Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 4 Liga
Do meczu z LTM-em, Awantura przystępowała osłabiona, przede wszystkim brakiem podstawowego bramkarza. Na tej pozycji z konieczności musiał wystąpić Patryk Dominiak, ale o dziwo całkiem nieźle sobie poradził na nowej pozycji na boisku. Od początku rywalizacja była mocno wyrównana – trudno było wskazać zespół, który przeważał. Obie ekipy oddały po jednym bardzo groźnym strzale, ale raz piłka wylądowała na obudowie bramki Awantury, a raz LTM-u. Przełamanie przyszło w 14 minucie, kiedy to bramkarz gości sprokurował rzut karny. Źle przyjął zagraną do niego piłkę, która odskoczyła mu za daleko, dopadł do niej Sebastian Dominiak, ale został sfaulowany w polu karnym. Golkiper otrzymał żółty kartonik, a poszkodowany pewnie wykorzystał jedenastkę. LTM wytrwał grając w osłabieniu, a gdy już grał w pełnym składzie, udało mu się przed przerwą zremisować. Po 25 mieliśmy zatem 1:1. Po zmianie stron szybką bramkę zdobył LTM. Już w pierwszej minucie drugiej części Krzysztof Kulibski pokonał bramkarza mocnym, precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego. Parę minut później było już 1:3 i wydawało się, że LTM będzie miał już ten mecz pod kontrolą. Nic bardziej mylnego, bo z szybką ripostą pośpieszyli zawodnicy Awantury i chwilę później znów mieliśmy tylko jednobramkowe prowadzenie gości. Do samego końca wynik pozostawał otwarty – duża w tym zasługa Patryka Dominiaka, który popisał się paroma świetnymi interwencjami. Nie miał jednak szans przy golu Filipa Dubla na 2:4. Co prawda Awantura ponownie szybko odpowiedziała kolejnym trafieniem, ale zabrakło już czasu na zdobycie choćby punktu. LTM dopisuje sobie kolejne zwycięstwo, a Awantura po raz kolejny minimalnie przegrywa.
Spotkania KS Iglicy Warszawa już w lidze letniej przekonały nas o sportowym potencjale gości tego meczu. Preferują oni twardą grę, która do tego pełna jest zaangażowania, a przede wszystkim piłkarskich zdolności. W szóstej kolejce mierzyli się oni z drużyną FC Popalone Styki. Mecz ten już od początku zapowiadał wielkie emocje – wszystko przez bliskie sąsiedztwo w ligowej tabeli. Nasza prognoza bez dwóch zdań nie zawiodła nas, oddając przy tym emocjonujący charakter meczu, w którym to prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Mimo usilnych prób i pozornej dominacji przez większość meczu goście nie zdołali postawić przysłowiowej „kropki nad i", oraz zaznaczyć boiskowej dominacji. Remis 5:5 w kontekście całego meczu można uznać za wynik sprawiedliwy. Jeżeli patrzymy natomiast na ostatnie pięć minut – mieliśmy do czynienia z prawdziwą „obroną Częstochowy" w wykonaniu Iglicy. Bramka graczy w czarnych strojach była atakowana niemalże przez cały ten okres, ale Bartosz Kowalczyk zdawał się zaczarować słupki, których bronił. Piłka co rusz odbijała się od nich wypadając pod nogi rywali tak niefortunnie, że nie mogli oni komfortowo dobić futbolówkę. Koronnym przykładem dla tej tezy jest akcja, w której to piłka najpierw po strzale Julii Błażejowskiej odbiła się od poprzeczki, by wpaść pod nogi kolegi z drużyny, który to ekwilibrystycznym strzałem z nożyc trafił w słupek. Na koniec spotkania był jeszcze rzut karny po trafieniu jednego z graczy w rękę- jednakże i tym razem wyższość okazał bramkarz rywali Popalonych Styków zapewniając swojej drużynie cenny punkt.
W niedzielne popołudnie na Arenie Picassa spotkały się zespoły Byczki Stare Babice oraz Margerita Team. Spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie, oba zespoły plasowały się w dolnej części tabeli co z pewnością było poniżej oczekiwań obu ekip. Od samego początku spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie. Zawodnicy prezentowali się bardzo dobrze, a ich wyszkolenie techniczne stało na bardzo wysokim poziomie. Mecz od początku był dynamiczny oba zespoły bardzo dużo biegały i walczyły na boisku. Z upływem czasu lekką przewagę zaczęli osiągać zawodnicy z Babic i to oni jaki pierwsi wyszli na prowadzenie. Bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył Oskar Kania. Kolejne minuty to jeszcze większy napór gospodarzy, którzy swoją przewagę udokumentowali kolejnymi bramkami. Po słabym początku meczu i stracie trzech bramek, goście zaczęli powoli dochodzić do głosu. Ich akcje stawały się coraz bardziej konkretne, a sygnał do odrabiania strat dał Piotr Pielak. Margerita poszła za ciosem i po kilku minutach było już 3-2. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Byczki Stare Babice w dalszym ciągu przeważały, goście nieco opadli z sił i oddali inicjatywę w meczu. Gospodarze poprawili grę w obronie i spokojnie budowali swoje ataki pozycyjne. Efektem były kolejne bramki. Przy wyniku 7-2, pada samobójcza bramka jednego z zawodników gospodarzy lecz nie miała ona już żadnego wpływu na losy spotkania. Mecz kończy się wysoką wygraną zawodników z Babic. Sytuacja w 4 lidze robi się bardzo ciekawa i dzięki wygranej Byczki tracą już tylko 3 punkty do pierwszego miejsca.
W przedostatnim meczu stanęły naprzeciw siebie Wierny Służewiec i Oldboys Derby, czyli odpowiednio trzecia i druga drużyna 4 ligi. Na początku obie ekipy badały się wzajemnie – było to pierwsze spotkanie tych drużyn i nie do końca wiedziały czego mogą się po sobie spodziewać. Pierwszy śmielej zaatakował Wierny – oddał parę strzałów na bramkę rywala, ale wszystko bardzo dobrze bronił Michał Piątkowski. Nie miał jednak najmniejszych szans po strzale Michała Komorowskiego, który ze znacznej odległości zdecydował się na uderzenie, a piłka idealnie wpadła w okienko bramki. Aż szkoda, że ten mecz nie był nagrywany, bo ten gol z pewnością byłby mocną kandydaturą do miana gola sezonu. Po objęciu prowadzenia Wierny czekał na to jak zareaguje rywal, a Oldboje zareagowali w najlepszy możliwy sposób. Dążyli do wyrównania, które od pewnego momentu wisiało w powietrzu. Jedną z lepszych okazji był rzut wolny pośredni w polu karnym, ale tym razem jeszcze gospodarze się wybronili. Jednak jeszcze w pierwszej części mieliśmy wynik 1:1. Gol dla gości padł po akcji Jacka Pryjomskiego, który świetnie poradził sobie z dwoma obrońcami, a całą akcję wykończył Tomasz Ciesielski. W drugiej części wynik wciąż przez długi czas pozostawał sprawą otwartą, ale skuteczniejsi tego dnia byli zawodnicy Wiernego. Najpierw na 2:1 trafił Adam Żychliński, a następnie na 3:1 podwyższył Piotr Gratkowski. Oldboys próbowali odwrócić losy meczu, ale zamiast bramki kontaktowej, stracili kolejnego gola po strzale Huberta Stawickiego. Kropkę nad i postawili bracia Kowalscy, który przeprowadzili akcję na 5:1 i takim wynikiem skończył się ten pojedynek. Widać było, że boisko na Grenady jest sporym atutem Wiernego, gdyż goście głównie grają i trenują na Arenie Picassa. Na wiosnę zapewne role się odwrócą, ale jak na razie, po tym zwycięstwie Wierny objął fotel lidera w 4 lidze.
Jak na razie to nie jest dobry sezon dla zespołu Radlera Świętokrzyskiego. Podopieczni Pawła Urbana w dotychczasowych meczach nie prezentowali się dobrze, mieli liczne przebłyski, ale punktów z tego nie było żadnych. To wszystko spowodowało, że w meczu z Virtualnymi nie byli z całą pewnością faworytem. Należy jednak zauważyć, że gospodarze też formą nie grzeszyli, ale zwycięstwo w tym spotkaniu miało im dać wyjście z czerwonej strefy w tabeli. Tymczasem w pierwszej połowie Marcin Matuszek pokonał bramkarza gospodarzy i wyprowadził Radlera na prowadzenie. Prowadzenie gości utrzymywało się przez dłuższy czas, ale w końcu Virtualni przełamali zasieki obronne rywali. Zrobił to oczywiście Szymon Kolasa, który potrzebował dłuższej chwili żeby wejść w mecz, ale jak już zaczął strzelać to nie mógł skończyć. Szymon był chyba bardzo szczęśliwy, że przełamał niemoc, a efektem była łączna zdobycz na poziomie 6 bramek i 1 asysty. Niestety Radler po 25 minutach zupełnie się pogubił i niestety w drugiej połowie piłkarze w żółtych strojach nie prezentowali się tak dobrze. Gracze gości obawiali się w kuluarach, że znów ich spotkanie skończy się dwucyfrówką, ale na szczęście udało im się tego uniknąć. Nie da się jednak nie zauważyć tego, że Radler sam sobie strzelił aż 2 bramki. Mamy nadzieję, że w kolejnych meczach gracze lubiący piwko z domieszką soczku, przypomną sobie jak potrafią dobrze grać w piłkę i wygrają kolejne spotkania.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)