Sezon Lato 2020
Relacje meczowe: 1 Liga
Ukranian Vikings, choć nie był faworytem starcia z Impulsem, to w tym sezonie już nie raz pokazał, że jest niewygodnym rywalem. Nie zamierzał zatem łatwo oddać punktów i już początek pokazał, że faworyci będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by tutaj wygrać. Po kilku minutach było 0:2 i lepiej nie dało się tego rozpocząć. Impuls potrafił jednak szybko odpowiedzieć. Od stanu 2:2 przejął inicjatywę i wyszedł na prowadzenie. Bramkarz gospodarzy znakomicie uderzył z dystansu i mieliśmy na finiszu pierwszej połowy 3:2. Goście mieli przestój w grze, który wykorzystali rywale. Gdy wydawało się, że premierowa odsłona zakończy się jednobramkową różnicą, Impuls wykorzystał błąd w obronie Vikingów i podwyższył wynik. Druga połowa rozpoczęła się znakomicie dla teamu Bohdana Ivaniuka. Dwie bramki szybko ustawiły dobry wynik dla Impulsu. Goście jednak po słabszym okresie nie poddali się. Przy stanie 6:3 potrafili wrócić do gry i zaczę.li odrabiać straty. Gospodarze nie dowierzali, że tak łatwo wypuścili z garści dobry wynik, aczkolwiek przy stanie 6:6 zadali - wydawało się - decydujący cios. Przy stanie 7:6 prowadzący mieli jeszcze trzy znakomite szanse, by zamknąć to spotkanie. Najpierw z bliska nie trafili do pustej bramki, za chwilę trafili w słupek, aż wreszcie zmarnowali wyśmienitą kontrę. Jak mawia klasyk niewykorzystane szanse lubią się mścić i tak było w tym przypadku. Ostatnia akcja Vikingów i strzał, który dał remis gościom, kończąc to znakomite i dramatyczne widowisko. Brawa dla ekipy w białych trykotach, bo mimo że nie szło, to walczyli do końca o punkty. Impuls w tym sezonie końcówki meczów zwykle rozstrzygał na swoją stronę, ale tym razem sam zasmakował straty punktów w taki właśnie sposób.
Drużyna KSB Warszawa do kolejnego spotkania w Lidze Fanów przystępowała z kompletem zwycięstw. Ich przeciwnicy, Husaria Mokotów, od trzech kolejek nie zdobyła żadnego punktu i na pewno liczyła na przełamanie w tej kolejce. Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już w 2 minucie wyszli na prowadzenie. Po stracie bramki do ataku ruszyli goście, ale na ich przeszkodzie stał dobrze dysponowany tego dnia Cezary Wachnik. Kolejne celne trafienie widzieliśmy dopiero po upływie kwadransa gry i ponownie było ono autorstwa gospodarzy. Mimo kilku dobrych sytuacji w pierwszej połowie, wynik nie uległ już zmianie i na przerwę drużyny schodziły z dwubramkowym prowadzeniem KSB. Druga odsłona przyniosła nam o wiele więcej emocji. Najpierw bramkę kontaktową zdobyli goście, ale dwie minuty później ponownie do siatki trafił Maciej Grabicki i jego drużyna odskoczyła na odległość dwóch trafień. Lada moment obydwie drużyny dorzuciły po jednym trafieniu i na 10 minut przed końcowym gwizdkiem sędziego mieliśmy 4:2. Na kolejną bramkę gospodarzy dwa razy odpowiedzieli zawodnicy Tomka Hubnera, co zapowiadało bardzo interesującą końcówkę. Chwilę przed końcem meczu zawodnicy KSB ponownie zwiększyli dystans, jakkolwiek ostatnie słowo należało do Janka Grzybowskiego, którzy strzelając piękną bramkę ustalił wynik na 6:5 dla KSB Warszawa. Drużyna ta odniosła kolejne zwycięstwo i pewnie przewodzi w ligowej tabeli. Dla zawodników Husarii Mokotów to już czwarta porażka z rzędu, a skutkiem tej serii jest obecność w strefie spadkowej.
Drużyna Fair Partner w ostatniej kolejce musiała uznać wyższość swoich przeciwników. Dla drużyny KSB Warszawa to było drugie spotkanie tej niedzieli i po ciężkim boju z Husarią, ich dyspozycja była wielką niewiadomą. Od początku mecz był bardzo wyrównany i mimo kilku sytuacji bramkowych, wynik nie ulegał zmianie. Po upływie ponad dziesięciu minut rezultat otworzyli goście, którzy wykorzystali grę w przewadze jednego zawodnika. Chwilę później grający w komplecie gospodarze zdołali wyrównać i mecz rozpoczął się na nowo. Pod koniec pierwszej połowy ostatnie celne trafienie w tej części zaliczyli goście i na przerwę drużyny schodziły z wynikiem 1:2. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy zawodnicy z Ukrainy zdołali wyrównać, ale kolejne minuty wyraźnie należały do KSB, który trzykrotnie pokonał golkipera przeciwników i był to kluczowy moment spotkania. Do końca meczu zawodnicy prowadzeni przez Michała Tarczyńskiego kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Na straconą bramkę szybko odpowiedzieli kolejnym trafieniem i ostatecznie wygrali 7:4. Było to drugie zwycięstwo tej drużyny w niedzielę, dzięki czemu ich przewaga w ligowej tabeli wzrosła do pięciu punktów. Dla drużyny Fair Partner to druga porażka z rzędu i przełamania trzeba poszukać następnej serii gier.
To mógł być dobry mecz, gdyby nie okoliczności, które spowodowały, że to spotkanie rozpoczęło się po pięciu zawodników w polu, a kończyło w czterech, co było trochę groteskowe. Z jednej strony gospodarze, którzy mieli mecz na Bemowie i spóźnili się około 20 minut, z drugiej goście, którzy dysponowali wąską kadrą, po czym w końcówce dwóch graczy również pojechało grać w innej lidze. Trudno tutaj mówić o czyjejś winie, tak się po prostu złożyło, chociaż wiemy, że gracze Husarii byli niezadowoleni, aczkolwiek nawet w Playarenie czeka się 15 minut na rywala. Co do samego meczu, to pierwsza połowa to zabawa graczy Volkswagena, którzy powstrzymywali się, by nie wyrządzić zbyt dużej krzywdy rywalom. W drugiej odsłonie niektórzy już nie grali, niektórzy się bawili, a Husaria mimo to zmniejszyła delikatnie dystans do rywala. Ostatecznie wynik 11:5 do statystyk, bo takich spotkań na poziomie pierwszej ligi wolelibyśmy raczej nie oglądać.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)