reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
17:00
( 5 : 0 )
12 : 0
Raport

Spotkanie 12 kolejki 6 ligi nie należało dla graczy Hiszpańskiego Galeonu do najprzyjemniejszych. Za ekipą gości dwie bolesne lekcje, najpierw 6:14 od Miejskich Ziemniaczków, później natomiast 18:4 z Tartakiem. Niestety w miniony wtorek nie doszło do przełamania, a czerwona latarnia ligi kontynuuje serie 7 porażek z rzędu. Tym razem lepsze okazało się tarchomińskie Lujwaffe, które wygrało w tym spotkaniu 12:0. W ekipie z piątego miejsca ligowej tabeli ciężko wyróżnić jedną wiodącą postać. Zagrali jako kolektyw, co opłaciło się wysokim zwycięstwem. Ofensywny duet Mikołaja Wysockiego z Piotrem Dobrzenieckim, był wspierany przez bardziej kreatywną dwójkę zawodników. Mowa tu o Jakubie Smolińskim oraz Jakubie Adamczyku. Co ciekawe kwartet ten był zamieszany w zdobycie niemalże wszystkich bramek, co rzecz jasna świadczy o jego jakości i zgraniu. Przed nami natomiast niezwykle ciekawie zapowiadające się pojedynki. Swoje mecze na arenie Picassa zagrają zarówno gospodarze jak i goście. Pierwsi mają przed sobą starcie ze starającymi się powiększyć bezpieczną przewagę nad strefą spadkową Miejskimi Ziemniaczkami. Drudzy natomiast zmierzą się z ósmym Laissez Faire United. W przypadku Hiszpańskiego Galeonu może to być ostatni dzwonek, aby zachować szanse na utrzymanie. Nie twierdzimy, że brak trzech punktów w tym spotkaniu przekreśli ich szanse, ale z pewnością może je ograniczyć. 

3
18:00
( 1 : 5 )
1 : 9
Raport

Bez niespodzianki obyło się w meczu pomiędzy Laissez Faire United, a Mobilisem. Już od samego początku przewagę osiągnęli goście i przełożyło się to też na zdobywane bramki. Strzelanie rozpoczął Rafał Duda, który wykorzystał podanie od Aleksandra Janiszewskiego. W kolejnych minutach Mobilis powiększał swój dorobek bramkowy, budując konsekwentnie przewagę. Laissez próbował odpowiedzieć na kolejne trafienia rywala, ale gdy już dochodzili do sytuacji bramkowych, to nie potrafili ich wykorzystać. Dopiero gdy Daniel Czerwonka podwyższył prowadzenie Mobilisu na 0:5 gospodarzom udało się strzelić pierwszą i jak się potem okazało ostatnią bramkę w tym meczu. Składną akcję przeprowadził duet Przemek Kobylarz - Tomek Kołodziejczuk, gdzie ten pierwszy asystował, a drugi skutecznie wykończył kontrę. W pewnym momencie w pierwszej części wśród zawodników rezerwowych gospodarzy trwała debata nad ustawieniem w jakim powinni się poruszać na boisku, więc po przekazaniu stosownych uwag w przerwie mogliśmy rozpocząć drugą część. A w niej m.in. Michał Derkowski popisał się indywidualnym rajdem przez całe boisko finalizując go golem na 1:6. Przy stanie 1:7 arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy, przed którymi otworzyła się szansa na drugie trafienie. Do piłki podszedł Artur Pokorski, ale w tym pojedynku lepszy okazał się Max Dubov. Duet Rafał Duda – Aleksander Janiszewski dobił rywala, ustalając wynik na 1:9. Mobilis mógł zdobyć więcej goli, ale niekiedy zbyt długo zawodnicy gości zwlekali z wykończeniem akcji. Zasłużona wygrana Mobilisu, który wciąż idzie łeb w łeb z Tartakiem!

4
18:00
( 2 : 3 )
5 : 6
Raport

Aspirująca do tytułu mistrzowskiego 6 Ligi drużyna FC Tartak chcąc pozostać na pierwszym miejscu rozegrała pełen emocji i zwrotów akcji mecz przeciwko niżej notowanej ekipie Slavic Warszawa. Od pierwszej minuty obserwowaliśmy determinację gości w dążeniu do zdobycia trzech punktów. Jednak to gospodarze, jako pierwsi zdobyli bramkę i to już w drugiej minucie spotkania, kiedy po szybkiej kontrze Michał Staszewski po podaniu Antka Nuszkiewicza umieścił piłkę w siatce Tartaku. Parę minut zajęło gościom doprowadzenie do remisu, a pierwsze ich wyjście na przewagę zapewnił im gol samobójczy gospodarzy. Obie drużyny przez cały czas gry pokazywały bardzo ofensywne nastawienie, co dało Nam wiele pozytywnych emocji, oraz sytuacji podbramkowych, które z przyjemnością oglądaliśmy. Efektowna, a zarazem efektywna gra bramkarzy przeplatana niewykorzystywanymi „setkami” napastników obu drużyn nie pozwalała oderwać oczu od wydarzeń na boisku. Przy prowadzeniu 5:2 dla Tartaku,  gospodarze zaczęli mieć problem, aby wyjść z tego meczu choćby z jednym punktem. Jednak ich wola walki była duża i opłacalna. Na pięć minut przed końcem można było wyczuć zaniepokojenie i lęk o wynik u gości. W przeciągu paru chwil mieliśmy już remis 5:5, a ataki Slaviku robiły się coraz groźniejsze. Było o włos od dużej niespodzianki, kiedy goście po faulu dostali rzut wolny. Mocny strzał obił ręce bramkarza, a obrońca chcąc wybić piłkę zmierzającą do siatki zanotował na swoim koncie trafienie samobójcze dając wygraną gościom 6:5. Pomimo dość niefortunnej sytuacji gospodarze walczyli do samego końca, aby zremisować. Na ich nieszczęście zabrakło im czasu. Pech jednych jest szczęściem drugich, a my oglądaliśmy przepiękny dynamiczny spektakl pełen zwrotów akcji, za co dziękujemy obu drużynom.

5
18:30
( 1 : 4 )
3 : 7
Raport

Spotkanie zajmującego przed majówkowym graniem pozycję w czołowej trójce CompatiBL, podejmował aspirujących do włączenia się do walki o ligowe podium Cosmosem United. Sam mecz zapowiadaliśmy jako megahit i dużo się nie pomyliliśmy. Mecz od pierwszego gwizdka był otwarty, owocował w wiele sytuacji podbramkowych, choć często albo dobrze interweniowali bramkarze, albo formacja defensywna obydwu zespołów w porę zażegnywała niebezpieczeństwo. Jako pierwsi w końcu do bramki rywali trafili zawodnicy Cosmosu, kiedy to Marcin Niemyjski wykorzystał podanie Cezarego Węgrzyńskiego. CompatiBL starał się jak mógł, próbował różnych sposobów na odrobienie strat i doprowadzenie do wyrównania. W końcu udała się ta sztuka i to w niebyle jakim stylu. Do rzutu wolnego podszedł Artur Kustov i uderzył tak, że nie było czego zbierać, a dobrze dysponowany w bramce Patryk Świtaj musiał po prostu wyciągnąć piłkę z siatki. Stracony gol zezłościł gości, którzy ruszyli do szaleńczych ataków na bramkę przeciwnika, co przyniosło pożądany skutek, w odstępie kilku minut dwukrotnie do siatki trafił Chris Rodil Kalaba, a wynik do przerwy na 1:4 ustalił Jurij Martynowycz. W drugiej połowie CompatiBL ruszył do odrabiania strat, bracia Volin robili co w ich mocy, żeby spróbować odrobić straty, udało im się nawet wspólnie wypracować jedną bramkę. To było jednak za mało na dobrze dysponowany Cosmos United, którzy po raz kolejny pokazali monolit w defensywie i trudno było pokonać ich bramkarza. Dodając do tego kilka składnych akcji w formacji ataku udało im się wygrać to niesamowicie ważne w kontekście układu tabeli spotkanie.

Reklama