reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
15:00

W ramach ósmej kolejki Ligi Fanów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym spotkały się drużyny zajmujące miejsca w strefie spadkowej. Ekipa FC Impuls UA podejmowała zespół FC Lakoksy. Było to starcie dwóch beniaminków, którym dotychczas udało się wygrać zaledwie dwa spotkania, co z pewnością jest dla obu drużyn sporym niedosytem. Niedzielny mecz wydawał się przysłowiowym starciem o sześć punktów, dlatego spodziewaliśmy się ciekawego widowiska.

Już od początku meczu widać było duże zaangażowanie po obu stronach boiska. Jako pierwsi z bramki cieszyli się gospodarze, którzy za sprawą Daniila Kuznetsova objęli prowadzenie. Odpowiedź gości była piorunująca - w zaledwie kilka minut z prowadzenia cieszyli się już zawodnicy Lakoksów. Zdobywcą obu bramek został Mikołaj Zawadzki. W kolejnej fazie meczu inicjatywę przejęli gospodarze, którzy raz po raz atakowali bramkę Bartka Czajki. W końcówce pierwszej połowy poważnie wyglądającej kontuzji nabawił się jeden z liderów FC Impuls, Vladyslav Budz, który zmuszony był opuścić boisko. Grający od tego momentu bez zmian zespół gospodarzy nie zamierzał się poddawać. Dzięki dwóm bramkom Igora Petlyaka zawodnicy z Ukrainy ponownie objęli prowadzenie 3:2. Jeszcze przed przerwą wynik podwyższył Kiril Povolotskyi i schodziliśmy na nią przy rezultacie 4:2.

Druga połowa to szarpana gra z obu stron. Na boisku robiło się coraz więcej miejsca, a zmęczenie zawodników było coraz bardziej widoczne. Lepiej tę część meczu rozpoczęli goście, którzy jako pierwsi strzelili gola po przerwie. Autorem bramki był Jan Kowalski, który przejął piłkę i pokonał bezradnego bramkarza rywali. Lakoksy starały się odrobić straty - należy docenić ich zaangażowanie, nieustępliwość oraz ambicję. Niestety, braki kadrowe i kontuzje nie pomagały w osiągnięciu korzystnego wyniku. Impuls kontrolował przebieg meczu do samego końca. Gospodarze dorzucili jeszcze trzy bramki, podwyższając prowadzenie do 7:3. Ostatnie słowo należało jednak do Lakoksów. W końcówce Kacper Bartoszewski zmniejszył rozmiary porażki. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:4.

Gospodarze wychodzą z tego starcia zwycięsko i dopisują sobie bardzo cenne trzy punkty. To z kolei następna porażka zespołu Bartka Królaka. Runda zbliża się do końca i to chyba dobry moment, by ochłonąć i już teraz pomyśleć o rundzie rewanżowej oraz ewentualnych wzmocnieniach. Wierzymy, że panowie z Góry Kalwarii dadzą radę i na wiosnę wrócą jeszcze silniejsi, bo jak wiemy: Lakoksy to nie napis na dropsach!

2
19:00

Hit Ekstraklasy ponownie nie zawiódł i po raz kolejny oglądaliśmy mecz na niesamowitym poziomie. Ktoś mógłby powiedzieć, że momentami było nudno, bo drużyny sporo grały z bramkarzami, rozgrywając swoje akcje, ale to właśnie jedne z nielicznych ekip w Lidze Fanów, które podchodzą do rywalizacji przygotowane taktycznie i mają wypracowane konkretne schematy na boisku.

Początek należał do EXC. Karol Bienias huknął z dystansu i Ochota prowadziła. Jednak gospodarze szybko odpowiedzieli, a co więcej – poszli za ciosem, wykorzystując błędy w defensywie i brak asekuracji. Zgarnęli dwie świetne piłki odbite przez Krzyśka Jabłońskiego. Gdy Michał Kielak strzelił trzeciego gola, goście wiedzieli, że będzie ciężko odrobić straty. Przed przerwą nadzieję na to, że wszystko może się odwrócić, dał Mateusz Olszak, który idealnie wbiegł w pole karne i oddał strzał, będąc sam w otoczeniu czterech zawodników Gladiatorów. Do przerwy 3:2 i drugie 25 minut zapowiadało się niezwykle ciekawie.

Po zmianie stron EXC niemal nie schodziło z połowy przeciwnika. Strzały z dystansu i próby rozmontowania defensywy rywala akcjami kombinacyjnymi długo nie przynosiły efektu. Niemoc przełamał dopiero Miłosz Nowakowski i mieliśmy remis. Napór EXC trwał, ale tego dnia w bramce swój popis dał Bartek Gwóźdź. Chyba nikt nie mógł podważyć jego występu w kategorii MVP całej kolejki. Gladiatorzy czekali na swoje szanse i się doczekali. Mariusz Zalewski po jednej z akcji dał prowadzenie, a w końcówce piekielnie mocny strzał Borysa Ostapenko zapewnił komplet punktów zespołowi Michała Dryńskiego.

EXC w tym sezonie była najlepsza w Europie i w Polsce, ale Gladiatorzy mają wybitny patent na wygrywanie z tym zespołem i po raz kolejny pokonali ekipę Ochoty w meczu na szczycie.

4
20:00

Tur Ochota miał jak dotąd najgorszą sytuację w tabeli i w niedzielę musiał szukać punktów w starciu z Tanatosem Browarkiem. Goście, po zwycięstwie z Ogniem Bielany, chcieli dorzucić kolejne trzy punkty i tym samym zbliżyć się do ekip z czołówki.

Początek to walka z obu stron, a gospodarze pokazali w pierwszym fragmencie meczu, że nie zamierzają oddawać pola rywalowi. Mieli szansę w przewadze, gdy żółtą kartkę otrzymał Janek Szklarzewicz. Paradoksalnie jednak właśnie wtedy stracili bramkę. Tomek Kotus mobilizował swój zespół do walki i Tur potrafił wyrównać. Goście jednak ponownie objęli prowadzenie. Gdy wydawało się, że dowiozą skromną przewagę do przerwy, stracili gola i po 25 minutach mieliśmy remis 2:2.

Po zmianie stron to zespół Michała Sobieralskiego wyszedł na dwubramkową przewagę i wydawało się, że będzie miał wydarzenia na boisku pod kontrolą. Tur jednak nie rezygnował i zdjął bramkarza, by zyskać przewagę w polu. Ta sztuka się udała i padła bramka kontaktowa. Od stanu 4:3 Tanatos Browarek zdołał dorzucić kolejne trafienie, ale wciąż nie mógł być pewny końcowego wyniku.

Gospodarze mozolnie konstruowali kolejne ataki i dopięli swego - na niespełna dwie minuty przed końcem było 5:5. Finisz należał jednak do gości, którzy zdobyli gola dającego komplet punktów w tym pojedynku. Tur nadal z trzema „oczkami” zamyka tabelę Ekstraklasy, a Tanatos Browarek przesuwa się w górę stawki i ma realne szanse na walkę o podium w tym sezonie.

5
22:00

Szalony mecz oglądaliśmy w starciu Ognia Bielany z KSB Warszawa. Goście przed tygodniem niespodziewanie pokonali In Plus & Alpan i nie zamierzali oddawać pola gospodarzom, którzy w tym sezonie grają efektownie, ale w defensywie wyglądają niestety nie najlepiej. W pierwszej połowie mieliśmy bramkę za bramkę. Gdy tylko ekipa Janka Napiórkowskiego wychodziła na prowadzenie, team Michała Tarczyńskiego natychmiast odpowiadał, więc wynik cały czas był na styku. Pierwsze 25 minut obie drużyny zakończyły remisem 4:4.

W drugiej połowie Ogień odskoczył na 6:4, ale gdy tylko złapał przewagę, w jego szykach obronnych pojawiło się rozluźnienie. KSB, mimo słabszego momentu, nadal biegało, walczyło i odrobiło straty. Ponownie świetnie zagrał lider drużyny, Maciek Grabicki, który był niemal wszędzie na boisku. Od stanu 6:6 goście po raz pierwszy objęli prowadzenie. To gospodarze musieli gonić wynik, ale dobry moment gry złapał Kuba Solecki - po jego bramkach udało się wyrównać.

Na kilka sekund przed końcem meczu mieliśmy remis 8:8 i wtedy dał o sobie znać Jacek Strzegocki. To jego trafienie zapewniło zwycięstwo w tym starciu, a co ważne — właśnie w końcówce meczu zawodnik ten zdobył trzy bramki i niemal każdą piłkę, którą otrzymał, zamieniał na gola.

Goście zgarniają trzy punkty i są obecnie trzecią siłą ligi. Ogień Bielany znajduje się w lekkim kryzysie, a to, co szczególnie rzuca się w oczy w tej rundzie, to słaba defensywa, która sprawiła, że gospodarze przegrali już kilka kluczowych spotkań mogących zaważyć na losach medali w tej kampanii.

Reklama