Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 6 Liga
Mecz pomiędzy Miejskimi Ziemniaczkami, a CompatiblL zapowiadał się raczej jako walka underdoga z potentatem, ale jak to rzeczywiście wyglądało na boisku? Już w pierwszych minutach goście wyszli na prowadzenie, a oprócz tego doskonale zachował się w bramce Oleksandr Fedosiuk. Mimo to Miejskie Ziemniaczki stale próbowały wymusić błąd w zespole rywali. CompatibL w tej części gry próbował swojego szczęścia w kontratakach. Przez kilka minut mieliśmy fragment gry w środkowej części boiska, brakowało składnych akcji po obydwu stronach. W drugiej części pierwszej połowy doszło do wymiany ciosów gol za gol, ale kropkę nad „i” postawił Konrad Konik, który skutecznie wyegzekwował rzut karny po błędzie rywali. Do połowy mieliśmy wynik 2:2. Po zmianie stron w gospodarzy jakby ktoś natchnął nową energię, biegali od pola karnego do pola karnego, potrafili zepchnąć do głębokiej defensywy rywali oraz wykorzystać swoje atuty właśnie w postaci szybkiego przeprowadzenia piłki na stronę rywala. Efektem tego były kolejne skuteczne akcje tercetu Konik-Saif-Zimny, który był nie do upilnowania. Obrońcy CompatibL starali się wrócić do gry, jednak najpierw cztery, a później pięć kolejno straconych bramek może podciąć skrzydła. Co ważne gospodarze za wszelką cenę chcieli strzelać kolejne gole, co było paradoksalnie fair wobec rywali, ponieważ z szacunku do lidera nie zwolnili tempa ani przez chwilę. Rozbici goście w tej części połowy zdobyli w sumie trzy bramki, tego dnia było to za mało. Ostatecznie zasłużone zwycięstwo padło łupem gospodarzy, którzy wygrali 12:5, dzięki zwycięstwu uciekli ze strefy spadkowej ligi 6.
W niedzielne popołudnie Cosmos United podejmował Hiszpański Galeon. Obu ekipom bardzo zależało na zdobyciu kompletu punktów, by poprawić swoją pozycję w ligowej tabeli. Mecz zdecydowanie lepiej zaczęli "kosmiczni", ich gra od początku meczu zazębiała się dzięki czemu stwarzali sobie wiele bramkowych sytuacji. Na pierwszego gola nie musieliśmy długo czekać. Na indywidualną akcję zakończoną strzałem zdecydował się Paweł Kucharski i dał prowadzenie swojej drużynie. Z każdą upływającą minutą coraz groźniejsze sytuacje pod bramką gości, stwarzali sobie zawodnicy gospodarzy. Dopiero przy stanie 2:0 na chwilę przebudzili się zawodnicy Hiszpańskiego Galeonu, dwójkową akcję Magnusa Michalskiego oraz Norberta Skrzecza wykańcza ten drugi i mieliśmy 2:1. Niestety gości jednak w tej części spotkania nie było stać już na nic więcej, a gospodarze z każdą upływającą minutą powiększali swoją przewagę i na przerwę schodziliśmy przy stanie 6:1. Druga połowa nie przyniosła zmiany obrazu gry, goście nadal rozpaczliwie bronili swojej bramki starając się co jakiś czas wyprowadzać kontrataki. Cosmos United natomiast co chwile nakręcali się zdobytą bramką i powiększali swoją przewagę. Prawdziwą kanonadę strzelecką w tym meczu urządził sobie Chris Rodil Kalaba, który był autorem aż sześciu bramek i bez wątpienia był jednym z wyróżniających się zawodników w tym meczu. Przy wyniku 10:2 w szyki obronne gospodarzy wdało się małe rozluźnienie, ale dwie strzelone bramki przez Hiszpański Galeon nie miały już zupełnie wpływu na końcowy rezultat. Spotkanie zakończyło się wynikiem 13:4 i dzięki temu "Kosmici" mocno zbliżają się do strefy medalowej, a Hiszpański Galen coraz mocniej "umacnia się" w strefie spadkowej.
Zespół Lujwaffe Tarchomin w ubiegłym tygodniu zgarnął bez wysiłku cenne trzy punkty, ponieważ ich przeciwnik nie stawił się na boisku. Zespół Bad Boys przeżywający problemy kadrowe nie byli w stanie stawić czoła ówczesnym liderom ligi i swój mecz wyraźnie przegrali. Gospodarze lepiej rozpoczęli mecz otwierając wynik spotkania już w drugiej minucie. Po straconej bramce do odrabiania strat wzięli się goście, którzy najpierw strzelili w słupek, a chwilę później doprowadzili do wyrównania. Wynik ten utrzymywał się tylko przez chwilę, gdyż ponownie gospodarze wyszli na prowadzenie. Mecz do tej pory był bardzo wyrównany, ale bardziej konkretny w swoich ataków był zespół gospodarzy. Mądra gra w obronie oraz wykorzystywanie błędów przeciwnika sprawiły, że w ciągu kilku minut zawodnicy z Tarchomina osiągnęli czterobramkową przewagę. W ostatniej akcji pierwszej połowy źli chłopcy zdołali raz pokonać Aleksa Janickiego i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 5-2 dla gospodarzy. Druga połowa rozpoczęła się od ataków z obydwu stron, czego efektem była jedna bramka strzelona przez każdą z drużyn. W kolejnych minutach inicjatywę przejęli goście, którzy nie mając nic do stracenia rzucili wszystko co najlepsze do przodu. Dwie strzelone bramki przez gości sprawiły, że ich strata stopniała do jednej bramki. Chwilę po strzelonej bramce zawodnicy gospodarzy ponownie dwukrotnie pokonali bramkarza Bad Boysów, którzy po raz kolejny w tym sezonie musieli uznać wyższość swoich rywali. Zawodnicy Lujwaffe Tarchomin wygrywając drugi mecz z rzędu wskoczyli do górnej części tabeli, ale różnice punktowe na tym poziomie rozgrywkowym są bardzo małe i wszystko może się zmienić po rozegraniu następnej kolejki spotkań.
W kolejnym meczu mierzyli się Mobilis i Slavic Warszawa czyli zespoły, które walczą o to, by zakończyć rundę jesienną na podium. Lepiej zaczęli zawodnicy Slavic, którzy po kilku minutach otworzyli wynik meczu po bardzo mocnym strzale Arka Zarzyckiego. Piłka zanim przekroczyła linię odbiła się jeszcze od poprzeczki, po czym wyszła w pole i zawodnicy Mobilisu próbowali protestować twierdząc, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Sędzia jednak wskazał na środek boiska, uznając bramkę na 0:1. Chwilę później mieliśmy ponownie remis, po bramce Rafała Dudy. Ten zawodnik okazał się kluczowy dla Mobiliu, kiedy to Slavic znów wyszedł na prowadzenie 1:2. Właśnie wtedy dwa gole napastnika gospodarzy sprawiły, że Mobilis odrobił straty z nawiązką. Jeszcze przed przerwą na 4:2 podwyższył Ireneusz Kowal i Mobilis mógł być zadowolony po 25 minutach. Po zmianie stron lepiej w mecz wszedł Slavic Warszawa. Najpierw Krzysztof Blankiewicz zdobył bramkę kontaktową, a następnie za sprawą Tomasza Markowicza goście doprowadzili do wyrównania 4:4. Na tym etapie meczu zawody były bardzo wyrównane i właściwie zwycięstwo mogło przechylić się na korzyść którejkolwiek ze stron. Tego dnia padło na ekipę Mobilisu, a bramka, którą przypieczętowali zwycięstwo, była przedniej urody. Aleksander Janiszewski dośrodkował w pole karne, a Ireneusz Kowal kapitalnie złożył się do główki i szczupakiem umieścił piłkę w siatce. Nawet rywale byli pod wrażeniem, bo takich goli nie oglądamy zbyt często. W końcówce jeszcze żółtą kartką ukarany został zawodnik Mobilisu i gospodarze kończyli w osłabieniu. Slavic mimo częstych ataków i usilnych prób nie doprowadził już do wyrównania. 3 punkty powędrowały do gospodarzy, choć Slavic również zaprezentował się całkiem nieźle.
Drużyna Fc Tartak po kolejnych dwóch wygranych meczach umocniła się na podium na tym poziomie rozgrywkowym i jest jednym z głównych faworytów do awansu. Zawodnicy Laissez Faire United ostatnich spotkań nie mogą zaliczyć do udanych, gdyż z dziewięciu możliwych punktów zdobyli tylko jeden. Jednak mimo mniejszej ilości zdobytych punktów lepiej spotkanie rozpoczęli goście, którzy już na początku meczu wyszli na prowadzenie. Podrażnieni straconą bramką zawodnicy gospodarzy od razu wzięli się do roboty i aż trzykrotnie w krótkim odstępie czasowym pokonali bramkarza gości. Kolejne minuty to dominacja zawodników Luca Kończala, którzy najpierw trafili w słupek by chwilę później podwyższyć swoje prowadzenie. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało do gości, którzy zdołali zmniejszyć stratę do dwóch bramek i drużyny schodziły na przerwę z wynikiem 4-2. Na początku drugiej części spotkania pewnie, z rzutu karnego, prowadzenie podwyższyli gospodarze. Kolejne minuty oprócz kar dla obydwu drużyn oraz dwóch strzałów w słupek zespołu gości nie przyniosły zmiany rezultatu. Chwilę przed końcowym gwizdkiem sędziego kolejną bramkę zdobyli goście i było to trafienie które ustaliło wynik spotkania na 5-3. Po tym zwycięstwie zespół FC Tartak wskoczył na fotel lidera i przynajmniej do następnej kolejki może na wszystkie drużyny patrzeć z góry. Drużyna Laissez Faire United przegrywając ten mecz znalazła się w strefie spadkowej, ale strata do bezpiecznego miejsca wynosi tylko punkt. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w Tartaku na 5 strzelonych bramek było 5 różnych strzelców, co tylko potwierdza, że Drwale potrafią być niebezpieczni w każdej formacji swojego zespołu.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)