Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 8 Liga
Złe miłego początki - tak najlepiej można podsumować mecz z perspektywy gospodarzy. Już w drugiej minucie z boiska zszedł Piotr Ziembiński, czyli najskuteczniejszy zawodnik drużyny. Na szczęście Synów Księdza, nie pokrzyżowało to planów drużyny w walce z Kresowią Warszawa - planowali wygrać i tak też ostatecznie się stało.
Pierwsza połowa była okresem świetnej gry obu bramkarzy - Paweł Pryciński oraz Orkhan Huseynli dwoili i troili się w bramkach swoich drużyn ze świetnym skutkiem. Do połowy widzieliśmy tylko dwie bramki (1:1) i kilka świetnych interwencji. Szczególnie błyszczał bramkarz gospodarzy, który trzykrotnie uratował kolegów z drużyny przed pewną stratą bramki.
W drugiej połowie Synowie Księdza podkręcili tempo i zostawili rywali w tyle. Gospodarze grali widowiskowo, próbując sztuczek, strzałów z półprzewrotki i kombinacyjnych akcji. Odnaleziony luz pomógł im zdobyć bramkę na 2:1, jednak później po stosunkowo niegroźnym kontrataku gości nastąpiło zamieszanie w polu karnym i otoczony przez gospodarzy Vadym Bezbidovych wywalczył rzut karny. Paweł Pryciński sparował strzał na słupek, piłka wróciła w pole karne, jednak zawodnicy Kresowii nie byli w stanie wykorzystać zamieszania - futbolówka po dobitce odbiła się od drugiego słupka. Kolejne kwadrans to okres dominacji gospdoarzy - Adam Jusiński i Maciej Cendrowski kręcili bezradnymi rywalami, którzy stracili kolejne dwie bramki. Bezpieczne, trzybramkowe prowadzenie 4:1 najprawdopodobniej rozluźniło gospodarzy lub poranna kawa przestała działać - tylko tak można tłumaczyć proste błędy, które wkradły się w poczynania Synów Księdza w końcówce spotkania. Najpierw łatwo stracona bramka na 4:2, po chwili przestrzelony karny, a później znów trafienie rywali- wszystko na przestrzeni zaledwie kilku minut. Na nieszczęście gości na happy end zabrakło czasu - gospodarze wygrali 4:3.
Debiutanci z FC Patriot już w pierwszej kolejce uciekli ze strefy spadkowej.
Mecz należał do gości już od pierwszych minut, a Serhii Zarubin już w pierwszych minutach musiał wyciągać piłkę z siatki. Za pierwszym razem gol co prawdanie został uznany (nikt nie dotknął piłki po wrzucie z autu), jednak chwilę później goście otworzyli wynik meczu po dość nieszczęśliwym dla gospodarzy rykoszecie. Wyglądało to nieciekawie i zapowiadało się na jednostronne spotkanie. Na szczęście, stracona bramka zadziałała na FC Alliance motywująco a zawodnicy ekipy domowej zaczęli grać jak na pretendentów do miejsca medalowego przystało. Wyrównanie nastąpiło stosunkowo szybko i mecz przy remisie 1:1 utknął na chwilę w środku pola. Impas przełamali goście, strzelając dwie szybkie bramki. Przed przerwą jednak gospodarzom udało się jeszcze doskoczyć do rywali, strzelając na 2:3.
Druga połowa to już zdecydowanie większa przewaga gości. Jedyną nadzieję FC Alliance dawały bramki zdobywane przez Nazariya Maksymovycha, które padały po przechwytach na połowie rywala. Poza tym goście wiedli prym w każdym aspekcie spotkania, łącznie z tym najważniejszym - strzelonymi golami. Za najlepszego na boisku został uznany Maksim Abramau, który w drugiej połowie strzelił dwie bramki dla gości, przypieczętowując ich zwycięstwo. Ostatecznie FC Patriot wygrało zasłużenie i pewnie 4:7 a pościg patriotów za miejscem premiowanym przepustką na SUPERBET CUP - Puchar Ligi Fanów można uznać za otwarty.
Spotkanie FC Dnipro United z Force Fusion FC jest świetnym przykładem kilku piłkarskich oczywistości. Najważnieszą z nich jest oczywiście korzyść, jaką daje posiadanie ławki rezerwowych (gospodarze nie mieli nikogo na zmianę) oraz znaczenie odpowiedniego wejścia w mecz (tutaj również Dnipro nie błysnęło, szybko tracąc dwie bramki na samym początku). Dodając do tego kontekst w postaci jesiennych wyczynów obu zespołów, wynik końcowy można uznać za niski wymiar kary dla gospodarzy.
Należy jednak przyznać zawodnikom pokonanej drużyny, że póki mieli siły, długimi momentami pierwszej odsłony wyglądali na drużynę lepszą niż goście. Maksym Marchenko i Viacheslav Hladyshev walczyli z przodu ile sił w nogach, udało im się nawet wyrównać wynik spotkania na 2:2, jednak wspomniane już braki kadrowe były nie do pokonania. Jeszcze przed przerwą Force Fusion FC zaczęło wykorzystywać przewagę liczebną i zamęczyli przeciwnika swoją intensywnością. Ruslan Yakubiv i Piotr Szpilarewicz jak zwykle byli bezlitośni wobec mniej wybieganych rywali i razem uzbierali aż 11 oczek do kanadyjczyka w spotkaniu, które z minuty na minutę było coraz bardziej jednostronne.
W kontekście FC Dnipro United pozostaje pytanie - jaki byłby końcowy wynik, gdyby gospodarze rozpoczęli mecz z należytą koncentracją? Zapewne wygraliby pierwszą połowę, jednak dalej nie należy się oszukiwać - nawet w najlepszym możliwym scenariuszu trudno by tutaj mówić o szansie na urwanie chociażby punktu drużynie tak mocnej i tak dobrze zorganizowanej jak Force Fusion FC.
To spotkanie zapowiadało się jako starcie drużyn o zupełnie różnych celach. Legion UA po solidnej rundzie jesiennej mógł realnie myśleć o włączeniu się do walki o awans, natomiast Shitable z dorobkiem zaledwie 7 punktów desperacko potrzebowało zwycięstw, by wydostać się ze strefy spadkowej. Początek meczu kompletnie zaskoczył gospodarzy. Goście weszli w spotkanie z ogromną intensywnością i skutecznością. Już w pierwszych 10 minutach trzykrotnie trafiali do siatki a na listę strzelców wpisali się Yavdonka, Krayeuski oraz Boiarchuk, dając swojej drużynie prowadzenie 3:0. Legion UA próbował odpowiedzieć i w 15. minucie dopiał celu gdy Filimonau zdobył bramkę na 3:1. Jak się jednak okazało, był to jedynie chwilowy przebłysk. W dalszej części pierwszej połowy dominacja Shitable była wyraźna. Goście kontrolowali grę i dorzucili jeszcze trzy trafienia, schodząc na przerwę z imponującym prowadzeniem 6:1. Druga połowa przyniosła zupełnie inne oblicze meczu. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat i z każdą minutą wyglądali coraz groźniej. Ich determinacja przyniosła efekty bo już w 31. minucie, po golach Chornobaia oraz Pushkarenki, wynik niespodziewanie zrobił się 6:5 i zapowiadała się emocjonująca końcówka. Kiedy wydawało się, że Legion UA może doprowadzić do wyrównania, ostatnie słowo należało do gości. Shitable zachowało więcej chłodnej głowy i w końcówce dołożyło jeszcze dwa gole, ostatecznie wygrywając 8:5. To zwycięstwo może mieć ogromne znaczenie dla Shitable w kontekście walki o utrzymanie, natomiast Legion UA mimo ambitnej pogoni musi wyciągnąć wnioski z bardzo słabej pierwszej połowy.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)