Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 6 Liga
Meczem bez większej historii był pojedynek Laissez Faire United ze Slavic Warszawa. Już od pierwszych minut goście prezentowali się lepiej i to też przekładało się na sytuacje bramkowe. Dość szybko Slavic objął prowadzenie 0:2 po golach Przemka Harciarka i Macieja Beręsiewicza. To zadziałało jak zimny prysznic na rywali, którzy odpowiedzieli golem Gora Stepanyana, ale też trzeba przyznać, że golkiper Slavicu mógł się zachować lepiej przy jego strzale z dystansu. Jeszcze w pierwszej części wynik utrzymywał się na styku. Na kolejne trafienie Slavicu ponownie odpowiedział Gor Stepanyan i nieoczekiwanie znów mieliśmy tylko jednobramkową przewagę gości. Sygnał do wzmożonych ataków dał Krzysztof Blankiewicz – praktycznie w pojedynkę przebieg całe boisko mijając kolejnych rywali i pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Do przerwy po jeszcze jednym trafieniu gości mieliśmy 2:5. Po zmianie stron ekipa Antka Nuszkiewicza praktycznie dominowała na boisku. Slavic pewnie grał w obronie, nie dając zbytnio przestrzeni Laissez Faire w ofensywie. Właściwie każdy zawodnik dobrze wypełniał przypisane boiskowe zadania, a gra zespołowa przynosiła wymierne efekty. Goście punktowali przeciwników, których stać było już tylko na gola Tomka Kołodziejczaka, lecz była to bramka na 3:10. Slavic dołożył jeszcze dwa trafienia i zasłużenie wygrał 3:12. Co ciekawe w meczowym protokole z bramką lub asystą zakończyli mecz wszyscy zawodnicy z pola Slavicu, to też świadczy o ich świetnej grze zespołowej w tym meczu.
W kolejnym spotkaniu 6 ligi Miejskie Ziemniaczki mierzyły się nie tylko z Cosmos United, ale również ze swoim odwiecznym wrogiem, czyli fatalną frekwencją. Team Pawła Żurka już nie raz pokazał, że jest w stanie powalczyć z drużynami z wyższych pozycji w tabeli pod warunkiem, że uda się zebrać solidny skład, ale system motywacyjny Ziemniaczków wymaga remontu, bo znów na placu stawiło się raptem sześciu zawodników. Kapitan Cosmosu Salvador De Fenix takich problemów nie ma – szeroka ławka rezerwowych dawała sporą przewagę już na starcie i goście solidnie tę przewagę wykorzystali. Już od pierwszego gwizdka byli w natarciu i po dziesięciu minutach gry było już 0:2. Ziemniaczki szybko odpowiedziały golem Jakuba Kaczmary, ale chwilę później fatalny błąd popełnił golkiper gospodarzy i było 1:3. Przypomnijmy – Miejskie Ziemniaczki nie dysponowały nawet jednym zmiennikiem, a mimo to mecz utrzymywał się w dość szybkim tempie i gospodarze nie tylko nie dawali się zabiegać, to na dodatek stwarzali coraz więcej groźnych akcji pod bramką Patryka Świtaja, szczególnie duet Michał Przybyło – Paweł Białas (aż 5 asyst w całym meczu!). Końcówka pierwszej połowy to wzajemna wymiana ciosów – najpierw na 1:4 podwyższył Salvador De Fenix, Ziemniaczki odpowiedziały golem Michała Przybyło, po chwili było 2:5 po kolejnym trafieniu Salvadora, a w ostatniej akcji Michał zapakował gola do szatni i pierwsza połowa skończyła się wynikiem 3:5. Zawodnicy Cosmosu mieli sobie sporo do wytłumaczenia, bo przewaga liczebna nie przekładała się na wyraźną przewagę na placu i coś w grze zespołu gości należało zmienić. W drugiej połowie pojawiło się porozumienie między zawodnikami Cosmosu, którego zabrakło w pierwszej części meczu. Dwie szybkie bramki autorstwa Aleksandra Dubickiego i Sławomira Rosińskiego praktycznie ustawiły dalsze losy meczu, bo choć gospodarze nie składali jeszcze broni i Michał Przybyło dwukrotnie pokonał Patryka Świtaja, to przewaga bramkowa Cosmosu utrzymywała się na bezpiecznym poziomie już do samego końca. Spotkanie skończyło się wynikiem 6:10 i choć nie było to gładkie zwycięstwo Cosmos United może uważać ten występ za całkiem udany.
Zdecydowanym faworytem spotkania Lujwaffe Tarchomin z Bad Boys byli gospodarze, którzy ostatnie swoje dwa mecze wygrali i znajdują się w górnej części tabeli. Goście natomiast w ostatnich dwóch kolejkach pojawili się w mocnym składzie, dzięki czemu dwukrotnie swoje spotkania zremisowali. I to właśnie oni niespodziewanie w pierwszej minucie otworzyli wynik spotkania. Po strzeleniu bramki zespół gości umiejętnie cofnął się na swoją połowę i przyjmował kolejne ataki drużyny przeciwnej. Z biegiem czasu przewaga zespołu Lujwaffe stale się powiększała, jednak bardzo dobrze tego dnia dysponowany Krystian Matysek przez długi czas pozostawał niepokonany. Zmieniło się to dopiero w ostatnim fragmencie pierwszej połowy, kiedy to błąd w kryciu popełnili obrońcy gości i do pustej bramki piłkę skierował napastnik gości. Chwilę później sędzia zakończył tą część spotkania i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem remisowym 1-1. Początek drugiej połowy to kolejny szybki cios wyprowadzony przez Złych Chłopców, jednak w tym przypadku riposta rywali była bardzo szybka. W ciągu pięciu minut aż trzykrotnie zawodnicy z Tarchomina pokonali bramkarza gości i wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Kolejne minuty upłynęły pod bramką gospodarzy i zaowocowały dwoma trafieniami gości. Nie cieszyli się jednak oni długo z wyniku remisowego, ponieważ dwie minuty później najlepszy w drużynie gospodarzy Mikołaj Wysocki po raz kolejny wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Ostatnie słowa należały jednak do zespołu Bad Boysów, którzy aż trzykrotnie w ostatnich minutach pokonali bramkarza przeciwników i m.in. dzięki czterem bramkom Michała Podobasa odnieśli bardzo cenne zwycięstwo. Zespół Lujwaffe Tarchomin był bardzo bliski zdobycia kompletu punktów, jednak ostatnie fragmenty spotkania w ich wykonaniu były znacznie słabsze i tym razem mecz kończą z zerowym dorobkiem punktowym.
Spotkanie Mobilisu z FC Tartak śmiało możemy określić hitem na tym szczeblu rozgrywkowym. Walka o medale powinna się rozstrzygnąć pomiędzy trzema zespołami, a dwa z nich spotkały się właśnie w tej serii spotkań. Minimalnym faworytem tego spotkania byli goście, jednak już dwa pierwsze ataki zawodników gospodarzy zakończyły się bramkami. Bardzo dobry początek sprawił, że drużyna ta cofnęła się na własną połowę i spokojnie wyczekiwała na ataki rywali. W pierwszych minutach zawodnicy gości nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce przeciwników. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili pod koniec pierwszego kwadransa i zdołali zdobyć bramkę kontaktową. W pierwszej połowie pomimo kilku dobrych sytuacji bramkowych wynik nie uległ już zmianie. Znacznie więcej działo się w drugiej części meczu. Już na początku do wyrównania doprowadził Łukasz Łukasiewicz, ale chwilę później trafieniem odpowiedział Aleksander Janiszewski. Kilka minut później ponownie mieliśmy remis i wynik ten utrzymywał się aż do 40 minuty. Grę w przewadze jednego zawodnika wykorzystali zawodnicy Mobilisu i ponownie objęli prowadzenie. Stracona bramka nieco podłamała zawodników Tartaku, którzy zaczęli popełnić więcej błędów w obronie, przez co stracili kolejne dwie bramki. W ostatnich minutach spotkania grający w osłabieniu gospodarze najpierw stracili bramkę, a chwilę później ponownie pokonali bramkarza gości i ustalili wynik spotkania na 7-4. Po bardzo zaciętym i ciekawym spotkaniu lepsze humory mieli zawodnicy Mobilisu, którzy wskoczyli na drugi stopień podium. FC Tartak spada na trzecią lokatę, ale nawet pomimo porażki nadal jest w walce o końcowe zwycięstwo.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)