Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 6 Liga
Drużyna Bad Boys po fatalnej rundzie jesiennej na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu zdołała uzbierać tyle punktów, że już była pewna utrzymania się na tym poziomie rozgrywkowym. Mobilis natomiast spotkanie rozpoczynał na pozycji lidera rozgrywek i w przypadku wygranych w dwóch ostatnich kolejkach cieszyłby się z tytułu mistrzowskiego. Od początku inicjatywę przejęli goście, którzy próbowali narzucić swój styl gry. Na swojej połowie nie było z tym większego problemu, natomiast już po przekroczeniu jej, mądrze ustawiona defensywa gospodarzy skutecznie broniła dostępu do swojej bramki. Drużyna gości próbowała licznych strzałów z dystansu, jednak albo były one niecelne albo doskonale w bramce interweniował Krystian Matysek. Gospodarze bardzo rzadko przedostawali się pod bramkę rywali, ale jak już to robili to były to bardzo groźne akcje. I właśnie jeden taki wypad okazał się skuteczny i zespół ten wyszedł na niespodziewane prowadzenie, które utrzymał do końca pierwszej części meczu. Początek drugiej połowy to ponowny napór zespołu gości, którzy tym razem byli bardziej skuteczni i za sprawą Aleksandra Janiszewskiego wyszli na jednobramkowe prowadzenie. Kilka minut później dwa stałe fragmenty gry wykorzystali Źli Chłopcy, a konkretnie Bartek Podobas, który strzelając z rzutu karnego i wolnego wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W końcowych fragmentach meczu straty odrobili goście, jednak już w kolejnej akcji ponownie gospodarze strzelili bramkę i ustalili wynik spotkania na 4-3. Dla Bad Boysów to piąte kolejne zwycięstwo i siódmy mecz z rzędu bez porażki. Mobilis przegrywając mecz bardzo utrudnił sobie drogę do tytułu mistrzowskiego i oprócz zwycięstwa w ostatniej kolejce musi liczyć na potknięcie swoich rywali.
W zapowiedziach tego spotkania zastanawialiśmy się, czy Hiszpański Galeon po dość niespodziewanej wygranej nad Slaviciem będzie w stanie po raz kolejny zaskoczyć i ograć wyżej notowanego rywala. Tymczasem już pierwsze minuty pokazały, jak trudno będzie w starciu z Cosmosem United powalczyć o choćby jeden punkt. Właściwie ten mecz miał jednego głównego aktora, a był nim Jurii Martynowycz. Ten zawodnik zdobył pierwsze dwie bramki, przy kolejnej asystował i dosłownie po kilku chwilach mieliśmy wynik 3:0. Mało co wskazywało na to, że losy meczu mogą się tutaj odmienić. Goście grali ambitnie, starali się powrócić do spotkania, ale składne akcje Cosmosu oraz mądra i skuteczna gra w defensywie skutecznie neutralizowała atuty Galeonu. W głównej mierze grą zespołu dyrygował Jurii, ale jego koledzy również wskoczyli na naprawdę wysoki poziom. Kolejne gole gospodarzy doprowadziły do wyniku 6:0, a przed przerwą udało się gościom w końcu zdobyć swojego premierowego gola. Po 25 minutach mieliśmy więc 6:1. Po zmianie stron znów do ataku ruszyli gospodarze i chwilę po wznowieniu meczu podwyższyli wynik na 7:1. Cosmos powiększał przewagę, widać było w ich poczynaniach pomysł na grę i to, że konsekwentnie realizowali swoje założenia. Często grali na jeden kontakt, żaden z zawodników nie grał na alibi i to przynosiło efekty. Galeon przy tak dysponowanym przeciwniku nie miał za dużo po powiedzenia, ale chłopaki nie zwiesili głów, tylko również szukali swoich okazji. Przy stanie 9:1 znów o sobie dał znać Jurii Martynowycz zaliczając dwie asysty i dwie bramki. Na 14:1 trafił jeszcze Salwador de Fenix, ale Hiszpański Galeon również doczekał się swojego kolejnego gola, bo tuż przed końcem spotkania udało im się zdobyć bramkę na 14:2. Wynik nie pozostawia złudzeń kto był lepszy w tym meczu i Cosmos musiał czekać na wynik Tartaku i odpowiedź na pytanie czy mają jeszcze szanse na podium.
Wygrana w meczu pomiędzy sąsiadującymi zespołami w środkowej części tabeli szóstej ligi z taką samą ilością punktów bardzo ułatwiała awans do udziału w Pucharze Ligi Fanów. Pierwsza konfrontacja pomiędzy Lujwaffe Tarchomin, a Slavic Warszawa przyniosła wiele emocji i wygraną gości tylko jedną bramką przewagi. Mecz, zatem mógł przynieść Nam wiele emocji i zwrotów akcji. Od samego początku swój styl gry narzuciła drużyna gości, która sprawnie i szybko przemieszczała się w pole karne rywala, co i rusz zagrażając jego bramkarzowi. Po mimo tak częstych eskapad i ilości oddanych strzałów, ich prowadzenie 4:0 do siedemnastej minuty było relatywnie niskie. Próbująca przerwać oblężenie własnej bramki i wyprowadzić kontr-atak drużyna gospodarzy swoją pierwszą bramkę zdobyła na pięć minut przed końcem pierwszej połowy. Minutę przed zejściem do szatni sam na sam pędził Krzysztof Blankiewicz z Slavic Warszawa, który został nie przepisowo zatrzymany, a czerwona kartka dla gospodarzy tylko utrudniła odrabianie strat w drugiej połowie. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem dla gości 5:1, a szybko powiększona przewaga w dalszej części meczu, oraz poszanowanie piłki z grą w przewadze odbierała iskrę nadziei Lujom na dobry wynik w tym spotkaniu. Ofensywie gospodarzy pomimo wielu prób udało się jeszcze tylko raz przełamać defensywę rywala, ostatecznie przegrywając 2:11.
Mimo tego, że w zapowiedziach stawialiśmy na gości to jednak po cichu liczyliśmy, że znajdujący się na trzecim miejscu Drwale mimo problemów kadrowych postawią się rywalom. Ku naszemu zaskoczeniu wyszło zupełnie inaczej. Ziemniaczki okazały się zbyt twarde i surowe co doprowadziło do tego, że maszyneria Drwali się zacięła i przegrała spotkanie. W zeszłej rundzie goście pokonali już Tartak i chyba ewidentnie mają jakiś patent na tę drużynę. Ten mecz na Arenie przy ulicy Strumykowej rozgrywany był już późnym popołudniem, kiedy pojawił się chłodny wiatr. W samą porę, bo spotkanie było niezwykle emocjonujące dla obu drużyn. Strzelanie rozpoczął Paweł Białas przy asyście Michała Przybyło. Za chwilę strzelił Łukasz Łukasiewicz i wyrównał wynik. Była to jego pierwsza i równocześnie ostatnia bramka w tej połowie. Goście z kolei nie obijali się i do przerwy wynik wyniósł 1:4. W drugiej części znowu Łukasz próbował ratować sytuację Drwali, jednak w starciu z gwiazdą tego spotkania Pawłem Białasem – nie miał szans. Paweł został wybrany MVP kolejki dzięki jego fenomenalnym podaniom i świetnemu przeglądowi pola. Walecznie walczył o każdą piłkę i umieścił ją w siatce aż 4 razy! Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:8 i uniemożliwiło FC Tartak próbę zdobycia mistrza 6 ligi. Z kolei Ziemniaczki pozostają w strefie spadkowej i przesądzony jest ich spadek do 7 ligi.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)