Sezon Lato 2021
Relacje meczowe: 3 Liga
W 2. kolejce 3. Ligi Fanów Łowcy 2 podejmowali FC Vikersonn UA. Gospodarze walczyli o pierwsze ligowe punkty, a goście chcieli podtrzymać dobrą passę po ubiegłotygodniowym zwycięstwie. Początek spotkania był dość spokojny – obie ekipy badały się wzajemnie. Worek z bramkami rozwiązał w 7. minucie Mahurchak, popisując się świetną indywidualną akcją. Radość Łowców nie trwała jednak długo, bo już 2 minuty później Tymkiv doprowadził do wyrównania. Strzelec gola na 1:1 jeszcze kilkukrotnie próbował pokonać Prikaziuka, ale ukraiński bramkarz znakomicie interweniował.
W 21. minucie niespodziewanym strzałem z rzutu wolnego ze swojej połowy popisał się Deneha, pokonując zasłoniętego Shchura. Ten sam zawodnik chwilę później mógł podwyższyć prowadzenie po kolejnym rzucie wolnym, tym razem tuż sprzed pola karnego przeciwnika, ale górą był dobrze interweniujący golkiper. Przed przerwą okazje mieli też zawodnicy gości, lecz ich strzały były niecelne.
Początek drugiej odsłony łudząco przypominał pierwszą część gry. Wszystko zmieniło się w okolicach 32. minuty, kiedy jeden z zawodników FC Vikersonn został ukarany żółtą kartką. Wydawało się, że Łowcy wykorzystają grę w przewadze i powiększą swoje prowadzenie, ale to goście za sprawą Tymkiva doprowadzili do wyrównania. Ich radość nie trwała jednak długo – kilka minut później Mahurchak dostrzegł ustawionego metr przed bramką rywali Denehę, a ten dopełnił formalności.
Przez kolejne minuty to Łowcy mieli optyczną przewagę, ale bramkę zdobyli goście – po podaniu Bondarenki na listę strzelców wpisał się Shulha. Do końca meczu obie drużyny miały jeszcze swoje okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, lecz gole już nie padły. Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym podziałem punktów.
Prykarpattia vs Deluxe Barbershop to kolejny mecz minionej kolejki, który można śmiało skomentować starciem "dwóch różnych połów".
Pierwsza odsłona była niezwykle wyrównana. Przez większość czasu gospodarze prowadzili grę, co potwierdzał aktualny wynik 3:1. Niestety, w końcówce coś się w ich szeregach posypało – stracili dwie szybkie bramki i na przerwę schodzili już tylko z remisem.
Druga część to jednak całkowicie inna historia. Prykarpattia nie znalazła odpowiedzi na to, co wydarzyło się pod koniec pierwszej połowy, a na boisko wyszedł rozpędzony i głodny kolejnych goli zespół Deluxe Barbershop. Po przerwie goście funkcjonowali znakomicie, strzelając aż osiem bramek i kompletnie demolując swoich rywali. Byli skuteczniejsi, ich ataki zdecydowanie groźniejsze, a dodatkowej energii dostarczała im ciągła mobilizacja ze strony prezesa wspierającego drużynę z boku boiska. Ostatecznie Deluxe Barbershop wygrał aż 11:4, a prawdziwą „wisienką na torcie” było fenomenalne trafienie Raula Mammadova – uderzeniem z połowy boiska przelobował on bramkarza gospodarzy i postawił kropkę nad i w tym meczu.
Goście zdobywają więc pierwsze punkty w sezonie i odbijają się od dna tabeli, pozostawiając tam zespół Prykarpattii, któremu życzymy przełamania i punktów w następnych kolejkach.
W 2. kolejce Ligi Fanów doszło do starcia między Warsaw Sinaloa a Orzełami Stolicy, które zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodarzy 8:3. Już w pierwszej połowie Warsaw Sinaloa narzuciła swoje tempo, prowadząc do przerwy 3:1 i kontrolując praktycznie każdy aspekt gry. Drużyna imponowała świetną organizacją w obronie i skutecznością w ataku, nie pozwalając rywalom rozwinąć skrzydeł.
Największą gwiazdą meczu był kapitan gospodarzy, Patryk Abbassi, który imponował formą. Zdobył trzy bramki i dołożył asystę, kreując niemal każdą groźną akcję swojego zespołu. Jego doświadczenie, precyzja i wyczucie czasu były kluczowe w budowaniu przewagi Sinaloa. Na wyróżnienie zasłużył również Rafał Złoty – rosły stoper, który mimo warunków fizycznych poruszał się z niezwykłą sprawnością. Zaliczył dwie asysty i zdobył gola, pokazując nie tylko siłę, ale też umiejętność efektywnego włączania się do ofensywy.
Po przerwie gospodarze utrzymali pełną kontrolę nad spotkaniem, systematycznie powiększając przewagę i zmuszając Orzeły do głębokiej defensywy. Sinaloa imponowała szybkością, płynnością podań i skutecznością wykończenia akcji. Mimo kilku prób kontrataków ze strony gości, gospodarze nie dopuścili do poważniejszego zagrożenia pod własną bramką.
Był to pokaz kompletnej gry Warsaw Sinaloa – zorganizowanej defensywy, kreatywnego środka pola i skutecznego ataku. Zaangażowanie całego zespołu oraz wybitne występy Abbassiego i Złotego przesądziły o przekonującym zwycięstwie. Drużyna udowodniła, że potrafi kontrolować mecz od pierwszej do ostatniej minuty, łącząc doświadczenie z przewagą fizyczną i techniczną nad przeciwnikiem.
Mecz drużyn, które w pierwszej kolejce sięgnęły po komplet punktów. Jako pierwsi do sytuacji strzeleckiej doszli gospodarze, a konkretnie Harkavka, jednak jego strzał z bliskiej odległości obronił Trzpioła. W 3. minucie było już 1:0 dla gości – po podaniu Zalecha wynik otworzył Grabowski.
Po straconym golu FC Comeback rzucił się do odrabiania strat i miał ku temu okazje, ale w kluczowych momentach brakowało skuteczności. W końcu, po dobrej indywidualnej akcji, Didenko pokonał świetnie dysponowanego tego dnia Trzpiołę. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo – chwilę później nieporozumienie obrońcy z bramkarzem wykorzystał Grabowski. Zaraz po tym Yasinskyi doprowadził do remisu, a moment później Didenko wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.
W 16. minucie, po dobrze rozegranym rzucie rożnym i świetnym zachowaniu Zalecha w polu karnym, mieliśmy kolejny remis. Pod koniec pierwszej odsłony świetnie pod polem karnym rywala zachował się Grabowski, który obrócił się z obrońcą na plecach i wyłożył piłkę Burzyńskiemu do pustej bramki. Więcej goli w tej części meczu już nie padło.
Drugą połowę bardzo dobrze rozpoczęli gracze GLK, którzy raz po raz stwarzali sobie sytuacje strzeleckie. Jedną z nich wykorzystał Bassa. FC Comeback szybko próbował odpowiedzieć, ale nie potrafił znaleźć sposobu na Trzpiołę. Tymczasem w ataku szalał Grabowski, który po kolejnej indywidualnej akcji podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Niedługo później gola na 4:6 zdobył kapitan gospodarzy, Harkavka, ale to było wszystko, na co tego dnia było stać FC Comeback. Choć okazji nie brakowało po obu stronach, więcej bramek już nie zobaczyliśmy, a GLK zasłużenie sięgnęło po 3 punkty.
W minioną niedzielę drużyna Tonie Majami podejmowała P.P.B. Artel Husarię Mokotów. Gospodarze, po heroicznym pościgu i remisie z Warsaw Sinaloa w pierwszym meczu, liczyli na kolejne punkty. Naprzeciw stanął jednak silny i dobrze zorganizowany zespół Husarii, który przed tygodniem pokonał Orzeły Stolicy i do tego spotkania przystępował w roli faworyta.
I jak na faworyta przystało – Husaria świetnie rozpoczęła mecz. Już na początku prowadzenie dał jej Hubner, choć Tonie Majami szybko odpowiedziało trafieniem Kamoli. Kolejne minuty należały jednak do gości – Mamla oraz Borowski trafili do siatki i zrobiło się 3:1. Mimo przewagi po stronie Husarii, gospodarze nie zamierzali się poddawać. Gol Lipińskiego pozwolił zmniejszyć straty, ale błyskawicznie odpowiedzieli Urmanowski i Chojnacki, odskakując rywalowi na trzy trafienia. Tonie Majami jeszcze raz poderwało się do walki – dwa szybkie gole pozwoliły dojść na 4:5 i dały nadzieję na emocjonującą drugą połowę. Niestety dla gospodarzy, ostatnie słowo przed przerwą należało do Husarii. Bramki Borowskiego, Mamli i Urmanowskiego sprawiły, że goście schodzili do szatni z bezpiecznym prowadzeniem 8:4.
Druga połowa to już absolutna dominacja Husarii Mokotów. Gospodarze opadli z sił i nie zdołali ani razu trafić do siatki, natomiast goście urządzili sobie prawdziwy pokaz strzelecki. Zdobyli aż 7 bramek, a na listę strzelców wpisali się ponownie Mamla (dwukrotnie), Hubner, Chojnacki, Hermann, Wdowiński i Urmanowski. Ostatecznie Husaria wygrała bardzo pewnie 15:4, potwierdzając, że będzie jednym z głównych kandydatów do awansu.
Tonie Majami pokazali serce i wolę walki, szczególnie w pierwszej połowie, ale przy takiej sile ofensywnej rywala było to zdecydowanie za mało.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)