Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 6 Liga
Zarówno Slavic Warszawa jak i Bad Boys kiepsko rozpoczęły wiosenne zmagania i musiały uznać wyższość swoich przeciwników. Na papierze wyraźnym faworytem tego spotkania był zespół gospodarzy, który plasował się w środkowej części tabeli. Ich rywal po serii porażek zamykał ligową tabelę. Jednak już początek spotkania pokazał, że będziemy świadkami bardzo wyrównanego meczu. Pierwsze groźne akcje z obydwu stron zakończyły się bardzo dobrymi interwencjami bramkarzy. Dopiero pod koniec pierwszego kwadransa Źli Chłopcy za sprawą popularnego Miszy wyszli na prowadzenie. W tej części spotkania więcej składnych akcji stworzyli goście, ale dzięki świetnym interwencjom Mateusza Gołębiewskiego wynik w protokole meczowym się nie zmieniał. W końcu goście w ostatnich sekundach pierwszej połowy dopięli swego i na przerwę schodzili z przewagą dwóch bramek. Pierwsza część drugiej połowy spotkania to spokojna gra zespołu gości, który w pełni kontrolował przebieg spotkania. W 35 minucie obrońca gości popełnił błąd, który skrzętnie wykorzystał Michał Staszewski zdobywając bramkę kontaktową. Chwilę później mieliśmy już remis. Po przypadkowym zagraniu piłki ręką w polu bramkowym z rzutu karnego wyrównali gospodarze. W ostatnich minutach spotkania obydwie drużyny rzuciły się do ataków. Pierwsi skuteczną akcję przeprowadzili gospodarze, ale chwilę przed końcowym gwizdkiem sędziego padła wyrównująca bramka. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym wynikiem 3:3. Slavic Warszawa po słabej pierwszej połowie zdołał podnieść się i zdobyć cenny punkt. Bad Boysi w końcu przyszli w szerokim składzie i to jest dla nich dobry prognostyk na kolejne spotkania.
Spotkanie Cosmos United z Laissez Faire United miało istotne znaczenie dla układu tabeli i ewentualną walkę o podium. Od pierwszej minuty dominowali gospodarze i stwarzali sobie sytuacje bramkowe. Znakomicie jednak w bramce spisywał się Adam Mierzejewski. Szczelna defensywa dawała radę mniej więcej do dziesiątej minuty. Wtedy Salwador de Fenix po przejęciu piłki nie dał szans bramkarzowi gości i było 1:0. Gospodarze poszli za ciosem i po chwili było już 2:0. Od tego momentu kilka dogodnych sytuacji zmarnował Cosmos. Nieoczekiwanie po jednej z kontr Artur Pokorski strzelił bramkę na 2:1. Jednak po chwili Jurij Martynowicz podwyższył na 3:1 i do przerwy z takim wynikiem drużyny zeszły na odpoczynek. Po zmianie stron gospodarze nie zamierzali się zatrzymywać. Nadal znakomicie funkcjonowała defensywa Cosmosu i rywale mieli problemy ze stwarzaniem sobie klarownych sytuacji. Do tego stopnia goście nie mieli pomysłu na grę, że oglądaliśmy próby stwarzania sytuacji przez bramkarza Adama Mierzejewskiego. W ofensywie ekipa Salwadora de Fenixa była jeszcze skuteczniejsza niż przed przerwą i strzelała kolejne bramki. W końcówce dominacja gospodarzy była już bezapelacyjna i mecz zakończył się wynikiem 8:1. Cosmos widać, że jest w coraz lepszej formie i jeżeli nadal będzie tak skuteczny to zajmie w naszej ocenie wysoką pozycję na koniec sezonu. Laiseez Faire United muszą szukać punktów w kolejnych meczach, bo obecna pozycja w tabeli nie gwarantuje im utrzymania w tej lidze.
Grad bramek oglądaliśmy w starciu Mobilisu z Miejskimi Ziemniaczkami. Gospodarze byli tutaj nieoczywistym faworytem ze względu na wyższe miejsce w tabeli, ale team Pawła Żurka pokazał ostatnio wysoką formę w starciu z Hiszpańskim Galeonem i to goście dyktowali warunki od początku spotkania. Już w 1 minucie Konrad Konik wyprowadził Ziemniaczki na prowadzenie, a nie minęło nawet dziesięć minut kiedy było już 0:3 dla MZu po golach Michała Przybyło i pięknym trafieniu z wolnego Pawła Białasa. Gospodarze chyba trochę przespali pierwszą część spotkania, ale wzięli się do odrabiania strat i gola kontaktowego ustrzelił Rafał Duda. Po chwili było już 2:3 po trafieniu Aleksandra Janiszewskiego, a w 17 minucie Marcin Derkowski zdobył gola wyrównującego. Mobilis nie odpuszczał i minutę później Jakub Kaczmara wyciągał piłkę z siatki po strzale Rafała Dudy, a mecz nabierał kolorów, bo bramkę do szatni zapakował Konrad Konik i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 4:4. W drugiej części meczu inicjatywa przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę boiska. Ziemniaczki znów wyszły na prowadzenie, kiedy podanie Konrada Konika na gola zamienił Michał Przybyło. Mobilis odpowiedział golem Marcina Derkowskiego, a po kilku minutach znów prowadzili gospodarze po golu Aleksandra Janiszewskiego. Na dziesięć minut przed końcem Miejskie Ziemniaczki zdobyły gola wyrównującego i końcówka meczu to istna wojna nerwów po jednej i drugiej stronie. Mobilis strzelił na 7:6, Ziemniaczki błyskawicznie odpowiedziały golem i kiedy wydawało się, że dojdzie do podziału punktów, gościom zabrakło koncentracji w samej końcówce. Aleksander Janiszewski przedarł się przez defensywę gości i nie dając szans Szymonowi Groblickiemu ustalił wynik meczu na 8:7.
Dwie drużyny i dwie zupełnie inne perspektywy. FC Tartak zajmuje pierwsze miejsce i poważnie myśli o mistrzostwie, a Hiszpański Galeon powoli zaczyna już tracić nadzieje na utrzymanie, zamykając tabelę szóstej ligi. Bazując na tych danych, a także ostatnich występach obydwu drużyn spodziewaliśmy się spokojnego zwycięstwa gospodarzy. Nie pomyliliśmy się! Oczywiście ani przez moment nie odbieraliśmy szans gościom, ale gdy Drwale są w takiej formie, nikt nie zdołałby ich zatrzymać. Najlepszym tego przykładem był sam początek meczu, w którym strzelecką formą popisał się Jacek Łukasiewicz. Zaczął od bramki zdobytej dzięki rykoszetowi, ale już chwilkę później uderzył z okolic własnego pola karnego i przy pomocy poprzeczki, przelobował bramkarza. Niewątpliwie była to jedna z najpiękniejszych bramek tej kolejki, ale na tym trafieniu się ten mecz nie skończył. Gola na 3:0 zdobył Maciej Piasecki, który ostatecznie został wybrany zawodnikiem meczu, dzięki siedmiu trafieniom! Zanim one nadeszły, bramkę dającą nadzieję zdobył Zakrent, reprezentujący HG. Właśnie po tym golu, mini hat-tricka zaliczył Piasecki, strzelając kolejno na 4:1, 5:1 i 6:1. Jedną z bramek zdobył po okiwaniu bramkarza - tę sztukę powtórzył również Mateusz Wodnicki przy siódmej bramce swojego zespołu. Przed przerwą naszą uwagę zwrócił również gol Łukasza Łukasiewicza, który wykorzystał nieuwagę defensywy rywala i uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego na niestrzeżoną bramkę Galeonu. W dalszej części meczu ponownie trafił z tego stałego fragmentu gry, a Piasecki ponownie okiwał bramkarza. Efektowne trafienie zaliczył również Zakrent, strzelając piętką, ale należy to traktować jedynie jako gola na otarcie łez. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 18:4, boleśnie ukazując różnice pomiędzy obiema drużynami.
W spotkaniu pomiędzy zespołami CompatiBL, a Lujwaffe Tarchomin mieliśmy do czynienia z nie lada emocjami. Drużyna zajmująca ex aequo pierwsze miejsce mierzyła się z zajmującymi czwarte miejsce gośćmi. Paradoksalnie to właśnie dla ekipy z warszawskiego Tarchomina mecz rozpoczął się o wiele lepiej. Relatywnie szybko objęte prowadzenie, za sprawą trafienia kapitalnego tego dnia Wysockiego zostało podwyższone dzięki bramce Jakuba Adamczyka. Bezpieczna na pozór różnica bramkowa została jednak roztrwoniona w drugiej odsłonie rywalizacji. Rywale z Białorusi i Ukrainy bez wątpienia pokazali charakter nie tylko odrabiając straty, ale ponadto wyprzedzając swoich rywali na trzy bramkową różnicę. Jak widać sportowa złość i bezkompromisowa determinacja przyniosła skutki. Najpierw nadzieje na odzyskanie relatywnego kontaktu z rywalem dał Andrii Hrynda. Następnie swoją cegiełkę po rzucie karnym dołożył nowy zawodnik drużyny CompatiBL, Oleksandr Ivanow. Późniejsze trafienia Vlad’a Yarmolenki oraz Denys’a Pazenko pomogły ekipie ze wschodu na złapanie wiatru w żagle. Finalnie wynik ustalili Artur Kustov i Białorusin, Yauhenii Volin. Dzięki tym wydarzeniom gracze w jasno-niebieskich trykotach mogą cieszyć się ze zdobycia pełnej puli punktów oraz utrzymania kontaktu z czołową trójką. Przed nimi jednak niezwykle ciężkie zadanie. W meczu 12 kolejki Ligi Fanów podejmować będą Cosmos United. Mimo pozornego braku regularności w punktowaniu, ekipa Salvadora de Fenixa, jak i sam jej potencjał nie mogą zostać zbagatelizowane.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)