reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
12:00

Po rundzie jesiennej trudno byłoby w tym bezpośrednim starciu wskazać wyraźnego faworyta. Patrząc jednak na ostatnią formę, oczywiste było, iż akcje gospodarzy są ulokowane nieco wyżej. Prykarpattia na wiosnę zaczęła grać naprawdę dobrze, czego potwierdzenie mieliśmy już w pierwszej serii gier, gdzie sensacyjnie ograli samego lidera ligi FC Vikersonn rezultatem 3:1. Dodatkowo w pierwszych trzech spotkaniach wiosny żółto-czarni zgromadzili więcej punktów niż przez całą jesień! Owszem, Tonie Majami także już w rundzie rewanżowej dało prawdziwy, mistrzowski popis, ogrywając liderujący wówczas zespół FC Comeback. Niestety, wraz z kolejnymi spotkaniami tej rundy gdzieś ta forma na nowo uleciała. Przełamanie miało nadejść w starciu z ligowym sąsiadem w ostatnią niedzielę. Jak już jednak dobrze wiemy – nie tym razem.

Choć zaczęło się fenomenalnie, albowiem już w 4. minucie fioletowi wyszli na prowadzenie. Z czasem jednak okazało się, iż były to tak zwane „miłe złego początki”. Prykarpattia szybko odwróciła wynik spotkania na 3:1. Co gorsza, jeszcze w pierwszej połowie na TonieMajami spadły kolejne dwa mocne ciosy – najpierw 4:1, a następnie 5:1. Gol na 5:2 „do szatni” tchnął jeszcze w fioletowych resztki nadziei.

Tym bardziej mogły one nabrać rumieńców, kiedy Tonie Majami poszło za ciosem i na początku drugiej połowy zbliżyło się na 3:5. Na ich nieszczęście koniec wiary nadszedł wraz z 44. minutą, kiedy gospodarze przełamali strzelecki impas, zdobywając gola i tym samym obniżając temperaturę tego spotkania. Trafienie na 6:4 w końcówce było już tylko „na otarcie łez”.

Mimo wszystko w naszym odczuciu obie ekipy mają prawo być zadowolone ze swojej gry, bo była ona na dobrym poziomie i daje nadzieję na mocny finisz ligi.

3
13:00

GLK nie dało rady się przełamać i dalej ma tylko 3 punkty na wiosnę. W spotkaniu ze znajdującą się w gazie drużyną gości błyszczał Damian Sawicki, który zdobył hat-tricka, jednak było to za mało, by pociągnąć swoją drużynę do zwycięstwa. Pierwsze minuty spotkania to „miłe złego początki” – najpierw długo utrzymywał się bezbramkowy remis, a później Sebastian Dominiak uratował swoją drużynę przed utratą gola, przechwytując piłkę na linii bramkowej. Co więcej, z tej interwencji udało się przeprowadzić kontratak, który na gola zamienił Damian Sawicki. Później jednak bordowa machina ruszyła. Grzegorz Himkowski sprytnie rozegrał rzut wolny i Patryk Abbassi wyrównał wynik meczu, a przed przerwą goście wyszli na prowadzenie 2:1 za sprawą atomowego uderzenia Rafała Złotego. Bramka ta z pewnością znajdzie się wśród nominacji na trafienie kolejki, więc goście mogą już przygotowywać się do głosowania.

W drugiej odsłonie GLK kontynuowało bohaterski opór. Goście grali coraz lepiej, jednak jeszcze w 40. minucie wynik był stykowy – w dużej mierze dzięki pięknemu uderzeniu z rzutu wolnego autorstwa Damiana Sawickiego. Niestety, 3:4 na 10 minut przed końcem to był maks, na który było stać zawodników w zielonych koszulkach. Najpierw bramka Rafała Złotego po rzucie rożnym, potem dwa szybkie trafienia Patryka Abbassiego (w tym trzeci już gol w tym spotkaniu, godny nominacji do bramki kolejki) i gospodarze przy wyniku 3:7 byli na deskach. W ostatnich minutach Sawicki zmniejszył rozmiary porażki do 4:7.

Warsaw Sinaola dalej jest bezbłędna i kontynuuje marsz w górę tabeli. Po potknięciu FC Comeback i wygranej FC Vikersonn UA I z P.P.B Artel Husarią Mokotów goście nie dość, że znaleźli się na trzecim miejscu, to w dodatku do lidera tracą już tylko dwa punkty! Biorąc pod uwagę, że wszystkie wymienione drużyny są jeszcze w terminarzu bordowych, rozgrywki trzeciej ligi będą szalenie emocjonujące do samego końca!

Reklama