Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 12 Liga
O 14:00 na sektorze B Areny AWF rozpoczęło się starcie pomiędzy Piwo Po Meczu a Lepanes. Wejście drużyny Lepanes do 12. ligi wprowadziło spore zamieszanie – dla rywali byli wielką niewiadomą, a szybko okazało się, że znacząco podnieśli poziom rozgrywek. Choć grali już tylko o honor, ich rywale wciąż mieli realne szanse nawet na 2. miejsce w tabeli.
Goście świetnie weszli w mecz – już po kilku minutach prowadzili 0:2. Piwo Po Meczu, zdając sobie sprawę ze stawki, szybko się przebudziło i doprowadziło do wyrównania. Tuż przed przerwą jednak to Lepanes ponownie wyszli na prowadzenie i schodzili do szatni z korzystnym wynikiem.
Po zmianie stron obie drużyny podkręciły tempo, mimo rosnącego upału. Gra stała się bardziej intensywna, a druga połowa okazała się znacznie bardziej bramkostrzelna. Po przypadkowym trafieniu samobójczym ponownie mieliśmy remis. Rywalizacja była bardzo zacięta – mimo tylko jednej zmiany po każdej stronie, zawodnicy zostawiali na murawie mnóstwo sił i zaangażowania. Na szczególne uznanie zasługują goście – choć nie grali już o nic, wciąż dawali z siebie wszystko. To właśnie oni zdominowali końcówkę spotkania, wychodząc z wyniku 4:4 na prowadzenie 4:7. Dopiero w ostatnich minutach Piwo Po Meczu zdołało odpowiedzieć jeszcze jednym trafieniem, ustalając wynik na 5:7.
Z przebiegu meczu rezultat wydaje się sprawiedliwy. Gospodarze mocno skomplikowali sobie sytuację w tabeli – w ostatniej kolejce czeka ich bezpośrednie starcie z FC Cały Czas Bomba o 3. miejsce.
Aktualny lider 12. ligi, zespół Patetikos, podejmował znajdujące się tuż nad strefą spadkową Dynamo Wołomin. Mówiąc kolokwialnie i brutalnie – gospodarze przejechali się po rywalach, wygrywając aż 18:5. Ten mecz dobitnie pokazał, na jakim poziomie znajdują się obie drużyny.
Goście przez całe spotkanie bili głową w mur – ich ataki były skutecznie neutralizowane, nie potrafili się przebić, a Patetikos bez większych problemów rozgrywał kolejne akcje i systematycznie powiększał przewagę bramkową. Gospodarze zagrali bardzo solidny, zespołowy futbol – każdy zawodnik dorzucił swoją cegiełkę do tej efektownej wygranej.
Na tle całego zespołu zdecydowanie wyróżniał się jednak Paweł Jasztel. Aktualny lider klasyfikacji strzelców kompletnie zdominował mecz – zdobył cztery bramki i zanotował trzy kluczowe asysty. Był wszędzie, walczył o każdą piłkę, skutecznie kończył akcje i świetnie współpracował z kolegami. Jego forma i zaangażowanie sprawiają, że jest jednym z najjaśniejszych punktów całych rozgrywek – aktualnie znajduje się na podium niemal każdej możliwej statystyki.
Mając taką boiskową bestię w składzie, trudno się dziwić, że Patetikos z taką łatwością dominują w 12. lidze.
FC Razam kontra BRD Young Warriors - zapowiadało się na wyrównaną potyczką. Gospodarze zajmowali 6. miejsce w tabeli, natomiast BRD dosłownie walczyło o życie – tylko wygrana, przy korzystnych wynikach innych spotkań, mogła zostawić im cień szansy na utrzymanie.
Spotkanie od samego początku było bardzo wyrównane i zacięte. Obie drużyny stworzyły wiele groźnych sytuacji i nie brakowało strzałów na bramkę. Widać było ogromną determinację po obu stronach oraz silną wolę zwycięstwa. Pierwsza połowa minimalnie na korzyść FC Razam – zespół z Ukrainy dwukrotnie trafił do siatki, nie tracąc przy tym żadnej bramki. Po zmianie stron BRD ruszyło do odrabiania strat i dzięki trafieniom Adriana Kloskowskiego oraz Arkadiusza Bieńka doprowadziło do wyrównania. Gra w trybie „akcja za akcję” mogła się podobać wszystkim obecnym – emocje rosły z każdą minutą.
Remis w polsko-ukraińskiej batalii tylko podkręcał atmosferę, a Warriors robili wszystko, by przechylić szalę na swoją stronę. Na ich drodze stanął jednak znakomicie dysponowany bramkarz FC Razam – Vlad Rakovich, który wielokrotnie ratował swój zespół przed stratą gola. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić – i tak też było tym razem. FC Razam zdobyło dwa gole w końcówce spotkania i ostatecznie wygrało 4:2.
Dzięki tej wygranej i trzem punktom FC Razam wskoczyło na 6. miejsce, wyprzedzając Dynamo Wołomin. Niestety, dla BRD Young Warriors ta porażka oznacza pożegnanie z 12. ligą....
O godzinie 20:00 na sektorze B przy boisku Grenady spotkały się zespoły AC Choszczówka i Wystrzeleni. Choszczówka to bardzo solidna drużyna, mająca na koncie 35 punktów i zajmująca 2. miejsce w tabeli. Z kolei Wystrzeleni, z dorobkiem 10 punktów, plasują się na 10. pozycji. Faworyt meczu był zatem oczywisty – wicelider ligi.
Od pierwszych minut przewaga Choszczówki była widoczna w niemal każdym aspekcie gry. Zespół prezentował się świetnie jako całość, ale na szczególne wyróżnienie zasłużyli Michał Kochanowski, Jakub Klimczak i Olek Śpiewak. Wystrzeleni mimo starań nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki. Zgranie, spokój i przemyślana gra Choszczówki owocowały licznymi efektownymi bramkami.
Jakub Klimczak wygrał wewnętrzny wyścig o tytuł MVP, choć cały zespół zagrał na bardzo wysokim poziomie. Mecz zakończył się totalnym rozbiciem Wystrzelonych – mimo zdobycia 3 bramek, stracili aż 15.
Po tej dotkliwej porażce Wystrzeleni są już pewni spadku do niższej ligi. Jeśli chcą w przyszłym sezonie powalczyć o powrót do 12. Ligi, muszą mocno popracować nad formą i organizacją. Z kolei Choszczówka umacnia się na 2. miejscu w tabeli i może powoli zaczynać świętowanie awansu do 11. Ligi.
Mecz pomiędzy FC Cały Czas Bomba a DMN Yebańsk w 12. lidze miał spory ciężar gatunkowy dla obu zespołów. Gospodarze wciąż liczyli się w walce o podium i potrzebowali zwycięstwa, by pozostać w grze. Z kolei goście szukali punktów, które pomogłyby im uciec ze strefy spadkowej. Spotkanie jednak nie porwało tempem – było dość spokojne i toczyło się głównie w środkowej strefie boiska.
Pierwsza bramka padła dopiero w 16. minucie, gdy przywilej korzyści świetnie wykorzystał Patryk Baran, otwierając wynik meczu. Kilka minut później ten sam zawodnik podszedł do rzutu karnego i pewnie podwyższył na 2:0. Gospodarze jeszcze przed przerwą dołożyli trzecią bramkę, kontrolując przebieg wydarzeń na boisku. DMN Yebańsk starało się odpowiedzieć, ale brakowało konkretów pod bramką przeciwnika.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Cały Czas Bomba skupiła się na defensywie, skutecznie broniąc dostępu do własnej bramki. Goście mieli problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych i nie potrafili stworzyć poważniejszego zagrożenia. Jedyną bramkę w drugiej połowie zdobył Aleksy Salajczyk, który wykorzystał dobre podanie od Dolińskiego i ustalił wynik meczu na 4:0.
Gospodarze, oprócz solidnej gry, mieli też trochę szczęścia – drużyna bezpośrednio nad nimi w tabeli przegrała swoje spotkanie, dzięki czemu obie ekipy zrównały się punktami. Przed ostatnią kolejką sezonu Cały Czas Bomba ma realną szansę na zakończenie rozgrywek na podium. Yebańsk nie ma już natomiast nawet matematycznej możliwości, by uchronić się przed degradacją.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)