reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Mecz pomiędzy Ogniem Bielany a MKS Piaseczno był zdecydowanie jednostronnym widowiskiem. Zawodnicy z Piaseczna stawili się na to spotkanie w zaledwie pięcioosobowym składzie, co już na starcie stawiało ich w bardzo trudnej sytuacji. Goście mieli swoje momenty, ale niestety ambicja i wola walki nie wystarczyła. Ogień Bielany uciekł na prowadzenie 0:3, ale za sprawą Piotra Lacha goście odpowiedzieli. Potem na dobre obudził się Kacper Cetlin, który wraz z Mateuszem Michalskim zadbali o to, żeby obrońcy MKSu na długo zapamiętali to spotkanie. Minęło kilka minut i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 14-3 dla Ognia. Po zmianie stron gospodarze zdecydowali się zdjąć jednego zawodnika i grać w wyrównanych składach. To jednak nie zmieniło obrazu gry, Ogień Bielany już od początku drugiej odsłony przejął inicjatywę. Gospodarze grali na luzie, szybko kończąc wszystkie swoje bramkowe okazje, dzięki czemu powiększali swoją przewagę. W końcówce spotkania rozluźnieni wysokim prowadzeniem zawodnicy z Bielan dali sobie strzelić kilka bramek, jednak oczywiście nie miało to żadnego wpływu na końcowy rezultat. Tradycyjnie już w świetnej formie był Kacper Cetlin, który ostatecznie zakończył mecz z dorobkiem 13 bramek. Kapitalnie grał też Mateusz Michalski, który zaliczył łącznie 6 bramek oraz 4 asysty. Właściwie każdy z graczy Ognia był tego dnia dobrze dysponowany. Ogień Bielany wygrywa wysoko, bo aż 28-8 i dzięki świetnemu bilansowi w kompletem punktów prowadzi w tabeli ekstraklasy. Tymczasem MKS Piaseczno od początku rozgrywek zawodzi i po dwóch wysokich porażkach ma na swoim koncie aż 41 straconych bramek. Liczymy jednak, że kapitan i jednocześnie menadżer zespoły Marcin Siwy zmobilizuje drużynę i w kolejnych pojedynkach zawodnicy z Piaseczna pokażą na co naprawdę ich stać. 

2
17:00

Dla zespołu Gladiatorów Eternis był to dopiero pierwszy mecz w tym sezonie, ponieważ w pierwszej kolejce ich spotkanie zostało przełożone na późniejszy termin. Drużyna Alpana bardzo dobrze rozpoczęła jesienną kampanię, pewnie wygrywając z Contrą. Tak jak się można było domyślać od początku to gospodarze ruszyli to ataków, jednak w początkowych minutach bardzo mądrze grający rywale nie dopuszczali do zagrożenia swojej bramki. Dodatkowo jedna z ich kontr zakończyła się bramką i otworzyła wynik spotkania. Po straconym golu zawodnicy Gladiatorów zaczęli grać z wysuniętym bramkarzem i podjęte ryzyko zemściło się na nich po upływie kwadransa. Po przejętej piłce i strzale z ponad połowy boiska goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Kolejne minuty to jeszcze większy napór faworytów, którzy w ostatnich fragmentach dwukrotnie dopięli swego i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 2:2. Druga połowa rozpoczęła się identycznie jak pierwsza. Liczne ataki zespołu gospodarzy, skuteczna gra obronna gości i ich pojedyncze kontrataki. Ta część meczu miała dwóch bohaterów: pierwszym był Adam Matejak, który zdobywając dwie bramki skompletował hattricka i wyprowadził zespół Alpana na dość bezpieczną przewagę. Drugim bohaterem był jego kolega z drużyny Piotr Koza, który dwoił się i troił broniąc dostępu do własnej bramki. Jego liczne spektakularne interwencje z biegiem czasu podcinały skrzydła rywalom, którzy tracąc kolejną bramkę znacznie oddalili się od końcowego sukcesu. Ich ataki zaowocowały tylko jednym trafieniem i niespodziewanie zwycięsko z tej potyczki wyszli zawodnicy Alpana w stosunku 5:3. Dla tego zespołu było to już drugie zwycięstwo i bez straty punktu znajdują się w górnych rejonach ligowej tabeli. Inauguracja dla Gladiatorów Eternis nie była z kolei udana i pierwszych punktów będą musieli szukać w następnej kolejce.

3
18:00

Ze zmiennym szczęściem sezon rozpoczęły drużyny Contry oraz Tura Ochota. Pierwsi wysoko przegrali swoje spotkanie, natomiast zawodnicy gości po wyrównanym starciu zgarnęli komplet punktów. Od początku mecz był bardzo dynamiczny i obydwie drużyny dążyły do objęcia prowadzenia. Jednak mimo kilku niezłych sytuacji bramkowych, przez pierwszy kwadrans wynik ani drgnął. Dopiero po upływie 15 minut z rzutu karnego bramkę zdobyli goście, dzięki czemu objęli prowadzenie. W kolejnych minutach osiągnęli oni małą przewagę, którą udokumentowali następnym trafieniem. W tej części meczu nic więcej wartego odnotowania już się nie wydarzyło i drużyny na przerwę schodziły przy wyniku 0:2. Druga połowa to od początku walka z obydwu stron. Gospodarze dążyli do strzelenia bramki kontaktowej i udało im się to po upływie dziesięciu minut. Stracona bramka spowodowała, że zawodnicy Tura mocno podkręcili tempo i w ostatnich dziesięciu minutach istniała już tylko jedna drużyna. W tej fazie spotkania aż czterokrotnie pokonali bramkarza rywali, dzięki czemu wyszli na prowadzenie 6:1. I takim też wynikiem zakończyła się ta rywalizacja. Warto dodać, że Tur zwycięstwo odniósł dzięki doskonałej grze zespołowej i aż pięciu graczy mecz zakończyło z co najmniej jedną bramką. Dla Tura to już druga wygrana, natomiast ekipa Contry nie zdobyła do tej pory ani jednego punktu. W końcowych fragmentach zespół ten opadł z sił, ale przez większość spotkania grał jak równy z równym i szansy na zdobycz punktową musi upatrywać w następną niedzielę.

4
19:00

Dla zespołu EXC Mobile Ochota było to pierwsze spotkanie w tym sezonie, ponieważ mecz z pierwszej kolejki nie doszedł do skutku i zostanie rozegrany w innym terminie. Explo Team po bardzo zaciętym meczu musiało uznać wyższość sowich rywali i czekało na otwarcie dorobku punktowego. Od początku przewagę przejęli gospodarze, którzy wykorzystując bramki kadrowe rywali narzucili swój styl gry. W początkowych minutach, mimo kilku dobrych okazji, wynik się nie zmienił i dopiero chwilę przed końcem pierwszego kwadransa faworyci dopięli swego. Strzelona bramka sprawiła, że zawodnicy prowadzeni przez Sebastiana Dąbrowskiego zaczęli grać na większym luzie i w końcowych minutach pierwszej części meczu aż trzykrotnie pokonali golkipera rywali, schodząc na przerwę przy wyniku 4:0. W drugiej części meczu goście bardziej ochoczo zaczęli pojawiać się w polu karnym rywali i już po dwóch minutach przyniosło to długo oczekiwany efekt. Jednak tego dnia nic nie było w stanie zagrozić wygranej zawodnikom gospodarzy, którzy aż do ostatniego gwizdka w pełni kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Wynik drugiej połowy to 4:4, co w końcowym rozrachunku dało zwycięstwo zespołu EXC Mobile Ochota 8:4. Na uwagę zasługuje występ Patryka Wielgosza, który zdobył cztery bramki i dołożył do tego dwie asysty. Po drugiej strony boiska dwoił się i troił Piotr Kołaczyński (szerzej znany muzycznej publiczności jako Miły Pan) , ale jego dwie bramki nie dały zespołowi Explo Team nawet punktu.

5
19:00

Spotkanie między KS Browarek a FC Otamany było jednym z najbardziej wyczekiwanych w tej kolejce, a jego przebieg dostarczył sporo emocji. Mecz rozpoczął się od symbolicznego oddania piłki rywalom w geście fair play, jednak już w pierwszej minucie Otamany, zgodnie ze swoim stylem, dynamicznie zaatakowali. Błąd Browarka przy wyprowadzeniu piłki wykorzystał Borys Ostapenko, szybko otwierając wynik. Nie minęło wiele czasu, a Jurii Nievdakh dołożył kolejne trafienie po chaotycznej grze przeciwnej defensywy, co zapowiadało trudny początek dla zespołu Jakuba Starosa. Pomimo złego startu, gospodarze próbowali odzyskać równowagę, stawiając na indywidualne akcje i starcia 1 na 1, ale ich rywale, znani z doskonałej gry zespołowej, konsekwentnie realizowali swój plan. Choć tempo meczu było wysokie, a Mikołaj Pietrzak dobrze bronił, rehabilitując się po wcześniejszych błędach, Otamany wciąż kontrolowali grę. W końcówce pierwszej połowy Jurii Nievdakh po raz kolejny trafił do bramki po asyście Ostapenki, a Browarek, pomimo kilku okazji, schodził na przerwę bez gola.  Druga połowa rozpoczęła się podobnie – ukraińska drużyna znów narzuciła swój rytm, a przeciwnicy mimo lepszej gry zespołowej w porównaniu do pierwszej połowy, nie potrafił przebić się przez ich obronę. W 33. minucie spotkania, po strzale Ostapenki, wynik został podwyższony na 4:0. W międzyczasie Krystian Chrobak otrzymał żółtą kartkę przebywając na ławce rezerwowych, co zmusiło do zejścia jednego zawodnika z boiska. Mimo prób, Browarek nie potrafił skutecznie zagrozić bramce Otamanów, a Vadym Butenko wykorzystał kontratak, pieczętując zwycięstwo. Oleg Bortnyk, bramkarz gości kilkukrotnie ratował swoją drużynę przed utratą gola, a ich rywale, mimo dużych ambicji, muszą przyjąć kolejną porażkę. Drużyna Dymytra Arterchuka, z kompletem punktów, potwierdziła swoje aspiracje do walki o najwyższe cele w lidze. Natomiast KS Browarek, choć pokazał pewną jakość, muszą jeszcze dopracować swoje zgranie i taktykę, aby zacząć zdobywać punkty w nadchodzących kolejkach.

Reklama