reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
11:00

Może zabrzmieć to niezbyt przychylnie, ale rzadko zdarza się, by zespół NieDzielnych dominował przeciwnika w grze z piłką przy nodze. Tym razem jednak właśnie tak było w spotkaniu otwierającym zmagania w 15. Lidze Fanów, w którym mierzyli się z debiutującą w rozgrywkach ekipą Yug.Bud. Mądre zarządzanie zmianami po obu stronach przez długi czas pozwalało znieść doskwierający upał, lecz była to dopiero połowa sukcesu.

Gospodarze spokojnie operowali futbolówką, cierpliwie szukając wolnych przestrzeni w defensywie rywali i pozwalając im jedynie na jeden poważniejszy zryw – potężny strzał w poprzeczkę. „Polskie Leeds United” mogło prowadzić już 3:0 do przerwy, lecz próby Maćka Piątka i Sławka Godyńskiego zakończyły się tylko uderzeniami w słupek, a strzał z rzutu wolnego Jana Wójcika nieznacznie minął okienko bramki, której odważnie strzegł Dmytro Czui.

W drugiej połowie dała o sobie znać fizyczna przewaga Yug.Budu. Choć nie grali agresywnie, to w walce bark w bark potrafili pokazać siłę i niełatwo było z nimi wygrać pozycję. Ku zaskoczeniu wszystkich to właśnie goście zdobyli pierwszą bramkę – po zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się Vladyslav Mochonyi. Ukraińska drużyna poszła za ciosem i ponownie postraszyła rywali strzałem w poprzeczkę, a wszystkie ofensywne próby NieDzielnych zatrzymywał niezawodny Czui.

Można powiedzieć, że Yug.Bud doskonale wyregulował celowniki w tym meczu, bo w drugiej naprawdę klarownej sytuacji zdobył kolejne trafienie – Aliaksei Varonin zamienił na gola podanie Vladyslava Korobki. Nie oznacza to jednak, że gospodarze całkowicie wypisali się z walki o punkty. Wciąż mieli argumenty, by sięgnąć choćby po remis, lecz rażąco pudłowali, a symbolem tej nieskuteczności była akcja Wójcika, który nie trafił do praktycznie pustej bramki.

Choć wynik 0:2 może wydawać się dla NieDzielnych niesprawiedliwy, samo spotkanie było naprawdę ciekawe i wyrównane. Z taką grą, przy poprawie skuteczności, gospodarze mogą być spokojni o punkty w następnych meczach.

2
16:00
( 0 : 7 )
0 : 16
Raport

W pierwszej kolejce 15. ligi na Arenie Grenady kibice obejrzeli jednostronne widowisko, które od początku toczyło się pod pełną kontrolą Green Team. Faworyci rozgrywek nie pozostawili złudzeń, gromiąc rywali aż 16:0 i pokazując pełnię swoich możliwości ofensywnych.

Największe gwiazdy drużyny błyszczały formą. Daniel Kurowski skompletował hat-tricka i dorzucił cztery asysty, mając udział przy większości bramek swojego zespołu. Marcin Walczak był z kolei prawdziwą maszyną do zdobywania goli – sześciokrotnie trafiał do siatki i raz asystował. Ta dwójka całkowicie rozmontowała defensywę Los Rogalos, a ich współpraca mogła imponować.

RCD Los Rogalos próbowali się bronić, ale przewaga Green Team była zbyt wyraźna. Każdy błąd gospodarzy był natychmiast wykorzystywany, a tempo narzucone przez faworytów nie pozwalało złapać oddechu. Mecz zakończył się rekordowym zwycięstwem gości, które już na starcie sezonu wyraźnie potwierdza ich aspiracje do dominacji w lidze.

Green Team dzięki temu efektownemu triumfowi wysyła mocny sygnał rywalom – będą niezwykle trudni do zatrzymania. Los Rogalos natomiast muszą jak najszybciej wyciągnąć wnioski z tego bolesnego doświadczenia i skoncentrować się na kolejnych spotkaniach, aby uniknąć podobnych wyników w przyszłości. Nawet jeśli są do nich trochę przyzwyczajeni ;)

3
17:00

Mecz Interu z Pogromcami Poprzeczek był prawdziwym rollercoasterem, zakończonym widowiskowym remisem 5:5. Gospodarze rozpoczęli spotkanie w kapitalnym stylu, szybko narzucając tempo i wykorzystując błędy przeciwnika. Już do przerwy Inter prowadził 4:1 i wydawało się, że trzy punkty są na wyciągnięcie ręki. Liderem zespołu był Pawlo Danko, który popisywał się skutecznością i precyzją, zdobywając w całym meczu cztery bramki i dokładając asystę. W pierwszej połowie bramkę dla Pogromców zdobył Marcin Kowalski.

Druga połowa przyniosła jednak zupełnie inny obraz gry. Pogromcy Poprzeczek wrócili na murawę z ogromną determinacją i zaczęli odrabiać straty. Trafienia Karoliny Figiel, Michała Kowalskiego, Mateusza Niewiadomego oraz Olka Markowskiego pozwoliły wyrównać wynik i doprowadziły do emocjonującej końcówki. Na uwagę zasługują również asysty Dariusza Kozłowskiego, a także aktywność Marcina Kowalskiego i Olka Markowskiego, którzy wspierali ofensywę swojego zespołu.

Choć Pogromcy mieli swoje problemy w defensywie, w drugiej połowie imponowali konsekwencją i wiarą w odwrócenie losów meczu. Inter z kolei, mimo świetnej pierwszej części, nie zdołał utrzymać koncentracji i pewności w obronie. Kilka błędów w rozegraniu oraz zbyt głębokie ustawienie otworzyły rywalom drogę do bramki. Trzeba jednak podkreślić kapitalne interwencje Adama Maja, który kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą kolejnych goli i pozwolił Pogromcom dowieźć cenny remis.

Ostateczny wynik 5:5 sprawia, że oba zespoły mają powody do refleksji – Inter nad utraconą przewagą, a Pogromcy nad początkową słabą koncentracją. To spotkanie było jednak najlepszym dowodem, że w Lidze Fanów emocji nigdy nie brakuje!

4
18:00
( 1 : 3 )
4 : 6
Raport

W inauguracyjnej kolejce ostatniej ligi zmierzyły się ekipy KP Syrenka oraz Oldboys Derby III. Zdecydowanym faworytem tego spotkania byli goście, którzy podejmowali drużynę po bardzo słabym debiutanckim sezonie – bez choćby jednego zdobytego punktu.

Pierwsze minuty szybko potwierdziły przedmeczowe prognozy. Wynik otworzył Piotr Grudzień po cudownej asyście Oli Pastuszko, a chwilę później na 2:0 podwyższył wyróżniający się tego dnia Marcin Chmielewski. Wbrew oczekiwaniom gospodarze nie zamierzali się poddać – kontaktowego gola zdobył Maksymilian Pająk. Oldboys nie dali się jednak dogonić i jeszcze przed przerwą ponownie odskoczyli na dwubramkowe prowadzenie.

Po zmianie stron do głosu doszła KP Syrenka. Dzięki asyście Eryka Bakuna i skuteczności Pająka gospodarze zdołali wyrównać na 3:3. Chwilowa dekoncentracja Oldboys zmobilizowała ich jednak do ponownej ofensywy – przejęli inicjatywę i raz po raz stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. Swoją szansę ponownie wykorzystał Chmielewski, a premierowego gola w debiucie zanotował Mateusz Abramczyk. Cień nadziei dał jeszcze swojej drużynie niezawodny Pająk, wpisując się na listę strzelców po raz czwarty, lecz ostateczny cios zadał Albert Stachowiak. Dostrzegł wysoko ustawionego bramkarza i potężnym uderzeniem z własnej połowy ustalił wynik na 6:4.

Oldboys Derby III mogą być w pełni zadowoleni z udanego startu sezonu, natomiast KP Syrenka – mimo porażki – zaprezentowała grę, która napawa optymizmem przed następnymi kolejkami.

5
20:00
( 2 : 3 )
7 : 4
Raport

Szereg Homogenizowany pierwszy mecz nowego sezonu rozgrywał z dobrze znanym z ubiegłego roku ligowym rywalem – FC Wombaty. Dotychczasowy bilans ich spotkań wynosił 1:1. Pierwsza połowa była wyrównana i długo czekaliśmy na premierowego gola. Oba zespoły grały odważnie, tworząc dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia. Lepiej pod bramką przeciwnika radzili sobie goście, którzy w 15. minucie wyszli na prowadzenie.

Gospodarze już dwie minuty później doprowadzili do wyrównania i z nową energią przejęli inicjatywę. Taka gra szybko przyniosła im drugiego gola i pierwsze prowadzenie. Reakcja FC Wombatów była jednak natychmiastowa – jeszcze w tej samej minucie wyrównali, a następnie zakończyli pierwszą połowę z jednobramkową przewagą. Po tej odsłonie meczu wydawało się, że szala zwycięstwa przechyla się na stronę gości.

Druga część spotkania miała jednak inny przebieg. Gospodarze wyszli na murawę odmienieni, co zaowocowało szybkim objęciem dwubramkowego prowadzenia. Wombaty nie poddawały się, lecz bramka rywala była jak zaczarowana – piłka kilkakrotnie odbijała się tylko od słupka. Coraz lepsza atmosfera w zespole Szeregu Homogenizowanego kontrastowała z rosnącą frustracją gości, którzy z każdą minutą gasli.

Pomimo walki do końca Wombaty zdołały zdobyć jedynie jednego gola na pięć minut przed ostatnim gwizdkiem, ustalając wynik na 7:4. Szereg Homogenizowany po wymagającym meczu zgarnął pierwsze punkty w nowym sezonie i aktualnie zajmuje drugie miejsce w lidze.

Reklama