reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:00

Husaria Mokotów na mecz z Inferno Team przyszła zmotywowana jak nigdy. Na meczu zjawili się niemal wszyscy najlepsi zawodnicy, na czele z Janem Grzybowskim, co dla Igora Patkowskiego i jego Inferno Team mogło oznaczać tylko kłopoty. Husaria zaczęła jednak mecz nie najlepiej. To ekipa gości przejęła początkowo inicjatywę, ale nie udało się Inferno objąć prowadzenia. Po kilku minutach przewagi rywali, do głosu zaczęła dochodzić Husaria i to zawodnicy gospodarzy cieszyli się z objęcia prowadzenia. Długimi fragmentami 1. połowy na boisku działo się względnie niewiele, mecz był dość wyrównany i dopiero chwilę przed przerwą Husaria jakby wrzuciła wyższy bieg, co poskutkowało trzema trafieniami w krótkim odstępie i do przerwy Tomek Hubner i jego ekipa prowadzili 4-0. Druga połowa to koncert zespołu z Mokotowa, gdzie główne role odgrywało trio Grzybowski - Milewski - Maśniak, którzy mieli udział niemal przy każdej bramce dla swojego zespołu. Przy prowadzeniu gospodarzy 12-0 celem nadrzędnym było zachowanie czystego konta. Ta sztuka finalnie się nie udała, bo w końcówce meczu goście dwukrotnie potrafili przełamać defensywę rywali, ale chyba marne to było dla nich pocieszenie. Cóż, po tym meczu można jedynie powiedzieć, że podrażniona Husaria Mokotów jest niezwykle groźna dla każdego rywala a Inferno Team na swoje na swoje pierwsze punkty w tym sezonie musi poczekać przynajmniej do kolejnej niedzieli.

2
17:00

Po ostatniej, dotkliwej porażce z drużyną Impulsu, zawodnicy Lakoksów z pewnością byli głodni smaku zwycięstwa. Ich szansą na powrót na dobre tory była niedzielna potyczka z Ukrainian Vikings. Mecz pokazał, że to wyzwanie ich przerosło i przegrali oni nieznacznie, bo 6:7. Goście naprawdę grali dobre zawody a pierwsza połowa zakończyła się nawet ich minimalnym prowadzeniem 2:1. Była jedna, niezwykle znacząca różnica pomiędzy tymi zespołami. Zawodnicy z Ukrainy mieli w swoich szeregach kogoś takiego, jak Dima Olejnik. To, co tego dnia robił gracz gospodarzy - czapki z głów! Zdobył on 5 goli z 7 możliwych, był prawdziwą ścianą. Brał ciężar gry na siebie i z niezwykłą łatwością obracał się nawet z dwoma rywalami na plecach. To właśnie obecność tego zawodnika spowodowała, że Lakoksy musiały uznać wyższość rywala i pogodzić się z kolejną porażką. Nie zmienia to faktu, że jest to mocna ekipa i na pewno jeszcze pokaże swoją wartość w kolejnych spotkaniach rundy jesiennej.

3
18:00

Starcie dwóch ekip z Ukrainy stało na niezwykle wysokim poziomie. Obie ekipy dwa pierwsze mecze wygrały, dlatego spodziewaliśmy się zaciętego widowiska. Od pierwszych minut po obu stronach oglądaliśmy grę z wykorzystaniem bramkarza w rozegraniu i to powodowało, że defensywy obydwu drużyn miało sporo pracy, by niwelować tę przewagę. Długo czekaliśmy na pierwsze trafienie, ale w końcu gospodarze po składnej akcji zaskoczyli defensywę rywali. Od tego momentu na placu dominował Fair Partner, który miał kilka świetnych okazji, lecz brakowało skuteczności. Wyrównanie padło dopiero w przewadze po karze indywidualnej dla gracza Impulsu. Jednak gdy siły się wyrównały, ekipa Bohdana Ivaniuka ponownie wyszła na prowadzenie. Wynikiem 2:1 skończyła się pierwsza połowa. Po zmianie stron goście dążyli do odrabiania strat. Jednak długo nie mogli sforsować szczelnej obrony oponentów. Co gorsze - podczas wyprowadzania piłki strata na środku boiska dała bramka na 3:1 dla Impulsu. Fair Partner nie poddał się i wyżej ustawiony niż w pierwszej połowie Andrii Bubentsov strzelił dwie bramki, które dawały remis. W pierwszej połowie ten rosły i dobrze zbudowany zawodnik grał w defensywie, ale wobec niekorzystnego wyniku został przesunięty na pozycję na pivota, co dało efekty. Gdy wydawało się, że mecz skończy się remisem, decydujący cios zadał Dmytro Hrynov. Impuls już drugi raz wygrywa rzutem na taśmę, ale trzeba przyznać że ma zespół na miarę walki o mistrzostwo pierwszej ligi. Fair Partner to również klasowa ekipa i tak naprawdę ta jedna porażka nie przekreśla ich szans w walce o czołowe lokaty w tym sezonie.

4
19:00

Niezwykle emocjonujące i trzymające do końca w napięciu było starcie Warsaw Rangers z KSB Warszawa. Od pierwszych minut było widać,  że każda z drużyn będzie chciała tutaj wyrwać komplet punktów. Niezliczona ilość sytuacji z pierwszych minut nie przekładała się na wynik bo żaden zespół nie potrafił zaskoczyć rywala. Obie ekipy szarpały i starały się zrobić przewagę ale brakowało skuteczności szczególnie pod obydwoma bramkami. Niemoc przełamało Warsaw Rangers w granicach 20 minuty spotkania. Gdy wydawało się,  że ze skromnym prowadzeniem gospodarze zejdą na przerwę Alan Małecki zaskoczył golkipera KSB.  Gdy wydawało się że nic się już nie wydarzy w pierwszej odsłonie do pracy wzięli się goście. Dwie bramki strzelone niemal na przestrzeni trzech minut dały remis do przerwy 2:2 . Po zmianie stron było jeszcze więcej emocji i sporo działo się na boisku. KSB Warszawa  przydarzyły się dwa faule,  które spowodowały,  że ekipa Michała Tarczyńskiego grała o dwóch zawodników mniej po żółtych kartkach. Warsaw Rangers zamiast wykorzystać ten fakt to mogło jeszcze stracić bramkę po kontrze. Okres podwójnej przewagi,  goście przetrwali,  a później zadali cios i wyszli na prowadzenie. Bramkarz Cezary Wachnik nie tylko czynił cuda w bramce ale i zaliczył asystę przy bramce. Goście wyszli  nie oddali już prowadzenia do końcowego gwizdka. Po bardzo dobrym meczu KSB wygrywa prestiżowe starcie z Rangersami i tym samym ma komplet punktów po trzech kolejkach.

5
21:00

O 21:00 na sektorze A zmierzyły się ze sobą Warsaw Bandziors oraz AK Volkswagen. Drużyna gospodarzy przystąpiła do meczu bez zmian, z bramkarzem w polu i to nie mogło zwiastować niczego dobrego. Zespół gości miał szerszą kadrę i personalnie lepszych zawodników. Pierwszą połowę, mimo braku rotacji Bandziory rozegrały całkiem nieźle, zostawiając serducho na boisku, ale mimo to przeciwnik i tak był lepszy. Gospodarzom udało się nawet zdobyć gola przy stanie 0:2, ale chwilę później goście znów odskoczyli i po 25 minutach rywalizacji rezultat brzmiał 1:4. Druga część spotkania była znacznie bardziej jednostronna. Zespół w różowych strojach nie miał już sił, a zawodnicy reprezentujący zielone barwy dobrze rotowali i stabilizowali swoje prowadzenie. W ich szeregach szczególnie wyróżniał się Oskar Zaks, który zanotował aż cztery asysty. Mecz zakończył się wynikiem 2:9. Warsaw Bandziors ostatnio miewają problemy kadrowe i życzymy im, by pod względem frekwencji szybko wrócili na właściwe tory, bo wtedy i gra będzie automatycznie lepsza. Z kolei AK Volkswagen udowodnił w debiucie, że jest mocnym zespołem i ich wejście za Esportivo może wiele namieszać na poziomie 1.ligi. Czy tak będzie w rzeczywistości, przekonamy się w następnych tygodniach.

Reklama