reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
18:00

W minioną niedzielę FC Razam zmierzył się z Unionem Latina w emocjonującym spotkaniu, które zakończyło się remisem 4:4. Obie drużyny walczyły o punkty, które miały im pomóc w doszlusowaniu do czołówki tabeli. Mecz rozpoczął się dramatycznie już w pierwszej akcji, kiedy bramkarz FC Razam otrzymał czerwoną kartkę za zagranie piłki ręką poza polem karnym. Mimo gry w osłabieniu to FC Razam objęło prowadzenie, kiedy Pawel Kostoglod zdobył bramkę głową. Union Latina szybko odpowiedział golem Franklina Arango po odbiorze piłki, ale FC Razam strzelił kolejne dwie bramki – najpierw Kolokolstev, a potem Władysław Sopot, co dało gospodarzom prowadzenie 3:1 po 25 minutach rywalizacji. Po przerwie Union Latina zaczął odrabiać straty. Najpierw Renny Villanueva, po podaniu Arango, zdobył gola kontaktowego, a później Juan Garzon wykorzystał błąd obrońcy FC Razam i doprowadził do remisu. Gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie dzięki sprytnemu lobowi Kolokolsteva, ale końcówka należała do ekipy gości – Jose Trejo strzelił wyrównującą bramkę, ustalając wynik na 4:4. Mecz obfitował w zwroty akcji, a obie drużyny pokazały ogromną wolę walki. FC Razam, mimo gry w osłabieniu przez pierwsze 10 minut, zdobyło cenny punkt, a Union Latina, choć goniła wynik, również może być zadowolona z remisu.

2
19:30

BRD Young Warriors po remisie w pierwszej kolejce zmagań, notowali od tamtej  pory serię 3 porażek z rzędu i raczej mało kto się spodziewał, że gospodarze w starciu z niepokonanym FC Patetikos będą w stanie odnieść swoje pierwsze zwycięstwo. Mecz rozpoczął się tak, jak należało się tego spodziewać po samym widoku w tabeli. Gracze Patetikos szybko rozpoczęli strzelanie, ale rywale zareagowali w sposób zdumiewający. BRD Young Warriors rzucił się do zmasowanych ataków, co wprawiło w osłupienie gości, którzy chyba nie do końca spodziewali się aż tak groźnych ataków. Gospodarze nie dość, że odrobili stratę, to zrobili to z nawiązką, bo w pewnym momencie było już 3:1. Patetikos zdołał zdobyć bramkę kontaktową, ale co z tego, skoro duet Nowicki – Karczewski nękał zasieki obronne gości i zdobywał kolejne bramki. Pierwsza połowa zakończyła się dość sensacyjnym prowadzeniem BRD 5:3 i było pewne, że Patetikos chcąc zachować status drużyny niepokonanej, musi zdecydowanie poprawić swoją grę. Na skutki rozmowy motywacyjnej nie musieliśmy długo czekać, bo w drugiej połowie to już tylko faworyci zdobywali bramki, a z gospodarzy jakby zeszło powietrze. Należy też wspomnieć o znakomitej końcówce meczu w wykonaniu Pawła Jasztela, który niemal w pojedynkę doprowadził do tego, że Patetikos wygrali mecz 9:5. Dla BRD Young Warriors to kolejna porażka, ale ich gra naprawdę wyglądała obiecująco i mamy wrażenie, że pierwsze zwycięstwo jest tylko kwestią czasu. 

3
22:00

W stosunku do zeszłego tygodnia dało się zauważyć zwyżkę frekwencji w ekipie Na Wariackich Papierach i wobec raczej skromnej ławki rezerw Wystrzelonych spodziewaliśmy się, że to goście będą dyktowali warunki. Początkowo było jednak inaczej, bo w 7 minucie wynik otworzył Adam Szczygielski, który przejął niedokładne podanie od bramkarza i huknął nie do obrony. Na odpowiedź NWP musieliśmy trochę poczekać, ale ostatecznie w 16 minucie oglądaliśmy podobną sytuacje co wcześniej, tyle tylko, że tym razem to Shota Jibladze wyprzedził obrońcę i nie dał szans golkiperowi rywali. Jeszcze w pierwszej połowie zaczęła się rysować przewaga Papierów, zarówno w rozegraniu, jak i konstruowaniu kreatywnych ataków, ale nie przekładało się to na gole. Wprawdzie po zmianie stron dość szybko Patryk Rak wyprowadził gości na prowadzenie, ale ekipa Bartosza Krajewskiego nie była w stanie podwyższyć stanu posiadania, co zemściło się w 38 minucie. Najpierw bramkę na wyrównanie strzelił Tadeusz Bellaby, a po chwili Witek Kalinowski dał Wystrzelonym prowadzenie. Jednak team Karola Rodaka był tego dnia mało zdeterminowany i w końcówce gospodarze zupełnie pogubili plan gry. W 43 minucie na 3:3 trafił Dawid Płatek, a chwilę później Wystrzeleni stanęli przed szansą spokojnego zamknięcia meczu, bo żółty kartonik obejrzał Sebastian Roszak. Stało się coś zupełnie nie do pomyślenia, bo gospodarze nie tylko nie wykorzystali przewagi liczebnej, to na dodatek stracili gola na wagę zwycięstwa! W czasie jednej z kontr Bartosz Krajewski pogalopował lewym skrzydłem i oddał mocny, choć niespodziewany strzał z ostrego kąta, a Daniel Wasilewski nie zdążył zareagować i w ten sposób Na Wariackich Papierach wyszło na prowadzenie grając w osłabieniu. Wystrzelonym nie udało się już odwrócić losów meczu i goście mogli cieszyć się z heroicznie wywalczonych trzech punktów.  

4
22:00

W ramach 12 ligi na przeciwko siebie stanęły ekipy wołomińskiego Dynama oraz AC Choszczówka. Goście niedzielnego meczu zdecydowanie stawiani byli w roli faworytów. Ich dobra postawa od samego początku rozgrywek mogła napawać optymizmem. To właśnie dzięki niej znajdowali się tuż za plecami niepokonanego FC Patetikos, zajmując drugą lokatę. Pierwsi do głosu doszli goście, którzy relatywnie szybko objęli prowadzenie. Niestety dla nich radość nie trwała zbyt długo, ponieważ zespół gospodarzy zdołał wyrównać. Od tego momentu ten mecz można było przyrównać do wyrównanego pojedynku pięściarskiego. Cios za cios, bramka za bramkę. Obydwie ekipy na zmianę zaskakiwały się w fazie ofensywnej, wyprowadzając zabójcze kontry. Należy nadmienić, że w tej sztuce można było pokusić się o delikatne wskazanie AC Choszczówki, która minimalnie przeważała. Mimo tego pierwsza połowa zakończyła się wysokim remisem 4:4. W drugiej odsłonie spotkania wyżej opisana przewaga w końcu znalazła przełożenie na wynik. Gracze gości zdołali w pewnym momencie bowiem wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Tym samym zdawało się, że w końcu udało im się zamknąć mecz. Nic bardziej mylnego. Rozjuszeni zawodnicy Dynamo Wołomin ruszyli do zmasowanych ataków, po których udało im się zdobyć gola kontaktowego po uderzeniu Michała Matyi. Tuż przed końcem spotkania podopieczni Maćka Kosińskiego przeprowadzili jeden z ostatnich ataków. Efektem tego była bramka i wybuch radości z powodu wyrwanego cennego punktu w tej arcytrudnej rywalizacji, która zakończyła się remisem w stosunku 6:6.

5
22:00

Spotkanie między FC Cały Czas Bomba a Piwo Po Meczu było pełne emocji, a jego przebieg dostarczył wielu zwrotów akcji. Goście rozpoczęli mecz z impetem, zdobywając dwie szybkie bramki za sprawą Piotra Zakrzewskiego w pierwszych pięciu minutach, co zaskoczyło rywali i ustawiło mecz pod dyktando Piwoszy. Adam Stankiewicz dołożył trzecie trafienie, dając gościom jeszcze większy komfort. Początkowy chaos i nieskuteczność w szeregach zawodników Bomby sprawiły, że wydawało się, iż będą mieć problem, by wrócić do gry. Jednak gospodarze stopniowo zaczęli uspokajać atmosferę, a ich próby zaczęły przynosić efekty. Kacper Chimczuk zaskoczył rywali dwoma golami tuż przed przerwą, co pozwoliło im złapać oddech i zbliżyć się wynikiem do gości. Druga połowa zapowiadała się obiecująco, gdyż gospodarze udowodnili, że są w stanie nawiązać rywalizację. Po przerwie tempo nieco opadło, ale po 10 minutach ponownie do siatki trafił niezawodny Piotr Zakrzewski, który skompletował hat-tricka. Wkrótce po nim Rafał Wiercioch podwyższył prowadzenie, dając Piwoszom bezpieczną przewagę 5:2. Gospodarze jednak nie poddali się i w ostatnich minutach meczu ponownie pokazali swój waleczny charakter. Ernest Dąbrowski dwukrotnie znalazł drogę do bramki rywali, przywracając nadzieję na wyrównanie. Niestety, mimo ambitnej walki, FC Cały Czas Bomba nie zdołało już doprowadzić do remisu, choć brakowało im naprawdę niewiele. Piwo Po Meczu zgarnęło zasłużone trzy punkty, natomiast gospodarze, mimo porażki, pokazali, że potrafią walczyć do końca. Jeśli będą kontynuować taką postawę, kolejne mecze mogą przynieść im upragnione zwycięstwa.

Reklama