Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 2 Liga
Bardzo ciekawie układa nam się tabela 2 ligi, gdzie teoretycznie 7 drużyna ma jeszcze szanse na awans do wyższej klasy rozgrywkowej, dlatego też z zainteresowaniem obserwowaliśmy mecz Orzeły Stolicy – Warszawska Ferajna. Ci pierwsi po słabszym początku rundy rewanżowej notują ostatnio zdecydowany progres punktując z teoretycznie lepszymi rywalami, ci drudzy dla odmiany nieźle weszli w wiosnę, ale ostatnio zanotowali 2 porażki z rzędu. Mecz dobrze się jeszcze nie rozpoczął, a mieliśmy już prowadzenie gospodarzy. Gola zdobył Czerniawski po podaniu Koniecznego. Goście próbowali szybko odpowiedzieć, konkretnie Pietrzak, ale piłka po jego groźnym strzale nie wpadła do bramki. Chwilę później próbował Wnorowski oraz Gola, ale ani jednemu ani drugiemu nie udało się pokonać Bartosza Wojciechowskiego. Ta niemoc trwała do 5 minuty, wtedy wspomniana wyżej dwójka dała już dwubramkowe prowadzenie swojej ekipie, gwoli ścisłości, strzelał Gola, podawał Wnorowski. Co ciekawe do uznania tej bramki sędzia posłużył się materiałem wideo, który upewnił go w przekonaniu, że gol został zdobyty prawidłowo. W 7 minucie mieliśmy już 3:0. Konieczny był tym, który uszczęśliwił swoją drużynę. Pięć minut później po błędzie w wyprowadzeniu piłki spod swojej bramki gola na 3:1 strzelił Patryk Głowacki. Ta sytuacja dodała gościom animuszu. Raz po raz sunęli na bramkę rywali. Zdecydowanie przejęli inicjatywę, ale nie potrafili tego udokumentować, bo albo strzelali niecelnie albo kapitalnie interweniował golkiper przeciwników. Do przerwy utrzymywał się więc wynik 3:1. W 2 i 6 minucie drugiej części gry po kolejnej bramce w tym meczu dołożyli Konieczny i Gola. Odpowiedział im Pietrzak, ale minutę później ponownie trafił Gola i kwadrans przed końcem widniał wynik 6:2. Obraz spotkania wyglądał cały czas bardzo podobnie, Warszawska Ferajna starała się zdobywać pole gry i łapać kontakt z rywalem, a Orzeły groźnie kontrowały. Aktywny cały czas był Gola, rozgrywający kapitalne zawody. Pod koniec regulaminowego czasu gry dorzucił zresztą 7 bramkę dla swojej drużyny, a że wcześniej dla gości trafił również Domański to ostateczny rezultat brzmiał 7:3.
Kolejnym interesującym spotkaniem był mecz pomiędzy Zjednoczoną Ochotą, a ekipą Playboys Warszawa. Gospodarze grają bardzo dobrze i pewnie zmierzają po mistrzostwo drugiej ligi. Ich imponująca seria 7 zwycięstw z rzędu stawiała ich w roli zdecydowanego faworyta tego spotkania. Niedzielne spotkanie lepiej rozpoczęła drużyna z Ochoty, która dość szybko przejęła inicjatywę. Goście natomiast bardziej skupili się na obronie dostępu do swojej bramki i szybkich kontratakach. Mecz od początku był dynamiczny, oba zespoły bardzo dużo biegały i walczyły na boisku. Pierwszego gola w tym spotkaniu zdobyli gospodarze, zdobywcą bramki był Rafał Popis. Niedługo później Zjednoczona Ochota podwyższyła na 2:0, a po niespełna trzech minutach mieliśmy już 3-0. Przewaga gości, którzy znakomicie prezentowali się zwłaszcza w szybkich atakach inicjowanych po przejęciu piłki, stale rosła. Wynik na 4:0 podwyższył świetnie dysponowany tego dnia Daniel Gałązka. Na przerwę ostatecznie schodziliśmy przy wyniku 5:0, bo swojego trzeciego gola w tej części meczu dołożył Oskar Górecki. Po zmianie stron grający na luzie gospodarze trochę się rozprężyli i w końcu Kamil Doligalski strzelił gola dla Playboys Warszawa. Młoda ekipa gości starała się walczyć o jak najniższy wymiar kary ale mimo, że stwarzali sobie sporo bramkowych sytuacji to szwankowała skuteczność. W końcówce mecz się jeszcze bardziej otworzył i bramki padały po obu stronach boiska. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 10:2. Playboys Warszawa w tym składzie raczej nie ma szans na równorzędną rywalizację z najlepszymi ekipami 2 ligi. Zjednoczona Ochota natomiast zbliża się coraz mocniej do mistrzostwa i upragnionego awansu.
Mieliśmy spore apetyty na doskonałe widowisko w meczu pomiędzy Black Eagles Warszawa, a Graczami Gorszego Sortu. Mierzył się w końcu trzeci zespół ligowej tabeli z szóstym, który wciąż ma szanse na wskoczenie na miejsce premiujące awansem do 1 ligi. Niestety Black Eagles Warszawa stawił się jedynie w 6 osób i to wcale nie najmocniejszą ekipą. Już od początku GGS wyczuł swoją szansę w tym meczu ruszając zdecydowanie do ataku. Goście wyszli na prowadzenie po składnej akcji całego zespołu, którą sfinalizował Maciek Chojnacki, zaraz później prowadzenie podwyższył Arkadiusz Waszak. GGS w pewnym momencie chyba poczuł się zbyt pewnie, oddali pole gry gospodarzom, którym udało się taki stan rzeczy wykorzystać i zdobyć bramkę kontaktową. W dalszej fazie pierwszej połowy oba zespoły zdołały jeszcze zdobyć po jednej bramce. Druga odsłona tego meczu przyniosła nam to, czego mogliśmy się spodziewać. Black Eagles Warszawa opadł z sił, a coraz mocniej atakował GGS z bardzo dobrym tego dnia Arkadiuszem Waszakiem na czele. W ekipie gospodarzy na pewno wyróżniali się Łukasz Dworakowski i Darek Pocztowski, ale ta dwójka to było za mało, żeby walczyć do końca o zwycięstwo nad dobrze dysponowanym rywalem. GGS wygrywając ten mecz 8:3 przybliżył się do ligowego podium i teraz wszystko w nogach i głowach zawodników, żeby ich cel mógł się spełnić.
Explo Team po mocnym początku rundy sprawiał wrażenie drużyny, która nie straci punktów w lidze, jednak zeszłotygodniowa porażka pokazała nam jaki futbol potrafi być przewrotny. Tym razem za rywala mieli drużynę Saskiej Kępy, której stabilność formy jest na wysokim poziomie, szkoda że stabilność polega na przegrywaniu meczów. Jednak to Saska Kępa zaczęła ten mecz z wysokiego „C”. dokładne podanie Mariusza Zgórzaka, i silny strzał Mateusza Kryczki pozwolił wyjść gospodarzom na prowadzenie. To jednak zadziałało na Explo Team jak wiadomość o darmowych drinkach w popularnym klubie. Goście ruszyli do ataku niemal taranując stających im na drodze rywalom. Problem pojawiał się już pod samą bramką rywali, gdyż fenomenalnie dysponowany był bramkarz gospodarzy Leszek Gallewicz. Explo w końcu otworzyło swój dorobek bramkowy, a jak to już się udało to od razu trzykrotnie. Wynikiem 3:1 dla Explo Team zakończyła się pierwsza połowa. Druga połowa to ciąg dalszy ataków gości, najważniejszy w ofensywnych poczynaniach Marek Pawłowski zdobył aż 6 bramek dokładając do tego jedną asystę stając się tym samym najlepszym zawodnikiem tego spotkania. Saska Kępa oczywiście starała się, walczyła, na pewno nie oddała tego meczu za darmo, ale niestety brakło odpowiednich umiejętności, a wyróżniający się Mateusz Kryczka to za mało, by myśleć o zwycięstwie nad tak dobrą drużyną jaką bez wątpienia jest Explo Team
Na zakończenie zmagań w 2 lidze byliśmy świadkami bardzo interesującego i ważnego spotkania pomiędzy drugą w tabeli drużyną FC Górka oraz goniącą czołówkę ekipą Eternisu. Na arenę Picassa obie ekipy stawiły się w solidnych składach, co zapowiadało naprawdę dobre widowisko. Obie drużyny podeszły do tego meczu bardzo ambitnie i już od pierwszych minut dało się poznać, że nikt tego dnia nie będzie się oszczędzał. Ekipa gości od samego początku przycisnął przeciwników na ich połowie i to oni pierwsi zapunktowali w tym spotkaniu. W 3 minucie meczu piłkę po atomowym strzale odbitą od poprzeczki dobija Igor Petlyak i mamy 0:1. Na odpowiedź Górki nie musieliśmy długo czekać, w 5 minucie meczu Szymon Maruszewski mocnym precyzyjnym strzale po ziemi pokonuje bramkarza Eternisu i mamy remis 1:1. Pierwsza połowa obfitowała w walkę w środkowej części boiska. Nie brakowało też szybkich, kontaktowych sytuacji. Jeszcze przed przerwą Szymon Maruszewski ponownie decyduje się na strzał z daleka i po raz drugi pokonuje golkipera gości. Na chwilę odpoczynku schodziliśmy przy wyniku 2:1. Druga połowa rozpoczęła się lepiej dla gości. W 32 minucie meczu gola zdobył Damian Rudy i doprowadził do remisu 2:2. Od tego momentu Eternis wrzucił piąty bieg i przejął inicjatywę. Goście spokojnie czekali na swoje okazje i po jednej z akcji zespołowych całej drużyny drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Igor Petlyak i na tablicy wyników mieliśmy 2:3. Zawodnicy z Tarchomina musieli się otworzyć i gonić wynik meczu, jednak w ich grze raziła niedokładność i brak wykończenia akcji. W ich poczynania wkradła się nerwowość i wzajemne pretensje. Problemy Górki w końcowych minutach wykorzystali gracze Eternisu udowadniając, że tego dnia są zdecydowanie lepiej dysponowani i to oni zasługują na zwycięstwo. W 37 i 38 minucie dokładają dwa kolejne trafienie i kwestia trzech punktów była już rozstrzygnięta. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem Michał Kwiatkowski zmniejszył rozmiary porażki, ale ostatecznie to Eternis zasłużenie wygrywa w tym spotkaniu 3:6. Porażka FC Górki mocno komplikuje ich walkę o mistrzostwo w 2 lidze, zawodnicy z Tarchomina muszą się teraz skupić na utrzymaniu pozycji medalowej.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)