Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 2 Liga
Mecze drużyn piastujących miejsca obok siebie w ligowej tabeli to zazwyczaj mecze na “styku”. Tak było i tym razem. Szósta w tabeli 2 ligi ekipa Graczy Gorszego Sortu podejmowała na “swoim” terenie siódme Orzeły. Obie ekipy przyszły tylko z jednym zmiennikiem, musiały więc dobrze rozłożyć siły. Spotkanie rozpoczęło się w spokojnym tempie. Widać, że obie ekipy mają do siebie szacunek, a nie chcąc stracić głupiej bramki grały dość zachowawczo. Nieśmiałe ataki jednych i drugich, dosyć leniwe rozgrywanie akcji i duże skupienie w obronie, mogły dać kibicom obraz spotkania bardzo spokojnego. Jednak to jest Liga Fanów i wszystko jest możliwe. Niby było spokojnie, ale obrońca Orzełów nie zdążył z jedną z interwencji i sędzia podyktował rzut wolny z około 15 metrów. Do piłki podszedł Maciek Chojnacki i potężnie uderzył po długim rogu bramki gości. Bramkarz Orzełów mógł jedynie odprowadzić futbolówkę wzrokiem i mieliśmy bramkę na 1-0. GGS coraz mocniej atakowało, ale goście nie pozostawali dłużni. Ze spokojnego spotkania zrobiło się dobre “meczycho” i co chwila któraś z ekip oddawała strzały na bramkę rywala. GGS kilkukrotnie sprawdzał formę goalkeepera Orzełów oraz wytrzymałość słupka ich bramki. Obudziły się jednak Orzeły i pod koniec pierwszej połowy sytuację sam na sam wykorzystał Mikołaj Kiełpsz i soczystym uderzeniem po długim rogu pokonał bramkarza GGS. Pierwsza połowa zakończyła się więc wynikiem 1-1. Druga połowa to optyczna przewaga gości. Cofnięci GGS, byli coraz bardziej przyciśnięci do muru. Śmiałe ataki Orłów dodawały im coraz więcej otuchy, tym samym zabierając chęć do gry chłopakom z GGS. Jednak nic z tej przewagi nie wynikało. Gospodarze zaczęli się w końcu podnosić i mocniej atakować. Zaowocowało to kilkoma naprawdę dobrymi okazjami lecz bramkarz Orzełów pozostawał niepokonany. Goalkeeper gości został wybrany w tym meczu mvp swojej ekipy i nie był to wybór bezpodstawny. Facet wykonywał swoja robotę na 110% i był ostoją i bastionem swojej drużyny. Goście dopięli swego i w 29 minucie wyszli na prowadzenie. Bardzo aktywny obrońca Orzełów Tomasz Czerniawski, soczystym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy i zrobiło się 2-1 dla gości. Kilka minut później ponownie Tomasz Czerniawski zdobył bramkę na 3-1. W tym momencie ekipa Orzełów chyba delikatnie uśpiona dobrym wynikiem, zwolniła tempo. GGS nie omieszkali tego nie wykorzystać i po krótkiej chwili zdobyli bramkę kontaktowa na 3-2. Bramkarz Patryk Kieszkowski mocnym i celnym wyrzutem uruchomił Karola Wierzchonia i ten drugi bez problemu wykorzystał sytuację sam na sam. Goście podrażnieni takim obrotem spraw wzięli się mocno do roboty, przycisnęli GGS i zdobyli czwarta bramkę. Na 10 minut przed końcem spotkania, Mikołaj Kiełpsz pewnym strzałem pokonał bramkarza GGS i można było pomyśleć, że jest już po meczu. Jednak gospodarze nie mieli zamiaru poddać się bez walki, wzięli się mocno do roboty i zaczęli stwarzać okazje. Najpierw po ładnej kontrze trafili w 45 minucie w słupek by 4 minuty później obić poprzeczkę gości. Jednak nie zdobyli już w tym meczu żadnej bramki więcej i Orzeły zdobyły 3 punkty na wyjeździe .
Na arenie Picassa byliśmy świadkami starcia ekip, które dołączyły do ligi w drugiej rundzie i dopiero przecierają szlaki w Lidze Fanów. Explo Team pomimo porażki z zeszłego tygodnia radzi sobie rewelacyjnie i wysoko wygrywa kolejne spotkania. Playboys Warszawa zgromadzili tylko jeden punkt i dość mocno zderzyli się z poziomem w drugiej lidze. Zdecydowanym faworytem tego spotkania była ekipa Łukasza Dziewickiego. Pierwsze minuty spotkania były niezwykle wyrównane i szczególnie w środku pola trwała zażarta walka o każdy centymetr boiska. Pierwsi do bramki rywali trafili gospodarze. Goście jednak nie zamierzali odpuszczać i mieli swoje okazje, ale pewnie bronił bramkarz gospodarzy Kamil Jarnutowski. Ekipa Explo Team stopniowo się rozkręcała i jeszcze przed przerwą zdołała podwyższyć wynik. Szczególnie aktywny w ofensywie był Marek Pawłowski, który brał udział praktycznie w każdej akcji swojego zespołu. Gola kontaktowego dla Playboysów strzelił Mikołaj Kosierdzki, który wykończył świetną akcję swojego zespołu. Do przerwy na tablicy wyników mieliśmy wynik 3:1. Po zmianie stron liczyliśmy, że młoda ekipa gości powalczy jeszcze o korzystny wynik, ale niestety nic takiego nie miało miejsca. Gospodarze nie patrząc na kłopoty rywali grali swój futbol i strzelali kolejne bramki. Rozpędzeni zawodnicy gospodarzy mieli pełną kontrolę nad przebiegiem gry, a przeciwnicy stanowili dla nich tylko tło. Ponownie z dobrej strony w tym meczu pokazał się Marek Pawłowski, który zaliczył w tym meczu aż sześć bramek i dołożył do tego jedną asystę, co czyni go zdecydowanie najlepszym piłkarzem tego meczu. Praktycznie wszyscy zawodnicy gospodarzy zapisali się w protokole meczowym i widać, że w tej ekipie nie ma słabych punktów. Ostatecznie ekipa z "Explo" pewnie i zasłużenie pokonuje rywali w stosunku 13:1. Mamy nadzieję, że w kolejnych meczach zobaczymy dużo lepszą grę zawodników Playboys Warszawa.
W 14 kolejce 2 ligi fanów mieliśmy wiele ciekawych spotkań. Jednym z nich był pojedynek pomiędzy 4 i 6 ekipą tabeli czyli Warszawska Ferajna kontra Eternis. Ci pierwsi przystępowali do tego spotkania po serii 3 zwycięstw z rzędu i realną szansą aby wskoczyć na miejsce premiujące ich awansem, ci drudzy natomiast w ostatnich dwóch meczach zdobyli tylko 1 punkt dzięki czemu znacząco oddalili się od ligowego podium. Samo spotkanie rozpoczęło się od ataków wyżej notowanej drużyny, która raz po raz starała się zagrozić bramce dobrze tego dnia dysponowanego Karola Dębowskiego. W ich akcjach jednak było zbyt dużo niedokładności czym ułatwiali zadanie rywalom. Tempo gry swojej ekipy starał się regulować Konrad Pietrzak, który był zawodnikiem najczęściej dotykającym piłkę w pierwszej części meczu. Mimo przewagi w posiadaniu futbolówki przez Warszawską Ferajnę to Eternis stwarzał sobie groźniejsze sytuacje do zdobycia gola. Po jednej z nich w sytuacji oko w oko z Bartoszem Wojciechowskim obok bramki uderzył Igor Petlyak. Kilka minut później ten sam gracz się zrehabilitował i dał prowadzenie swojej drużynie czym przypieczętował dobrą postawę w tym meczu. Do przerwy wynik się nie zmienił i Eternis mimo wszystko niespodziewanie prowadził 1:0. Kilka minut po rozpoczęciu drugiej części spotkania rezultat podwyższył Damian Rudy, który zdobył gola po podaniu Mateusza Leszczyńskiego. Chwilę później Wojciechowski po raz trzeci kapitulował, a jego „oprawcą” był Emil Słomczyński. W 42 minucie honorowe jak się później okazało trafienie zanotował Konrad Pietrzak, jednak kilka momentów później dwa ciosy wyprowadził Eternis, a konkretnie po raz drugi Słomczyński oraz Adrian Cuch ustalając wynik spotkania na 5:1.
Tydzień temu Zjednoczona Ochota w spektakularnym meczu pokonała Explo Team, a w tej kolejce znów musiała wznieść się na wyżyny swoich możliwości, gdyż podejmowała drugą w tabeli ekipę Black Eagles Warsaw. Stawka tego spotkania była szalenie wysoka. Drużyna Konrada Adamczyka wciąż liczy się w walce o złoto, ale wyczerpała już limit potknięć na ten sezon i chłopaki przyszli z prostym nastawieniem – trzeba wygrać. W natarciu byli już od pierwszego gwizdka i po pięciu minutach gry wynik otworzył kapitan drużyny przyjezdnej. Ochota błyskawicznie odpowiedziała trafieniem Adriana Wrońskiego, a już w kolejnej akcji mogłoby być 1:2 dla Black Eagles, ale ostatecznie piłka po rękach golkipera uderzyła w poprzeczkę. Obie ekipy wymieniały cios za ciosem – w 10 minucie Olek Lewicki strzelił dla gości, a dwie minuty później znów był remis, kiedy z rzutu rożnego dośrodkował Krystian Kołodziejski, a Marcin Garbacz główką zapakował piłkę do siatki. Już akcję później Oskar Górecki wyprowadził swój zespół na prowadzenie, a jeszcze przed przerwą Oskar dołożył drugie trafienie i pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Zjednoczonej 4:2. Duża w tym zasługa golkipera Ochoty Aleksandra Gęściaka, który ku niedowierzaniu napastników Black Eagles popisał się kilkoma rewelacyjnymi interwencjami i gdyby nie jego wyśmienita forma wynik mógłby być zupełnie inny. W drugiej części spotkania oglądaliśmy niestety dużo nerwowych zachowań. W 31 minucie za faul poza polem karnym został ukarany golkiper Gości Nobert Bilski, a Krystian Kołodziejski wykorzystał grę w przewadze i podwyższył na 5:2. Po minucie było już 6:2 po kolejnym golu Oskara Góreckiego. Stawka meczu zaczęła powoli uderzać do głów, zagotowało się w obu ekipach i sędzia musiał uspokajać zawodników. Obyło się bez kartek i upomnienie wystarczyło, abyśmy do końca meczu przeżywali już tylko piłkarskie emocje. Wynik pozostawał teoretycznie otwarty, ale Black Eagles nie mogli znaleźć skutecznej metody na przełamanie defensywy Ochoty, a bramka Oskara Góreckiego z 42 minuty zupełnie podcięła im skrzydła. Przewaga Zjednoczonej Ochoty była już niepodważalna i mecz zakończył się wynikiem 9:3.
Na zakończenie zmagań w 2 lidze byliśmy świadkami meczu pomiędzy drużyną FC Górka, a Saską Kępą. Gospodarze w dalszym ciągu walczą o mistrzostwo w 2 lidze, natomiast goście przeżywają w tym sezonie zdecydowany kryzys. Liczne zmiany w składzie, brak stabilizacji w kadrze meczowej oraz kontuzje zdecydowanie negatywnie wpływają na osiągane wyniki. Mecz zaczął się zdecydowanie lepiej dla ekipy z Tarchomina, która już w czwartej minucie objęła prowadzenie. W kolejnych minutach spotkanie wyrównało się i do głosu powoli zaczęli dochodzić goście. Solidna gra w obronie, szybkie kontrataki w końcu przyniosły rezultaty. Po ładnej akcji Kacpra Bełczyńskiego atomowym strzałem popisuje się Łukasz Kryczka i mamy 1:1. Końcówka pierwszej połowy to ponownie przewaga gospodarzy, którzy udokumentowali to dwoma kolejnymi trafieniami i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 3:1. Druga połowa była już zdecydowanie bardziej otwarta, obie ekipy postawiły na grę ofensywną często zapominając o grze w obronie. Bramki padały raz z jednej raz z drugiej strony. Przy wyniku 5:3 dla Górki, goście zdecydowanie opadli z sił. Gospodarze natomiast funkcjonowali jak dobrze naoliwiona maszyna i czekając na ataki przeciwników skutecznie kontratakowali. Kolejne bramki odebrały już resztki złudzeń na punkty ekipie z Saskiej Kępy. W ostatnich sześciu minutach Górka zdobyła 4 bramki i pewnie pokonała drużynę Korneliusza Troszczyńskiego. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 9:3, który to daje jeszcze realne szanse FC Górce w rywalizacji o pierwsze miejsce 2 ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)