Sezon 2013/2014
Relacje meczowe: 14 Liga
Spotkanie pomiędzy FC Olimpik a BS Zadymiarze zapowiadało się dość jednostronnie ze względu na genialną formę gości, którzy idą niczym burza przez 14. Ligę, imponując niesamowitą skutecznością. Gospodarze natomiast tuż przed meczem zajmowali przedostatnie miejsce w tabeli, choć ich bilans bramkowy wcale nie oddaje faktycznego potencjału drużyny.
Z początku nic nie wskazywało na to, że Zadymiarze przejadą się po swoich rywalach – wręcz przeciwnie, Olimpik potrafił ich zaskoczyć i postawił trudne warunki. Po wymianach akcji z obu stron przełamanie dał gol Szymona Fabisiaka, który przechwycił piłkę pod bramką rywali i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Przed końcem pierwszej połowy sytuacja się powtórzyła – ponownie genialnie zachował się Szymon, który indywidualnie zakończył akcję, ustalając wynik do przerwy na 2:0 dla faworytów.
Po zmianie stron mecz się otworzył – zobaczyliśmy aż sześć kolejnych trafień i wiele efektownych akcji. Współpraca w ekipie gości naprawdę mogła się podoba. Widać, że w tym zespole wszystko funkcjonuje jak należy, a przy tym nikomu nie brakuje umiejętności technicznych. Po niespełna dziesięciu minutach drugiej połowy Zadymiarze spokojnie przypieczętowali swoje zwycięstwo, podwyższając wynik na 7:0. Dopiero wtedy w ich grze pojawiło się nieco rozluźnienia, które wykorzystał FC Olimpik, zdobywając dwa honorowe gole.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:8, a genialna passa Zadymiarzy wciąż trwa. FC Olimpik mimo porażki nie spuścił głowy i wciąż wierzy w walkę o utrzymanie w 14. Lidze.
Elekcyjna FC podejmowała Warsaw Pistons w meczu pełnym szybkich akcji i licznych bramek. Już w pierwszej połowie gospodarze narzucili wysokie tempo i stworzyli kilka groźnych sytuacji pod bramką rywali. Do przerwy prowadzili 4:2, pokazując skuteczność w ataku i umiejętność wykorzystywania błędów przeciwnika.
Mimo to Warsaw Pistons nie składali broni – Krzysztof Chodziński i Kacper Romanowski starali się utrzymać kontakt z rywalem i wnieść sporo energii do gry swojego zespołu. Niestety, w tej walce byli zbyt osamotnieni, by powstrzymać ofensywny napór Elekcyjnej.
Druga połowa okazała się prawdziwym popisem gospodarzy. Elekcyjna FC rozwinęła skrzydła, skutecznie kontratakując i zamieniając niemal każdą sytuację na bramkę. Kluczową rolę odegrał duet Bartek Brulikis – Jakub Mydłowiecki. Brulikis imponował skutecznością, zdobywając 3 gole i asystę, natomiast Mydłowiecki dołożył 2 bramki i 2 asysty, doskonale współpracując z partnerem i nadając rytm ofensywie całego zespołu. Ich zrozumienie i zgranie były widoczne w każdej akcji, co znacznie utrudniało zadanie obronie gości. Warsaw Pistons próbowali odpowiadać – Chodziński i Romanowski włożyli wiele wysiłku w próby zmniejszenia strat, jednak brak wsparcia ze strony reszty drużyny sprawił, że nie byli w stanie zatrzymać ofensywnego impetu oponentów.
Ostatecznie mecz zakończył się wysokim zwycięstwem Elekcyjnej FC 10:4, które potwierdziło zarówno indywidualne umiejętności zawodników, jak i świetną współpracę całego zespołu.
W 14. lidze doszło do spotkania drużyn z różnych biegunów tabeli. Z jednej strony Oldboys Derby walczący o czołowe miejsca, z drugiej Milkeen próbujący wydostać się ze strefy spadkowej. Dla Milkeen zwycięstwo mogło być niezwykle cenne, bo pozwoliłoby zbliżyć się do Oldboysów na dystans zaledwie trzech punktów.
Aby jednak o tym myśleć, potrzebny był solidny skład i stabilność. Kiedy Milkeen przyjeżdżał na mecze w pełnym zestawieniu i z rezerwowymi, potrafił postawić się rywalom, a nawet wygrywać. Tym razem jednak obie drużyny miały bardzo krótkie ławki – zaledwie trzech rezerwowych łącznie na dwa zespoły. To wyraźnie wpłynęło na tempo gry – spokojniejsze i bardziej kontrolowane, co w tym starciu zdecydowanie sprzyjało Oldboys.
"Starsi chłopcy" rozpoczęli mecz pewnie i szybko objęli prowadzenie 2:0. Milkeen jednak się przebudził, odpowiedział dwoma trafieniami i doprowadził do remisu. Mimo to lekką przewagę w grze mieli Oldboys, którzy potrafili to wykorzystać i do przerwy prowadzili już 4:2. Bohaterem meczu – jak to często bywa – został Łukasz Łukasiewicz, który zaliczył fenomenalny występ, zdobywając aż 6 bramek i 3 asysty.
Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. Gracze z osiedla Derby kontrolowali wydarzenia, a Milkeen próbował gonić wynik. Najgroźniej zrobiło się przy stanie 6:3, gdy Rafał Maciejewski (autor 4 goli w tym meczu) zmniejszył stratę do dwóch bramek. Milkeen miał jeszcze szansę, by dojść przeciwnika na kontakt, ale Oldboys skutecznie się bronili, a w końcówce powiększyli przewagę, ustalając wynik na 9:5.
To bardzo ważne zwycięstwo dla Oldboys, którzy umocnili się na 3. miejscu w tabeli i tracą już tylko 3 punkty do lidera. Milkeen pozostaje w strefie spadkowej, ale drużyna z 6. pozycji ma tyle samo punktów, więc jedno zwycięstwo może całkowicie odmienić ich sytuację.
Mecz pomiędzy Heavyweight Heroes a Santiago Remberteu zapowiadał ogromne emocje i zdecydowanie nie zawiódł. Mnóstwo zwrotów akcji, niewykorzystanych sytuacji, pogoń za wynikiem… ciężko opisać to spotkanie jednym słowem. Patrząc na ostatnią dyspozycję oraz dotychczasowe wyniki, faworytem byli goście, jednak ten mecz w żadnym momencie nie był dla nich prosty. Gospodarze postawili mocny opór, a wcześniejsza porażka z BRD Young Warriors wyraźnie ich zmobilizowała, by tym razem zgarnąć 3 punkty. Niestety dla nich ponownie musieli uznać wyższość rywala, znów minimalnie przegrywając.
W mecz lepiej weszli goście, od razu ruszając do ataku, co szybko przyniosło efekty, bo objęli dwubramkowe prowadzenie. Piłkarze Heavyweight otrząsnęli się i złapali kontakt, lecz tuż przed końcem pierwszej połowy Santiago podwyższyło na 3:1.
Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji pod bramką gości. Santiago mogło grać spokojniej, nie forsując tempa, bo prowadziło, natomiast gospodarze nacierali raz po raz. Ich determinacja przyniosła efekt, albowiem udało im się wyrównać stan meczu.
Ogromne brawa należą się bramkarzowi Santiago, Szymonowi Bielańskiemu, który popisał się wieloma świetnymi interwencjami i bezpośrednio przyczynił się do tego, że jego drużyna nie straciła kolejnych bramek w najtrudniejszym dla siebie momencie. Dzięki temu mecz „zaczął się od nowa”.
Czasu pozostawało coraz mniej, a decydującego gola na wagę trzech punktów zdobył Piotrek Wójtowicz. Goście odnieśli cenne zwycięstwo po pełnych walki 50 minutach.







)
)
)
)
)
)
)
)
)