardzo zaciętych spotkaniach musiała uznać wyższość swoich rywali na starcie sezonu, przegrywając obydwa mecze jedną bramką. Jeszcze słabszy początek zaliczyli gracze Kanonierów, którzy zaliczyli wyraźne dwie porażki i znaleźli się w strefie spadkowej. Gospodarze grający bez zmian od początku meczu mądrze się bronili i pojedynczymi atakami mocno dali się we znaki golkiperowi gości. Głównym bohaterem tych sytuacji był Rafał Jochemski, który w ciągu kilku minut zdobył dwie bramki i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Chwilę później goście zmniejszyli straty do jednej bramki, ale końcowe minuty ponownie należały do wspomnianego wcześniej Rafała, który kolekcjonując następny dublet ustalił wynik pierwszej połowy na 4:1. Początek drugiej części meczu należał do gości, ale piłka po ich strzale wylądowała na poprzeczce. Kolejne minuty mimo przewagi zespołu Kanonierów nie przyniosły zmiany rezultatu. Wreszcie skuteczną akcję przeprowadzili zawodnicy Mikstury i odskoczyli swoim rywalom na cztery trafienia. Ostatni kwadrans należał jednak do ich rywali, którzy zdołali dwukrotnie umieścić piłkę w bramce przeciwników, ale mimo tak dobrej końcówki nie dali rady dogonić wyniku i mecz ostatecznie zakończył się rezultatem 5:3. Wielkie słowa uznania dla zespołu Mikstury, która grając bez zmian zdobyła pierwsze punkty w tym sezonie. Zawodnicy Kanonierów nie wykorzystali braków kadrowych rywali i kolejny mecz kończą z zerowym dorobkiem punktowym.
Wiecznie Drudzy, siódma ekipa 6 ligi podejmowała lidera FC Vikersonn. Gospodarze bardzo chcieli podnieść się po porażce z Bad Boys, natomiast goście zamierzali wywalczyć 3 punkty, aby utrzymać fotel lidera. Tak też się stało. Pierwszą bramkę zdobyli jednak gospodarze. W 3 minucie Rafał Cybulski otrzymał ładną asystę od broniącego w pierwszej połowie Luca Kończala i bez problemu pokonał golkipera gości. Mieliśmy więc 1-0 dla gospodarzy i moment ten podziałał bardzo motywująco na rywali. Kilka chwil później, bo w 11 minucie Slawik Tuymkiw wyrównał na 1-1. Przechwycił on piłkę na środku boiska i wychodząc sam na sam z bramkarzem nie zmarnował takiej okazji. Można więc powiedzieć, że spotkanie zaczęło się od początku i obie drużyny miały czyste karty. Jednak co lider to lider, drużyna ta jest bardzo doświadczoną ekipą i zna się na piłkarskim rzemiośle. Potwierdzeniem tej tezy była bramka na 2-1. Tym razem "odpalił" Yevhenii Kyrii, notabene zdobywca 3 goli w tym spotkaniu. 20 minuta to przechwyt w środkowej strefie boiska, którego autorem był Yevhen Syrotiuk. Napastnik ten ładnie wywalczył piłkę, po czym w sytuacji sam na sam nie dał "plamy" i bez problemu trafił do siatki rywala. Historia jak wiemy lubi się powtarzać i tak też się stało pod koniec pierwszej polowy. Arbiter już wyciągał gwizdek, aby zakończyć pierwszą połowę, lecz Yevhenii Syrotiuk nie zamierzał się zatrzymywać i spocząć na laurach. Żnów przechwycił piłkę, ponownie stworzył sobie okazję sam na sam z golkiperem rywali i po raz kolejny trafił bez problemu na 4-1, tym razem do szatni. Po tej sytuacji arbiter zagwizdał koniec połowy. Druga odsłona meczu to huraganowe ataki gości przy dosyć pasywnym nastawieniu gospodarzy. Rozpędzona ekipa gości szybko trafiła na 5-1. Autorem tego gola był ponownie Yevhenii Kyrii. Sędzia podyktował rzut wolny z około 20 metrów i zawodnik ten nie zmarnował okazji, uderzył mocno i precyzyjnie zaskakując tym samym golkipera gospodarzy. Swój festiwal strzelecki Vikersonn zakończyli bramką zdobytą przez duet Yevhenii Kyrii & Ivan Vovk. Goście pewni swojego triumfu w tym spotkaniu lekko odpuścili, czego nie omieszkała wykorzystać ekipa gospodarzy. Bardzo aktywny w tym spotkaniu Luc Kończal zdobył gola na 2-6 wykorzystując zamieszanie i trafiając dobitką do bramki rywala. Kilka minut później arbiter zakończył spotkanie przy stanie 6-2 dla zespołu z Ukrainy. Lider pozostaje liderem, natomiast Wiecznie Drudzy muszą coraz mocniej bić się o każdy punkcik, aby zostać właśnie tymi drugimi, za plecami Vikersonna.
Trzecia kolejka 6 ligi to starcie bezpośrednich rywali w tabeli. Ks Iglica Warszawa zajmująca 6 miejsce podejmowała piątą w tabeli ekipę Bad Boys. Obydwie drużyny muszą walczyć jak lwy o każdy punkt, chcąc zająć miejsce na pudle na koniec sezonu. Od mocnego uderzenia zaczęli zawodnicy gości. Już w 2 minucie bardzo aktywny w całym spotkaniu Michał Podobas trafił do bramki dobijając strzał kolegi i mieliśmy szybkie 1-0. Dosłownie minutę później Bad Boys podwyższyli na 2-0 za sprawą duetu Maciej Pyrka i Krzysztof Krzewiński. Zanim zawodnicy gospodarzy zdążyli się otrząsnąć, na tablicy wyników widniało już 3-0. Ponownie Michał Podobas i ponownie za pomocą dobitki trafił do bramki rywala. Po tej kanonadzie goście trochę zwolnili tempo z czego skorzystali oponenci. Michał Wszeborowski trafił na 1-3 po ładnym podaniu Macieja Krupińskiego. Trafienie to było jednak wodą na młyn, ale dla gości. Po raz trzeci Michał Podobas pokazał, że w tym meczu jest nie do zatrzymania. Bramki dla Bad Boys sypały się jak z zaczarowanego rękawa, ponieważ już w 8 minucie ekipa ta prowadziła 5-1. Tym razem Bartłomiej Podobas wziął przykład z bardzo aktywnego brata i to właśnie on trafił do siatki zdobywając swoje pierwsze trafienie w tym spotkaniu. Panowie chyba umówili się przed meczem jak będą grali, gdyż Bartek Podobas również trafił właśnie z dobitki. Sprawdziło się stare piłkarskie powiedzenie: "Idź zawsze do końca i na każdą piłkę". Goście ponownie delikatnie zwolnili i ponownie drużyna gospodarzy zdobyła bramkę. Na 2-5 trafił Maciej Krupiński po podaniu Michała Wszeborowskiego. Ta bramka tak podrażniła rywali, że zaatakowali z całą swoją siłą, czego efektem był podyktowany rzut karny dla Bad Boys właśnie. Do jedenastki podszedł niezawodny Bartek Podobas i bez problemu pokonał golkipera rywali. "Jak wino, im starszy tym lepszy" - można było usłyszeć z trybun. Pod koniec, bo w 24 minucie goście trafili jeszcze raz. Krzysztof Krzewiński bez problemu wykorzystał podanie od Bartosza Staniszewskiego i wynikiem 7:2 zakończyła się pierwsza połowa meczu. Druga odsłona tego spotkania to przez pierwsze 11 minut szukanie okazji przez obydwa zespoły. Pierwszą wykorzystali ponownie gracze gości. Bartek Podobas wykorzystał sprytny wyrzut z autu kolegi z drużyny i trafił na 8-2. Kanonada i ostrzeliwanie bramki Iglicy trwało. Na 9-2 trafił Maciek Pyrka korzystając z ładnego zagrania klepką przez Damiana Borowskiego. Tak jak wcześniej w tym spotkaniu Bad Boys znów zwolnili tempo i ekipa Iglicy skorzystała z tej okazji. Na 3-9 trafił Krystian Sobierajski po mocnym uderzeniu pod poprzeczkę. Więcej bramek tego dnia ekipa Radka Sówki nie była już w stanie zdobyć przy dobrze dysponowanych Bad Boys. Natomiast ci drudzy dołożyli jeszcze dwa trafienia. Najpierw Mikołaj Kozłowicz wykorzystał ładną asystę Dawida Lewandowskiego, a chwilę później asystent przy poprzednim golu strzelił 11-3 po sprytnym zagraniu Maćka Pyrki. Po tej kanonadzie arbiter zakończył spotkanie a wynik 11-3 dla Bad Boys w pełni oddaje, to co działo się na boisku.
Po dwóch pewnych zwycięstwach drużyna Więcej Sprzętu niż Talentu przystępowała do meczu z After Wola, jako faworyt. Goście, którzy tydzień temu ulegli swojemu rywalowi chcieli powrócić na zwycięska ścieżkę. Nim spotkanie zaczęło się jakkolwiek rozkręcać, w pierwszej akcji urazu kolana doznał bramkarz gospodarzy Paweł Pryciński, a na jego pozycję wszedł zawodnik występujący w polu - Maciek Staroszczyk. Brak nominalnego golkipera nie spowodował przewidywanej straty na boisku a szybko zdobyte bramki wprowadziły spokój w grze WSnT. Zawodnicy After Wola po mimo straty dwóch goli cały czas dobrze prezentowali się na tle swojego rywala, a ich akcje ofensywne wreszcie zaczęły przynosić pożądany efekt, czego skutkiem było doprowadzenie do remisu. Zanim sędzia odgwizdał koniec pierwszej, wyrównanej połowy oba zespoły strzeliły po jednej bramce a na tablicy wyników widniał wynik 3:3. Druga odsłona tego meczu to prawdziwy rollercoaster. Tym razem w bramce gospodarzy stanął Dominik Banasiewicz, który preferował dość wysoką grę i często opuszczał strefę „szesnastego” metra. Goście mimo straty wyniku remisowego i systematycznemu oddalaniu się rywala dążyli do zdobycia gola, który padł w 36 minucie i odmienił losy całego spotkania. Wysokie wyjście bramkarza zostało wykorzystane przez zawodników After Wola, którzy skierowali piłkę w światło bramki, lecz wracający Łukasz Krysiak instynktownie zatrzymał ten strzał ręką, za co został ukarany czerwoną kartką. Rzut karny na gola kontaktowego zamienił Daniel Piotrowski, a gra w przewadze niemal do samego końca pozwoliła na zdobycie wysokiego prowadzenia, które wystarczyło do zgarnięcia trzech punktów. Co ciekawe - w wyniku zwycięstwa After Wola i innym rozstrzygnięciom w tej kolejce, na poziomie 6. ligi aż pięć drużyn ma taką samą liczbę punktów. Tutaj emocje będą więc do samego końca.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)