reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
08:00

Złe miłego początki – tak najlepiej można podsumować mecz z perspektywy gospodarzy. Już w drugiej minucie z boiska zszedł Piotr Ziembiński, czyli najskuteczniejszy zawodnik drużyny. Na szczęście Synom Księdza nie pokrzyżowało to planów w walce z Kresovią Warszawa – planowali wygrać i tak też ostatecznie się stało.

Pierwsza połowa była okresem świetnej gry obu bramkarzy – Paweł Pryciński oraz Orkhan Huseynli dwoili się i troili w bramkach swoich drużyn ze świetnym skutkiem. Do przerwy widzieliśmy tylko dwie bramki (1:1) i kilka znakomitych interwencji. Szczególnie błyszczał bramkarz gospodarzy, który trzykrotnie uratował kolegów z drużyny przed pewną stratą gola.

W drugiej połowie Synowie Księdza podkręcili tempo i zostawili rywali w tyle. Grali widowiskowo, próbując sztuczek, strzałów z półprzewrotki i kombinacyjnych akcji. Odnaleziony luz pomógł im zdobyć bramkę na 2:1, jednak później, po stosunkowo niegroźnym kontrataku gości, nastąpiło zamieszanie w polu karnym i otoczony przez gospodarzy Vadym Bezbidovych wywalczył rzut karny. Paweł Pryciński sparował strzał na słupek, piłka wróciła w pole karne, jednak zawodnicy Kresovii nie byli w stanie wykorzystać zamieszania – futbolówka po dobitce odbiła się od drugiego słupka.

Kolejny kwadrans to okres dominacji gospodarzy – Adam Jusiński i Maciej Cendrowski kręcili bezradnymi rywalami, którzy stracili kolejne dwie bramki. Bezpieczne, trzybramkowe prowadzenie 4:1 najprawdopodobniej rozluźniło gospodarzy, albo po prostu poranna kawa przestała działać – tylko tak można tłumaczyć proste błędy, które wkradły się w poczynania Synów Księdza w końcówce spotkania.

Najpierw łatwo stracona bramka na 4:2, po chwili przestrzelony rzut karny, a później znów trafienie rywali – wszystko na przestrzeni zaledwie kilku minut. Na nieszczęście gości na happy end zabrakło czasu i musieli się pogodzić z minimalną porażką.

3
09:00

Ten mecz należał do zespołu gości już od pierwszych minut, a Serhii Zarubin już na początku musiał wyciągać piłkę z siatki. Za pierwszym razem gol co prawda nie został uznany (nikt nie dotknął piłki po wrzucie z autu), jednak chwilę później goście otworzyli wynik meczu po dość nieszczęśliwym dla rywali rykoszecie. Wyglądało to nieciekawie i zapowiadało się na jednostronne spotkanie. Na szczęście stracona bramka zadziałała na FC Alliance motywująco, a zawodnicy tej ekipy wreszcie zaczęli grać tak, jak na pretendentów do miejsca medalowego przystało. Wyrównanie nastąpiło stosunkowo szybko i mecz przy remisie 1:1 na chwilę utknął w środku pola.

Impas przełamali goście, strzelając dwie szybkie bramki. Przed przerwą jednak gospodarzom udało się jeszcze doskoczyć do rywali, zdobywając gola na 2:3.

Druga połowa to już zdecydowanie większa przewaga gości. Jedyną nadzieję FC Alliance dawały bramki zdobywane przez Nazariya Maksymovycha, które padały po przechwytach na połowie rywala. Poza tym goście wiedli prym w każdym aspekcie spotkania, łącznie z tym najważniejszym – strzelonymi golami. Za najlepszego na boisku został uznany Maksim Abramau, który w drugiej połowie strzelił dwie bramki dla triumfatorów, przypieczętowując ich zwycięstwo.

Ostatecznie FC Patriot wygrało zasłużenie 4:7, a pościg „Patriotów” za miejscem premiowanym przepustką na Superbet Cup – Puchar Ligi Fanów można uznać za otwarty.

4
12:00
( 2 : 4 )
3 : 9
Raport

Spotkanie FC Dnipro United z Force Fusion FC jest świetnym przykładem kilku piłkarskich oczywistości. Najważniejszą z nich jest oczywiście korzyść, jaką daje posiadanie ławki rezerwowych (gospodarze nie mieli nikogo na zmianę), oraz znaczenie odpowiedniego wejścia w mecz (tutaj również Dnipro nie błysnęło, szybko tracąc dwie bramki na samym początku). Dodając do tego kontekst w postaci jesiennych wyczynów obu zespołów, wynik końcowy można uznać za niski wymiar kary dla gospodarzy.

Należy jednak przyznać zawodnikom pokonanej drużyny, że póki mieli siły, w długich fragmentach pierwszej odsłony wyglądali na zespół lepszy niż goście. Maksym Marchenko i Viacheslav Hladyshev walczyli z przodu ile sił w nogach, udało im się nawet wyrównać wynik spotkania na 2:2, jednak wspomniane już braki kadrowe były nie do pokonania.

Jeszcze przed przerwą Force Fusion FC zaczęło wykorzystywać przewagę liczebną i zamęczyło przeciwnika swoją intensywnością. Ruslan Yakubiv i Piotr Szpilarewicz jak zwykle byli bezlitośni wobec mniej wybieganych rywali i razem uzbierali aż 11 oczek w klasyfikacji kanadyjskiej w spotkaniu, które z minuty na minutę stawało się coraz bardziej jednostronne.

W kontekście FC Dnipro United pozostaje pytanie – jaki byłby końcowy wynik, gdyby gospodarze rozpoczęli mecz z należytą koncentracją? Zapewne wygraliby pierwszą połowę, jednak nie należy się oszukiwać – nawet w najlepszym możliwym scenariuszu trudno byłoby mówić o szansie na urwanie choćby punktu drużynie tak mocnej i tak dobrze zorganizowanej jak Force Fusion FC.

5
13:00

To spotkanie zapowiadało się jako starcie drużyn o zupełnie różnych celach. Legion UA, po solidnej rundzie jesiennej, mógł realnie myśleć o włączeniu się do walki o awans, natomiast Shitable, z dorobkiem zaledwie 7 punktów, desperacko potrzebowało zwycięstw, by wydostać się ze strefy spadkowej.

Początek meczu kompletnie zaskoczył gospodarzy. Goście weszli w spotkanie z ogromną intensywnością i skutecznością. Już w pierwszych 10 minutach trzykrotnie trafiali do siatki, a na listę strzelców wpisali się Yavdonka, Krayeuski oraz Boiarchuk, dając swojej drużynie prowadzenie 3:0. Legion UA próbował odpowiedzieć i w 15. minucie dopiął celu – Filimonau zdobył bramkę na 3:1. Jak się jednak okazało, był to jedynie chwilowy przebłysk. W dalszej części pierwszej połowy dominacja Shitable była wyraźna. Goście kontrolowali grę i dorzucili jeszcze trzy trafienia, schodząc na przerwę z imponującym prowadzeniem 6:1.

Druga połowa przyniosła zupełnie inne oblicze meczu. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat i z każdą minutą wyglądali coraz groźniej. Ich determinacja przyniosła efekty, bo już w 31. minucie, po golach Chornobaia oraz Pushkarenki, wynik niespodziewanie zrobił się 6:5 i zapowiadała się emocjonująca końcówka. Kiedy wydawało się, że Legion może doprowadzić do wyrównania, ostatnie słowo należało do gości. Shitable zachowało więcej chłodnej głowy i w końcówce dołożyło jeszcze dwa gole, ostatecznie wygrywając 8:5.

To zwycięstwo może mieć ogromne znaczenie dla Shitable w kontekście walki o utrzymanie, natomiast Legion UA, mimo ambitnej pogoni, musi wyciągnąć wnioski z bardzo słabej pierwszej połowy.

Reklama