Sezon 2020/2021
Relacje meczowe: 1 Liga
Pierwszoligowe derby Ukrainy jak zwykle dostarczyły niemałych emocji. Jak mantrę powtarzamy to, że starcia takich ekip jak Energia z Ukranian Vikings zawsze stoją na wysokim poziomie piłkarskim i należy spodziewać się walki do samego końca. I to spotkanie pod tym względem nie rozczarowało. Grad bramek oglądaliśmy już w pierwszej połowie, a gol otwierający padł w praktycznie pierwszej akcji meczu, kiedy podanie Aidyna Yessalego wykorzystał Oleksandr Yakubiak i Energia wyszła na prowadzenie, które... utrzymało się raptem przez minutę, bo tyle zajęło Vikingom doprowadzenie do remisu, a gola zdobył Oleh Dvoliatyk. Wzajemna wymiana ciosów trwała – Energia wyszła na prowadzenie po trafieniu Bogdana Leshchenki, goście odpowiedzieli golem Yeugeniego Syrotenki, a po chwili wyszli nawet na prowadzenie po rzucie rożnym, który na bramkę zamienił Ivan Markovych. W 16 minucie goście podwyższyli prowadzenie, a autorem trafienia był Victor Yaremii, lecz gospodarze nie pozostawali dłużni i dwie błyskawiczne bramki Heorhiia Parnitskiego i Artura Petrova doprowadziły do remisu 4:4 i tak też skończyła się pierwsza połowa. W drugiej części spotkania, podobnie jak w pierwszej, gra przenosiła się od bramki do bramki, ale powoli uwidoczniała się lepsza dyspozycja Wikingów. Gospodarze popełniali coraz więcej niebezpiecznych pomyłek w rozegraniu i nie mogli porozumieć się w ofensywie, co miało katastrofalny wpływ na skuteczność wykończenia akcji pod bramką Eduarda Vakhidova. W 30 minucie goście wyszli na prowadzenie, a arcyważnego gola strzelił Yeugeni Syrotenko. W 37 minucie podwyższył Andrii Dutchak i na gospodarzy padła wyraźna presja związana z gonieniem wyniku. Wprawdzie w 41 minucie na 5:6 trafił Heorhii Parnitskii, ale już w następnej akcji sytuację uspokoił Oleh Dvoliatyk. Do końca zostało jeszcze sporo czasu, ale Energia nie była już w stanie niczego zmienić i mecz zakończył się wynikiem 5:7.
Ósmy w tabeli Warsztat Gepetto podejmował trzeci FC Impuls UA. Pierwsze pięć bramek zdobyli goście, którzy w ten sposób szybko ustawili sobie to spotkanie. Dopiero w 34 minucie gospodarze zdobyli swoje pierwsze trafienie. Autorem tej bramki był Arkadiusz Kibler, który wykorzystał rzut karny i bez problemu pokonał golkipera drużyny przyjezdnych. Chwilę później gospodarze mogli cieszyć się ze swojego drugiego trafienia. Marcin Banasiak wyłuskał piłkę w polu karnym i po dużym zamieszaniu strzelił po krótkim rogu bramki przeciwnika. Zaskoczona ekipa gości miała problem z tym, aby pozbierać się po dwóch szybkich ciosach, natomiast rozpędzeni goście nie mieli zamiaru się zatrzymać ani na chwile. Efektem tego była bramka zdobyta na 3-5. Adam Sobczak wywalczył piłkę przed polem karnym przeciwnika i bez problemu wykorzystał nadarzającą się okazję. W tym momencie goście zabrali się bardzo mocno do roboty i już do końca meczu tylko ekipa przyjezdnych zdobywała bramki. Mecz zakończył się wynikiem 10-3 dla ekipy FC impuls UA. Dzięki tej wygranej goście plasują się na trzecim miejscu w tabeli i nadal walczą o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Warsztat Gepetto plasuje się natomiast na miejscu ósmym. Będąc w strefie spadkowej chłopaki będą musieli na wiosnę wspiąć się na wyżyny umiejętności, bo jak nie, to czeka ich trudna walka o uniknięcie spadku.
W niedzielne popołudnie na arenach warszawskiego AWFu doszło do bardzo ciekawego pojedynku, gdzie grająca ze zmiennym szczęściem ekipa Graczy Gorszego Sortu podejmowała faworyzowaną drużynę Wilków. Gospodarze na to spotkanie stawili się w dość solidnym składzie, który zapowiadał, że GGS będzie walczył o pełną pulę. Wilki w tym sezonie mają spore problemy kadrowe i często przychodzi im rywalizować bez zmian lub tylko z jednym rezerwowym, co jest sporym wyzwaniem w tak mocnej i intensywnej lidze jaką jest zaplecze Ekstraklasy. Od początku spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, obie ekipy prezentowały bardzo duże umiejętności techniczne, co było widoczne niemal w każdej akcji. Jako pierwsi z bramki mogli cieszyć się zawodnicy GGS. Szybką kontrę zespołu wykończył wracający na boiska Ligi Fanów Mateusz Grabowski. Wilki do remisu doprowadzili bardzo szybko i mieliśmy 1-1. Bramki w tym spotkaniu padały zresztą regularnie i po kilku minutach GGS ponownie wyszedł na prowadzenie. Odpowiedź gości przyszła błyskawicznie i już po kilkunastu sekundach było 2-2. Do końca pierwszej połowy byliśmy świadkami zaciętego widowiska, obie strony walczyły o każdą piłkę i starały się grać twardo w swoich szykach obronnych. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 4-3. Druga połowa wyglądała nieco inaczej, grająca z jedną zmianą ekipa Marcina Siwego z każdą kolejną minutą opadała z sił, co doskonale widzieli zawodnicy GGS, podkręcając tempo. W 34 minucie gospodarze po bramkach Chojnackiego i Waszaka prowadzili już 6-3 i nawet najwięksi optymiści nie liczyli już na wygraną Wilków. Co prawda nadzieję na poprawę wyniku stworzył Aleksander Janiszewski, ale jego bramka - jak się później okazało - była jedynie na otarcie łez. W samej końcówce gospodarze przypieczętowali swoją wygraną kolejnym trafieniem i spotkanie ostatecznie kończy się wynikiem 7-4. Dzięki tej wygranie gospodarze pną się w górę ligowej tabeli i pokazują, że na wiosnę będą starali się doskoczyć do czołówki i powalczyć o podium.
W 8 kolejce doszło do spotkania dwóch spadkowiczów z Ekstraklasy - MixAmatora z AnonyMMous! Uwzględniając pozycję w tabeli obu drużyn, mecz zapowiadał się na wyrównane starcie i takie też oglądaliśmy. Już od pierwszej minuty obie strony grały szybką piłkę, próbując atakiem pozycyjnym rozpracować rywala. Wynik spotkania otwiera Łukasz Wach, wyprowadzając drużynę gospodarzy na prowadzenie. Chwilę później Bartek Nowodworski podwyższa na 2:0. Anonimowi atakowali cały czas, jednak bramkarz MixAmatora był do tego momentu nieskazitelny, zaliczając świetny mecz, a swoimi interwencjami prawie całą połowę skończył z czystym kontem. Jako pierwszy drogę do siatki Mateusza Karpińskiego znajduje Robert Dębski. Uruchomił cały atak drużyny gości, którzy zaczęli wręcz bombardować bramkę i finalnie na koniec połowy udaje im się wyciągnąć remis. W drugiej połowie role się odwróciły, to drużyna gospodarzy musiała gonić wynik, a Anonimowi dyktowali warunki. Dość szybko na początku drugiej połowy pokusili się o dwa trafienia. I nie zatrzymywali się, wciąż atakowali, ale bramkarz gospodarzy był w nieziemskiej formie. Kiedy już się wydawało, że MixAmator wraca na właściwe tory zdobywając swoją trzecią bramkę i do wyrównania brakowało mu tylko jednego trafienia, Mateusz Sieciechowicz nie pozostawia żadnych złudzeń i ostatecznie rozstrzyga o losach trzech punktów. AnonyMMous zasłużenie zwycięża to ciężkie i wymagające dla obu stron starcie w stosumku 5:3.
W niedzielny wieczór na boisku na AWFie zmierzyły się ekipy Ognia Bielany i Contry. Gospodarze od kilku kolejek wskazywali zwyżkę formy i to rodziło nadzieję na korzystny wynik z drużyną mającą aspiracje do walki o medale i awans do Ekstraklasy. Team Michała Raciborskiego w tym sezonie wygląda bardzo dobrze i ma zamiar zdobyć mistrzostwo 1.ligi. Gospodarze musieli radzić sobie nie tylko z mroźną pogodą, ale i brakiem zmian co nie zwiastowało łatwej przeprawy. Od początku to Contra miała inicjatywę na boisku i szybko chciała zamierzała to udokumentować. Nie było to jednak proste, bo między słupkami robił co mógł Szymon Świercz i długo czekaliśmy na pierwsze trafienie w meczu. Niemoc strzelecką przełamał dopiero Maciek Kurpias, otwierając wynik spotkania. Po chwili goście podwyższyli wynik i wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą. Jednak gospodarze strzelili gola kontaktowego i to rodziło nadzieję, iż można nawiązać walkę z wyżej notowanym rywalem. Jednak Contra widząc że wynik jest mocno niepewny podkręciła tempo i miała sporo okazji na podwyższenie rezultatu. W końcówce pierwszej połowy po rzucie rożnym Mateusz Tumulec sprytnym strzałem pokonał golkipera rywali i po 25 minutach rywalizacji było 1:3 dla gości. Po zmianie stron ekipa Michała Raciborskiego zdominowała wydarzenia na boisku. Gospodarze grający meczową szóstką nie mieli już tyle sił co w pierwszej odsłonie, stąd kolejne bramki dla Contry były tylko kwestią czasu. Przy bezpiecznym wyniku mieliśmy kilka efektownych zagrań ze strony zawodników, a próba strzału z przewrotki Radka Parszewskiego i gol Filipa Woźnicy w samej końcówce były niezwykle efektowne. Contra ostatecznie wygrywa zasłużenie 2:8 i może spokojnie przygotowywać się do rundy rewanżowej, która zapowiada się niezwykle ciekawie.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)